niedziela, 27 stycznia 2013

Rób to jak Koreanka - o wielowastwowym nakładaniu kosmetyków


Są kosmetyki, których składniki mają odżywić, odbudować i nawilżyć naszą cerę. Są też takie, których zadaniem jest budować barierę ochronną między naszą skórą i otoczeniem - np. filtr przeciwsłoneczny, czy gliceryna, która chroni skórę przed wysychaniem. Problem pojawia się, gdy na raz nakładamy składniki, które mają wnikać w skórę i te, które mają zostać na jej powierzchni.

Koreanki, słynące ze swojej pięknej i zadbanej cery, nakładają kosmetyki w bardzo konkretnej kolejności, aby zapewnić im optymalne warunki do działania. System jest bardzo prosty, ale na początku można się pogubić w wielości typów i nazw produktów. Zwłaszcza, że w zależności od producenta i kraju pochodzenia, ta sama nazwa może oznaczać inny krok w rytuale. Dlatego, jeśli mamy wątpliwości co idzie w jakiej kolejności, obserwujemy jak wygląda i zachowuje się konkretny kosmetyk i na tej podstawie przypisujemy go do konkretnego kroku.


W skrócie: będziemy zaczynać od lekkich, wodnych kosmetyków, kolejno stosując coraz bardziej treściwe, aż po takie oparte na substancjach, które powloką naszą skórę ochronną warstewką. Rozbicie swoich kosmetycznych rytuałów na wiele kroków może się wydawać zbyt męczące i czasochłonne, ale wierzcie mi - nie jest to wcale takie straszne. Jak się już skompletuje wszystkie produkty to idzie bardzo szybko, a efekty na skórze są niesamowite.


Więc jak się za to wziąć? Zaczynamy od umycia twarzy - jeśli zmywamy makijaż, warto oczyścić skórę olejem, a potem przemyć dodatkowo pianką do twarzy. Później (opcjonalnie) warto przeprowadzić delikatny peeling, najlepiej złuszczający w stylu żelu Ginvera, nie zaś oparty na drobinkach szorujących naszą cerę.

Kiedy twarz jest oczyszczona, używamy kolejno:

1. Tonik do twarzy - żadna Koreanka dbająca o cerę nie odpuści toniku.

2. Esencja (Essence) - jak np. SK-II. Esencje są super wodniste i w założeniu w pełni wchłaniają się w skórę, zaś to co się nie wchłania wysycha bez śladu. Często stosowane zamiast serum.


3. Serum - choć serum jest lekkie, często jest bardziej treściwe od esencji. Zadaniem serum jest dostarczyć cerze składników, które sprzyjają jej odbudowie, nadają blask i pobudzają do aktywności.

4. Lotion - np. Hada Labo. Lotiony to wodne kremy, które są całkowicie nie-tłuste. Idealnie nadają się do dostarczenia naszej skórze składników, jak właśnie kwas hialuronowy, wyciągi ziołowe, itp. Czasami słowa lotion używa się zamiennie z emulsją, ale lotion powinien być lżejszy, wodnisty, często przezroczysty.

5. Opcjonalnie: Sheet Mask. Koreańskie sheet mask są zawsze nasączone lekką substancją, której nie trzeba zmywać. Po zdjęciu sheet mask po prostu wklepujemy to co zostało w skórę i nakładamy dalsze warstwy kosmetyków. Zdarza mi się znaleźć teksty zalecające sheet mask jako ostatni krok (choć wydaje mi się to trochę bez sensu, bo wszystko by spłynęło) lub jeden z pierwszych, ale z mojej perspektywy maski są swoją lepkością i sposobem wysychania bliźniaczo podobne do lotionów.

Ciekawostka: W Japonii jest modne, aby robić sobie "lotion mask" - fani masaży Tanaki pewnie wiedzą o co chodzi - nawilżamy lotionem wacik kosmetyczny, po czym rozdzielamy jego warstwy i nakładamy je na kluczowe rejony twarzy i zostawiamy na 15-20 minut.

6. Opcjonalnie: Żelowy krem - np. Mizon z wyciągiem śluzu ślimaka. Żelowe kremy są z natury dość treściwe, ale dalej zasychają do niewyczuwalnej na skórze formy. Żelowe kremy to dobry pomysł na dostarczanie skórze składników przeznaczonych do walki z konkretnymi problemami skóry - np. trądzikiem.

7. Emulsja (nazwa koreańska) lub mleczko nawilżające (zazwyczaj produkty japońskie tego typu są tak nazywane) - to oparty na wodzie lekki krem, który ma za zadanie mocno nawilżać cerę, ale pozostawia na niej również ochronną warstewkę. Co ciekawe, w Korei zaleca się, aby emulsję/mleczko nakładać od ... 3-5 razy! Ponieważ ten typ z natury dobrze się wchłania i nie zapycha cery, służy do budowania zapasów wody dla skóry na cały dzień.

8. Krem nawilżający. Typowy krem nawilżający zawiera składniki, które mają za zadanie siedzieć na naszej skórze i zapobiegać jej wysychaniu. Mogą to być oleje, parafina, silikony, naturalne olejki - ogólnie substancje, które mogą chronić naszą cerę przed wysychaniem. Niestety, czasami mogą wyglądać tłusto i zapychać naszą cerę, więc warto eksperymentować i znaleźć dla siebie krem, który nie będzie wywoływał efektu błyszczenia i rozszerzonych, zapchanych porów.

9. Krem przeciwsłoneczny lub krem BB z filtrem.

UWAGA: W Japonii polecany jest trochę inny układ - tonik zamieniony jest na lotion, potem idzie esencja.


Co ja sama stosuję?

Rano używam zestawu kosmetyków firmy Mizon i bardzo sobie chwalę. Po oczyszczeniu twarzy przemywam ją tonikiem, potem nakładam serum, emulsję x2, krem pod oczy (jeśli mam ochotę), odrobinę kremu nawilżającego i na to krem przeciwsłoneczny. Ponieważ kosmetyki są zaprojektowane do stosowania w serii, ładnie się absorbują, nie ważą ani nie pienią, a skóra w trakcie dnia się nie przetłuszcza. Całość można spokojnie zmieścić w kilka krótkich minut.



Do wielowarstwowego nakładania zachęciła mnie J. (o której już kilka razy było wspomniane na tym blogu) i myślę, że coś w tym jest. Czasami po niektórych kremach ma się wrażenie, że krem z wierzchu natłuścił, ale pod kremem dalej jest odwodniona i potrzebująca wsparcia cera. 

Jeśli interesuje Was ten sposób nakładania kosmetyków, nie musicie wcale inwestować w zestaw z Korei - można samemu skomponować swój rytuał i dobrać odpowiednie kosmetyki. Cały sekret polega na nakładaniu ich w odpowiedniej kolejności: od najbardziej wodnistych i lekkich, po najbardziej treściwe. Nie trzeba też używać wszystkich kroków - warto kierować się przede wszystkim potrzebami własnej skóry, ilością czasu i chęci, jakie mamy by się w to bawić, jak i stroną ekonomiczną - jeśli dołożenie lub odjęcie niektórych kroków nie robi większej różnicy, to znaczy, że najwyraźniej nasza skóra ich nie potrzebuje.

Co myślicie o wielowarstwowym nakładaniu kosmetyków? Może już je praktykujecie? Czy wolicie klasyczne: pianka do mycia + tonik + serum + krem nawilżający?

135 komentarzy:

  1. nie dziwię się, że słyną z piękna, skoro kładą tyle na buzię :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też się nie dziwię! :) Ale uważam, że w Europie też by się to sprawdziło, w sumie ja trochę nieświadomie skompletowałam sobie podobny rytuał, ale myślałam, że to przesada - dobrze, że nie ;)

      Usuń
  2. duużo tegoo :)

    OdpowiedzUsuń
  3. ostatnio zaniedbalam wszystkooooo zalamka :(

    OdpowiedzUsuń
  4. Może moja rutyna nie jest tak rozbudowana, ale porównując do okresu przed "azjatyckimi kosmetykami" to i tak znacząco się rozrosła.
    Na pewno nie będę stosowała 9 różnych kosmetyków, ale dzięki za wskazówki w jakiej kolejności nakładać:)

    OdpowiedzUsuń
  5. O pierdziele, a myślałam, że to tylko ja jestem tak postrzelona żeby nakładać różne warstwy ;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a to tylko pielęgnacja :P a gdzie tam warstwy makijażu. Oj gdybym miała tyle czasu (i chęci z rana) na nakładanie tego wszystkiego to bym to robiła. Póki co może 3-4 kroki to chyba nie jest tak źle

      Usuń
  6. na poczatku pewnie nie latwo sie przyzwyczaic do takiej ilosci i warstw. Ja w sumie nakladam 4 i jak na razie jestem bardzo zadowolona :

    OdpowiedzUsuń
  7. przy tym wszystkim, to co robię ja nawet nie powinno nazywać się rytuałem; oczyszczanie twarzy żelem+krem nawilżający+BB. i szczerze mówiąc czuję się zagubiona myśląc o tylu kosmetykach nakładanych na raz w odpowiedniej kolejności, by ich docelowe działanie było jak najlepsze... coś w stylu 'ooooh seriously? to da się zrobić? :o'

    OdpowiedzUsuń
  8. ja nakładam ze dwie warstwy kremu, ale tego samego :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja wolę klasycznie, zwracając po prostu uwagę na jakość produktów i ich działanie :D Jeśli chodzi o mnie, to pierwszym krokiem jest demakijaż, następnie tonik, potem dobry krem pod oczy (zawsze!). Jeśli jest to wieczór, to nakładam na noc krem albo jakąś maseczkę, która się wchłania (np. firmy Perfecta z witaminą C). Na dzień moja cera sama w sobie jest tłusta, więc smarowanie jej tłuściochami to zły pomysł, ale filtr do twarzy ląduje na niej zawsze :D
    O, i muszę jeszcze polecić dziewczynom z Polski maseczki Dermo Pharma - są właśnie takie, jak je opisujesz, Cukrze :D Można je za kilka złotych dostać w drogeriach Natura i są całkiem niezłe :) Można do nich dokupić właśnie coś w rodzaju serum, takie żelowe kapsułki albo plastikowe ampułki np. z kwasem hialuronowym. Działa super po wklepaniu po sesji z maseczką :)

    OdpowiedzUsuń
  10. sekret pięknej skóry? czy ja wiem... mój narzeczony, który jest Koreańczykiem (studiował kosmetologię) i wśród Koreanek się wychował widział tylko parę z nich z cerą jak ze zdjęcia, czy rzeczywiście godną pochwalenia. raczej wszystkie Koreanki trzymają się tego rytuału, ale większość ma mimo wszystko wcale nie taką perfekcyjną cerę.
    ta cera Koreanek, którą widzą wszyscy z zewnątrz to makeup lub w przypadku zdjęć photoshop...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No błagam dziewczyna na zdjęciu jest podrasowana , wiadomo ze nic nigdy nie da takeigo efektu na ludzkiej skórze, jedynie maikjaz i photoshop.

      Usuń
    2. nie chodzi o zdjęcie..

      Usuń
  11. Nawet nie chce myslec jak bym po tym wszystkim wygladala, moja skora bardzo nie lubi "przedobrzania". Poza tym nie wydaje mi sie zeby ta wielowarstwowosc miala sluzyc wiekszosci osob, a juz na pewno nie w przypadku kosmetykow ktore nie sa naturalne. I potem sie pojawia problem "przeciez stosuje tonik, emulsje, zel, trzy kremy, serum, lotion i srotion, wiec dlaczego moja skora wyglada do dupy?! moze to jeszcze za malo?"
    Wydaje mi sie ze Koreanki sa malo swiadome jesli chodzi o pielegnacje, skoro faktycznie sie tak szpachluja :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale wiele marek koreańskich właśnie słynie z czerpania z natury - np. Mizon (moja najnowsza miłość) wrzuca wiele składników bez większej obróbki, dodaje trochę chemicznych wspomagaczy aby produkt się trzymał, ale wszystko jest bez dodatkowych barwników, perfum, alkoholu, parabenów, oleju mineralnego ani zwierzęcego, i "aminocompound" (czymkolwiek jest, ale się chwalą, że nie używają ;p) .

      Czasami ich kosmetyki przez to mają intensywny zapach składników (ich krem do rąk z miodem i oliwą.. pachnie jak miód i oliwa i lepi się i ślizga jak oliwowo-miodowa mieszanka), ale mi to nie przeszkadza.

      Usuń
    2. Mizon to mała firma w Korei, mało sławna, więc wielu Koreańczyków jej nie używa...
      co do składu.. jasne, fajnie jest napisać "nie używamy parabenów", ale jest kilkanaście substancji, które mają to samo działanie i inną nazwę. ;)

      tak przy okazji, nie można do kosmetyków użyć naturalnych składników bez obróki, np. miodu. Nigdy!

      sprawdzając na ich stronie skład pierwszego lepszego kremu (ze śluzem ślimaka):
      triethanolamine 트리에탄올아민 - bardzo niebezpieczna substancja, bardziej niż paraben, która może uszkodzić wzrok, włosy, wywołać alergię skóry i sprawdzić, że po dłuższym czasie używania będzie wysuszona.
      w świecie producentów kosmetyków obwiązuje zasada, że jeżeli dodajesz mniej niż 1% substancji nie musisz jej wypisywać w składzie, więc bardzo możliwe, że jeszcze coś ukryli. :)
      mimo, że dużo złych rzeczy nie powrzucali, to i tak wrzucili parę złych. niestety.

      Usuń
    3. Cukrze, da się Ciebie namówić na krótką recenzję Twej "najnowszej miłości"? Jestem prawdziwie zaintrygowana działaniem kosmetyków firmy Mizon i chętnie poznałabym opinię na temat tych kosmetyków od osoby, która wypróbowała je na własnej skórze ;).

      Usuń
  12. ja szukam odpowiedniej kombinacji dla swojej cery. Na razie będę testowała olej, bo serum i wodę różaną już mam.

    OdpowiedzUsuń
  13. hmm jak na razie nakładam tylko dwa ;D

    OdpowiedzUsuń
  14. hmm ale wykorzystam to co tu napisałaś ;D

    OdpowiedzUsuń
  15. Ależ tego dużo i faktycznie na początek może być to czasochłonne :) Nie wiem czy by mi cierpliwości starczyło jakbym miała codziennie nakładać tyle produktów, szczególnie gdy jestem zmęczona lub nie mam czasu.
    Jednak muszę przyznać, że to wszystko ma sens i efekty na pewno będą lepsze niż przy samym toniku i kremie :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Każdy powinien opracować własny zestaw :) podejrzewam, że to jest maksymalna ilość składników/etapów, ale swoją drogą pewnie wykonanie całego "magicznego rytuału" daje efekty! Ja na tym tle wychodzę na minimalistkę ;)

    Seria wieczorna: mleczko do demakijażu (do oczu płyn dwufazowy)+żel lekko peelingujący+tonik (inny do policzków, inny do strefy T)+sheet mask (co drugi dzień)+krem pod oczy+krem nawilżający
    Seria poranna: żel+tonik witaminowy+krem pod oczy+krem nawilżający+krem BB z filtrem

    Zastanawiam się nad serum, ale to dla mnie terra incognita! Będę wdzięczna za jakiś post o typach i działaniu serum :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Odnoszę coraz większe wrażenie, że obierasz złe tematy...
    Cukrze, mieszkasz w Singapurze, jesteś Polką, a piszesz o Koreankach, gdzie w Korei byłaś... dwa razy? Jak długo? Przez parę dni? Ile Koreanek widziałaś z bliska na oczy? Ile tak naprawdę o Koreańczykach wiesz? Znasz parę Koreańczyków w Singapurze, jak mi się wydaje. Czy to, jak oni wyglądają albo jak się zachowują reprezentuje cały naród?
    Wszystkie Koreanki bierzesz pod klamrę, dając wrażenie, że każda obywatelka południowej części półwyspu prawdopodobnie ma super skórę...
    Ten, kto pojedzie do Korei, posiedzi tam parę miesięcy i zobaczy wiele twarzy dowie się, że w 70% wcale tak nie jest...
    Koreańczycy jak ze zdjęcia to maleńki procent społeczeństwa, które wcale nie ma cudownej skóry, V-line, czy smukłej sylwetki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W swoich ostatnich wpisach AC wyraźnie dała do zrozumienia, że mówi o pewnej grupie Koreanek nie całym nardzie. Ludzie są różni i zawsze są wyjątki.

      Usuń
    2. Nic dodac nic ujac - podsumowanie trafione w dziesiatke .

      Usuń
    3. Nie zgadzam sie z takim punktem widzenia. Ktos, kto ma dostep do kosmetykow, czasopism, ludzi, a w dodatku sie tym aktywnie interesuje, moze miec nieporównywalnie wiecej do powiedzenia, niz niejedna osoba mieszkajac na stale w Korei. Poza tym, Singapur widac oferuje podobny dostep do kosmetykow, bez ograniczen obcego wiekszosci z nas jezyka i alfabetu. Tego Cukrowi zazdroszcze najbardziej ^^.

      Usuń
    4. Czuję, jakby ktoś zastawiał na mnie pułapkę - jak piszę i upominam we wstępie, że przedstawiane na blogu techniki i pomysły są niszowe, dotyczą tylko tej części społeczeństwa której zależy na tych sprawach, itd. to dostaję komentarze, że po co tak pouczać i upominać - przecież czytelniczki mają swój rozum, rozumieją takie oczywistości. Ale jak tylko ów wstęp pominę, to zaraz jest komentarz taki jak ten.

      Po drugie Singapur ma ogromną populację Koreańczyków - nawet w moim bloku mieszkają dwie rodziny. Jak chcę to mogę pójść do koreańskiego supermarketu, mam dostęp do koreańskich mediów, itd.

      Po trzecie, coś tam z koreańskiego rozumiem, więc mogę co nieco doczytać, czasem wyłapać coś z filmików dostępnych na sieci.

      Po czwarte - jak w tłumie widzi się tutaj osobę z piękną, lśniącą cerą, jest to na 99% osoba z Korei.I chyba OCZYWISTYM jest, że nie znaczy to, że każda Koreanka ma piękną cerę.

      Usuń
    5. Cukrze, wydaje mi się, że tutaj nie chodzi o to, że Koreanki tej metody nie stosują, bo nic o tym nie było wspomniane, a raczej jedynie o to, że nie każdy z nich ma ładną cerę. :)
      Mam koreańską rodzinę, pracuję z Koreańczykami i mam znajomych Koreańczyków. Mniej obcuję z Polakami niż z Koreańczykami ( >< ) i rzeczywiście kobiety zazwyczaj stosują na codzień tą metodę pielęgnacji, ale mimo wszystko wiele z nich ma problemy skórne i ich cera nie należy do tych, nad którymi można się zachwycać.
      Moja teściowa jest przykładem rodowitej Koreanki - malutkie oczka, kwadratowa twarz i ciemno-piaskowa cera. Jednak widać już kontrast przy 24-letnim znajomym, który dba o cerę (bo to nie jest tak, że jedynie kobiety w Korei tak bardzo dbają o skórę), którego cera ma jaśniejszy ton i jest bardziej gładka, chociaż on akurat sam sobie robi kosmetyki. :D

      Usuń
    6. och dajcie spokój. To tak samo jakby ktoś mieszkał w Berlinie w Neuköln i pisał bloga o kulturze piękna Turczynek, chadzał do tureckich sklepów, używał ich kosmetyków i z nimi się przyjaźnił. To oczywiste, że ma absolutnie bardzo dużą wiedzę na ten temat i póki nie wypowiada się na kwestie narodowe (wiadomo emigrancji zwykle mają inne podejście do tych spraw niż autochtoni), to wszystko w porządku. Myślę, że ta krytyka jest nieco przesadzona. Ok. Może na 5 mln Singapur mieszka tam raptem 13,5 tys Koreańczyków, ale widocznie to nie na Chińskiej czy Malajskiej kulturze piękna ktokolwiek ma ochotę się wzorować ;). Paryż też jest jednen, a wszyscy chcą mieć francuskie perfumy. Dyskusja wg mnie dość jałowa.

      Usuń
  18. A ja mam taki swój mini rytuał. :)
    Olej -> mydełko Alepp ->(ewentualnie maska/savon noir)-> tonik rosyjski -> olejek pichtowy + nafta kosmetyczna -> krem z kwasem migdałowym -> krem odżywczy

    a rano
    mydełko Alep -> tonik rosyjski -> serum -> nawilżający krem z filtrem
    a potem makijaż.
    Nie jakieś szczególnie rozbudowane ale mi służy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. trochę ostatnio czytałam na temat wymienionych przez Ciebie kosmetyków i to chyba całkiem dobry zestaw; jeżeli starczyłoby mi czasu i cierpliwości to taki zestaw byłby według mnie złotym środkiem;

      Usuń
  19. Sporo tych kroków :D
    Należałoby przyjrzeć się składom tych kosmetyków, bo może okazać się, że Koreanki nakładają na siebie parę warstw podobnych składników, tyle że w różnych formach ;p

    OdpowiedzUsuń
  20. Wspaniały ten wieloetapowy rytuał, miałabym po tym wrażenie czystej, idealnie wypielęgnowanej skóry.

    OdpowiedzUsuń
  21. Nigdy nie nakładam AŻ tylu warstw ale zawsze działam właśnie w ten sposób od najlżejszych po najcięższe czyli, po myciu idzie serum, krem nawilżający, krem z filtrem (albo tylko filtr bez kremu nawilżającego, jeśli mi się nie chce) i podkład albo nawet nie jeśli się wyspałam i tyle, krem pod oczy stosuje na noc i ogólnie to jestem zwolennikiem nakładania jak najmniej rzeczy na twarz. Ale artykuł jak zawsze przemyślany i "mądry" o ile można tak to ująć ;) Pozdrawiam !

    OdpowiedzUsuń
  22. Jejku ale się cieszę, że napisałaś o tym ^^ od dłuższego czasu zasntanawiałam się jaka jest koljeność i dlaczego taka a nie inna- pięknie wyjśnione :)) Ta kolejność nakładania kosmetyków jest całkiem logiczna, może się kiedyś zmobilizuje i też zacznę tak dbać o cerę ^_^

    OdpowiedzUsuń
  23. JA też w sumie mam opracowany swój zestaw. Szczególnie do demakijażu muszę mieć 3-4 produkty. Właśnie zamówiłam ten różowy krem ze ślimakiem. Miałam kiedyś podobny też Mizon i bardzo mi odpowiadał.

    OdpowiedzUsuń
  24. Dużo tego ;p Lubie te twoje wpisy, można sie dowiedzieć czegoś o innym kraju a nie tylko architektura itd. Mało jast takich blogów jak twój, oby tak dalej !

    OdpowiedzUsuń
  25. Matko boska. Koreanki mają naprawdę piękną cerę, ale przeraża mnie ilość kosmetyków, które muszą na siebie nakładać. Zastanawia mnie czasem to, czy poprzez zewnętrze dostarczanie sobie wszelkich potrzebnych składników, ich skóra się nie "rozleniwia" (skoro sama wiele w takim razie nie musi produkować) i nie są one skazane na dostarczanie sobie wszystkiego (pomoc dla organizmu :D) w ten sposób już na zawsze.
    Osobiście, wystarcza mi zwykły krem nivea, raz na jakiś czas peeling i odpowiednia dieta, aby dostarczyć wszelkich potrzebnych substancji skórze. Trzymając się tego, jeszcze nigdy nie musiałam narzekać, na nawet najmniejszy problem z cerą. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ostatnio czytałam na polskiej stronie vichy i w książce Bobby Brown "Perfekcyjny makijaż", że nie ma czegoś takiego jak rozleniwienie skóry. Jest to nie możliwe. Jeżeli skórze są potrzebne pewne składniki to pobiera je z kosmetyku, jeżeli ma ich już nadto po prostu tego nie robi, a kosmetyk się nie wchłania.

      Usuń
  26. ja tylko myje twarz żelem miceralnym ;) potem tonik , krem nawilżający i podkład :) jeśli mogłabyś to rozpisać na nasze europejskie kosmetyki było by miło. :P

    OdpowiedzUsuń
  27. Bardzo fajny post!
    Ja teraz w sezonie grzewczym nie mogę się doprowadzić do porządku. Ostatnio intuicyjnei zaczęłam (co prawda na noc) robić coś podobnego jak tutaj: oczyszczam twarz, robię lekki peeling, tonizuję, nakładam żel z aloesu, czasem serum z vitaminą C i co tam mam pod ręką, potem jeszcze olej araganowy i jakoś daje radę..

    OdpowiedzUsuń
  28. Wszystko zależy od potrzeb skóry oraz tego, jak reaguje. Moja twarz po takiej ilości kosmetyków zdecydowanie nie poczułaby się lepiej, bo po prostu byłoby tego za dużo.

    U mnie wystarcza zmycie makijażu, potem przemycie delikatne kostką Dove (najzwyklejszą, inne zapachy mnie wysypują), po czym używam żelu Nivea Thermo, następnie idzie pianka. Czasem przemywam twarz tonikiem, albo od razu nakładam krem na noc. Skóra czuje się lepiej i ja jestem zadowolona. :)

    Rano natomiast, wystarcza mi przemycie twarzy wspomnianym żelem i potem nałożenie kremu nawilżającego.

    Wcześniej nocą jak i za dnia używałam serum, jednak próbka którą dostałam się skończyła, a cena za pełny produkt zwaliła mnie z podłogi. :(

    OdpowiedzUsuń
  29. Wow, jak dla mnie to ogromna liczba kosmetyków, moja skóra chyba by nie wypiła tego wszystkiego. Ale bardzo fajnie, że tak dokładnie opisałaś kolejność - sama miałam z tym kiedyś problem, kiedy serum, kiedy krem, a kiedy filtr UV. Myślę, że wielu osobom to pomoże przy codziennej pielęgnacji.

    OdpowiedzUsuń
  30. Azjatycki Cukrze a czy przypadkiem sama nie pisałaś, że kobiety w Azji po demakijażu używają peelingów a dopiero później olejków/żeli do mycia twarzy? Czy ja już wszystko pokręciłam? ^.^"

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No wlasnie, tu trzeba troche uwazac - rano mozemy zaczac od peelingu i potem umyc twarz, ale wieczorem jesli zmywamy makijaz, to trzeba najpierw zaatakowac olejem, a olej zmyc, bo inaczej nasz peeling tylko wychwyci resztki oleju.

      Usuń
  31. jejciu przy tylu warstwach nawet najlepszych kosmetykow mialabym wysyp stulecia

    OdpowiedzUsuń
  32. moja pielęgnacja jest ograniczona ;p używam żelu z vichy i nakładam krem nawilżający

    OdpowiedzUsuń
  33. Ja już stosuje, może nie aż tyle, ale więcej niż stosuje się przeciętnie. Moja przykładowa poranna pielęgnacja, myję buzię żelem, później tonik, następnie lotion, serum, krem pod oczy, emulsja i podkład z filtrem :) Lotion i emulsja marki Kanebo.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  34. O kurcze. Nie wyobrażam sobie robić tyle stage'ów pielęgnacji:) ja nie zawsze pamiętam o trzech a co dopiero np.9:)

    OdpowiedzUsuń
  35. Jak dla mnie za dużo tego wszystkiego, jeszcze wieczorem jestem w stanie zrozumieć, ale rano nie chciałoby mi się tego stosować. Ja rano myję twarz zimną wodą, wklepuję krem pod oczy i nakładam, zamiast kremu, dosłownie kilka kropel olejku jojoba- efekt, jak dla mnie rewelacja - moja skóra jest calutki dzień nawilżona, odpowiednio natłuszczona, do tego, wbrew pozorom olej ten powoduje, że się nie błyszczę jak żarówka, jak to było w przypadku stosowania innych kremideł. I przy okazji mam naturalny, choć niski filtr przeciwsłoneczny. Wieczorem stosuję bardziej wielowarstwowe oczyszczanie twarzy, co w moim przypadku oznacza żmudne olejowanie, mycie twarzy gąbeczką z wodą i delikatnym myjadłem dla niemowląt, czasem przetarcie twarzy wacikiem zatopionym w herbatce zielonej i nałożenie własnoręcznie zrobionego kremu na bazie naturalnych olei.

    OdpowiedzUsuń
  36. Moja skóra świetnie sobie radzi bez rzadnych kosmetyków - mam na myśli nawilżenie - ale bez regularnego peelingu i żelu myjącego mam napad pryszczy - do tego - bo skóra jest wysuszona - nakładam leciutki krem nawilżający.

    Kiedyś stosowałam ile tylko wleziem zdzieracze, wysuszacze, maski skrajnie wysuszające i tak przez 4 lata - ale bez kremu - i to był największy błąd jaki w życiu zrobiłam bo zniszczyłam sobie skórę gdybym używała jak należy to moja cera pewnie miałaby pierwsze oznaki starzenia po 30 roku życia a tak to nawet moja ciotka zauważyła, że mam zmarszczki na czole - powiedziała to 14 latce. Kiedy tylko zaczęłam pić wodę nakładać lekki krem nawilżający problem znikł teraz już wiem, że nie miałam znarszczek - po prostu miałam skrajnie przesuszoną skórę, która z braku nawilżenia aż zaczynała się marszczyć,całe szczęście teraz cieszę się piękną skórą bez skazy! (19 lat)

    A co to są te emulsje i serum?

    OdpowiedzUsuń
  37. Ciekawe, ja się zastanawiam, czy jeśli mój krem nalwiżający jest tłusty, to czy krem BB bedzie sie na nim trzymać. No pobawię się tym.
    Fajny wpis*W*

    OdpowiedzUsuń
  38. Bardzo ciekawy post. Jak na razie jedyne kosmetyki jakie stosuję na co dzień na twarz to żel mizon ze ślimaka i krem przeciwstarzeniowy z Receptur Babuszki Agafii na zmianę, no i gdy mam w planach przebywanie na dworze to krem z filtrem oczywiście :) Tyle mi wystarczy, z resztą nie wydaje mi się żeby w wieku 16 lat potrzeba było więcej, ale w przyszłości jak fundusze pozwolą to się może w taki wieloelementowy zestaw zaopatrzę :3

    OdpowiedzUsuń
  39. ja rzadko się maluję, ale jeśli już to zmywam to olejem, następnie płynem micelarnym , potem delikatnym żelem, nakładama tonik. wieczorem stosuję krem nawilżający i żel hialuronowy, a rano leciutki krem-żel. moja cera jest super nawilżona, bo stosuję to już od kilku miesięcy. niestety mam cerę baaardzo skłonną do zapychania więc kremy odpadają dla mnie. tylko żele, ew. coś lekkiego wymieszanego z HA. ale w krótce chętnie dodam do pielęgnacji jakieś serum, hada labo lotion już od dawna pragnę mieć (tylko ta cena..) no i maseczki częściej. post przydatny, dzięki! ;)

    OdpowiedzUsuń
  40. chętnie bym spróbowała, ale nie mam pojęcia jak można skomponować taki zestaw z kosmetyków dostępnych w polsce :/

    OdpowiedzUsuń
  41. Dzięki za artykuł, bardzo przydatny, na pewno go wykorzystam coś dla siebie :) Używałam już koreańskich sheet mask i muszę powiedzieć że są świetne!

    Ja wieczorem pierwsze zmywam makijaż oczu płynem do demakijażu, później żel do mycia twarzy (ma konsystencję oleju czy coś), po tym nakładam piankę do mycia lub żel (bardziej skierowaną pod kątem trądziku- bo mam z tym problem), tonik i krem =) Rano przemywam twarz wodą, tonik, krem i krem BB (nie myję rano twarzy żadnym żelem bo wysuszało mi to twarz zbytnio).

    OdpowiedzUsuń
  42. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  43. Pomysł mi się bardzo podoba,
    chociaż ciągle mi się wydaje czarną magią,
    w tym sensie, że nie miałabym pojęcia jak go zaadaptować
    ani na polskie warunki ( kosmetyki dostępne na rynku)
    ani na warunki mojej cery (mieszana, trądzik, zaskórniki i rozszerzone pory)
    przy całym zestawie do walki z sebum bałabym się o odwodnienie skóry
    a przy całym zestawie nawilżającym nad produkcje sebum
    A zestaw z mieszanki powyższych by się neutralizował i moja skóra by nie wiedziała co ja już od niej chce? :'D

    PS: zastanawia mnie jak w Azji walczy się z zaskórnikami i rozszerzonymi porami, bo mój dermatolog wysłał mnie do centrum medycyny estetycznej, bo uznał, że żadne kremy mi nie pomogą ;<

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A probowalas kremu z retinoidami, aby zluszczyc zakurniki? Potem mozna dbac o nie kosmetykami przeznaczonymi do rozszerzonych porow.

      Usuń
  44. dużo tego, na szczęście ja jeszcze nie muszę się aż tak malować :d

    OdpowiedzUsuń
  45. Pomysł fajny,
    tylko dla mnie jest czarną magią ;3
    Nie mam bladego pojęcia
    ani jak zaadaptować ten pomysł na polskie warunki
    ani jaki rytuał zaadaptować do mojej mieszanej, trądzikowej, z zaskórnikami i rozszerzonymi porami cery, tak aby wszystko pięknie współgrało i była ona odpowiednio nawodniona

    PS: Zastanawia mnie jak Azjatki walczą z zaskórnikami i z rozszerzonymi porami. Ponieważ czytałam ostatnio bloga jakiejś wariatki, która radziła "wypalanie" sobie skórę twarzy, żeby wszystkie zaskórniki trafił szlag. Ja bym sobie czegoś takiego nie mogła zrobić swojej twarzy, chociaż jeśli to jedyny sposób na pozbycie się zaskórników...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na sieci mozna znalezc duzo dziwnych informacji, ale warto zachowac zdrowy rozsadek ;p Na zaskorniki sa specjalne kosmetyki.

      Usuń
  46. Co prawda sama stosuję taki sposób, tyle, że używam znacznie mniej kosmetyków.

    OdpowiedzUsuń
  47. Od mnie właśnie doszedł żel Mizon :) Mam nadzieje, że się dobrze u mnie sprawdzi, właśnie zastanawiałam się czy używam na niego krem jeszcze i teraz wiem, że tak :)

    OdpowiedzUsuń
  48. Mi się ten pomysł bardzo podoba, ale mam wrażenie, że ciężko byłoby go wprowadzić w Polsce bez zamawiania zyliarda produktów zza granicy ALBO długich miesięcy kombinowania "które kosmetyki nie pokłócą się z pozostałymi", bo sporo siedzę w temacie pielęgnacji twarzy, ale tak bogatej linii (która miałaby choć połowę z wymienionych produktów) to jeszcze nie widziałam :O Tak samo nigdy nie słyszałam by na naszym rodzimym rynku pojawiła się jakakolwiek esencja - jeśli którejś z Was obiło się coś podobnego o uszy, to dajcie znać! :) Ja tymczasem biorę się za kombinowanie, bo zamierzam ten pomysł wprowadzić u siebie w życie ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety absolutnie się z tym zgadzam. Zachęcona wpisem poszlam do kilku drogerii w poszukiwaniu odpowiedników esencji, lotionu, żelowego kremu i emulsji... I NIC!!! KOMPLETNE!
      Chyba nie ma takich produktów na naszym rynku - jesli się mylę, proszę o przykłady.
      Jedyne co mi przychodzi to glowy to np. zamiast emulsji - hydrokapsułki Rival-del-loop z Rossmana. Znalazłam w tej linii tez żelowy krem ale... to zupelnie nei ta bajka - ma wysoko w składzie kliceryne i gumę ksantanową, więc wszsytko ca nalożymy na niego raczej nie dotrze do głebi skóry :(
      Wielka szkoda... moze cos pokombinuję na stronach z robionymi kosmetykami?

      Usuń
    2. ja nie siedzę sporo, tylko 2sek zajęło mi wygooglowanie esencji naszej polskiej ziaji

      Usuń
    3. To się niestety tylko nazywa "esencja". To zwykły krem.
      PS. "Ziai" nie "Ziaji".

      Usuń
    4. @Zupka - Doszłam do dokładnie takich samych wniosków :) I też postanowiłam sama sobie coś ukręcić. Czekam tylko na artykuły o traktowaniu konkretnych zmarszczek (mam fine lines na czole i to na nich chciałabym się skupić) i robię zamówienie.

      No i rzeczywiście, kosmetyków z esencją w nazwie jest całkiem sporo, ale produktu o jej właściwościach CHYBA się w Polsce nie uświadczy.

      Usuń
  49. Nie jestem pewna czy dobrze zrozumiałam, ale Koreanki nakładają to wszystko codziennie? ;o.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te ktore bardzo dbaja o swoja cere - tak :). Zreszta ma sie po tym tak ladna cere, ze nie tzeba robic makijazu, moze troche tuszu do rzes i wystarczy.

      Usuń
  50. ja mam nieraz takie dni że nic nie nakładam..tak wiem że to straszne tzn jak kłade się spać na dzień zwłaszcza teraz zimą zawsze używam coś z parafiną ale nie każdy krem z parafina mi odpowiada dlatego stosuję specjalną maść do twarzy która ja zawiera i jest na mrozne dni jakie teraz mamy

    OdpowiedzUsuń
  51. Problem w tym, że w polskich (i ogólnie europejskich) drogeriach czy aptekach nie ma czegoś takiego jak esencja, czy lotion w rozumieniu azjatyckim. Są toniki, sera, kremy, ewentualnie emulsje, jeśli już naprawdę dobrze się poszuka.
    A więc pozostaje zainwestować w kosmetyki koreańskie, co nie zawsze jest łatwe i opłacalne.
    Ciekawy byłby post o tym, jak zastosować taką pielęgnację w warunkach europejskich, np. przykładowe zestawy, marki itp. ale rozumiem, że pewnie nie jesteś na bieżąco z rynkiem kosmetycznym w Polsce czy Europie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W Polsce dostępne jest Kanebo - esencje, lotiony, kremy, podwójne oczyszczanie - ale ceny [i niestety składy] zwalają z nóg

      Usuń
  52. Nie używam tak wielu kosmetyków do twarzy :)

    OdpowiedzUsuń
  53. Super wpis! To musi być miłe i relaksujące ta codziennie z pietyzmem nakładać całą serię, w ładnych opakowaniach, o podobnym zapachu, bez żadnych niepożądanych interakcji. Raz przy okazji zakupów w perfumerii dostałam serię miniaturek menard, i rzeczywiście miło było :)

    Ale ciągle ciągnie mnie do eksperymentów, czasami też uważam że jestem sprytniejsza i sama sobie zrobię jakiś kosmetyk. (trochę tych kroków pielęgnacji mam ale staram się ograniczać do tych skutecznych i potrzebnych; i tak peeling enzymatyczny wygrał z wieloma maseczkami, których działania nie rozumiem do dzisiaj... ?)
    Stosuję co kilka dni krem z retinoidem (na receptę). To jest największy booster dla mojej skóry i bije w działaniu na głowę wcześniejsze zabiegi pielęgnacyjne. To lepsze niż kosmetyczka i lepsze niż seks :)
    Naprawdę, nie wiem czemu to nie jest popularne w Azji, skoro dziewczyny tak namiętnie chronią się przed słońcem to nie powinno być problemu z używaniem retinoidów.

    OdpowiedzUsuń
  54. Gdybyś mogła rozwiń trochę temat, tzn chodzi mi o to co najlepiej żeby znajdowało się w emulsji, co w esencji.

    Ja teraz cerę pielęgnuje tak:
    tonik/hydrolat+ żel hialuronowy i olejek+ krem

    Mam czasami ochotę na więcej, tylko trochę się pogubiłam i już sama nie wiem w jakiej kolejności to i owo nałożyć.

    OdpowiedzUsuń
  55. Ciekawa jestem ile im czasu rano zajmuje to nakładanie ;) Bo poszczególne warstwy muszą się przecież wchłonąć/wyschnąć? Mam różowego Mizona, czy nakładać na niego krem nawilżający?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 2-3 minuty maks - jak wspominalam w tekscie powyzej, wszystko sie ladnie wchlania i nie wazy.

      Usuń
    2. O to o wiele lepiej niż kosmetyki dostępne w PL :) Ja mam problem z wchłonięciem się kremu nawilżającego, tzn. jak chcę nałożyć podkład lub puder to muszę naprawdę długo czekać. Odkąd pamiętam, to zawsze tak było, to może wina mojej cery? ;)

      Usuń
    3. Bardzo możliwe, że wina cery. Ja mam cerę przesuszającą i się wrażliwą, a wchłanianie czegokolwiek to koszmar... Wszystko zostaje na wierzchu a nic się nie wchłania. Polecam kwas hialuronowy, może dużo zdziałać. ^^

      Usuń
  56. Dziewczyny, tylko teraz zanim wywalicie majatek na te wszystkie kosmetyki sprawdżcie, czy wasza skóra tego potrzebuje! Bo to bardzo indywidualna sprawa, która zmienia się wraz z wiekiem, porą roku, naszymi aktywnosciami. Moja skóra była zadowolona z prostej pielegnacji w Pl, o każej porze roku. Ale już japońska zima daje jej sie tak we znaki, że byłabym gotowa okładać sie słonią, byleby tylko poczuć ulgę. Nie mam szans przetrwać zimy bez tych warstw na twarzy. Natomiast wilgotne lato odwraca problem o 180 stopni - czasem wydaje sie, że tonik to za dużo... ;) Dopasowywujcie pielegnacje do siebie, a nie siebie do pielęgnacji

    OdpowiedzUsuń
  57. Bardzo podoba mi się ten wpis, też czasami mam wrażenie, że nakładam krem czy inne kosmetyki a nie wchłaniają się tak jak powinny, będę bardziej zwracać uwagę na kolejność. Cukrze, mogłabyś napisać coś więcej o tonikach do twarzy, których stosują Azjatki? Jakie mają działanie i skład? Jest tam alkohol? A kwas hialuronowy?

    OdpowiedzUsuń
  58. Jak wpisać na ebay by znaleźć serie kosmetyków ( by się nie pogubić co 1 a co 2 ) ??? Jaka seria byłaby dobra po 30 roku życia ( cera tłusta ) chciałabym w miarę jak naturalniejsze składy. Szukam też dla mamy 50 + cera sucha.

    Brakuje mi na azjatyckich kremach opisów od jakiego wieku i do jakiej cery.

    OdpowiedzUsuń
  59. a myslalam ze to ja jestem postrzelona poswiecacjac pielegnacje na twarzy z godzine... x)

    OdpowiedzUsuń
  60. Właściwie od jakiegoś czasu zaczęłam nakładać kosmetyki warstwowo. Myślałam, że trochę przesadzam więc niektóre z nich stosuje zamiennie co drugi dzień. Teraz wiem, że nie muszę. Dzięki :)

    OdpowiedzUsuń
  61. Cześć ^^
    Bardzo lubię twój blog i cieszę się, że czytając go mogę się dowiedzieć wiele interesujących rzeczy.
    Myślę, że warstwowe nakładanie tego typu kosmetyków jest fantastycznym pomysłem.
    Pozdrawiam i życzę powodzenia w dalszym pisaniu ~ ^^*

    OdpowiedzUsuń
  62. ojej zakręciłam się w tym wszystkim;p
    ja stosuję:
    żel/ pianka do mycia twarzy lub peeling, następnie przemywam buzię hydrolatem lub sokiem z aloesu
    później aplikuję serum + krem,
    krem BB albo podkład :)

    OdpowiedzUsuń
  63. bardzo ineteresujący post :)
    Azjatycki cukrze mam nadzieje, ze znów zaczniesz dla nas nagrywać filmiki tak często jak kiedyś :P juz nie moje się doczekać.
    pozdrawiam :D

    OdpowiedzUsuń
  64. Wow ale super blog. Uwielbiam Azje a kosmetyki z Tajlandii czy Japonii sa poprostu rewelacyjne

    OdpowiedzUsuń
  65. Po pierwsze osoby azjatyckiego pochodzenia rzeczywiscie wygladaja paskudnie z opalenizna, co nie znaczy, ze nam, europejkom jest z nia nie do twarzy (wliczajac w to jakis umiar). Geny robia swoje, zupelnie podobnie jak rysy i GRUBA skora czarnych, mulatek itp.

    Po drugie, wydaje mi sie, ze skosnoocy nie maja tak plytko unaczynionej skory, wiec bladosc to mlecznobiala bladosc, a nie klopotliwe zaczerwienienia.

    Po trzecie, w tych kosmetykach jest mnostwo, mnostwo chemii, ok, gdzie jej nie ma, ale jednak fajnie wybierac te dobre i niemajace szkodliwych substancji w skladzie. Lepiej zajrzec do lodowki, w celu zmiany kulinarnych nastawien, jak zarowno jesli chodzi o papki, maseczki.
    Przez moja poleczke przewinelo sie juz daaawno troche kosmetykow made in Korea, owszem, nie sa zle, ale rozowy BB to kasa wrzucona w bloto, cos tam niby robi, w sumie tyle, co nic, czas nie ma nic do rzeczy, i tak nie widzialam zmian, zadnej roznicy, chociaz na cere nie narzekam. Pomijam juz te syntetyczne slimaczki.

    Naprawde dziewczyny, uwazajcie, bo nawet nie wiecie co jest na etykietkach, jakie sklady, zawartosc tych kosmetykow.
    Reklama robi swoje. Niedoceniamy tego, co mamy.

    OdpowiedzUsuń
  66. Jak dla mnie to gruba przesada. Nie rozumiem po prostu, ile kobiety chcą wpakować w swoje ciała chemii i ile czasu na to potrzebują. I pieniędzy, ale tu już węszę zagrywki marketingowe firm kosmetycznych (w tym przypadku) próbujących wmówić nam kolejną potrzebę (czy jak to się fachowo nazywa).

    Z powyższego już na sam początek dnia potrzebujemy 9 kosmetyków pielęgnacyjnych do samej twarzy. Nie licząc makijażu, bo wtedy dojdzie kolejne 10. Do tego pielęgnacja i stylizacja włosów, paznokci. No i wszelkie balsamy, peelingi, mleczka i oliwki do ciała.

    Kurdę, dziewczyny, ile czasu i kosmetyków powinnyśmy mieć w swoich SZAFACH, aby postępować zgodnie z tymi magicznymi wskazówkami? Gdzie jest granica? :)

    OdpowiedzUsuń
  67. wlasnie tych informacji od dłuższego czasu szukałam, a tu mam wszystko sczegolowo opisane :) dziekuje Ci za ten post!

    bardzo ciekawy blog

    OdpowiedzUsuń
  68. Przepraszam, że tak odbiegam od tematu, ale w poście o operacjach plastycznych napisałaś o ,wstrzykiwaniu botoksu w mięśnie łydek, aby były mniej widoczne'.
    Jaka jest cena takiego zabiegu?

    OdpowiedzUsuń
  69. a ja myślałam że nakładam dużo warstw ;) czyli 3 kroki clinique + serum+ krem pod oczy + 2 warstwy kremu anti-ageing a na to tłusty cetaphil ps krem :) cera mi się znacznie poprawiła odkąd odkryłam że właśnie taka kolejność i ilość to jest TO :)

    OdpowiedzUsuń
  70. Mam takie pytanie ni z gruchy ni z pietruchy, bo jakoś nigdzie nie mogłam się doczytać, a pisałaś, że Azjatki przejmują się swoim wyglądem a propo twarzy, cery, włosów, ale tak samo napisałaś, że np. nie zwracają uwagi na cellulit. I do czego zmierzam: Jakie zdanie mają na temat sylwetek? Czy jeżeli są przy kości to czy "muszą" wręcz schudnąć, albo może jak ukrywają swoje krągłości ,albo może inaczej, jak je uwydatniają? Jaki mają stosunek do swoich sylwetek? Może masz jakieś na ten temat pojęcie? :c Poratujesz moją ciekawość

    OdpowiedzUsuń
  71. Wiem że wywoła to zdziwienie w naszym kraju, bo chłopak i makijaż tu nie pasuje:D ale dobrze mówisz o takim rytuale bo często widzę jak koleżanki z klasy nakładają fluid i puder matujący i mają strasznie sucha skórę i dziwią się czemu tak się dzieje a gdyby użyły chociaż jednego kremu z dużą ilością wody już było by inaczej ;)

    OdpowiedzUsuń
  72. Już od pewnego czasu warstwowo stosuje kosmetyki - te azjatyckie same się o to proszą. Teraz poszerzyłaś mi wiedzę - co by tu jeszcze dodać - bo się okazało, że mało robię tych warstw. Dzięki :)

    OdpowiedzUsuń
  73. Muszę przyznać że nigdy czegoś takiego nie stosowałam. Wydawało mi się, że jeden krem to aż za dużo i za chwilę będę miała tłustą, pełną pryszczy cerę... A tu proszę :) Ciekawa niespodzianka

    OdpowiedzUsuń
  74. Cześć Cukierku :) może jakaś seria na azjatyckim bazarku z naklejkami krok 1, krok 2 i opisami to jest np lotion itd ? ja jestem pierwsza do kupienia :D ja używam: olejowanie ,żel cetaphil , mydełko alep , peeling ginvera, czasem tonik i serum z wit C it skin lub krem mizon zobacze czy da sie je razem używać najpierw serum , potem mizon...nad liotonem z hada labo marzyłam... zobaczę ,tylko nie wiem czy to sie nie pogryzie ,a ponieważ jestem w w pierszym trymestrze ciąży to nie mogę za bardzo eksperymentować , burza hormonów ...

    OdpowiedzUsuń
  75. Azjatki mają bardzo ładną cerę. Nie wiem jednak czy jest to zasługa kosmetyków czy też sposobu odżywiania. Jak wiecie one się odżywiają dużo zdrowiej niż my ;/ Ale jak tu się nie opamiętać wchodząc do cukierni :D

    OdpowiedzUsuń
  76. Cześć! Czy mogłabyś zrobić post o tematyce jedzeniowej? Mnie interesuje jak często jedzą japończycy, o jakich parach, jakie ilości. Czytałam wszystkie twoje posty, więc wiem, że już kilka takich, widziałam co jedliście i jakie ilości,a le interesuje mnie czy panują u nich jakieś zasady typu tych polskich, żeby jeść 5 posiłów dziennie, małych i najoźniej o 18? Czy nie przywiązują do tego wagi i śniadanie raz jedzą od razu po przebudzeniu, a raz w ogóle. Boją się jeść na wieczór, czy jadają o późnych porach? Z góry dzięki! :)

    OdpowiedzUsuń
  77. Bardzo ciekawy post:)
    Muszę to powiedzieć: bardzo solidnie się to tego przygotowałaś:)post jest rzeczowy, konkretny co bardzo dobrze świadczy o Tobie Azjatycki Cukrze:-) profesjonalizm w każdym calu! pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  78. Wow... to ja na prawde mało robie w porównaniu do tego.

    Ale ja robie tak:
    myje buzie mydłem hypoalergicznym (biały jeleń) i po tym krem ze slimaka, albo jakis dobry nawilżający. Jesli ktos ma problemy z tradzikiem to polecam taki zabieg chociażby raz dziennie. Na sobie sprawdziłam i buzię mam o wiele lepsza jeśli chodzi o trądzik.
    Wczesniej miałam antybiotyk, rózne papki i świństwa, kremy spirytusy (które jeszce i tak pogarszaja sprawdę)... i nic. A okazało się, ze mydło hypoalergiczne i krem czynia cuda :)

    OdpowiedzUsuń
  79. http:// www. kciuk. pl / Sila-makijazu-na-azjatyckich-aktorkach-a121005

    proszę - co powiesz na te twoje piękności bez makijażu i retuszu? każda europejka wygląda lepiej, niż tamte gwiazdki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Że to dalej urodziwe kobiety i Europejki bez makijażu wyglądają tak samo? Ktoś tu chyba rzadko odchodzi sprzed komputera...

      Usuń
  80. gdzie mozna kupic te kosmetyki?

    OdpowiedzUsuń
  81. Fajny post, zaciekawil mnie ;) Mam jednak pytanie: Czy taki rytual mozna wykonac wieczorem? Efekty byłyby takie same? No i czy taka pielegnacja jest przeznaczona takze dla nastolatek? Prosze o odpowiedz ;*

    OdpowiedzUsuń
  82. W końcu wiem co idzie po czym! U mnie jest jednak standardowo mycie+tonik+krem+podkład/bb cream.

    OdpowiedzUsuń
  83. A może to kwestia klimatu i w Polsce te wszystkie warstwy są nie potrzebne...duża wilgotność, upały.
    Ja myję twarz tylko wodą z żelem pod prysznic, bo nie widzę potrzeby kupowania oddzielnego do twarzy i wszystko jest OK.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Raczej osobiste wymagania każdej osoby, przecież polski klimat jest strasznie suchy, często skóra wysycha po paru dniach gdy się odpuszcza jej pielęgnację, chyba że jest się właśnie na to odporniejszym.

      Usuń
  84. Fajny pomysł, chociaż Ja stosuje chyba standardowy zestaw: pianka/żel do mycia twarzy - tonik - krem :)

    OdpowiedzUsuń
  85. Jakiś czas temu również używałam tyle kosmetyków. Zafascynowana pięknem Azjatek postanowiłam się i mój portfel poświęcić. Obecnie wróciłam do minimalizmu w pielęgnacji mojej cery i bardzo się z tego cieszę. Moja skóra teraz wygląda lepiej niż gdy używałam masy innych kosmetyków. Myślę że nie dla każdego taka wielopoziomowa pielęgnacja będzie dobra. Dla Ciebie Cukrze to może być dobre ponieważ masz suchą skórę, jednak ja posiadam tłustą i to nie był dobry pomysł dla mnie.
    Ja również mam dostęp do Koreańskiej telewizji i przyznam się że byłam w wielkim szoku oglądając coś w stylu koncertu w studiu z publicznością. Każdy miał rozszerzone pory i sporo z nich miało trądzik, widziałam tylko jedną osobę z ładną cerą. Dodatkowo jeden z piosenkarzy miał ładną cerę dopóki kamera nie zrobiła zbliżenia jego twarzy.... rozszerzone pory i sporo trądziku, którego nawet makijaż nie był w stanie zakryć!
    Także uważam że nie powinniśmy kupować masy kosmetyków bo Koreańczycy tak robią tylko zastanowić się czego potrzebuje nasza skóra i kupować naprawdę potrzebne nam kosmetyki.

    OdpowiedzUsuń
  86. Cukrze, a czy Ty faktycznie nakladasz sunscreen na koncu? Bo pewien dermatolog twierdzi, ze on powinien byc nakladany jako pierwszy, inaczej nie 'przyczepia' sie wystarczajaco do skory i nie dziala tak, jak powinien....?

    OdpowiedzUsuń
  87. Dziewczyny lepiej zajrzyjcie do lodowki, do szafki w kuchni i wezcie z niej olej kujawski czy oliwe z oliwek i to wsmarowujcie w twarz i cialo! Wyjdzie Wam na zdrowie i na lepsze, niz KUPA tej NIEDOBREJ chemii w kremach bb, mizon, czy hada labo. Naprawde.

    Po co uzywac czegos co w 20% pomaga, a w 80% szkodzi, tak tak, wklepujcie tego wiecej, to jeszcze bardziej te propyleny, parabeny, rozne -cony, Wam twarz ZNISZCZA i WYSUSZA.

    Producentom o to chodzi, o BLEDNE KOLO, o kolejne i kolejne WYDAWANIE PIENIEDZY.
    WASZ WYBOR.

    OdpowiedzUsuń
  88. Bardzo ciekawy wpis, ale czuje tutaj akcje marketingową Azjatyckiego Bazaru, gdzie pewnie wiekszosc tych produktow o ktorych pisze Cukier mozna/lub bedzie mozna kupic. Podobne rzeczy kazano nam wmawiac klientkom na szkoleniach z Oriflamu, jak jeszcze bylam konsultantka. Doslownie w takiej samej kolejnosci nalezaloby sprzedac produktyi tym samym zarobic okolo 100 zl na jednej klientce, ktora dalaby sobie to wmowic.

    Prawda jest ze w klimacie takim jak Polska na stan naszej cery ma wplyw przede wszystkim sposob odzywiania, tryb zycia, nawadnianie sie, to ile tabletek roznarakich przyjmujesz, palisz, czy imprezujesz, stres oraz wysypianie sie a takze czynniki genetyczne, a dopiero potem milion tysiecy substancji chemicznych nakladanych na zewnatrz facjaty, ktore mozna zastapic znacznie prostszymi i przy okazji nie testowanymi na zwierzetach sposobami.

    Dla mnie to jest po prostu robienie wody z mozgu laskom, ktore podjaraly sie i juz chca to wszystko kupic bo wierza w kazda bajke ktora im sie sprzeda. Smutne to ale prawdziwe, jak bardzo jestesmy oglupiani z kazdej strony.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, we wszystkim można się doszukiwać złych intencji i podstępu. Dla mnie Bazar to taki trochę drugi blog, gdzie piszę recenzję moich ulubionych kosmetyków lub przywołuję inne kosmetyki cieszące się renomą. Uważam, że pomocnym jest umieszczenie linków do strony, która wyjaśnia czym są kosmetyki o których mowa.

      Z drugiej strony, czy uczciwszym byłoby, gdybym podawała linki do innych sklepów? Kiedyś to robiłam i okropnie się na tym przejechałam - zawsze jak referowany sprzedawca zawalał, to ja dostawałam pełnego żalu maila, że to wszystko moja wina. Bazar to moje "dziecko", jestem z niego dumna i bardzo szczęśliwa, ze mogę zaoferować innym dostęp do oryginalnych kosmetyków z Azji :).

      Usuń
  89. Ja używam płynu micelarnego, żelu do twarzy, kremu i podkładu :P

    OdpowiedzUsuń
  90. Zgadzam się jak najbardziej - największy wpływ na cerę mają przede wszystkim geny, odpowiednie jedzenie, style życia i dużo snu. Sama się przekonałam, że te wszystkie sklepowe kremidła niewiele dają, prędzej my sami sobie wmawiamy, że tak jest. A najprostsza pielęgnacja jest najlepsza dla skóry na bazie naturalnych produktów. Taka jest prawda, moje drogie. Nie wmówcie sobie, że jakiś super drogi krem Wam pomoże, bo tak nie będzie. Bo co z tego jeśli oprócz solidnego stosowania kremu będziecie jadły śmieciowe żarcie, nie wysypiały się, stresowały itd. To się mija z celem...

    OdpowiedzUsuń
  91. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  92. Z jednej strony piszesz o wielowarstwowym nakładaniu kosmetyków, a z drugiej w komentarzach pod filmikiem gdzie robiłaś własny krem BB napisałaś, że nie ma znaczenia czy nakłada się kosmetyki osobno czy się je miesza, bo nie tworzą na twarzy oddzielnych warstw. Jak to w końcu jest?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gosiu, trochę zamieszałaś ;).

      Dyskusja pod filmikiem toczyła się pod kątem czy jeśli nałożymy primer i na to podkład, to czy jest to bezpieczniejsze niż wymieszanie primera z podkładem. Kolejność MA znaczenie, bo nikt nie nałoży najpierw podkładu, a potem primera ;p Ale kremy BB zawierają składniki zarówno primera jak i podkładu wymieszane i nic złego się nie dzieje.

      Po drugie wielowarstwowe nakładanie polega na nakładaniu rzeczy tak, by jedna nie przeszkadzała drugiej - np. jeśli najpierw nałożysz tłusty krem, to lekkie wodne serum się z niego "ześliźnie". Za to w warstwie makijażu wszystkie produkty mają podobną funkcję - mają zostać na twarzy, utworzyć barierę.

      Pozdrawiam :*

      Usuń
  93. zależy jak się leży- może koreanki nakładają tyle warstw bo działających składników aktywnych i wyciągów naturalnych jest w kosmetykach tak mało i dopiero n warstw z różnym przeznaczeniem daje jakiś efekt:) taka moją opinia, ale ja jestem maniakiem czytania składów i uważam że tonik i krem wystarczą ale najlepiej jeżeli zrobi się je samemu bądź znajdzie kosmetyk który na pierwszym miejscy nie ma w składzie wypełniaczy tylko substancje aktywne:)

    OdpowiedzUsuń
  94. dawno nie było tu postu, który by mi się tak spodobał :)

    OdpowiedzUsuń
  95. Bardzo dużo tych kosmetyków, ale pewnie, jak się do tego przyzwyczaja to już szybko się je nakłada :) Na pewno warto, dla tych efektów, które można uzyskać :)

    OdpowiedzUsuń
  96. teraz jestem ciekawa gdzie mogę skomponować taki zestaw z azjatyckich kosmetyków :D

    OdpowiedzUsuń
  97. ja zawsze jakoś intuicyjnie nakładałam na buzię kolejno serum, olejek, krem... po prostu bez całości miałam wrażenie, że to jeszcze nie to... po tym wpisie przestałam się obawiać, że przesadzam :D /navy

    OdpowiedzUsuń
  98. Cukrze!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
    To co najpierw stosowac? Krem wodny z wit C np czy Hada Labo Retinol??????
    Odpisz pls!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja stosuję najpierw krem wodny z wit C, jako serum, lotion jest bardziej tresciwy od serum tak więc Hada Labo idzie w drugiej kolejnosci.
      Moja odpowiedź spóźniona "tylko" o rok^^
      Swoją drogą wpis genialny i uwielbiam za to Azjatycki Cukier. Staram sie stosowac wszystkie kosmetyki bardzo regularnie, dodając na sam koniec krem BB lub całonocną maseczkę, nigdy tez nie zapominam o kremie pod oczy z It's Skin. Niestety, choć mi sie marzy, nigdy nie mialam esencji z SKII... Po pierwsze cena, ale to jeszcze orzech do zgryzienia, gdyż na drugim miejscu dostępnosc i wysyłka. Moze jednak kiedys i tą esencje "zaadoptuje";p Pozdrawiam i zycze wytrwałosci;)

      Usuń

Komentarze pisane w celach promocji własnego bloga lub innych stron nie będą publikowane. Linki do relewantnych wpisów na blogach czy innych stronach są mile widziane. ale linki nie związane z tematem lub komentarze zawierające dopisany link do bloga nie będą publikowane.

Przedstawiane tutaj treści mają jedynie charakter informacyjny. Autor nie ponosi odpowiedzialności za działania czytelników, ani żadne konsekwencje wynikłe z zastosowania podanych tu pomysłów oraz technik. W razie wątpliwości skontaktuj się ze specjalistą.

Posty, które moga Cie zainteresowac

Related Posts with Thumbnails