wtorek, 21 lutego 2012

Kontrowersyjne: ukryta presja bladości?

Wiecie, jak to jest - jeśli choć jedna dziewczyna w grupie przyzna się do bycia na diecie, to zaraz wszystkie inne zaczną wyzywać ją od anorektyczek, tłumaczyć, że faceci lubią krągłości i zapewniać, że absolutnie diety nie potrzebuje? 

Wydawałoby się, że jako społeczeństwo w pewien sposób dojrzeliśmy do zdrowego podejścia na temat diet i jako społeczeństwo jesteśmy gotowi stawić czoła problemowi zaburzeń odżywiania. Niestety wystarczy spojrzeć na byle teledysk z polskiej sceny muzycznej, gdzie swymi kościstymi kończynami wymachują dziewczyny, które spokojnie mogłyby grać w filmach o klęskach głodu. Każde społeczeństwo ma w sobie trochę takiej dualnej hipokryzji. Z jednej strony jesteśmy rozsądni i racjonalni, z drugiej mamy pewne ideały i aspiracje, których nie da się do końca wyplewić.

W Singapurze takim obiektem drobnych ataków hipokryzji jest dążenie do bladości. Od wieków właściwie wszystkie kultury azjatyckie (nawet Hinduska!) bardzo ceniły sobie bladość skóry, która zarezerwowana była dla arystokracji.

Pod koniec lat 90' poprzedniego wieku kult bladości zaczął przygasać. Głównym powodem było zdanie sobie sprawy, że nie istnieje bezpieczna metoda trwałego rozjaśnienia karnacji. Wiele kobiet ucierpiało i trwale zniszczyło sobie skórę używając wybielaczy, masa pieniędzy została wyrzucona w błoto na nieskuteczne zabiegi obiecujące cuda. W efekcie zniesmaczone społeczeństwo zmieniło zainteresowania na kosmetyki obiecujące promienną i zdrową karnację.

Bardzo rzadko możemy już na chwilę obecną znaleźć kosmetyki czy zabiegi "wybielające" i wiele kobiet otwarcie gardzi dążeniem do sztucznej bladości, podkreślając swoje zainteresowanie ładną, promienną karnacją.

Ale są momenty, gdzie stare ideały wychodzą na wierzch i to w sposób szokujący. Pozwólcie, że przedstawię wam Sylvię Ratonel - finalistkę lokalnej edycji idola. Sylvia pochodzi z Filipin i ma typową dla Filipińczyków miedzianą karnację:



Jednak w reklamach Maybelline, w których modeluje, jej skóra magicznie zmienia odcień:


Kiedy pierwszy raz zobaczyłam te reklamy, byłam w lekkim szoku. Rozumiem, że można poprawić to czy owo, ale po co robić z biednej Sylvii północno-wschodnią Chinkę?

Presja bladości jest gdzieś głęboko zakorzeniona w kolektywnej świadomości Azjatów i choć czasy otwartej presji bladości dawno minęły, myślę, że nie raz jej echa będą bardzo widoczne właśnie w sposobie retuszowania idoli.

55 komentarzy:

  1. Bardzo ciekawe :)
    Cóż, w kpopie i jrocku też są zaskakująco bladzi :<

    OdpowiedzUsuń
  2. Bo Japończycy i Koreańczycy nie mają raczej ciemnej karnacji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ta, dopóki ich słońce nie liźnie.. latem nie raz zdarzało mi się widzieć w tokijskim metrze rodzinki gdzie mamusie miały cerę nienaturalnie bladą (bo kremy z filtrem, daszki, parasolki, neoprenowe? rękawki a nawet rękawiczki noszone do t-shirtów itp.), tatusiowie lekko opaleni (tam, gdzie nie zasłania skóry garniak/koszula), natomiast dzieciaki w wieku wczesnoszkolnym miały skórę koloru dobrze wypieczonych pierników.. także wystaw japończyka na *trochę* na słońce i bye-bye jasna karnacjo ;)

      Usuń
  3. Ideały jak i dążenie do nich nigdy nie umrze. Potrzeba do tego zmiany w umysłach całych narodów, a nie tylko paru osób.
    W Europie też kiedyś bladość oznaczała, że osoba należała do arystokracji (nie pracowała na polu, ergo nie opalała się). Jakoś to przeszło, chociaż sama nie wiem, co jest tego powodem :)
    Mam nadzieję, że ludzie nie nabiorą się na tak podrobioną reklamę. Chociaż... w Polsce się nabierają i kupują hiper-ekstra-pudy, po których twarz wygląda jak namalowana w photoshopie. Cóż... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powodem było zaśnięcie niejakiej Coco Chanel na słońcu. Przez to opalanie stało się wyznacznikiem statusu majątkowego (zagraniczne wakacje)

      Usuń
  4. ja uwielbiam bladość , ciągle ubolewam ,że mimo noszenia białego pudru , chodzenia podczas słonecznej pogody z parasolem wciąż mam karnację "porcelanową"... jaśniejsza już i tak chyba nie będę..

    OdpowiedzUsuń
  5. A u nas jest dążenie do tego, żeby wyglądać jak skwarek... Ja mam bardzo jasną cerę i jako właściwie jedyna dziewczyna z moje otoczenia w lato nie łapię słońca, a kiedy już złapię, to jestem cała czerwona. Przez to zawsze wyglądam "najgorzej", ale teraz ... bardzo doceniam swoją cerę, lubię moją bladość ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem w jakich kręgach się obracasz, ale od kilku lat w Polsce bycie skwarkiem jest uznane za niemodne.

      Usuń
  6. Nie tylko tam..weźmy taką Beyonce jaki był skandal,że w reklamach czy na zdjęciach jest wybielana. Wiąże się to z tym,że każdy pragnie mieć coś czym nie obdarzyła go natura, jedna pani prostuje sobie włosy, inna funduje sobie trwałą.

    OdpowiedzUsuń
  7. Świetny artykuł. Sama jestem Japonką, jednak cieszę się, że karnacje odziedziczyłam po mamie z Polski. Czarne oczy, czarne włosy i blada cera...fajne połączenie. :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja jestem blada od urodzenia. I chętnie bym tą bladość komuś oddała :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi możesz, od dziecka mam oliwkową skórę, która sprawia że najbardziej wpasowałabym się w hiszpańską rodzinę(tylko oczy nie pasują - granatowe;)) ;)

      Usuń
    2. wlasnie jak sie nie ma co się lubi to się lubi co sie ma. Wolalabym miec proste wlosy bo mniej z nimi klopotu przy ukladaniu a cera coz.... moja cera jest bardzo zmienna... jestem bladziutka od urodzenia ale od mrozu mam rozowe policzka tak samo jak w lecie gdy jest gorąco... tez fajnie ludziom sie to podoba... to takie naturalne... coraz wiecej natomiast mezczyzn lubi kobiety ktore sa naturalne nie uzywajace tony pudru podkladu i wogole .. to juz przezytek zeby miec cere jak z filmu gdzie gwiazdy nawet spia z artystycznie wykonanym makijazem i rano wstaja z idealnie podkreslonymi ustami. .. Pozdrawiam Azjatycki Cukier!

      Usuń
  9. Nie ograniczałabym się w tej kwestii tylko do Azji- spójrzmy co dzieje się na świecie, chociażby w Stanach- najbardziej ceni się aktorki o jasnej karnacji, piosenkarki również jakoś dziwnie "bledną" na przestrzeni lat (przykładowo Beyonce).. Mam wrażenie, że kult "jasnej karnacji" jako tej bardziej pożądanej jest wszechobecny na całym świecie. Tak było, jest i pewnie będzie.. Niestety.

    OdpowiedzUsuń
  10. To zależy od ludzi. Ja kiedy byłam młodsza byłam pod presją rówieśników wyzywali mnie od wampirzyc i gadali bym poszła na solarium się opalić. Próbowałam się naturalnie opalić lecz wychodziło to na marne. Po jakimś czasie dałam sobie spokój ^^ i zaakceptowałam swoją karnację ("bladość") a wręcz jestem z niej dumna. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakbym czytała o sobie... *-*

      Usuń
  11. Zawsze chciałam być blada, z racji naturalnej cery to jednak niemożliwe. Nie ma rady, czarnulki, siebie trzeba zaakceptować. Na specjalne wieczory są dobre pudry, dzięki którym wygląda się lepiej.

    OdpowiedzUsuń
  12. U nas jest dążenie do wyglądania na skwarkę, bo
    a) według ludzi świadczy to o bogactwie - jesteś opalony, stać cie na wczasy za granicą, w ciepłych rejonach
    b) kobiety lubują się w Latynoskach, nie podoba im się słowianska "nijakość", dlatego chcą być ciemne i "ponętne" hehe. Niestety zawsze to wygląda tandetnie i żadna podróba nie dorówna oryginałowi.
    :]

    OdpowiedzUsuń
  13. Jadąc na Filipiny koleżanka przestrzegała mnie żebym wzięła swoje kosmetyki bo tam wszystko jest whitening hahaha
    Dorotka nie przejmuj się, właśnie na Filipinach "podbudowałam" swoje ego. Coniektórzy wręcz dotykali mojej skóry że zobaczyć tą bladość :-) pozdro

    OdpowiedzUsuń
  14. Matko, ale okropnie i dziwnie to wygląda !! :O To tak, jakby na zdjęciu 'wybielić' Murzynkę - człowiek patrzy i stwierdza - coś tu nie gra! Bo przecież widać, że to taka a nie inna rasa i ten odcień karnacji kompletnie tu nie pasuje o.O Chore...

    OdpowiedzUsuń
  15. A jakie mają podejście do Murzynów?

    OdpowiedzUsuń
  16. ze skrajności w skrajność.
    Blade dziewczyny wyglądają na chore, a dziewczyny za mocno opalone mają zniszczoną skórę. Dla mnie zarówno brzydkie i niesmaczne są blade nogi i pupa, jak i spalona twarz. Najładniejsza zawsze będzie karnacja brzoskwiniowa, czyli ta najbardziej przeciętna. :]

    OdpowiedzUsuń
  17. tylko w Polsce ciągle moda na opaleniznę... ja uparcie unikam solarium chociaż dosłownie KAŻDA z moich koleżanek z pracy uczęszcza tam parę razy w tygodniu

    OdpowiedzUsuń
  18. jak dla mnie jej oryginalny kolor skóry jest bardo piękny i chciałabym mieć taki odcień, a nie wyglądać jak córka młynarza ;/

    OdpowiedzUsuń
  19. Cóż dodać... Trafne spostrzeżenia. Wydaje mi się, że w reklamie zawsze będą wykorzystywane ideały - coś musi przyciągać wzrok.

    OdpowiedzUsuń
  20. Co za różnica kto jaką ma karnację? Przejmowanie się czymś tak pierdołowatym to głupota

    OdpowiedzUsuń
  21. Przypomina mi to 'ze skrajności w skrajność'. Nie wiem bo co ją wybielili, dużo ładniej wygląda w swoim odcieniu karnacji. :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Dążenie do ideałów, swoją drogą. Ważne jest zaakceptować siebie i dopasować to co jest dla nas najlepsze jeśli chodzi o wygląd :) Osobiście jestem straaasznie blada z piegami i naturalnie różowymi policzkami. Zabawnie to wygląda ale cóż ^^

    OdpowiedzUsuń
  23. ...a ja tak długo ubolewałam nad swoją bladą buzią :) Na szczęście, już się z tym pogodziłam.

    OdpowiedzUsuń
  24. Kiedyś kobiety, żeby być bardziej blade chodziły do specjalnych zakładów i spuszczały sobie odpowiednią ilość krwi. Wszystkie chorowały i umierały szybciej. Miejmy nadzieję, że ten starożytny sposób nigdy, ale to nigdy nie wróci.

    OdpowiedzUsuń
  25. Witam, witam. Od dawna odwiedzam Twojego bloga. Ostatnio zrodził się u mnie pewien kompleks:
    Uczęszczam do gimnazjum, ostatnimi czasy zaczął mi przeszkadzać odcień mojej skóry, nie chodzi mi o całe ciało, ale głównie o twarz, chciałabym sprawić aby miała ona nieco jaśniejszy odcień(jestem troche śniada). Liczę że znasz jakieś azjatyckie naturalne metody na DELIKATNE rozjaśnianie cery i mogłabyś się nimi podzielić. Pozdrawiam, czytelniczka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spróbuj przecierać sobie twarz tonikiem z cytryny, możesz też wodą utlenioną ( kiedyś kot zadrapał mnie w twarz i po użyciu właśnie wody utlenionej miałam w tym miejscu jaśniejszą cerę)

      Usuń
  26. Jak dla mnie jasna skóra jeszcze długo pozostanie w świadomości ludzi (z najróżniejszych względów) wyznacznikiem statusu społecznego. Zresztą tak samo jak ładna sylwetka czy błyszczące i lejące się włosy (jakże dalekie od włosów jakimi naturalnie obdarzeni są afro-amerykanie). Jest to nieco smutne i faktycznie - coraz częściej, zwłaszcza celebryci kipią hipokryzją w tym względzie. Nie wiem czy widziałaś post XiaXue o Adele? Adele, jak na osobę, która zapiera się(lub na takich hasłach po prostu zbudowała swój image) że nie chce świecić biustem na okładkach pism - strasznie często to robi.
    Wydaje mi się, że te zapewnienia i hasła społeczne o tym, jak diety niszczą zdrowie i że krągłości są fajne to tylko takie gadanie dla gadania, żeby nie być posądzonym o płytkość... Ja akurat polskich teledysków nie oglądam ale nikt mnie nie przekona że w polsce nie ma parcia na kościotrupy i "idealną" sylwetkę choćby przez wzgląd na komentarze jakie się pojawiają na stronach typu demotywatory itd. Jak tylko pojawi się ktoś z trochę większymi krągłościami to zaraz są pogadanki o chorobliwej nadwadze.
    Szkoda że z psychologicznego punktu widzenia od takich pogodni za rzadkimi cechami w danej populacji nie da się uciec - exotic is erotic a swoje ciężko docenić :/

    OdpowiedzUsuń
  27. Hehe, Azjaci się wybielają, Europejczycy - opalają ;)

    OdpowiedzUsuń
  28. Jestem bardzo szczupla i mnie komentarze czy sugestie o tym, ze jestem "anorektyczka" bola i draznia.
    Jest jeszcze jedna kwestia nie poruszana w mediach: ze sa osoby o roznych figurach. Niektorzy (tak, jak ja), chocby chcieli, nie moga przytyc, bo to wymaga odpowiedniej diety (na mase ciala), a nawet i cwiczen. A to kosztuje i kosztuje tyle samo wysilku, ile wkladaja osoby otyle w schudniecie. Jednak spoleczenstwo jest mniej wyrozumiale dla bardzo szczuplych osob i doszukuje sie u nich anoreksji, czy innych chorob psychicznych :(.

    Co do bladosci.. Zgadzam sie. U nas podobnie jest z opalaniem sie :P = jak ktos nie jest opalony to od razu jest za to krytykowany. A przeciez mozna ladnie wygladac i blado, i opalonym.

    Osobiscie jestem za naturalnym odcieniem skory (jakikolwiek by on nie byl) i za, po prostu, akceptacja siebie. :)

    OdpowiedzUsuń
  29. jak są opalone to chcą być blade , jak są blade to chcą być opalone , jak są chude to chcą być normalne jak są normalne to chcą schudnąć ...itd .itp ... Zawsze ( prawie ) chcemy to czego nie mamy taka już nasza zazdrosna ludzka natura ;D pozdrawiam i obserwuję :)

    OdpowiedzUsuń
  30. ooo jak ja bym chciała, żeby taka moda była u nas... Nie męczyłabym się z samoopalaczem :D

    OdpowiedzUsuń
  31. Jak zawsze rzetelnie i ciekawo ;)
    Lubię swój odcień (nawet bardzo biały) i nigdy nie chciałam tego za bardzo zmieniać. Co prawda w grupie (nawet zimą) słonecznie opalonych koleżanek na zajęciach wygląda to jak wygląda, ale mnie nigdy nie zachęciło do zmiany. Na solarium nie byłam i nie mam zamiaru ;)

    OdpowiedzUsuń
  32. Podczas wakacji opiekowałam się kilkoma Azjatkami, które przyjechały do Polski na wolontariat studencki. I ja wszystko rozumiem, ALE po 3 miesiącach miałam dość narzekania,że w Polsce jest tak gorąco, a one muszą chodzić cały czas w długim rękawie i długich spodniach, w dodatku z parasolem. Pomijam fakt,że kilkadziesiąt razu musiałyśmy się wracać do hotelu, bo którą z nich zapomniała parasola. I nie chodzi o to,że one były kapryśne. Po prostu po pewnym czasie stało się to dla mnie uciążliwe. Trudno było mi zorganizować czas tak aby nie poruszać się po mieście w ciągu dnia, czy bardzo wczesnym rankiem lub spędzać maksymalną ilość czasu w pomieszczeniach...

    OdpowiedzUsuń
  33. No tak u nas kobiety pala się na kolor terakoty, a tam rozjaśniają. Taka chyba jest człowiecza natura, że podoba mu się to czego nie ma.

    OdpowiedzUsuń
  34. wiesz, mi się wydaje, że w wielu ludziach i tak jest zakorzeniony kult "białego człowieka", nie zrozum mnie źle tylko. Nie wiem jak w Azji (tzn. wiem, dzięki Tobie :) ) Ale na zachodzie nie jest lepiej. Capnąć pierwszą lepszą gazetę w rękę i widzi się, jak ciemnoskóra Rihanna jest nagle śnieżnobiała

    OdpowiedzUsuń
  35. mi sie osobiscie najbardziej ta "promienna" jak to okreslaja karnacja podoba. ale to dlatego ze generalnie nie lubie przesady w zadna strone. oczyiwsice mowie o tym co na mnie, na innych mi nie przeszkadza bladosc, mam nawet znajoma ktorej cera jest wrecz biala ale z jej ultranordycka uroda to wyglada cudownie! za to wydaje mi sie ze czesto natura wie co robi - przynajmniej u osob o kaukazkiej urodzie. jak ktos ma sklonnosc do trudnego opalania sie to najczesciej ladnie mu w bladosci. jak ktos ma ciemny typ urody to wyglada dobrze opalony i latwo sie opala. ja mam skore zolta :P jak sie opale to tylko na lekkie zloto, braz nigdy mi nie wyjdzie - i to mi pasuje do blond wlosow i brazowych oczu

    OdpowiedzUsuń
  36. A ja jestem naturalnie biała i nie moge sie opalic... opalam sie na czerwono.. Blada cera wygląda niezdrowo i nie wiem co niektórzy w niej widzą... mi się od zawsze marzy ciemna karnacja...

    OdpowiedzUsuń
  37. miałam w high school mase filipińczykow i musze powiedzieć, że wybielona sylvia w ogole mi ich nie przypomina..

    OdpowiedzUsuń
  38. Właśnie, chciałam powtórzyć czyjeś pytanie, moglibyśmy się kiedyś dowiedzieć jakie w Singapurze jest podejście do osób o innej karnacji (nie typowej dla nich). Jak traktuje się osoby, które są osobami z innych kontynentów? Czy pojawiają się nawet takie łączone związki; np.azjatycko-afrykańskie? (Dzieci z nich musiałyby wyglądać na prawdę interesująco). :)

    OdpowiedzUsuń
  39. pozwólcie że wytłumaczę powód 'wybielania' modelek. Otóż sama modelowałam przez pewien czas, byłam na kilku wyjazdach, teraz sama robię zdjęcia. Opalone ciało wygląda na zdjęciach jak brud. Łatwiej jest 'wybielić' postać, niż nadawać jej odpowiedni odcień. Biała skóra wygląda najlepiej na zdjęciach. Z tego też powodu modelka nie powinna się opalać, bo zwyczajnie nie wygląda to dobrze. Co nie oznacza, że nie podobają mi się opaleni ludzie, wręcz przeciwnie :) Mam nadzieję, że co nie co Wam się ROZJAŚNIŁO :D Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  40. Nie tylko w Azji takie numery:
    http://ll-media.tmz.com/2008/08/06/0806_beyonce_side2side-1.jpg

    OdpowiedzUsuń
  41. Mam pewne specyficzne geny, które sprawiają, że nie tyję, bez względu na to, co jem i ile. Mam 173 cm i ważę zawsze 55 kilogramów. Żadna dieta nie pomoże mi "nabrać tłuszczyku", ale mój organizm czuje się z tym dobrze, taki metabolizm i już. Teraz mam 26 lat ale całą podstawówkę i liceum spędziłam słuchając, jaka to jestem brzydka i chuda i, że w ogóle "dziecko z Oświęcimia" a niby było to w czasach, kiedy chude modelki biegały po wybiegach. Do tej pory zdarza mi się słyszeć krzywdzące opinie na temat mojej figury, która jest dziełem jedynie samej matki natury... Mam nadzieję, że nasza kultura wreszcie dorośnie do tego, by przestać narzucać nam wzorce, czy to chudości, czy grubości, czy bladości i zostawi trochę miejsca dla samej czystej naturalności :) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  42. Ja mam strasznie bladą karnację. Trudno jest mi nawet dobrać właściwy puder i od zawsze chciałam być "ciemniejsza". Dziękuję za ten post, bo nie wiesz jak bardzo podniósł on mnie na duchu. :)

    OdpowiedzUsuń
  43. Brakuje mi twoich filmików na youtube.com
    Kiedy coś nagrasz dla nas??:)
    Dzięki tobie odkryłam "nową" Azję (kiedyś miałam zupełnie inny światopogląd na temat rasy żółtej)
    Jeśli chodzi o presje bladości to w Polsce nigdy nie będzie ona porównywalna z tą która panuje w krajach azjatyckich.Pozdrawiam ^.^

    OdpowiedzUsuń
  44. Dokładnie, nie tylko w Azji - hitem była wybielona Beyonce w reklamie farb do włosów ale i nie tylko. Tłumaczenie, ze ciemna skóra na zdjeciach wygląda jak brud jakos do mnie nie przemawia :)

    OdpowiedzUsuń
  45. Ty mieszkasz w Singapurze, tak? W Indiach i wielu krajach azjatyckich też panuje taka moda, na wybielanie skóry. Jest to pamiątka po czasach kolonialnych, kiedy jasna skóra była ( i dalej jest) kojarzona z dobrobytem, wysoką pozycją społeczną. Dlatego wiele kobiet, szczególnie tych biedniejszych, kupuje tanie specyfiki, które niestety niszczą twarz. Zostawiają ją "w plamach". W Azji kosmetyki do wybielania skóry są dosyć popularne. I promowane nawet przez takie firmy jak l'olear.

    OdpowiedzUsuń
  46. Ja od zawsze miałam bardzo bladą karnację. Przy moich koleżankach zawsze wyglądam jak porcelanowy słonik. W sumie to ja lubią tą moją bladą karnacje ale moje koleżanki uważają to za dziwne i często się śmiejemy że bledszym niż ja nie da się być. Niestety ale blada cera ma też swoje wady, w większości przypadków ludzie z naturalna bladą karnacją mają piegi oraz ciężko jest im kupić puder do twarzy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a to piegi to jakaś wada? a kupienie jasnego pudru wcale nie jest takie trudne.

      Usuń
  47. Bardzo ciekawy post! u nas podobnie działa presja opalenizny. Kampanie promujące ochronę przed słońcem są bardzo powszechne a pomimo tego blade osoby ciągle muszą spotykać się z komentarzami typu"mogłabyś się troszeczkę wystawić do słońca","po to jest lato żeby się zdrowo zarumienić" albo nawet "wyglądasz niezdrowo!".

    OdpowiedzUsuń

Komentarze pisane w celach promocji własnego bloga lub innych stron nie będą publikowane. Linki do relewantnych wpisów na blogach czy innych stronach są mile widziane. ale linki nie związane z tematem lub komentarze zawierające dopisany link do bloga nie będą publikowane.

Przedstawiane tutaj treści mają jedynie charakter informacyjny. Autor nie ponosi odpowiedzialności za działania czytelników, ani żadne konsekwencje wynikłe z zastosowania podanych tu pomysłów oraz technik. W razie wątpliwości skontaktuj się ze specjalistą.