czwartek, 12 października 2017

Moja pielęgnacja - 33 lata, anti-aging, nawadnianie i hiper-pigmentacja


Wiele osób pyta mnie o mój pielęgnacyjny rytuał, ale przyznam, że to jedno z tych pytań, na które nie lubię odpowiadać z następujących powodów:
1. Cały czas eksperymentuję z nowymi kosmetykami, więc zawsze w kolekcji mam kilka kosmetyków, które po zużyciu zastąpi coś innego.
2. Nie mam konkretnej rutyny, którą powtarzam dzień w dzień. Mój styl pielęgnacji to raczej freestyle - zależny od tego, na co mam ochotę, ile mam czasu, co robiłam w ciągu dnia i jakie mam plany na dzień kolejny.
3. Czasami mam wrażenie, że mówienie o kosmetykach prowadzi do przeceniania ich roli w pielęgnacji... Tak jak przeceniamy znaczenie aparatu w pracy fotografa, czy znaczenie pędzli i farb w pracy artysty. Nie mówię, że pielęgnacja to to samo co fotografia czy malarstwo, ale kosmetyki to tylko narzędzia. Duże znaczenie ma to, czy są odpowiednio dobrane, stosowane i przede wszystkim, ogromne znaczenie mają inne elementy jak styl życia, dieta, ale też ćwiczenia i masaże twarzy.

Dlatego uważam, że nie ma co pisać o kosmetykach bez szczegółowego omówienia kontekstu: czyli co właściwie chcę nimi osiągnąć.

Mam w tym roku 33 lata i przez ostatnie kilka lat moja cera i jej potrzeby bardzo się zmieniły. Gdy byłam w przedziale 25~ do 30ści, bardzo dużo mojej uwagi przyciągały tematy elastyczności cery oraz walki z migracją twarzy. Ale odkrycie kosmetyków z EGF, kolagenu Avalon oraz nauczenie się masażów twarzy praktycznie rozwiązało te problemy.

Na chwilę obecną więc zmagam się głównie z:
1. Odwodnieniem cery - odkąd pamiętam, stosowałam kosmetyki do cery suchej. W mojej kolekcji były więc ciężkie kremy z masełkiem z pestek mango, ceramidy oraz kwas hialuronowy. Wierzyłam, że jeśli będę budować na cerze wystarczającą barierę i pić wystarczająco wody, będzie ona dobrze nawodniona. Gdy zakupiłam urządzonko do pomiaru jakości cery, okazało się, że bez kosmetyków moja cera miała 12% nawodnienia (zalecany poziom to 35%-55%) i 19% natłuszczenia (zalecane jest być w przedziale 18%-35%). Z kosmetykami poziom nawodnienia wzrósł jedynie do 23%, ale natłuszczenie podskoczyło do 35%, czyli górnej granicy. Z moją starą pielęgnacją moja cera była dalej odwodniona, ale na granicy przetłuszczenia! Nic dziwnego, że nigdy nie wyglądała do końca dobrze... Tylko tak jakoś matowo i bez życia.

Alternatywne spojrzenie na typy cery

Mój postęp w nawadnianiu cery
Urządzonko, którego używam do pomiaru - niestety nie jest już w produkcji :(
Niestety, nawodnienie cery nie jest wcale tak prostym zadaniem jak picie wody i chronienie cery przed wysychaniem. Nasze ciało ma cały skomplikowany system nie tylko utrzymywania wody w skórze, ale też jej transportowania do wyższych jej warstw. O ile kwas hialuronowy wiąże w skórze wilgoć z powietrza, nie sprzyja w żaden sposób tej skomplikowanej gospodarce, która w moim przypadku ewidentnie zawodziła. Dlatego spory procent mojej pielęgnacji to kosmetyki nawadniające.

2. Hiper-pigmentacja - zawsze, gdy piszę o pigmentacji, część czytelników myśli, że mam na myśli urocze piegi na nosie. W moim przypadka hiper-pigmentacja to zostające ze mną na około 6 miesięcy ślady po byle pryszczyku oraz nieregularne ciapki na zewnętrznym owalu twarzy. Pigmentacja to praktycznie jedyny powód, dla którego używam kolorowych podkładów, ponieważ bez nich moja twarz ma bardzo nierówny koloryt.

3. Przeciw-starzenie - anti-aging to trochę moje hobby. Jestem bardzo ciekawa ile jestem w stanie osiągnąć w tym względzie, więc zawsze mam ten temat na uwadze. Wiem, że kilka osób będzie próbowało zwalić wszelkie moje postępy na "geny", bo tak jest łatwiej, zamiast docenić ilość pracy i inwestycji jakie wkładam w ten temat. Ale o ile przypisywanie wszystkiego genetyce ułatwia życie, zamyka też potencjalnie drzwi do interesujących osiągnięć i korzyści. Ale jak kto woli... jeśli komuś lżej na sercu, jeśli całą moją pracę i starania unieważni teoriami o genetyce, to nic mi do tego.

Kosmetyki, których używam wieczorem:

1. Oczyszczający olejek z oliwą z oliwek Innisfree


Stosuję praktycznie codziennie, ponieważ mam wrażenie, że bardzo dobrze radzi sobie z oczyszczaniem cery z pozostałości fizycznych filtrów przeciwsłonecznych, które są kluczową częścią mojej pielęgnacji twarzy. Dobrze rozprawia się też z makijażem, ale ja stosuję go nawet w dni, gdy nie stosowałam nic kolorowego.

2. Oczyszczająca pianka z zieloną herbatą Innisfree



Ten kosmetyk dostał mi się kiedyś jako gratis przy okazji zakupów z Innisfree. Pianka jest niesamowicie wydajna, ale też delikatna dla cery. Jak mam chwilę, to spieniam ją w spieniaczu 😁. Nie stosuję codziennie, głównie w dni gdzie miałam makijaż, lub jeśli jestem w nastroju. To jeden z tych kosmetyków, do których nie jestem szczególnie przywiązana, ale na tyle dobry, by chcieć zużyć do samego końca.

3. Nawadniający płyn A'Pieu 

To gwiazda mojej pielęgnacji ostatnich kilku miesięcy. Zawiera ekstrakt z ziółka Centella Asiatica, które poprawia gospodarkę wodną cery (podnosi poziomy nawodnienia, ale też są przesłanki by wierzyć, że zwiększa ilość aquaporin-3 w cerze, czyli bramek odpowiadających za transport wody), zwiększa produkcję kolagenu, zwalcza efekty foto-starzenia oraz przyspiesza gojenie ran. Brzmi zbyt dobrze by było prawdziwe? Na efekty trzeba trochę poczekać, ale jak dla mnie ten kosmetyk to prawdziwy skarb. Wklepuję w cerę około 3-5 pompek tego produktu. Jak mam trochę więcej czasu, to robię kilka aplikacji w stylu "7 skin".

4. Serum Goodal



To serum to relatywna nowość w mojej pielęgnacji i nie wiem, czy zakupię ponownie. Jest silnie nawadniające, ale efekt wytrąca się po kilku godzinach i nie wydaje się mieć długotrwałego pozytywnego wpływu na cerę.

5. Kremy Good CERA Holika Holika oraz Grean Tea Innisfree


Stosuję je zamiennie, ponieważ moim zdaniem Good CERA sprawdza się doskonale nawet stosowana co drugi dzień. Przestawiłam się ostatnio na wersję Innisfree dla cery normalnej, choć przedtem używałam tej do skóry suchej.

6. Krem pod oczy A.H.C.

Ten krem ma dość dziwną nazwę, ale zapewniam, że jest przeznaczony pod oczy 😅. Długo szukałam kremu pod oczy z EGF-em (czynnik wzrostu skóru), ale bez rozkurczaczy mięśni pokroju Acetyhexapeptide (bo rozluźnianie mięśni POD okiem to przepis na worek!). Nie stosuję codziennie, ale z doskoku. Kiedyś rolę "dostawcy" EGF-u pełniły dla mnie płatki hydrożelowe Petitifee, ale one są bardziej pomyślane jako intensywna kuracja, ja zaś potrzebowałam czegoś do stosowania na co dzień.

7. Maseczki całonocne

UWIELBIAM! Kiedyś bawiłam się w stosowanie maseczek w płachcie, ale jeśli chcecie je stosować naprawdę regularnie, wtedy skończycie z szybko rosnącym stosem opakowań po pojedynczych płachtach. Zaś słoiczek maseczki całonocnej starcza na wiele użyć! I używanie jest dużo łatwiejsze, bo nie trzeba pamiętać, by w ciągu dnia znaleźć te 20 minut na siedzenie w masce. W mojej kolekcji są:

- Maseczka Innisfree z witaminą C, która jest moim ulubieńcem 😍 Rozjaśnia cerę, pomaga łagodzić hiper-pigmentację, zmniejsza pory, poprawia poziomy nawodnienia... same zachwyty 😁. Jest to jednak produkt, którego nie da się stosować zbyt często bez sprzeciwu cery, więc ja stosuję 1-2 razy w tygodniu.
- Maseczka Innisfree z wyciągiem z bambusa - po ten produkt sięgam tylko, kiedy cera jest podrażniona czy pojawiają się stany zapalne, krostki, itp. Jako pogromca podrażnień ten produkt sprawdza się świetnie, ale stosowany na cerę w dobrym stanie... nie ma większych efektów.
- Maseczka Sidmool z EGF - raz w tygodniu musi być! Bardzo wierzę w ten produkt i jego moc zwiększania elastyczności cery. Jest ze mną od lat i bardzo zadowala.
- Maseczki "Bubble Tea" firmy Etude House - relatywnie najdelikatniejsze w swoim działaniu, ale przez to mogą być stosowane codziennie. Moja skóra bardzo lubi się z wersją z czarnej i zielonej herbaty, zaś truskawkowa nie robi na mnie większego wrażenia (ale i tak zużyję, bo zła nie jest).

Kosmetyki funkcyjne
Na półce z kosmetykami zawsze mam odłożony wypełniacz bez wstrzykiwania oraz serum rozkurczające Sidmool. Czasami robię sobie "kurację" jednym z nich i używam kilka dni z rzędu, albo nałożę co jakiś czas z doskoku, ale z mojej perspektywy te kosmetyki mają rozwiązywać konkretny problem i sięgam po nie głównie, gdy jest potrzeba.


Kosmetyki których używam rano:

Moja poranna "rutyna" jest bardzo okrojona. Przemywam twarz wodą, nakładam płyn A'Pieu, serum Goodal i albo krem Innisfree albo lotion A.H.C, zaś zaraz przed wyjściem z domu krem przeciwsłoneczny A'Pieu Madecassoside (jak mam mało czasu, to nakładam zaraz po serum). Na biurku w pracy mam zaparkowany Sun Blind Cushion Etude House, po który sięgam, by w ciągu dnia odświeżyć ochronę przeciwsłoneczną. Mam też w biurze na biurku mgiełki Good CERA Holiki oraz Arsainte Eco-Therapy  Essential Mist TheFACEShop.

Jak oceniam efekty tego zestawu kosmetyków?

Na przestrzeni ostatnich miesięcy udało mi się znacznie podnieść bazowy poziom nawodnienia mojej cery, jak i obniżyć poziom natłuszczenia. Nie jestem jednak do końca zadowolona z postępów w walce z pigmentacją... Myślę, że moja cera ma się dość dobrze, ale wierzę, że duże znaczenie ma tu też spożywanie kolagenu, dołączenie do jadłospisu produktów, mających pozytywny wpływ na cerę, a przede wszystkim masaż twarzy. Postaram się rozwinąć te tematy przy innej okazji.

Skóra w wieku 33 lat

Ściąga dla mojego masażu twarzy :)
Nie daję zdjęć porównawczych cery kiedyś a teraz, bo tego typu zdjęcia są bardzo rozkradane przez firmy, z którymi nie mam nic wspólnego.

Większość kosmetyków, których używam można znaleźć na stronie AzjatyckiBazar.com (sklep, który prowadzę).

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Komentarze pisane w celach promocji własnego bloga lub innych stron nie będą publikowane. Linki do relewantnych wpisów na blogach czy innych stronach są mile widziane. ale linki nie związane z tematem lub komentarze zawierające dopisany link do bloga nie będą publikowane.

Przedstawiane tutaj treści mają jedynie charakter informacyjny. Autor nie ponosi odpowiedzialności za działania czytelników, ani żadne konsekwencje wynikłe z zastosowania podanych tu pomysłów oraz technik. W razie wątpliwości skontaktuj się ze specjalistą.