wtorek, 23 kwietnia 2013

Czy Azjatki są chudsze?

Znowu czuję, że chciałabym co nieco napisać w tym temacie, jako, że ktoś znowu zapytał mnie o "sposoby Azjatek na bycie szczupłym". Ale ja zadałabym inne pytanie - czy Azjatki są rzeczywiście szczuplejsze?

Kiedy patrzymy na gwiazdki sceny muzycznej, aktorki i modelki, można odnieść wrażenie, że Azja to kontynent chudzielców. Ale z drugiej strony zdecydowana większość celebrytów z naszego rodzimego podwórka też ma nienaganne figury, ale jakoś nieśpieszno nam do wniosków, że ich fani wyglądają tak, jak idole.

Mieszkam w Singapurze już 5 lat, zdarzało mi się podróżować tu i tam, miałam też okazję pracować przy rządowym projekcie promującym zdrowe odżywianie i tracenie wagi. Choć np. w Singapurze jest relatywnie mało osób śmiertelnie otyłych, to jednak w krajach regionu przyrost procentowy osób otyłych jest niesamowicie szybki. Kraje takie jak Malezja i Indonezja mają poważny problem z otyłością. W samej Dżakarcie szacunkowo 67% osób jest otyłych!

Więc kiedy mówimy o "chudych" Azjatkach, naturalnie myślimy o Japonkach, Koreankach i Chinkach. Ale czy przyrównywanie Azjatek z tych krajów do Europejek ma tak naprawdę sens?

Ciało i optyczna iluzja chudości

Azjatki są z natury drobniejsze - mają mniejsze, drobniejsze kości. Dlatego np. w Korei nie ma problemu z kupieniem butów dla dorosłej osoby w rozmiarze 34. Azjatki są też standardowo niższe - mało która przebije wzrostem barierę 175 cm. Dlatego np. kupowanie w Korei spodni nie ma sensu, bo większość będzie nam Europejkom ledwo sięgać do kostek. Inna sprawa to sama charakterystyka budowy ciała, która sprawia, że dla naszych oczu Azjatki wydają się chude - chude, drobne kości, szerokie biodra i szeroko rozstawione kości udowe, drobne ramiona, drobne stawy.

Szczupłe, czy nie? Bez charakterystycznego kąta ustawienia kamery dziewczyny z SNSD wyglądają bardzo zdrowo.
Azjaci używają do miary swojej wagi specjalnego BMI i już po przekroczeniu miary 23.9 osoba uważana jest za otyłą, zaś dla osoby z Zachodu współczynnik uważany jest za zdrowy nawet do wartości 24.9. Ta sama ilość tłuszczu na jednej osobie może być normalna i "zdrowa", zaś na osobie drobniejszej jest już objawem otyłości.

Kultura

Na co dzień mijam na ulicy kobiety, z których mało która jest szczuplejsza ode mnie, a ja sama jakimś chuchrem nie jestem. Mijam czasami dziewczyny, które są po prostu znacznie drobniejsze niż ja - mają znacznie mniejsze ramiona, dużo drobniejsze stawy, całe wydają się mniejsze. Ale większość osób wygląda normalnie, ani grubo, ani chudo. Mimo to, większość z nich uważa, że jest za gruba i szuka sposobów na schudnięcie. Niestety, najpopularniejszym sposobem odchudzania w Azji jest po prostu głodzenie się.

Co ciekawe, istnieje druga strona kultury chudości. Jak to zwykle bywa, w odpowiedzi na nadmiar czegoś, pojawia się upodobanie w drugim kierunku. W Korei pomimo istnienia kultu chudego ciała, istnieje też fascynacja pełniejszą figurą, często opisywaną jako posiadającą "S-line", czyli duże piersi oraz krągłe pośladki, przy zachowaniu małej talii i ogólnie smukłego ciała. Gdy byłam jakiś czas temu w Seulu, w wielu sklepach puszczano reklamę kosmetyków DHC reklamowanych przez Kang Min Kyung. W krótkim video-spocie nie brakowało ujęć krągłości aktorki.


Suzy z Miss A też nie jest posiadaczką kościstego ciała, a jednak jej uroda i zdrowe proporcje urzekły wielu fanów.


W Japonii nie brakuje photobook'ów i gazet ukazujących kobiety o pełnych kształtach - z wydatnym biustem i biodrami. Nie są to kobiety w żaden sposób grube ani otyłe! Są bardziej "normalne", mają trochę tłuszczyku tu i tam, ale ich talie są dalej nienagannie chude.

Jednak te bardziej "krągłe" gwiazdki bardzo rzadko przebijają się poza granice swojego kraju, potęgując wrażenie, że wszystkie Azjatki są chude.

Ale w Azji też mamy idolki słynące z niskiej wagi - Angela Zhang, Mika Nakashima czy Jung Ryu Won lub SooYoung. To na nie kobiety patrzą, gdy myślą o chudości.

Jung Ryu Won

Angela Zhang
Sooyoung
Azjatycka dieta? 

Czy jednak jest coś w diecie azjatyckiej, co pomaga Koreańczykom i Japończykom wymknąć się epidemii otyłości? O ile rozumiem jak to może działać w przypadku diety koreańskiej, gdzie nie brakuje warzyw (prawie zawsze gotowanych lub piklowanych) i bogatych w białko mięs oraz owoców morza, to przyznam, że oparta na węglowodanach dieta Japończyków i Chińczyków jest dla mnie nie do zrozumienia.

Ale... Być może jest rzeczywiście jeden składnik, który powoduje, że Azjaci jako tako unikają epidemii otyłości. Jeśli macie trochę czasu do zmarnowania, to polecam zajrzeć do książki "Wheat Belly" W.R. Davisa (w Polsce wydana pod nazwą "Brzuch pszeniczny"). Nie jestem w pełni przekonana do proponowanej tam teorii, że za problemy wagowe świata Zachodu odpowiedzialna jest pszenica oraz mit nieszkodliwości produktów "pełnoziarnistych", ale kto wie, może coś w tym jest. Davis twierdzi, że błonnik z pszenicy (który jest specjalnym typem błonnika, niespotykanym w większości innych produktów) trawi się i ma taki sam efekt jak zwykły cukier, więc jedząc produkty z pszenicy (zwłaszcza te pełnoziarniste) dręczymy swój organizm nadmiarem węglowodanów. W Azji produkty pszeniczne są zawsze na drugim planie, więc może coś w tym jest.

Podsumowując...

Azjaci są drobniejsi i ich "normalny" wygląd dla oka Europejskiego wygląda jak bycie chudym. W Azji istnieje wiele typów sylwetki i wszystkie mają swoje miejsce w kulturze masowej - od tych ekstremalnie chudych, po te bardziej krągłe, jednak zazwyczaj naszą uwagę przyciągają chude osoby. Ważniejsze jest jednak pytanie, czy osoby które wyglądają chudo, są również chude "od środka". Niestety, bardzo wielu Azjatów wpada w kategorię "skinny-fat" - wyglądają szczupło, ale mają dużo tłuszczu zgromadzonego w trzewiach oraz w organach wewnętrznych.
Szczupłe nogi, chuda talia, ale otłuszczony brzuch - typowe dla "skinny-fat"
Po co to piszę? Bo myślę, że warto zerwać z mitem chudej Azjatki, ponieważ jest to jedynie "iluzja optyczna", związana z inną budową ciała. Nawet jedząc jak Azjatka i spożywając produkty popularne w Azji, żadna Europejka nie zmniejszy nagle swoich kości :P.

Warto też krytyczniej przyjrzeć temu, co naprawdę ląduje na stołach Azjatów z całego kontynentu. Za mało mówi się o tym, jak wysoce przetworzona jest większość produktów spożywanych w Japonii czy Chinach. Często mówiąc o kuchniach z tych krajów, wiele osób powtarza jakie to są niby zdrowe, ale ich zdrowe wersje praktykowane są głównie poza granicami krajów, z których pochodzą.

Ja po kilku dniach w Tokio fantazjowałam o miseczce gotowanych warzyw. I myślałam, że może to tylko taki mój problem ze znalezieniem "zdrowego" jedzenia w w stolicy Japonii, ale Simon i Martina z kanału EatYourKimchi przeszli dokładnie to samo podczas swojej niedawnej podróży.

Tygodniowe zakupy dla Japońskiej rodziny - MASA przetworzonych makaronów, sosów , trochę ryb i odrobina warzyw i owoców.
"Typowe" zakupy polskiej rodziny. Zdjęcia pochodzą z książki "Hungry Planet"
Inna często pomijana sprawa, to preferencja typu sylwetki. Wydaje mi się, że w Europie cenimy wyglądanie zdrowo - delikatnie zarysowane mięśnie, pełne witalności sprawne ciało, muśnięta słońcem cera i burza włosów, to ideał, który do większości z nas przemawia. I ten ideał można osiągnąć prowadząc "zdrowy" tryb życia, uwzględniający zrównoważoną dietę oraz sport. 

W Azji preferowany jest inny typ sylwetki i mięśnie są wręcz niepożądane - dlatego wiele klinik estetycznych oferuje zabiegi paraliżu lub niszczenia połączeń nerwowych kontrolujących mięśnie, np. łydek. Bo im mniej mięśnia używamy, tym mniejszy się stanie. Aby więc mieć szczupłe nogi, lepiej ich nadmiernie nie wysilać. Zamiast witalności i zdrowia, preferuje się delikatność i filigranową sylwetkę... i ten ideał osiąga się przez bardzo ograniczone porcje jedzenia oraz uprawianie jedynie niewymagających sportów jak lekka joga czy spacery.


Czy jest coś z czego można skorzystać?

Często czytając Wasze komentarze, widzę, że dla wielu osób priorytetem jest zdrowe i sprawne ciało. Jeśli przy okazji wygląda szczupło, to jest to wartość dodana ;). Czy w Azji możemy znaleźć wskazówki i odpowiedzi jak do tego ideału dojść? Zdecydowanie można skorzystać z kilku pomysłów - picie zielonej lub ryżowej herbaty jest dobre dla urody. Znajomość większej ilości potraw może ułatwić zredukowanie potraw opartych o pszenicę. 

Dla osób, które od lat chodzą na siłownie i dalej nie wyglądają szczupło... można rozważyć zamianę typowych ćwiczeń na jogę. Wiem, że się często powtarza, że ćwiczenie mięśni je wyszczupla, ale dla mnie to nie ma sensu - dlaczego niby od robienia pompek moje mięśnie na plecach i ramionach staną się większe i bardziej widoczne, zaś na nogach miałby się poddać magicznemu procesowi redukcji? ;p Mięśnie rosną od używania, maleją od nieużywania. Zmaleć może co najwyżej nadmiar tkanki tłuszczowej, ale nie mięśnie.

Najważniejsze, to nie mieć nierealistycznych złudzeń - nie ma na świecie magicznych sposobów, pigułek, diet, wynalazków, itp., przez które można nagle stać się szczupłym. Bo szczupłym można być jedząc nawet batoniki i czekoladę - jak długo nie dostarczymy sobie nimi zbyt wielu kalorii. W Azji kobiety, tak jak w Europie, borykają się z problemem wagi, i myślę, że są w nawet gorszej sytuacji, bo wiedza o zdrowym odżywianiu jest w regionie marna, jeśli nie żadna...

132 komentarze:

  1. Ciekawy post,miałam wrażenie,że Azjaci są szczupli, ale twoja notka wszystko mi wyjaśniła, pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda, że post leci merytorycznie. Chociażby laska ze wspomnianego spotu reklamowego - jej krągłości nie są naturalne, to bielizna powiększająca pośladki. Czytałam o tej akcji na innym blogu.

      Usuń
    2. Raczej chodzilo o sam fakt ze pokazano kraglosci, nawet jesli ona nie ma to je dodali na potzebe reklamy co oznacza ze ludzie to lubia. A o to chodzilo, aby pokazac co tam sie podoba.

      Usuń
  2. Cukrze, jeśli lubisz rzeczy związane z dietetyką (teoria pszeniczno-węglowodanowa nie jest mi obca:)), to jest taki pisarz w USA (bardzo znany i dość kontrowersyjny) Garry Taubes, który Twierdzi,że problemem jest właśnie wcinanie węglowodanów, w tym pszenicy, ale nie tylko - i właśnie pokazuje dietę azjatycką, pełną mięsa i zieleniny, jako powód braku nadwagi.

    Jest taka książka po polsku (po angielsku to jest "Why we get fat"), "Dlaczego tyjemy i co z tym zrobić" (kiedyś o niej pisałam, tutaj jest link, nie wiem czy mogę podlinkować recenzję, jak coś, to usuń:)).

    Dla mnie ta teoria była niezłą zagwozdką, bo w sumie kulinariam isię zajmuję na co dzień: i pomimo,że nie jestem w stanie przestawić swojej diety, to staram się ograniczać cukry pod różną postacią, może coś to pomoże.

    Pozdrawiam!

    ps. w Polsce jest strasznie ciężko nie jeść pieczywa albo cukru. Właśnie wróciłam z zakupów, chciałam kupić jakąś przekąskę, bo jeszcze nie gotowałam obiadu i co jest dostępne? Słodki jogurt, batoniki albo chipsy. Skończyło się,że kupiłam jabłko i orzeszki w panierce;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Racja, że w polskiej diecie trudno uniknąć cukrów. A już w ogóle ta tradycyjna polska kuchnia jest bardzo kaloryczna.

      Z tymi przekąskami to przesada, można dostać w sklepie takie, które nie są dosładzane. Jogurty, sery (wystarczy sprawdzić skład), warzywa (marchewka, pomidorki, rzodkiewki itd.), owoce, bakalie, wędliny, np. kabanosy i wiele innych. Wystarczy nie szukać na "przekąskowej" półce, tylko wśród tych ze standardowym asortymentem. Większość z tych produktów zawiera jakieś węglowodany, no ale zupełnie ich i tak się nie uniknie, zresztą też są potrzebne :) I da się nie jeść chleba - ja nie znoszę kanapek, a mimo to dość dobrze funkcjonuję. Musiałam tylko poświęcić trochę czasu na wynalezienie ciekawych przepisów, wieczorem przygotowuję jedzenie i pakuję do pojemniczków na następny dzień :)

      Mam zdecydowanie europejskie podejście do figury, kręcą mnie mięśnie i zawsze z dumą patrzę na siebie, jeżeli jakieś ładnie wypracuję :) Już wcześniej Cukier wspominała o tym, że Azjaci najchętniej by wyretuszowali sobie zarysowania mięśni np. łydek i bardzo mnie to zdziwiło, ja to bym wręcz wolała je podkreślić :D

      Usuń
  3. Uff, napisałąm taki strasznie długi komentarz i mi się skasowało:)

    Myślę, że coś jest na rzeczy z tą pszenicą. W USA jest taki bardzo znany publicysta, Garry Taubes, który idzie o krok dalej i uważa,że to w węglowodany i cukry nas tuczą, zaś mięso - nie. Wydał dwie, dość kontrowersyjne książki (ale w sumie nieźle przyjęte) - jedna z nich "Why we get fat and what to do with that" (po polsku - "Dlaczego tyjemy i co z tym zrobić" - tutaj pisałam recenzję ) dość ostro krytykuje jedzenie pszenicy, cukru, wszelkiego rodzaju panierek etc. I właśnie on na diecie azjatyckiej (między innymi) opiera swoje twierdzenia.

    Inna sprawa, że w PL ciężko jest nie jeść tych cukrów i rzeczy mącznych: jak człowiek jest głodny to zazwyczaj dostępne są chipsy, batoniki lub słodzone jogurty..

    ps. nie wiem, czy mogę podlinkować do strony, jeśli nie, to usuń proszę link:)

    ps2. też mam drobniutkie koleżanki, Polki - nie jestem jakaś drobna, ale przy nich czuję się zawsze wielka:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo ciekawe, i jak na Cukier bardzo obiektywne, widzę, że sporo się tu zmienia i nie ma już takiego braku krytycyzmu - brawo!
    Ja mam naprawdę mocne i wyraziste kości, przez co chyba nigdy nie będę wyglądać naprawdę chudo - nawet jak miałam niedowagę w dzieciństwie, masywne kości ,,psuły efekt" :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Hm, nigdy nie myślłam o Azjatach jako o chudych. Tak jak napisałaś - są drobni. Większość wygląda przy mnie jak 7mio letnie dzieci ( miałam dwie Chinki i kilka koreanek w grupie). Inna sprawa ze ja dla nich to olbrzym:)

    OdpowiedzUsuń
  6. No właśnie Azjaci mają drobniejsze kości ;)
    Zresztą w każdym kraju gwiazdy wyglądają inaczej niż przeciętni ludzie ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Świetny, bardzo przeglądowy i rzetelny post :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ło! W sumie to te "grubsze" Azjatki są ładniejsze jak te chudsze....

    OdpowiedzUsuń
  9. Z mięśniami jest tak, że jeśli bardzo dużo trenujesz i nie dostarczasz organizmowi odpowiednio dużo kalorii to jednak możesz je spalić :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Urzekło mnie stiwerdzenie 'śmiertelnie otyłych' :D.
    Co do tych kości to nei generalizowałabym też, bo w Europie też jest niezła mieszanka, są osoby o grubych kościach, ale jest też dużo osób o drobnych kościach, tak samo w kwestii wzrostu, nie powiedziałabym, żeby u nas było wiele kobiet o wzroście powyżej 175, raczej średni wzrost to coś ok. 170
    Jak ktoś długo chodzi na siłownię i nie ma rezultatów to albo źle ćwiczy albo źle je. Niestety wciąż panuje mit - jedz mniej, ćwicz więcej, a to nie tak działa. Jeżeli nie dostarczymy sobie odpowiedniej ilości jedzenia i będziemy dużo ćwiczyć to możemy wręcz przytyć albo waga nam nie drgnie, organizm będzie się bronił. Dieta ma jakieś 70% wpływu na naszą sylwetkę, ćwiczenia zaledwie 30, ale trzeba umiejętnie połączyć jedno z drugim, żeby nie był tłustym, skinny-fat, nie mieć obwisłej skory itd. itp. Temat rzeka, ale nie można myślęć TYLKO o diecie albo TYLKO o ćwiczeniach, ba, nawet powiedziałabym, że to wciąż mało, bo trzeba brać pod uwagę również sen i ogólny tryb życia, stres itd. itp.

    OdpowiedzUsuń
  11. http://breadbutterchampagne.blogspot.com/2012/01/ideal-body-shape-in-korea.html tu jest fajna tabelka wymiarów jakie powinny mieć Koreańskie idolki - muszę przyznać, że trochę przeraziła mnie wielkość klatki piersiowej, czy kostki, bo o ile resztę można zrzucić, tak kości się nie zmieni
    druga sprawa, to o ile ćwiczenia rzeczywiście wyrabiają mięśnie, to jednak są one potrzebne - wystarczy dobrać odpowiedni trening (na siłę, nie masę ;P). Przecież Koreańskie idolki zapierdzielają na ćwiczeniach codziennie, czy to na siłowni, czy ucząc się układów tanecznych, a jednak nóżki mają zgrabne
    Jeśli połączy się trening z dietą, to nie ma szans na przyrost mięśni, pod warunkiem, że będziemy dostarczać organizmowi dokładnie tyle kalorii ile trzeba na "przetrwanie", ale bez głodzenia się - jak nie ma z czego zbudować masy, to nie zbuduje
    dodatkowo mięśnie rosną dużo wolniej niż spala się tłuszcz i zajmują o wiele mniejszą objętość - wystarczy oglądnąć program pani Bosackiej, gdzie odchudzała się na wizji - ostro ćwiczyła chyba 4 miesiące i prowadziła odpowiednio dobraną dietę i zrzuciła jakoś 12kg tłuszczu, przy przyroście mięśni tylko 1kg

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie też chciałam się odnieść do tych mięśni. Je także można spalić. Przy odpowiednio dobranych ćwiczeniach, czasie ich wykonywania oraz diecie, organizm rozkłada i potrafi trawić je dla pozyskania energii, tylko po prostu następuje to w innym czasie i warunkach niż w przypadku tłuszczu. Inna rzecz, że jest z tym troszkę więcej zabawy i trzeba po prostu wiedzieć jak ćwiczyć, żeby zabrać się też za mięśnie.

      Usuń
    2. to jak w koncu niby zgubic te miesnie? Przez dlugi chod czy bieg?

      Usuń
  12. Joga wyszczupla bo rozciąga mięśnie, poza tym pomaga w przepływie limfy - odblokowuje jej złogi, które korelują z miejscami odkładania się tłuszczu. Poza tym skupienie na oddychaniu dotlenia, przez co organizm lepiej spala jedzenie :) Jest więc logika w twierdzeniu, że joga wyszczupla bardziej, niż inne aktywności fizyczne.
    A'propos fenomenu odżywiania opartego na węglowodanach polecam książkę 'nowoczesne zasady odżywiania' pana Campbella (książka nt. słynnego badania chińskiego).

    OdpowiedzUsuń
  13. To oczywiste, że węglowodany tuczą, a chleb... cóż ma w tym dużą rolę (kto nie wierzy, może spróbować na sobie odstawić na jakiś czas produkty zbożowe; ja sprawdziłam na własnej skórze :D), ale nie tylko one są za to odpowiedzialne. Nabiał też ma w tym ogromną rolę. Mnie to zdziwiło na początku. Moja znajoma przeszła nowotwór tarczycy, co skutkowało jej usunięciem. Wiadomo, że to łączy się z tyciem, więc udała się do dietetyczki by ułożyła jej plan co powinna jeść, a co nie. Ona właśnie powiedziała jej o 'szkodliwym' mleku, jogurtach, serach itp. Są złe, ale tylko te przetworzone, bo dodawane jest do nich mnóstwo środków konserwujących, które bardzo, bardzo zaśluzowują nasz organizm (to swoją drogą też sprawdziłam i rzeczywiście odkąd staram się nie jeść nabiału czuję się dużo lżej). Tak więc nabiał nie jest zły, ale tylko taki prosto 'od babci'. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. taki prosto od babci to mniejsze zlo. nabial nie jest dobry-powoduje duze wyrzuty insuliny, zawiera (np.) krowie hormony, kazeine, laktoze, do tego czlowiek dorosly nie ma laktazy.

      Usuń
    2. Błagam, bez rozpowszechniania mitów - "człowiek dorosły nie ma laktazy". Produkcja tego enzymu faktycznie spada wraz z wiekiem, ale zwykle jego ilość jest wystarczająca do trawienia słodkiego mleka etc. Na nietolerancję laktozy cierpi od kilku do kilkudziesięciu procent dorosłych w zależności od populacji. A akurat ludzie pochodzenia europejskiego tolerują laktozę najlepiej (nietolerancja występuje wśród kilku procent do maksymalnie 1/3 społeczeństwa - zależy od regionu).

      Usuń
    3. Dokładnie. W Azji jest to ok. 80%, dlatego tak tam potępiają mleko. Jednak jeśli ktoś nie ma nietolerancji laktozy, to mleko takie osobie nie zaszkodzi. W mięsie też są hormony, czasem nawet antybiotyki, jeśli zwierzę miało dodawane je do paszy, i nikt takiego szumu nie podnosi jak przy mleku.

      Usuń
  14. Uwielbiam Twoje posty i racjonalne podejście do wielu spraw. Pozdrawiam serdecznie!!

    OdpowiedzUsuń
  15. Z tego co wiem, jesli ćwiczy sie codziennie to dochodzi do przetrenowania i mięsnie maleją. Dlatego kulturyści nie ćwiczą tej samej grupy mięsniowej 2 dni pod rząd (aby rosły) i dlatego baleriny są szczupłe bo trenują codziennie (i mało jedzą, ale to już inna historia). Jako poparcie tej teorii filmik gościa którego może znacie z Youtuba - Wayne Goss (gossmakeupartist)
    http://www.youtube.com/watch?v=NbO0yIZ5VTQ

    OdpowiedzUsuń
  16. Znowu myślałam,że będę pierwsza! To naprawdę ciekawe!

    OdpowiedzUsuń
  17. Przypomina mi się sytuacja, gdy usłyszałam od mojej znajomej z Malezji, że "od tego chodzenia po schodach będzie mieć ogromne mięśnie". Wydawało mi się to dość zabawne, ale ona była rzeczywiście załamana. Ah te różnice kulturowe ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. czy nie przeszkadza jej brak sily? w europie dziewczyny narzekaja na swoja kondycje, wiele z nas swiadomie pracuje nad 'rzezba'. nie niepokoi ja, ze nie ma sily zrobic tego, czy tamtego?

      Usuń
    2. Dawała mi jasno do zrozumienia, że jakaś niesamowita kultura fizyczna jej nie interesuje, a siła zarezerwowana jest dla mężczyzn.
      Zastanawia mnie tylko te dość skrajne podejście... jakby od zwykłego, codziennego chodzenia po schodach można było uzyskać nieprzeciętną muskulaturę.

      Usuń
  18. Odniosę się do chodzenia na siłownię i braku chudnięcia. Jestem osobą, która była szczupła z natury, a potem przytyła 25 kilo w ciągu 2 lat - z braku ruchu. Obecnie regularnie chodzę na siłownię i mogę powiedzieć, że brak efektów wynika z dwóch powodów: 1) ludzie nie ćwiczą tak jak powinni, zwłaszcza zarzut ten dotyczy kobiet - często jest tak, że widzę kobiety, które ćwiczą 2 minuty na bieżni i to chodząc, potem idą na 5 minut na rowerek, potem 3 na stepper, a potem spędzają 10 minut stojąc na platformie wibracyjnej (bo niby ona odchudza, a tak naprawdę bardziej wpływa na cellulit niż na tkankę tłuszczową). I wychodzi taka zadowolona po 30 minutach lekkich ćwiczeń, a potem narzeka, że u niej to nie działa. Potrzeba 20 minut średnio intensywnych ćwiczeń żeby organizm włączył spalanie tkanki tłuszczowej, przy czym najlepsza jest bieżnia, rowerek, stepper. Ćwiczenia siłowe są dobre, bo wzmacniają mięśnie, ale tkanki tłuszczowej nie spalają - kluczem do sukcesu jest połączenie jednego z drugim. Często się o tym zapomina przy odchudzaniu, a mięśnie przecież pomagają przy spalaniu tkanki tłuszczowej. Acha, i jeszcze warto się przyłożyć do tego co robi - ustawienie bieżni na prędkość spacerową i czytanie gazety w trakcie moim zdaniem jest wyrzuceniem pieniędzy w błoto i w takim przypadku lepiej iść na normalny spacer (samo czytanie nie jest złe, ale moim zdaniem lepiej już czytać na rowerku albo stepperze, bo na bieżni można sobie zrobić krzywdę nie patrząc co się robi). 2) Dieta, dieta, i jeszcze raz dieta! Widziałam kiedyś dziewczynę, która na siłownię przyniosła colę i paczkę chipsów w ramach treningowego posiłku... Samo ćwiczenie kilka razy w tygodniu nie sprawi, że cudownie stracimy nadwagę, trzeba jeszcze pamiętać o zbilansowanych posiłkach, bo to sprawia, że organizm spala nadwyżkę kalorii zamiast ją odkładać. I wcale nie trzeba drastycznie ograniczać ilości jedzenia, bo wystarczy tylko trochę mniej jeść, za to z głową i pilnować żeby nie opuszczać posiłków. Mówię z perspektywy osoby, która schudła 12 kg w kilka miesięcy - za każdym razem jak odpuszczam odpowiednie odżywianie się i zaczynam sobie pobłażać to waga stoi w miejscu, co strasznie mnie frustruje :).

    OdpowiedzUsuń
  19. Szczerze, to jestem bardzo zdziwiona, bo unikanie pszenicy wydawało mi się zawsze oczywistością podczas diety, a nie odkryciem. Sama jem pieczywo 1 raz w tygodniu i to razowe. Co do siłowni, to z tego co wiem trening siłowy jest akurat niezbędny przy utracie tkanki tłuszczowej. Chwała martwemu ciągowi ! Proszę o wybaczenie, ale śmieszą mnie opinie osób bojących się ciężarów. Ludzie nawet nie mają pojęcia ile wysiłku potrzeba, aby sylwetka stała się wyrzeźbiona. 1h dziennie ćwiczeń to zaledwie rozgrzewka, dodatkowo potrzebna jest niesamowicie ścisła dieta, a to wszystkie przez minimum kilka miesięcy. Poza tym jeżeli źle wykonujesz ćwiczenia, to tak jak ktoś wcześniej wspominasz Twoje mięśnie osłabną np. tak się dzieje przy 6 Weidera.

    OdpowiedzUsuń
  20. Wspaniały artykuł, cieszę się, że ktoś się wziął za ten mit i rozwiał go. Ciekawie się czytało.

    OdpowiedzUsuń
  21. Kolejny cudowny wpis, za który Ci dziękuję, Cukrze.

    Sama mam właśnie taką "azjatycką" budowę - jestem nawet na europejskie standardy ZA filigranowa. Ile razy ludzie się nade mną litowali, że jakie chuchro i jaka chuda, no bidula jedna, nic jeno ręce załamać i do szpitala na dożylne dokarmianie. Nawet jako dziecko leczyłam się w poradni endokrynologicznej, tylko po to, żeby się dowiedzieć, że "taka moja uroda". W Azji moja figura pewnie niczym szczególnym by się nie wyróżniała, szczególnie przy moim otłuszczonym brzuszku (podobno najgorszy i najniebezpieczniejszy typ tycia, częsty przy stresie), braku mięśni (leeeeeń), cienkich rączkach i nóżkach i braku opalenizny ;)

    OdpowiedzUsuń
  22. kurcze, nadawałabym się do ich społeczeństwa:D 159cm, chude nogi, drobne ramiona, szerokie biodra xd

    OdpowiedzUsuń
  23. mala ilosc pszenicy, w ogole glutenu i nabialu w diecie azjatyckiej jest zdecydowanie na plus. naturalna dieta czlowieka jest lansowana teraz pod nazwa diety paleo-zaklada, ze odzywiamy sie tak jak ludzie w paleolicie. osobiscie jestem jej wielka fanka, mimo iz na poczatku bylo mi strasznie ciezko wyrzucic wszystkie przetworzone produkty ALE korzysci przewazyly:) jedzac w ten sposob dostarczamy sobie wszystkiego, czego potrzebuje nasz organizm, oczyszczamy go z toksyn, mozemy tak leczyc choroby. nie jest to jednak dieta odchudzajaca, ja co prawda zrzucilam na wadze (5 kg), ale moze sie zdarzyc, ze ktos przytyje.

    OdpowiedzUsuń
  24. Cukrze ,ale u nas w kraju ,też nie ma nic na temat zdrowej żywności..sklepy ze zdrową żywnością ,jak ze świecą szukać ,jak już znajdziesz to ceny kosmos..po za tym nikt mi nie zagwarantuję ,że to jest w 100% eko, a tylko słowa Pani sprzedawczyni, cóż to dla mnie za mało...w USA by takie coś nie przeszło muszą mieć certyfikaty na eko żywność ,tam konsument , jak poskarży się,że coś jest nie tak , to kary lecą od razu w milionach... i nie ma oszukiwania konsumentów! ,chociaż nie lubię amerykanów tutaj się z nimi zgodzę .PO za tym oni mogą sobie wybrać rodzaj jedzenia , chcesz GMO to jedz chcesz z marketu to jedz chcesz eko to jedz ,u nas nie ma takiego wyboru .Najlepiej jest mieć swój ogródek ,albo jechać za miasto i kupić od kogoś choćby nawet jajka i kurki:D

    OdpowiedzUsuń
  25. Naprawdę fajny post. Kiedys też myslałam, że Azjatki (czyt. Japonki, Koreanki czy Chinki) są bardzo szczupłe. Mieszkając jednak w Anglii już dobrych parę lat, spotkałam sie z wieloma Azjatkami. Moje wyobrażenie o ich figurze zupełnie się zmieniło. Widziałam grubsze dziewczyny i chudsze, wyższe i te malutkie. Ich nogi wcale nie są takie chude i długie jak na zdjęciach! Po prostu normalne dziewczyny, z tą różnicą, że faktycznie drobniejsze niż Europejki. Muszę też powiedzieć, że wiele Azjatek ma krzywe nogi, ale one zdają się zupełnie tym nie przejmować i chętnie noszą szorty czy krótkie spódniczki.

    OdpowiedzUsuń
  26. jak zawsze lubiłam Twoje posty tak ten jest dla mnie słaby, wybacz :/ końcówka mnie totalnie rozczarowała.... drogi Cukierku mięśnie, jasne, maleją od nieużywania ich, ale to nie jest zdrowe co należy podkreślić. Mięśnie rosną podczas ich używania, ale po to są ćwiczenia rozciągające aby te mięśnie wysmuklić. Osoby, które chodzą na siłownię czy fitness regularnie, często nie chudną przez złą dietę, bo podczas ćwiczeń przy złym odżywaniu się nie spalamy tłuszczu tylko masę mięśniową. Należy nadmienić również, że jak ktoś mówi, że je same owoce to odżywia się turbo zdrowo, jest w błędzie. Owoce to w dużej mierze cukier, więc zjedzenie 1kg winogron na kolację nie jest najlepszym wyborem (znam takie osoby). Eliminowanie białek i gadanie o liczeniu kalorii to też dosyć dziwna sprawa, no ale....

    OdpowiedzUsuń
  27. Z tym że S-line na reklamach/teledyskach/plakatach itd. jest bardzo często przekłamane. W celu nadania sylwetce pełniejszych kształtów używa się tzw. butt pad i innych "wypełniaczy".

    OdpowiedzUsuń
  28. Nie do końca zgodzę się ze stwierdzeniem, że mięśnie rosną jak ich używamy. Znaczy, owszem, rosną, ale są sporty i ćwiczenia które nam "pompują" mięśnie (jak np. podnoczenie ciężarów), ale są i takie które powodują przyrost masy mięśniowej, ale jednocześnie te mięśnie są "zbite" (np. bieganie, pływanie). Ale fakt faktem i tak nie będzie się wtedy wyglądać jak Jung Ryu Won (chociaż dla mnie wygląda strasznie bezpłciowo) ;p Uwielbiam zdrową, wysportowaną sylwetkę z kawałkiem biustu i pośladka XD
    Teori na temat "dlaczego ludzie tyją" jest od groma. Podobno im jedzenie dłużej było poddane obróbce (choćby tylko termicznej, np. pieczenie, gotowanie) tym dłużej zalega w żołądku i jelitach. W sumie jestem skłonna uwieżyć, bo ludzie stosujący dietę RAW są naprawdę szczupli i (jak twierdzą) nie mają problemów ze zdrowiem. Ja jem tylko produkty pełnoziarniste i gruba nie jestem (ale Azjatka z tego co czytam by się chyba załamała mając moją figurę ;p), zdrowa dieta, ćwiczenia.
    Ja myślę, że we wszystkim należy zachować rozsądek, bo dużą rolę odgrywają tu też geny (sylwetka, kości, metabolizm).

    Oczywiście komentarz jak zwykle chaotyczny ;)

    A tak z innej mańki to w Azji w końcu znalazłabym buty w swoim rozmiarze, bo w Polsce rozmiaru 35 to ze świecą szukać ;___;

    OdpowiedzUsuń
  29. Nie wiem czy takie zachowania są typowe dla Polski, czy funkcjonują gdzie indziej, ale zauważyłam, że z otyłej osobie nikt nic przykrego nie śmie powiedzieć (i bardzo dobrze, taka osoba może być chora, a poza tym to nie nasza sprawa ile kto waży), ale gdy ktoś jest szczuplejszy niż wszyscy, to od razu można nasłuchać się uwag, że ma się nogi jak patyki, wygląda jak anorektyczka i.t.d. i nikt w takim dogadywaniu nie widzi nic złego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To chyba zależy, np. od płci- z otyłych chłopaków to rówieśnicy suchej nitki nie zostawiają od docinek i obelg, wśród dziewczyn to od grubasów wyzywana byłam np. ja (mimo iż nigdy w życiu moja waga nie przekroczyła 65kg a mam prawie 160cm) i widziałam, że ludzie lubili sobie robić natychmiast opinię o dziewczynie z nadwagą, to zwykle jej znajomi wkraczali do akcji, że ,,co oceniasz, skoro nie znasz?". W internecie też wszędzie grubasy są wyśmiewane (patrz np. ,,popularność" Grycanek, nie znam nikogo innego z samego faktu, że jest szczupły, nie widziałam nigdy docinki typu ,,gdzie mój harpun" tylko w stosunku do osób szczupłych)więc wydaje mi się, że albo jesteś z grona osób bardzo szczupłych i bierzesz sobie do serca te komentarze o wyglądaniu jak ,,anorektyczka", albo przebywasz w bardzo wysublimowanym odmiennym towarzystwie na co dzień i nie zaglądasz do internetu...

      Usuń
  30. Przeraziłaś mnie tymi zabiegami na mięśnie... To już jest moim zdaniem przesada.

    OdpowiedzUsuń
  31. à propos Simona i Martiny, w jednym ze swoich TL;DR Martina powiedziała, że w Korei ma mały problem z kupieniem stanika ;P więc podejrzewam, że nawet w przypadku "S-line" miseczka nie przekracza D ;D dobrze myślę? :) super post, więcej takich :) uwielbiam ten blog! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podobno tak x"D Zdecydowana większość jest do D albo i C Przy czym, według tabelki rozmiarowej na tej stronie http://k-styleme.com/size-charts.html nasze C to dla nich B ^^"

      Usuń
    2. Staniki powyżej miseczki C są bardzo ciężko dostępne. Jedna z koleżanek mojego narzeczonego ma dziwnym trafem naturalne D i ma duże problemy, więc zamawia staniki szyte na miarę.

      Usuń
    3. Ale w Europie staniki też są produkowane głownie do miseczki D, poza oczywiście tzw. uświadomionymi producentami. Oysho - staniki w miskach B i C, Etam - głównie B i C, Intimissimi - szczyci się wprowadzeniem miseczki C, a ostatnio D, Triumph - miękkie staniki głównie do E, potem tylko a la namioty, sieciówki typu H&M - A-D. Różnica jest w obwodach, w Europie to 70-85 z naciskiem na 75 i 80, w Azji Wschodniej - 65-80. Jak już Cukier pisała, Azjatki są drobniejsze - więc wiadomo, że będą mieć trochę węższe obwody. W parze idą też mniejsze piersi, nawet jeśli na Azjatce proporcjonalnie wyglądają podobnie do piersi Europejki na Europejce. Mam na myśli, że nawet jeśli te same miski są najbardziej popularne w Azji i Europie (czyli różnica w obwodzie pod biustem i w biuście jest podobna u Azjatek i Europejek, np. 15 czy 20cm różnicy) - niech będzie ta osławiona B - to jest różnica między 70B a 80B, to jakieś 2-3 miski (czyli jakbyśmy porównywali 70B i 70D/E) - bo wraz z węższym obwodem pod biustem zmniejsza się też średnica piersi etc.

      Usuń
    4. staniki to beznadzieja wszędzie. Trzeba na miarę albo się nabiegać.

      Usuń
  32. Ja nie mogę się zgodzić z przemyśleniami W.R. Davisa. Odkąd zaczęłyśmy z mamą jeść pełnoziarniste produkty, pić koktajle owocowe i warzywne z otrębami oraz nasionami itp. obie schudłyśmy. Brzuchy nam się zmniejszyły, nie czujemy się ociężałe i to bez dodatkowej aktywności fizycznej. Co najważniejsze nie mamy napadów głodu, ani nieprzemożonej chęci na słodycze. Miałam z tym problem zwłaszcza przed okresem, a teraz przechodzę ten czas znacznie łagodniej. Powiedzmy sobie szczerze ile osób otyłych/z brzuchem je produkty pełnoziarniste? To co zaleca się z zachodniej diecie, a jak wygląda rzeczywistość to dwie różne sprawy.

    OdpowiedzUsuń
  33. gruba polka i tak zawsze będzie ładniejsza od chudej Azjatki :D

    OdpowiedzUsuń
  34. Boję się pojechać do Azji. Mam 1,78 (już u nas dla większości jestem "wysoka") i ważę 66 kg. Wyglądałabym dla nich jak Godzilla! ;]

    OdpowiedzUsuń
  35. co do Twojego twierdzenia, że od ćwiczeń mięsień tylko się powiększa to jesteś w błędzie. Mięsień gdy już spali całą tkankę tłuszczową trawi mięsień w wyniku czego mięsień się zmniejsza. Działa to według schematu: najpierw trawią się węglowodany, potem tłuszcze, a gdy organizm zużyje całą energię z tłuszczy trawi białko z którego zbudowane są mięśnie :) nie chcę żebyś to odebrała jako atak na swoją osobę czy swoją wiedzę, po prostu wyjaśniłam nieścisłość :) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jesli ktos je np. rzadziej niz co 4 godziny to spalane sa najpierw miesnie-stad sie czesto bierze skinny fat. stan kiedy spalamy miesnie, bo nie ma tluszczu to juz anoreksja.

      Usuń
    2. Fajnie teoretyzować, ale sama jestem przykładem osoby, która z drobnej dziewczynki przez ćwiczenia i siatkówkę raz w tygodniu stała się większa, pełniejsza i straciła chudą figurę (bez przybycia na wadze!). Jak się ma tłuszcz do tracenia to się chudnie, a jak nie bardzo to nawet drobne mięśnie dają pełniejszy, masywniejszy i mniej pożądany wygląd.

      Usuń
    3. Wszystko zależy od tego, czy trenuje się intensywnie, na zasadzie treningu siatkówki w drużynie, czy dla przyjemności.
      Jeżeli ćwiczy się 3-5 razy w tygodniu po 30-40 min, a do tego człowiek po ćwiczeniach się rozciąga, czyli rozluźnia zbite mięśnie i je wysmukla, to nie ma się co martwić, że ciało się rozrośnie. Stanie się tak jedynie, gdy mięśnie pozostawi się zbite i za każdym kolejnym treningiem, będą one coraz twardsze, bardziej zbite i będą przybierać na masie.

      Usuń
  36. Bardzo fajny, ciekawy wpis :) Dla mnie pocieszający, może w końcu przestanę tak zazdrościć azjatkom xD Ale inna rzecz zwróciła moją uwagę - zdjęcia japońskiej i polskiej rodziny z tygodniowym wyżywieniem. Polacy uśmiechnięci, w miarę rozluźnieni, przyjaźni. Japończycy - grzecznie siedzą, nieco skrępowani, poważni, sprawiający wrażenie, jakby do ich domu wtargnął intruz, którego wcale nie mają ochoty gościć. Takie ładne, krótkie porównanie mentalności (przynajmniej w zakresie gościnności) polskiej i japońskiej.

    OdpowiedzUsuń
  37. Kocham twój blog! Dziękuje za ten post ^__^

    OdpowiedzUsuń
  38. Bardzo ciekawy artykuł. Generalnie wydaje mi się, że dziś ludzie za bardzo zwracają uwagę na swój wygląd i mają trudności w zaakceptowaniu siebie.

    OdpowiedzUsuń
  39. Najbardziej "zaciekawiły" mnie informacje odnośnie porażania mięśni, szczupłych nóg za wszelką cenę. Wiem, że to zapewne zabiegi marginalne,ale sama mam stosunkowo umięśnione (jak na moją budowę ciała) nogi i zawsze się śmieję,iż mam zadużo mięśni...Ale czegoś takiego ... no cóż nie zrobiłabym.

    P.S. Przypomina się dokument, który kiedyś oglądałam na tvn Player, odnośnie Azjatów - nie pamiętam z jakiego kraju - którzy wydłużają sobie nogi (operacje i długotrwała rehabilitacja), wspominano tam też np. o konkursach piękności np. na stanowisko sekretarki. Całkowicie inne kultura. Do piękna dąży się często za wszelką cenę, ale z 2 strony nikt nikogo za to nie potępia.

    OdpowiedzUsuń
  40. Ja z kolei zauważyłam, że poza Azją wszędzie na świecie pożądana jest sylwetka S line, o której pisałaś. Zarysowane mieśnie, kształtny tyłek, biust,w zasadzie można to zbliżyć do figury gruszki. Ja osobiście mam sylwetkę klepsydry ( moje ramiona są tej samej szerokości co biodra, mam wąską talię) i jestem drobna, ważę ok 45 kg. Zdawałoby się, że to idealny stan, ale ja nie uchodzę wcale za kogoś kto ma 'super sylwetkę' czy 'zgrabną figurę'. O wiele więcej komplementów zbierają dziewczyny o sylwetce gruszki, które mają mocniej zarysowany tyłek, kształty ( np popularna raperka Iggy Azalea). Być w może w Azji docenionoby moją urodę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mylisz typy sylwetek - owszem, klepsydra musi mieć ramiona i biodra o podobnej szerokości, plus wąską talię, ale proporcje biust-uda/tyłek też są BARDZO istotne. Z Twojego opisu wynika, że przynajmniej część kryteriów spełniasz, ale jeśli nie masz a) małego biustu i drobnych ud, b) średniego biustu i przeciętnych ud, c) pełnego biustu i sporych ud, to nie jesteś klepsydrą. Dodatkowo klepsydra ma bardzo wąską talię (około 30 cm różnicy między obwodami w talii i biodrach), krótką (czyli zwężenie z bioder do talii I Z TALII W GÓRĘ jest wyraźne, kości biodrowe położone wysoko). Tak naprawdę, to wiele osób myśląc 'figura klepsydry', bierze pod uwagę tylko kobiety ze średnim/dużym biustem i pełnymi udami. Piszesz, że gruszka to 'zarysowane mięśnie, kształtny tyłek, biust' - bez dodatkowych informacji to właśnie podchodzi pod klepsydrę:) Gruszka ma WYRAŹNIE większy dół, pełne uda, często tzw. bryczesy, szerokie biodra, wąską ale DŁUGĄ talię (rozszerzającą się powoli w górę albo pionową, za to dużo węższą od bioder), biust proporcjonalnie mniejszy do ud/pupy oraz węższe ramiona niż biodra. Nie wiem, skąd opinia że kobiety o figurze raperki, którą podałaś, zbierają więcej komplementów od faktycznych klepsydr - może w krajach latynoskich, gdzie ceni się obfite pupy? Ja spotkałam się z idealizowaniem właśnie klasycznej klepsydry - patrz: np. Salma Hayek. Przypominam, że istnieje sporo typów figury i ich kombinacji, nie tylko klepsydra, gruszka i ewentualnie jabłko, kielich etc. Można raczej mówić o grupach figur 'klepsydrowatych', 'gruszkowatych' etc.

      Usuń
    2. Hej, dzięki za odpowiedź :) Jeśli chodzi o typy sylwetki, jest dużo podejść do tej kwestii- jedni wyróżniają kilkanaście typów, inni trzy ( i uważają że każda kobieta mieści się w jednym z nich!) więc trudno powiedzieć czy jest jakiś jeden oczywisty kanon.
      W moim przypadku uda i biust się równoważą, kryterium, które spełniam słabiej to różnica 30 cm między talią a biodrami. W biodrach mam 80 cm więc w talii musiałabym mieć 50cm, a to chyba niemożliwe ;) W każdym razie do opisu klepsydry moja sylwetka pasuje najbardziej ( porównując do reszty kszałtów).
      A co do tych gruszek, miałam na myśli to, że obecnie media lansują taki typ sylwetki, to jest własnie figura z drobną 'górą', ale pełniejszymi udami i przede wszystkim kształtnym tyłkiem. Idealnym przykładem jest właśnie Iggy Azalea, ale wydaje mi się, że masa światowych celebrytek ma teraz podobną sylwetkę lub stara się dążyć do niej (chirurgicznie). Przychodzą mi do głowy głównie piosenkarki jak Rihanna, Rita Ora, Beyonce.

      Usuń
  41. Bardzo ciekawy artykuł, ja sama chcąc wprowadzić zdrowy tryb życia, żeby trochę schudnąć, m.in. zamieniłam zwykły chleb na pełnoziarnisty... I co teraz mam z tym zrobić? D: Jeść, nie jeść... Zastanawiam się, który w tym wypadku mniej mnie utuczy.

    Jednak mam pytanie. W tym poście wspomniałaś, że "najpopularniejszym sposobem odchudzania w Azji jest po prostu głodzenie się", a jakiś czas wcześniej, dawno dawno, w filmie mówiłaś, że jeżeli chodzi o odchudzanie się w Azji, to popularne są różne zabiegi kosmetyczne, natomiast nie przychodzi im nawet do głowy, że można schudnąć przez ograniczenie jedzenia, ponieważ dla Azjatów posiłek jest bardzo ważny. To jak to w końcu jest? : )

    OdpowiedzUsuń
  42. dziękuje z ten post! ;3 w końcu się dowiedziałam co jest dziwnego z moją figurą xD tak, tak, wiem, tu jest o mowa o azjatach ;)
    ale muszę przyznać że moja figura jest jak opisana "skinny-fat" -z przodu w brzuchu wyglądam na chudą, z boku wygląda to trochę inaczej ;P

    OdpowiedzUsuń
  43. Świetny artykuł, z przyjemnością czytam. ;)

    OdpowiedzUsuń
  44. Nie mam na zamiaru urazić niczyich uczuć, jednak gdy spojrzałam na uda Sooyoung to z lekka się zniesmaczyłam. Nie podobają mi się. Jestem bardzo w temacie azjatyckich modelek i - jeśli chodzi o moje własne preferencje - lubię, kiedy coś tam mają. I nie chodzi mi o cycki i tyłki, ale żeby po prostu nie być kościotrupem obciągniętym skórą. A takich niestety przybywa.

    Gdy mówi się o europejskich i amerykańskich modelkach, często mówi się, że "kiedyś to były prawdziwe kobiety, dziś to same wieszaki...".
    Z azjatyckimi modelkami też tak jest. Kiedyś naprawdę były inne. I nie tylko chodzi o figurę. Były pełne finezji i naturalnego wdzięku.
    Dziś to co mamy to nienaturalnie wychudzone babki z jakimiś pseudo-seksownymi minami i spojrzeniami.


    Porażka, panie i panowie, porażka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się z Tobą. Nawet jeżeli Sooyoung nic nie może poradzić na swoją figurę, to uda dziewczyny stojącej za nią zwyczajnie wyglądają zdecydowanie atrakcyjnej.

      A co do przemiany w wieszaki współczesnych modelek- to wygląda tak jakby na poważnie chciano upodabniać je do wieszaków, żeby wszystko szyć na jedną miarę, nie martwiąc się o to, czy modelka, która to założy potem na wybiegu, ma mniejszy czy większy biust ^^"

      Usuń
  45. w którymś poście Alina Rose napisała, że jeżeli nie jesteś w stanie wyobrazić sobie czegoś na swojej twarzy, jako maseczki, to lepiej tego nie jedz. staram się do tego stosować.

    w mojej diecie wielką zmianą było odkrycie, że nie trawię laktozy. z mojej diety wysyconej nabiałem powoli zaczęły znikać jogurty (jadałam tylko naturalne), mleko krowie, sery. musiałam się przyzwyczaić, ale po roku od diagnozy udało mi się odzwyczaić. odnoszę wrażenie, że przez laktozę, której nie trawiłam, mój organizm był zdezorientowany, nie wiedział, czego potrzebuje. teraz czuję się o wiele lepiej i łatwiej mi utrzymać wagę. teraz wiem, że jeżeli mam ochotę na rybę, to znaczy, że jej potrzebuję.

    do czego dążę? nie chcę wysnuwać teorii, że mleko, jogurty i sery są złe. ale warto by się zastanowić, czy nie spożywamy pewnych produktów, które nam nie służą i czy nie zaburzają metabolizmu, czy czego tam jeszcze.

    OdpowiedzUsuń
  46. świetny post, przeczytałam z przyjemnością :)

    OdpowiedzUsuń
  47. Barrrdzo mądre. Hmm o skinny fat racja - różne osoby mają tłusty brzuszek a są chude jak badyle nawet w PL, także tego...
    Hmm każdemu się wydaje że jest brzydki, gruby i tym podobne bzdury i potem w to wierzy. Gorzej jak faktycznie ma się problem z wagą - ale nawet będą Dużym można być zdrowym :* Nie widzę problemu. Jak dla mnie ćwiczenia, zdrowa dieta i spoko będzie się zdrowym :)
    A Azjatki, Azjaci to inny typ człowieka = po co wyglądają inaczej? Są przystosowani do warunków w jakich żyją. To takie naturalne ale wiele osób nie rozumie takich podstaw :)

    OdpowiedzUsuń
  48. Mam koleżanki z Chin i Tajlandii, te z Chin są niziutkie i maja szersze uda, natomiast te z Tajlandii są bardzo drobne ale bardziej proporcjonalne. Jedna koleżanka z Chin, jest wyjątkowo wysoka bo ma około 1,70.
    Na siłowni spotykam tajlandki ale chinki nigdy nie widziałam :)

    OdpowiedzUsuń
  49. Przyglądam się zdjęciom tego co jedzą Japończycy a co Polacy i zaskakuje mnie kilka rzeczy mianowicie:
    -na cholerę na polskim stole stoją aż 3 bukiety kwiatów? (nasuwa mi się pewnego rodzaju marketingowe podejście do zwiększania objętości wizualnej, zupełnie jak w restauracji: w małym barze mlecznym zjesz podwójną porcje i mało zapłacisz, gdzie tymczasem w wykwintnej restauracji położą ci liść sałaty tak żeby wyglądało że masz pełny talerz a rzucą mały ochłap mięska, którym się nie najesz ale za które sporo zapłacisz);
    -do naszego jadłospisu się wlicza pedigree i whiskasy?;
    -no i troszkę skwaszoną minę mają ci Azjaci (ta po lewej czipsy skitrała) ;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeżeli traktujesz zwierzę domowe jak członka rodziny, to pedigree i whiskasy można potraktować jako elementy JEGO jadłospisu. Aczkolwiek ja bym te marki akurat odradzała. ;-)

      Usuń
  50. Myślę, że my ludzie powinniśmy się przyjrzeć zachowaniom zwierząt w tymże temacie. One nie wcinają ponad miarę jedzenia. Jedzą tylko tyle, aby zaspokoić głód.

    Chyba nie od dziś wiadomo, że Japończycy właśnie preferują taki styl jedzenia. Jeść wysokiej klasy produkty w niewielkiej ilości.
    Jedzmy tylko wtedy gdy odczuwamy głód i tylko do takiego momentu, gdy go zaspokoimy.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie powiedziałabym, że zwierzęta jedzą tylko tyle, by zaspokoić głód. Mój pies ile widzi, tyle zje. Nawet gdy jest już przejedzony. Poza tym dzikie zwierzęta, które muszą same upolować pożywienie i nie dostarczają go regularnie, gdy już coś upolują, jedzą do przejedzenia, bo nie wiadomo, kiedy będzie następny raz.

      Usuń
    2. Nie miałam na myśli naszych kanapowych zwierząt. Nie widziałam jeszcze np. żyrafy, która stałaby godzinami i jadła, jadła, jadła, a potem kładła się pod drzewem z przejedzenia :) Wiele zwierząt chowa nadmiar jedzenia na tzw. na potem :) A co robią ludzie? Zamiast zjeść trochę, to wpychają w siebie nierzadko całą górę pożywienia, bo jedzą automatycznie. Chodzi o to, by jeść i myśleć :)
      Pozdrawiam :)

      Usuń
    3. Zawsze powtarzam, że żeby być zdrowym i szczupłym, trzeba żyć jak kot - porządnie się wybiegać, najeść i wyspać :D

      Usuń
    4. Nie dziwię się, że nie widziałaś ;P Żyrafy, jako zwierzęta roślinożerne właśnie to robią. Przez wiele godzin jedzą i przeżuwają rośliny, a potem kładą się i trawią. Zależnie jak roślinożerca ma zbudowany układ trawienny, różnie to przebiega. Zwierzęta chowające jedzenie na potem, to zwierzęta zapadające w sen zimowy, dlatego muszą robić zapasy, bo w zimie, gdy się przebudzą potrzebują szybko coś zjeść i z powrotem zapadają w sen zimowy.

      Usuń
  51. Niezupełnie masz rację z tym rośnięciem mięśni od treningu. Różnica jest w tym, jakie ćwiczenia i jak długo się wykonuje.
    Porównaj sylwetki biegaczy: sprinterów i maratończyków. Sprinterzy mają sylwetki niemal krępe, mocne, duże, nabite mięśnie nóg. Są wyćwiczone do podjęcia maksymalnego wysiłku w krótkim czasie. Spójrz na sylwetki maratończyków, różnica jest ogromna - smukłe, niemal kościste, mięśnie są, owszem, ale relatywnie małe, malutko tkanki tłuszczowej. A przecież maraton to potężny, kilkugodzinny wysiłek dla całego organizmu - tyle, że inny, inaczej rozłożony.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To zależy od rodzaju wysiłku. Jeśli treningi są intensywne/siłowe następuje zwiększenie masy mięśni (tętno powinno przekraczać 120), przy treningach aerobowych, mniej intensywnych, gdy tętno nie przekracza 120, nie dochodzi do znacznego rozrostu masy mięśnia, ale do spalania tkanki tłuszczowej. Gdy chce się mieć ładną, harmonijnie rozwiniętą sylwetkę należy mieszać treningi aerobowe z siłowymi.

      Usuń
  52. A ja mam trochę inne pytanie. Zauważyłam, że Azjatki często mają krzywe nogi, szpotawe (kolana się nie łączą). Czy one się tym przejmują? Czy coś próbują z tym robić? Pytam, bo też mam ten problem i jestem ciekawa, czy da się coś z tym zrobić bez pomocy chirurga.

    OdpowiedzUsuń
  53. Cukrze, super artykuł! Dziękuję!
    Co za szokujące informacje - jak przetworzona jest dieta jap-kor i obszaru. Ryż pewnie najczęściej biały a nie pełnoziarnisty. I tak mało warzyw... Jak myślisz cukrze, co zamiast warzyw dostarcza im błonnika, witamin, kwasu foliowego itd? Glony czy jakieś suplementy są popularne? Pisałaś wcześniej o soczkach śliwkowych i innych wspomagaczach cery ale tego chyba wszyscy obywatele nie kupują?

    Nie będę ukrywać, że mnie interesuje bardziej zdrowie i długowieczność niż sylwetka. Jakiś czas temu na tej stronie https://www.facebook.com/WiemyCoJemy?fref=ts widziałam wpis o badaniach epidemiologicznych na Okinawie, tam ludzie są niby tacy zdrowi i tak długo żyją (źródło tutaj http://www.okicent.org/study.html ) Piszą że "Do niedawna mieszkańcy Okinawy odżywiali się w 96% patatami, ryżem, warzywami, owocami i soją, a w 4% rybami." Jak to jest z tym Cukrze? Rzeczywiście Okinawa się wyróżnia na tle regionu?

    Jeśli chodzi o tę teorię o pszenicy, to takich spiskowych teorii na temat tycia jest dużo. Druga spiskowa teoria mówi o mleku i produktach mlecznych. Oczywiście i mleko i gluten (czyli pszenica, żyto,jęczmień) to najczęściej alergizujące produkty, i u wielu chorych osób ustępują różne dolegliwości po odstawieniu tych alergenów, ale w prewencji otyłości to nie powinno robić większej różnicy.
    W Polsce w przeciętniej diecie jest ponad dwukrotnie za dużo białka (info z IŻŻ), pochodzi ono najczęściej z produktów odzwierzęcych (mięso, wędliny,ser,masło) obfitych również w tłuszcze, przyczynia się do podniesienia poziomu cholesterolu, trójglicerydów, w konsekwencji zwiększając ryzyko choroby układu krążenia - najczęstszej przyczyny zgonów w Polsce.
    Zamieszone przez Ciebie zdjęcie japońskiej rodzinki pokazuje, że produktów bogatych w białko nie jest zbyt wiele (chyba że coś się chowa w tych szeleszczących opakowaniach), tłuszcze odzwierzęce pochodzą głównie z ryb (obfitość omega3, których nie ma w typowej polskiej diecie, chyba że ktoś zajada regularnie siemię lniane lub jakiś suplement). Tylko ta ilość warzyw jest szokująca.
    Kto wie, jeśli Polacy się w porę ogarną, a Japończycy nie zmienią kursu, to może my będziemy najdłużej żyjącym narodem na świecie :) Takie marzenie :)

    OdpowiedzUsuń
  54. Widziałam ostatnio fajny filmik Dove, gdy grafik kryminalny rysował twarze kobiet. W pierwszej wersji opisywała się sama zainteresowana, a w drugim obca osoba opisywała tę kobietę. W efekcie powstawały dwa różne wizerunki: za grubej i brzydkiej kobiety z opisu właścicielki i zdrowej, normalnie wyglądającej z opisu obcej osoby.

    Zastanawia mnie, jak by to badanie wypadło właśnie w Azji, skoro tak drastycznie podchodzą do kwestii diety i figury...

    OdpowiedzUsuń
  55. Jeżeli chodzi o diete chińczyków to jest ona naj zdrowsza ze wszystkich istniejących na świecie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pytanie których Chińczyków, bo w największych miastach kontynentu używają tyle chemii, że po tygodniu obcokrajowiec jest przywiązany do ubikacji, a sami Chińczycy się na to uodpornili.

      Usuń
  56. Mogę wypowiedzieć się niestety tylko o Korei, ponieważ z Koreańczykami żyję, a Singapuru nie znam, tym bardziej Japonii. :(
    W Korei przekrój sylwetek jest bardzo różny - od tych „telewizyjnych” po te, które w zestawieniach „przed i po” klinik oferujących zabiegi na odchudzanie prezentują się jak na zdjęciach „przed”.
    W Korei, zwłaszcza w Seoulu, Busan i Daegu można zobaczyć szczupłe Koreanki. Chociaż nawet nie, najwięcej można zauważyć w Seoulu, bo to jest mimo wszystko reprezentacyjne miasto Korei Południowej i żyjące tam kobiety czują presję utrzymywania wizerunku, jaki kreują idolki. W Busan, jak i w Daegu Koreanki mają zdrowiej wyglądające ciała, tak samo jak i w mniejszych miastach i we wsiach.
    Z racji, że przeciętny wzrost Koreanki to około 157cm, bardzo łatwo jest im przybrać na wadze oraz z reguły mają dość masywne łydki i uda. Maja za to zazwyczaj bardzo szczupłe ramiona!
    Są jednak także i idole, tak jak Cukier wspomniała, które mimo swojej wagi wybijają się w show-biznesie. Przykładem może być np. Ailee albo PSY, który w Korei jest uważany za mającego problemy z nadwagą.
    W Korei w diecie mimo wszystko dominuje ryż - Koreańczyk nie zje niczego, żadnego banchan bez ryżu. Uwielbiają za to oni smażonego na głębokim oleju kurczaka, czy samgyeopsal (grillowany boczek). Co ciekawe Koreanki są wielkimi wielbicielkami mięsa. Często sięgają po jokbal (golonkę gotowaną w marynacie z sosu sojowego przez parę godzin), a zwłaszcza zajadają się skórą z golonki, bo jak twierdzą: "zawiera dużo kolagenu".
    Tak przy okazji:
    http://4.bp.blogspot.com/-zmfwk1zuRLI/UMyMw63UlFI/AAAAAAAAANY/yqBLPw-wn80/s1600/tumblr_luu0so02PU1qeei4xo1_500.jpg
    - mam nadzieję, że otworzy. :) Tutaj jest zdjęcie, którego razem z żoną brata narzeczonego użyłyśmy na blogu, żeby dobrze zobrazować, że po ulicach Korei nie chodzą jedynie armie Barbie i wieszaków. :) To jest całkowicie normalny widok w południowej części półwyspu, chociaż tak jak mówiłam - w samym Seoulu można zobaczyć więcej szczupłych dziewczyn.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pozwolę sobie zacytować:
      "Przykładem może być np. Ailee albo PSY, który w Korei jest uważany za mającego problemy z nadwagą."
      Ailee i problemy z nadwagą? Jest szczupła, tak jak inne celebrytki, niczym się nie wyróżnia. Może chodziło Ci o LeeHi, co?

      Usuń
    2. Przeczytaj jeszcze raz to co zacytowalas. :) Napisalam, ze jedynie PSY jest uwazany za majacy problemy z nadwaga. Ailee wyroznia sie na tle Koreane ksztaltami bardziej zachodnimi - ma chociazby bardziej podkreslone biodra, czego Koreanki czesto jej zazdroszcza, bo ksztaltne biodra sa porzadane wsrod Koreanczykow, dlatego tez wielu z nich lubi dziewczyny z Zachodu. Nie oznacza to jednak, ze inni nie wola Koreanek, tak samo jak i dla wielu dziewczyny z Zachodu sa nieosiagalne - z powodu presji rodziny, bariery jezykowej, czy niesmialosci.
      Anyway wracajac do Ailee, na zywo nie jest najszczuplejsza osoba, ale akceptuje swoje cialo i to jest cudowne. :)
      Lee Hi ostatnio YG narzucilo diete, wiec bardzo schudla, poniewaz Koreanczycy na roznych portalach bardzo krytykowali jej sylwetke - niestety sa w tym okrutni. Wciaz pamietam co pisali na Naverze, gdy pojawily sie zdjecia Bom, lekko 'opuchnietej'. >>

      Usuń
  57. W Warszawie mieszka sporo Azjatów. Nie wiem skąd oni są dokładnie - może Wietnam, może różne kraje - nie mam pojęcia. Ja akurat mam odwrotne spostrzeżenia odnośnie ich chudości. Rzeczywiście mają zwykle wąskie ramiona ( co zwłaszcza widoczne jest u mężczyzn, szerokie rozstawienie nóg czy niski wzrost. Ale ja zawsze miałam wrażenie, że pomimo np. wąskiego rozstawu ramion to kości mają masywne. Widać to było zwłaszcza jak jest ktoś wyższy - podobnego wzrostu, bo jak ktoś ma 1,40 wzrostu to zawsze będzie drobniejszy od tego co ma 1,70. Być może aż tak się nie przyglądałam, ale na pewno nie robią wrażenie kruchych - przynajmniej na mnie. Może niektóre kobiety - ale to tak jak u nas jedne mają grubsze kości, inne grubsze, no i zależy to od wzrostu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapewne masz na myśli wszystkie osobniki z Marywilskiej albo Maximusa. Oni akurat mają taką budowę przez to, że w pracy ich głównym pożywieniem są połówki z chińskim, wysoko przetworzonym śmierdzacym zarciem, a jedyna forma aktywności na jaka maja czas to skracanie sobie drogi jazda na hulajnodze miedzy stoiskami. Aha - większość z nich jest z Wietnamu.

      Usuń
  58. bardzo ciekawy post :) czytało się bardzo przyjemnie

    OdpowiedzUsuń
  59. Ciekawy post. Co do chuych Azjtów, pewnie bierze sie to stąd,że dzięki kulturze szczupłych/ chudych gwiazd Azjaci pragną być jak najpbardzije wierni idealom.No i niskie oosby zazwyczaj są chudsze .
    Co to jedzenia w Japonii - takie zakupy to można zrobić bez problemu w Polsce ( oczywiście bez niekótrcyh produktów ).
    W Polsce jemy bardzo dużo sztucznych wędlin )( jeśli ktoś zauważy dziurki , to znak,że jest w nich dużo wody ) - przykład z programu 'Wiem co jem' .A z kupieniem czegoś naprawdę naturalnego jest problem - np. jjak z tak zwanych jaj od kur wolnochodzących są o wieli droższe od takich zwyczajnych.
    Jednak z uniknieciem przetworzengo jedzienia jest problem- sztuczne jest tańsze.

    OdpowiedzUsuń
  60. Bardzo dużo zawsze ćwiczyłam i niestety moje mięśnie łydek i ramion, a tym pleców sa większe od pozostałych:niećwiczących kobiet". jest mi tez z tego powodu zle. ale co najgorsze po zaniechaniu intensywnego wysiłku i ćwiczeń staje się gorsza rzecz, wszystko opada;p... fakt nasza dieta nie jest zdrowa.chociaż stwierdzić muszę ze to wina naszych czasów. kiedyś jedliśmy dożo warzyw ale i mięsa, nie zapomne wspomnieć też o smalcu z grzankami i ogóreczkiem:p czy wątróbki z cebulka:p co jest bardzo kaloryczna;p jednak większy wysiłek fizyczny i brak wypełniaczy jak chipsy.ect. były spalane w dobra energie. otyłość wydaje mi sie jednak bardzo uwarunkowana naszym ciągłym "niby tempem życia" ale tak naprawdę nie spalamy tych kalorii co jemy. i to sa fakty .

    OdpowiedzUsuń
  61. Co niezmienia faktu ze na polskich ulicach tez widac z nadchodzącą wiosna/latem same kościotrupy ;p

    OdpowiedzUsuń
  62. Ale patrząc na Azjatki jak Np. http://www.youtube.com/watch?v=NEtpr0CArPs
    widac ze ruch to zdrowie;p

    OdpowiedzUsuń
  63. Cudowny post !!
    Wyjaśnił wszystko ci i tak nie zmieni faktu ,że azjatki meega mi się podobają !
    Kulturowo jak i optycznie !

    OdpowiedzUsuń
  64. Drogi Cukrze!
    Czytając Twojego bloga natknęłam się na wzmianki o twojej pracy. Moim marzeniem jest zostanie autorem tekstów i sloganów reklamowych ale zupełnie nie wiem jak się za to zabrać( co studiować, w jakim pójść kierunku). Może mogłabyś napisać jakiegoś posta o tym jak wygląda twoja praca itp? A jeśli już jest, to jakoś mi go wskazać?:) Z góry dziękuje za twoją pomoc:)
    Gusia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiesz na jakie studia iść, żeby pracować w dziale reklam w firmie?! o.O Ile Ty masz lat??

      Usuń
    2. Moj bląd, zapomnialam wspomniec ze mimo duzych poszukiwan nie udalo mi sie takowych znalezc w moim miescie:( czasem mozna uczyc sie czegos innego aby pracowac w takim miejscu. Nie musisz sie tak od razu burzyc:) Chcialam sie tylko dowiedziec czegos o tej pracy od osoby ktora ma z nia stycznosc na co dzien:)

      Usuń
  65. Paparazzi chyba wyszło jakoś w zimę... Może SNSD przez ten czas po prostu się nieco zapuściło? XD

    OdpowiedzUsuń
  66. skinny-fat to typowy problem mojej sylwetki, nawet nie wiedziałam, że to ma swoją nazwę :) mam 154 cm wzrostu, nogi patyki, tyłka praktycznie w ogóle, a wszystko się odkłada na brzuchu

    OdpowiedzUsuń
  67. Dziękuję Ci za to, że jesteś :D zmieniłaś moje życie w ciągu tygodnia XD pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  68. Cukrze,znów mam wrazenie,że wprowadasz zamęt pisząc "Azjaci","w Azji".Skoro tu mieszkasz to wiesz, że Azjata Azjacie nierówny i takie uogólnanie wprowadza czytelników w błąd. Co do pewnych info w poście: nie zgadzam sie, że japońska dieta oparta jest na węglowodanach. Nie wiem czemu nie mogłaś znależć w niej warzyw, Mieszkałam w Jp kilka lat i mi zajelo troche czasu odnalezienie sie w japoskiej kuchni, ale zapewniam Cię - jest ona doskonale zbalansowana i pełna warzyw! Na mój gust, wiecej w Jp. warzywnych potraw niż w Korei. (gotowane warzywa znajdziesz w Jp bez problemu nawet w 7/11) W korei brak mi różnorodnosci wciaż to samo wrzucane jest do bibimpy itd. No i kiszonki, jeśli ktos lubi. Tu je sie mnóswto ryżu, a to przecież węglowodany. No i jedyna słuszna metoda przyprawiania wszytskiego: chili i czosnek... Tęsknie za różnorodną i subtelną kuchnia japońską....
    Ale długie nogawki spodni znacznie łatwiej znależc w Seulu niż w Japonii. Koranczycy są wyżsi od Japończyków. A Koreanki mają pełniejsze kształty niż Japonki. Jest tu bardzo inaczej, dlatefgo prosze, nie pisz"Azjaci"!
    No i czy jesteś pewna, że Twoje spostrzezenia z kilkudniowych wycieczek do Japonii czy Korei są wystarczajaco wymierne, by sie wypowiadać, jak to w tych krajach jest?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zaneguje. Od urodzenia kraze miedzy Korea, Japonia a Polska (jeah, moj tatus to Koreanczyk zyjacy w Tokio) i "zdrowe" jedzenie w jp dostaniesz zazwyczaj w restauracjach i domach w ktorych jest czas na gotowanie. Prawda jest taka, ze wygodniej jest kupic ramen w kubeczku i zalac go woda niz stac godzine nad garami. Sa owszem zwolennicy zdrowej diety, ale to wsrod mlodych rzadkosc. A od zupki w kubeczku z makaronem raczej nie przytyjesz. Zreszta widze po sobie. Korea... bardzo przypomina mi Polske. Nie tylko w kwestii zywienia. Koreanczycy lubia gotowac i jesc. I to wlasnie ich dieta zawiera duzo warzyw. Ale co z tego skoro obok warzyw kladziemy tluste miesiwo i to ono jest wazniejsze :)

      Usuń
    2. To akurat ja zaneguje. Moj maz jest Koreanczykiem i przez dlugi czas juz zyje sie w Korei - kto lubi gotowac? Chyba nie mlode Koreanki, ktore boli nawet umycie po sobie miski po ryzu i wolalyby lezec i pachniec. Koreanczycy sa zbyt zajeci, by gotowac bo zazwyczaj musza ciagnac na minimum dwoch pracach, wiec spedzaja 10 godzin poza domem. Na gotowanie czas maja tylko ajummy w srednim wieku i to one czesto prowadza restauracje, w ktorych spotykaja sie Koreanczycy po pracy i siedza tam do polnocy. 2 z 10 mlodych Koreanek potrafia gotowac, a mezczyzni sa czesto zbyt leniwi.
      Od 라면 w kubku sie nie tyje? W miesiac mozna spokojnie narzucic na siebie dodatkowe 5-8kg, z reszta ciekawy jest fakt, ze praciwnicy np. fabryk 농신 nigdy nie siegaja po 라면 bo wiedza, ile chemii w tym siedzi. Sam makaron jest smazony i zostaje w zoladku przez 3 dni bo jest ciezko strawny, wiec zazwyczaj Koreanczycy jedza 라면 raz na 2-3 dni. Mozliwe, ze japonskie ramen to mniej zatykajaca chemia.

      Usuń
  69. Cukrze, znasz mopże jakieś sposoby na pozbycie się właśnie "skinny-fat"? Mam ok 160 chude nogi o którym koleżanki mówią że wyglądają jak kościotrupa, ręce tak samo, całe ciało OPRÓCZ brzucha, który przeszkadza mi w tym głównie, że strasznie nieproporcjonalnie wygląda... Nie wiem jak, kiedy on powstał, od jakiegoś miesiąca zaczęłam robić pompki i stopniowo zwiększam codzienne ich dawkę, ale wiem że od razu efektu nie będzie. Ale jeśli wiesz coś na ten temat, byłabym wdzięczna za podpowiedź czy nawet notkę! Ratuj Cukrze ludzi z skinny-fat bo nie tylko ja mam ten problem, tak myślę : )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na skinny-fat doskonały jest callanetics - zmusza on mięśnie brzucha i okolice do działania, zwiększa ich codzienną (nawet podświadomą) aktywność odciążając mięśnie które wykorzystujemy w zły sposób. Pół roku regularnego callaneticsu świetnie zepnie Ci mięśnie. Pompki wzmocnią obręcz barkową i uda, ale nic nie dadzą na latający brzuch :( Jeżeli callanetics wyda się za ciężki (dla mnie był, ale ja cienias jestem) to polecam Pilates, z tym że on modeluje całą sylwetkę a nie część brzuszną :) Obie dyscypliny (chyba tak je się określa) z dobrym prowadzącym i/lub motywacją są satysfakcjonujące. A z diety to trzeba wyeliminować cukry proste, bo to one powodują obrastanie brzucha w tłuszcz. Mam nadzieję że pomogłam.

      Usuń
  70. W Korei można bez problemu kupić buty o numerze 34? :O <33 Muszę jechać tam po buty ^^

    OdpowiedzUsuń
  71. Ale po przeczytaniu tego sądzę, że mam azjatycką figurę. Drobne kości, niksa, małe stopy. Tylko ramiona mam dosyć szerokie. XD

    OdpowiedzUsuń
  72. A ja powiem tak - to czy jesteśmy szczupli czy nie to w dużej mierze zależy od naszych genów. Sama wiem po sobie- zawsze jadłam sporo słodyczy i byłam chuda jak patyk. Mam za to koleżankę, która stosuje dietę a jej figura jest nie najszczuplejsza. W pewnym wieku zmienia się oczywiście przemiana materii i dziś po 30- ce widzę, że brzuszek już nie tak płaski jak kiedyś, mimo zdrowego odżywiania, ale generalnie dalej jestem szczupła ( mam chyba syndrom skinny fat ). Dla tych wszystkich jednak, co chcą schudnąć polecam prostą metodę MŻ - mniej żreć ( znaczy się tyle, ile naprawdę potrzebuje nasz organizm ) i więcej ruchu w postaci jakiegoś regularnego sportu :) Karina

    OdpowiedzUsuń
  73. Czesc, ja uważam, że rasa żółta ma drobność i szczupłość wpisaną w materiale genetycznym tejże rasy.
    Podobne zjawisko możemy zauważyć w przypadku rasy czarnej i na przykład dużych wystających kobiecych pośladków.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo nie chodzi po swiecie cos takiego jak koścista Afrykanka...

      Usuń
  74. Dawno Cię w Europie nie było Cukrze :).

    Co mnie bardzo martwi to to, że niestety w naszej kulturze rownież dominuje wsród sylwetek młodych dziewczyn skinny-fat. Większość moich koleżanek uważa mięśnie na brzuchu za cos totalnie niekobiecego, a potem wracają do domu i robią setki brzuszków zeby spalić oponkę... Jeszcze gorsze są te dziewczyny, które są skinny-fat i nie zamierzają zadbać o sylwetkę bo uważają sie za szczupłe i nic wiecej im do szczęścia nie potrzeba.

    Bardzo dobry post, ciekawie sie go czytało mimo iż większość rzeczy wiedziałam :). Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  75. Dieta azjatów jest bardzo zdrowa, sądze, że czasami wprwdzasz ludzi w błąd i wypowiadasz się na tematy o których nie masz wystarczającej wiedzy. W Chinach dieta jest bardzo zdrowa, podobnie w Japonii dzięki dużej zawartości ryb. Co prawda często w Azji je się ramen i inne przetworzone makarony, ale to jedyny błąd w ich odrzywianiu (poza jedzeniem europejskiego jedzenia i fast food`ów, ale i tak jedzą tego mniej niż my).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moim zdaniem wprowadzaniem w błąd jest mówienie jaka to dieta Japończyków czy Chińczyków jest zdrowa, bo z mojej perspektywy oni w większości jedzą po prostu węglowodany z tłuszczem i wszystko w bardzo przetworzonej postaci.

      Ale nie martw się, ja też jechałam do Azji z tym mitem w głowie i rzeczywistość go mocno zweryfikowała. Zdrowa dieta w Azji to jeden, wielki, cuchnący komerchą MIT. Ludzie żyją tutaj głównie na makaronie i wysmażonej wieprzowinie (oczywiście mowa o ludziach związanych z Chinami i ich kuchnią). Ryb jada się wcale nie tak wiele - za to jada się krewetki inne owoce morza. Zachęcam do podróży i empirycznego przekonania się jak to naprawdę wygląda.

      Usuń
    2. Za to po wielu latach w koreanskiej rzeczywistosci moge smialo stwierdzic, ze dieta Koreanczykow jest zdrowa. Jedza wiele warzyw i roslinek, o ktorych my nie pomyslimy - w tym mlecze i dziwne korzonki, ktore moj tesc zawsze przynosi ze spaceru. Co spacer to inne korzonki. >>
      Oczywiscie, jest grillowany 삼겹살, ale jada sie go nie na co dzien, jakos 2-3 czasami 4 razy na miesiac. Jest pelno owocow morza w nieprzetworzonej, surowej formie lub zamarynowanych w formie kimchi. Baza wiekszosci zup sa 멸치, czyli suszone anchovy. Jedynie czasem jest to mieso. Makarony sa czasami pszenne, czasami ze slodkich ziemniakow, czasami gryczane. Ryz czesto mieszany z innymi ziarnami i czarna fasola. Mieso np. 불고기 jest smazone na bardzo malej ilosci lub nawet bez oleju wraz z pasta chilli 고추장 . Zazwyczaj porcja dla 2-3 osob zajmuje pol okraglego talerza, wiec to nie tak, ze ktos sam sie tym zapycha. Banchan to zazwyczaj kimchi, kielki, korzonki, salatki i przystawki ze szpinakiem lub innymi warzywami. Zazwyczaj dawana jest do tego zupa, czesto z kielkami mung lub 어묵. Oczywiscie sa ajussi, ktorzy zyja na samej wolowinie i ich cholesterol siega limitow, sa mlodzi zwolennicy smazonego kurczaka, bo do diety Koreanskiej zaczely naplywac akcenty zachodnie wlacznie z chlebem. Jednak dieta sama w sobie jest bardzo zdrowa i zazwyczaj Koreanczycy maja moment nawrotu do tradycyjnej kuchni jak moj tesc - mial powazne problemy ze zdrowiem przez wolowine, jednak z niej zrezygnowal i jest zdrowy jak kon. :D

      Usuń
    3. Jestem tym pierwszym "Anonimem".
      Myśle, że masz racje mówiąc, żę powinnam wybrać się w podróż po Azji i dopiero wtedy będe mogła stwierdzić jak żyją tam ludzie i jak się odżywiają. Tylko że, mam wrażenie iż pewne zachowania mogą być dla mnie dziwne i niezrozumiałe, przez co dalej będe tkwiła w błędnych przekonaniach(absolutnie nie sugeruje, że ty tak masz zwłaszcz, że mieszkasz tam tak długo). Wracając do głównego wątku czyli odżywiania, myśle że znim jest podobnie. Prawda może rzeczywiście jedzą tam niezdrowe przetworzone jedzenie w dużych i lościach (większych jak dotąd myślałam), ale z książek o podróżach i gotowaniu dowiedziałam się, żę te dania do których nie używa się tyle przetworzonego jedzenia są naprawde zdrowe. Zwłaszcza w chinach, ponieważ składa się z gotowanych warzyw (najlepiej w takim wydaniu przyswajanych przez nasz organizm). Pozatym jam myślisz dlaczego jedzą tak "dziwne" i czasem "obżydliwe" jedzenie jak kurczaki w całości i robaki? Ponieważ są pełne zdrowych rzeczy.

      Naprawde niewiem czy mam racje, ale przemyśl to co powiedziałam. Czasem zwykłe owoce morza mogą dostarczyć tyle witamin i mikroelemntów których z mięsa i warzyw nigdy dostaniemy.( to tylko przykład nie mówie,że owoce moża to niesamiowite jedzenie, które dostarcza wszystkiego 3 razy więcej).

      Usuń
  76. Jestem z Wrocławia, i mieszkam akurat w dzielnicy z Koreańczykami . I musze stwierdzic że jak sie wprowadzali wszyscy byli chudzy dzici malutkie, po 3 latach widac znaczną roznice w moich sąsiadach wszystcy utyli dziciaczki wygladaja jak małe pulchniutkie sumo. Wiec to raczej jest wina jedzenia niz kultury. Bo w Polsce też mozna spotkac super chude dziewczyny.

    OdpowiedzUsuń
  77. Tu bardziej chodzi o jedzenie, dlaczego z ameryce jest tyle grubasów? bo tam każdy idzie do mcdonalda i już... w azji ludzie jedzą zdrowsze rzeczy jak ryż np.

    OdpowiedzUsuń
  78. Hej! Studiuję na uczelni z wieloma ludźmi z Azji (głównie z Chin ale są też z Japonii i Korei i paru innych państw). Jeśli chodzi o dziewczyny to mówiąc szczerze można to porównac do różnorodnosci dziewczyn z Polski- są rzeczywiście drobne i chude, z ciałem w proporcji X, z malym biustem i niedużą pupcia, ale są też takie krąglejsze a nawet grubsze. I mówiąc całkowicie szczerze, u Azjatki naprogramowe kilogramy wyglądają mało kiedy dobrze. Nie są wysokie, krótka sylwetka właściwie nie pozwala im niczego ukryc. Tak więc wiele moich polskich kolezanek które są wyższe, mają dłuższe nogi i ręce wyglądają ze swoją tuszą korzystniej (czy moze lepiej mogą ją zamaskowac)nawet jesli są w gruncie rzeczy grubsze od pulchnych Azjatek :D. Ostatnio rozmawiałam z moim chłopakiem który mówił, ze Koreanki są drobne.No wiele rzczywiscie jest ale z tego co widac z internecie czy w teledyskach, ciekawa jestem czy widok codziennego Seulu nie rozwiałby tej tezy;)

    OdpowiedzUsuń
  79. Mięśnie rosną od używania, maleją od nieużywania. Zmaleć może co najwyżej nadmiar tkanki tłuszczowej, ale nie mięśnie.
    ~ Szczerze? Większej głupoty w życiu nie czytałam!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie zgadzam się!!!!
      Mogę to śmiało powiedzieć bo niedawno było o tym na Biologii, Azjatyckicukier ma rację.

      Usuń
  80. Wygląda na to, że po prostu gwiazdy koreańskie i japońskie odbiegają wyglądem od przeciętnej kobiety, tak jak w innych krajach :).
    Wydaje mi się , że Koreanki mają długie nogi. Jak oglądam teledyski czy seriale to mimo wzrostu czy czasem niezgrabności nóg są one ładne, dzięki tej długości. Tak jak u Kylie Minogue.

    Powyżej 23.9 na skali BMI to u nich już otyłość? Zadziwiające. Na prawdę Azjaci muszą być bardzo drobnej budowy, albo i lekarzy dopadła moda na przesadnie chuda sylwetkę. Jednakże Azjatycki Cukrze w Europie powyżej 24,9 to nie jest otyłość,a nadwaga. Jak wiemy nadwaga i otyłości to nie to samo. Jedynie otyłość zagraża/mocno zagraża zdrowiu, a pojawia się ona powyżej 29,9 BMI (z wyłączeniem sportowców).

    OdpowiedzUsuń
  81. W tej teorii o węglowodanach coś jest. Odkąd przerzuciłam się na pełnoziarniste pieczywo, żeby być zdrowsza i utrzymać wagę, przytyłam o.o

    OdpowiedzUsuń
  82. Matko co ja bym dała, żebym mogła wejść do sklepu i kupić buty dla dorosłej kobiety w rozmiarze 34....zazwyczaj muszę lądować w dziale dziecięcym...w Polsce jak nawet idzie dostać 35 to są one kosmicznie wielkie zwłaszcza jeśli chodzi o buty na obcasie. Niestety nie stać mnie na buty na miarę. A ogólnie z tą drobnością jest dokładnie tak jak pisałaś. Mam 155 wzrostu, ogólnie do szczupłych nie należę, ale ze względu na drobne dłonie, stopy, ramiona, nadgarstki itd wydaję się duzo drobniejsza w porównaniu z wyzszymi, nawet bardzo chudymi koleżankami, dodatkowo wszyscy myślą, że jestem dużo młodsza niż w rzeczywistości.

    OdpowiedzUsuń
  83. Czyli od wysiłku fizycznego mięśnie rosną? A od nieużywania maleją? A co zrobić żeby MIĘSNIE ZANIKŁY? Zwłaszcza w łydkach i udach? Bardzo proszę o pomoc, z góry dziękuję :))))

    OdpowiedzUsuń
  84. Hej :)
    Podczas mojego półrocznego pobytu w Chinach tez trochę zauważyłam. W moim odczuciu w Chinach przynajmniej większośc kobiet jest drobnej budowy i dosyć szczupła, a jeżeli ktoś już ma nadwage to naprawdę sporą. Nie widziałam kobiet tzw pełniejszy jak u nas - one są albo skrajnie szczupłe albo skrajnie otyłe (co jest rzadkością tak czy siak). Nie ma różnorodności w wadze ciała. Słusznie też zauważyłaś, że to chodzi o budowe kości itp bo często widziałam kobiety na pozór bardzo szczupłe a jednak miały "oponkę" i tłuszczyk, tylko proporcjonalnie do ich ciała. Pozatym dieta chińska, niby bogata w warzywa i owoce, nie je się "fast foodów" tak często jak u nas, ale wszystko dosłownie pływa w oleju... Mi to bardzo smakowało, jednak taka dieta odbiła się znacznie na mojej wadze ;( To chyba kwestia przyzwyczajenia organizmu.

    OdpowiedzUsuń
  85. "Otłuszczony brzuch"? tobie to chyba o swój mózg otłuszczony chodziło :/ właśnie dzięki takim kretynką jak TY dziewczyny myślą że ta dziewczyna jest gruba i ma "otłuszczony brzuch" ma normalny seksowny brzuszek, a nie jakieś wklęsłe wywłoki jak na przykład ty!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mojim zdaniem jesteś bardzo nie kulturalna. Kiedy ja przeczytałam tę część którą masz na myśli, pomyślałam, że azjatyckicukier chce nam uświadomić, że nikt nie jest idealny i nawet jeżeli azjatki wydaję się chudsze ze względu na drobniejszą budowę to też mają problemy ze swoją figurą. Mogą wyglądać jakby mieli lekką nadwagę, a być już otyli co jest bardzo złe dla naszego zdrowia, dlatego uświadomienie tego jest ważne. Rozsądna osoba jeżeli podejżewała u siebie przez to nadawgę lub otyłość poszła by do dietetyka lub lekaża. Jeżeli wygląda się szczupło to niema się czym przejmować.
      Pozatym azjatyckicukier napisała to co jest prawdą, w odrpowiedzi na liczne pytania czytelniczek bloga, więc nie obrażaj jej.

      Usuń
  86. Świetny wpis. Sporo się z niego dowiedziałam. Też wydawało mi się, że dieta japońska jest niesamowicie zdrowa, chodziarz poznałam japonki, których figura wiele się nie różniła od figury polek. Trochę zaczęłam wątpić, w momencie, kiedy poznawałam przepisy na japońskie dania. Na YT japonki często dodają do swoich potraw cukier i jakieś gotowe, mocno przetworzone składniki. Jednak mimo wszystko możemy się dużo nauczyć od kuchni japońskiej (np. cenienie sobie w kuchni roślin rosnących naturalnie w naszej okolicy).

    OdpowiedzUsuń
  87. Myślę że coś w tym jest. Mam układ kostny Azjatów.... Jestem azjatką z dziada pra dziada i gdy staje obok moich koleżanek Słowianek z krwi i kości wyglądam jak mała dziewczynka z podstawówki .... Mimo mojej wagi 66 kg wygladam na ok. 58 ( przynajmniej tyle mi dają ) kiedy mówię ile ważę nikt mi nie wierzy... Ale cieszę się , że taki post istnieje i została wyjaśniona ta " propaganda " ... Pozdrawiam cukrze

    OdpowiedzUsuń

Komentarze pisane w celach promocji własnego bloga lub innych stron nie będą publikowane. Linki do relewantnych wpisów na blogach czy innych stronach są mile widziane. ale linki nie związane z tematem lub komentarze zawierające dopisany link do bloga nie będą publikowane.

Przedstawiane tutaj treści mają jedynie charakter informacyjny. Autor nie ponosi odpowiedzialności za działania czytelników, ani żadne konsekwencje wynikłe z zastosowania podanych tu pomysłów oraz technik. W razie wątpliwości skontaktuj się ze specjalistą.