czwartek, 21 sierpnia 2014

Cała prawda o starzeniu twarzy - zapomnij o zmarszczkach, tu chodzi o coś innego!


Kiedy zaczynałam moją przygodę z przeciwdziałaniem starzeniu, myślałam, że starzenie to zmarszczki, a zmarszczki są problemem skóry. Nie jest wcale trudno dojść do takich wniosków - wszyscy wiemy, że z wiekiem skóra traci elastyczność, więc naturalnie odbija się to na tym, jak wygląda i jak się zagina.

Im więcej jednak czytam w temacie, im więcej źródeł przeglądam, tym bardziej dochodzę do wniosku, że zmarszczki to tylko maleńki komponent całego procesu, jednocześnie bardzo fetyszyzowany - są tysiące kremów na zmarszczki, zabiegów w salonach kosmetycznych, maseczek, serum, lotionów... i one wszystkie dbają o skórę, co do tego nie mam wątpliwości. Ale ile zadbana skóra ma wspólnego z oznakami starzenia?

Większość z nas bez większego problemu rozpoznaje wiek osoby i wbrew pozorom nie opiera się to na liczeniu zmarszczek. Są młode osoby ze zmarszczkami na czole czy pod oczami i jakoś bez problemu widzimy, że osoba jest młoda. Co więc wpływa na ocenę wieku twarzy? Jej kształt.


Z wiekiem zachodzą subtelne zmiany nie tylko w samej skórze, ale też strukturze kości, mięśni i tkanki tłuszczowej. Bez ich zrozumienia można bez końca inwestować w kremy i zabiegi, ale efektem będzie tylko ładna skóra. Dla osób, które chciałyby lepiej zrozumieć jakie zmiany zachodzą na twarzy z czasem, jest dzisiejszy wpis.

Zmiany w tkance mięśniowej

Mięśnie twarzy są wyjątkowe i różnią się od mięśni w innych partiach naszego ciała. Mięśnie twarzy są przyczepione do skóry i do siebie nawzajem, pozwalając nam na wyrażanie się poprzez bogatą mimikę twarzy. Mięśnie te są też wyjątkowe, ponieważ kurczą się niezależnie od siebie - nie mamy na twarzy tandemów jak biceps i triceps, gdzie jeden nie może być skurczony, jeśli drugi jest skurczony. Wszystkie mięśnie na naszej twarzy działają niezależnie od siebie.

Twarze, które wyglądają młodo, mają korzystnie rozwinięte mięśnie twarzy - mięśnie, które kurczą się i rozkurczają bez problemu, są symetrycznie rozwinięte i naturalnie silne. Z wiekiem jednak dochodzi do osłabienia tych mięśni oraz ich asymetrycznego rozwinięcia (głównie przez złe nawyki mimiczne - np. "uśmieszek" na jedną stronę, podnoszenie jednej brwi, itp.).

Jak symetryczne są mięśnie Twojej twarzy? Czy potrafisz podnieść każdą z brwi osobno? Mrugnąć każdym okiem osobno bez angażowania mięśni policzka? Czy potrafisz zrobić pół-uśmiech z każdej strony? Czy, gdy się uśmiechasz, kąciki ust są na tym samym poziomie?

Efekty degeneracji mięśni twarzy:

- Pionowe zmarszczki na czole - tak zwane "11" są efektem trwałego zaciśnięcia mięśni. Stają się one zbyt słabe, by się naturalnie rozkurczyć.
- Opadanie brwi - mięśnie okalające oko zaciskają się trwale i "ciągną" w dół doczepiony do nich mięsień czoła.
- Poziome zmarszczki na czole - pionowe mięśnie czoła służą nam głównie do unoszenia brwi, zaś mięśnie oczu służą do ich obniżania (corrugator supercilii i depressor supercilii). Gdy dochodzi do degradacji mięśni oka, czoło zostaje trwale naciągnięte w dół, ale mięśnie czoła nie tracą zdolności napinania się. W efekcie na czole robi się "za dużo" skóry i mięśnia, który staje się coraz słabszy i zaciśnięty.
- "Kurze łapki" - mięśnie przy oczach są zbyt słabe, by się naturalnie kurczyć i rozkurczać, więc pozostają zaciśnięte, nawet gdy twarz jest w spoczynku.
- Opadające policzki - w przeciwieństwie do grup wymienionych wcześniej, mięśnie policzków naciągają się i tracą kurczliwość. Stają się dłuższe i słabsze. Objawy naciągnięcia mięśni policzków to opadające kąciki ust, wydłużająca się rynienka nosowa, "zwisające" policzki. Gdy jesteśmy młodzi, uśmiech podciąga górną wargę tak, że odsłania ona sporo naszych górnych zębów. Z czasem uśmiech staje się coraz niżej "zawieszony", aż w końcowej fazie nie widać w ogóle górnych zębów, a głównie w uśmiechu odsłaniają się dolne.

Zmiany w tkance tłuszczowej 

Kształt twarzy jest w ogromnej mierze definiowany właśnie przez rozmieszczenie poduszeczek tłuszczu w twarzy - mamy ich całkiem sporo i delikatnie się od siebie różnią. Przegrody podskórnego tłuszczu ulokowane są na czole, skroniach, nad i pod oczami, aż 3 różne poduszeczki składają się na policzek, można znaleźć osobne przegrody w tkance ust, brodzie, jak i osobne poduszeczki w głębszych strukturach twarzy. W zależności od lokacji, sposób w jaki są zbudowane, owe poduszeczki oraz ich funkcje są różne. Ale za ich jakość i lokację odpowiada tkanka łączna oraz kolagen, które - jak wiadomo - ulegają osłabieniu z wiekiem.



W czasie naszego życia owe przegrody tłuszczowe ulegają znacznym zmianom - zaczynają się przesuwać, ciążyć, zmniejszać się. To właśnie migracja tłuszczu w dużej mierze odpowiada za oznaki starzenia, które łatwo rozpoznajemy:

- Poszerzająca się żuchwa i nieregularna linia żuchwy
- Spłaszczony policzek
- Wybrzuszenie nad linią oczodołu
- Zapadająca się lub marszcząca górna powieka
- Zmarszczka nosowo-ustna
- Zapadnięta skroń
- Zmniejszone usta

Zmiany w tkance kostnej


Te zachodzą relatywnie wolno, choć przyspieszają w okresie menopauzy. Kości czaszki zmieniają z czasem kształt - nie wiadomo do końca dlaczego, ale jest to znany i potwierdzony fakt. Kości policzkowe tracą swoją masę i przez to oczodół zaczyna się rozciągać w dół. Żuchwa też wyciąga się delikatnie w dół, tworząc efekt bardziej pociągłej twarzy.

Skóra

Zmarszczki to nie jedyny objaw starzenia się skóry. Można nie mieć ani jednej zmarszczki, a i tak mieć skórę, która bez problemu zdradza wiek. W dużej mierze stan skóry rozpoznajemy po tym, jak "pracuje" na twarzy. Czy kiedy osoba mówi, skóra marszczy się w przeróżne sposoby? Czy gdy się uśmiecha, na policzkach pojawia się grupa pionowych linii? Czy przy uśmiechu przy kącikach oczu tworzą się pojedyncze linie, czy plejada "kurzych łapek" ciągnących się aż do skroni?

Z wiekiem zmienia się też kolor cery - oznaką młodości jest dobrze ukrwiona, zaróżowiona cera. Większość osób z wiekiem utraci rumieniec na policzkach (cała twarz może dalej się czerwienić, ale bez koncentrowania się w policzkach).  Z wiekiem skóra staje się gorzej ukrwiona (a jeśli ktoś pali, to ten proces jest BARDZO przyspieszony), z drugiej strony jest cieńsza, więc może nabrać bardziej ziemistego, sinego koloru.

Ponieważ skóra staje się cieńsza, bardzo szybko traci naturalny blask - nie będzie ona wystarczającej grubości, by "chwycić" światło.

By to wszystko zebrać razem, prawdziwe oznaki starzenia to:

Objawy starzenia: poszerzająca się żuchwa, obniżony uśmiech, wydłużona rynienka nosowa

  • Zmiany w linii żuchwy i jej poszerzenie - dolna połowa twarzy staje się "cięższa"
  • Wydłużająca się rynienka nosowa
  • Opadające kąciki ust
  • Obniżenie uśmiechu (nie widać dziąseł) oraz nagromadzenie asymetrii
  • Zawijająca się do środka górna warga
  • Spłaszczający się policzek i kość policzkowa
  • Pojawienie się pod wpływem ciążenia policzka zmarszczki nosowo ustnej (zwanej "od uśmiechania")
Powiększające się worki pod oczami, delikatnie opadające powieki oraz ich załamanie, obniżone brwi.
  • Worki pod oczami stają się lepiej zarysowane, obniżone oraz pojawiaj się ich zewnętrzny kontur
  • Zapadnięcie na linii oczodołu ("dolina łez")
  • Zmarszczki na czole oraz "kurze łapki"
  • Obniżanie się górnej powieki oraz linii brwi - tęczówka mocniej przykryta powieką
  • Zagięcie powieki staje się mniej poziome - zaczyna mocniej zaginać się w dół
  • "Zaokrąglanie" dolnej powieki - oczy stają się okrąglejsze, zaś wewnętrzna linia dolnej powieki 
  • Opadający koniuszek nosa

Zmiany te mogą pojawiać się w dowolnych kombinacjach - dużo zależy od anatomii twarzy.


Podsumowując

Proces starzenia twarzy to nie tylko zmarszczki... To cała masa różnych zmian, zachodzących pod skórą. Intuicyjnie znamy te zmiany, dostrzegamy je podświadomie. Jednocześnie przemysł kosmetyczny całkowicie zagłusza te informacje i przekierowuje naszą uwagę jedynie na zmarszczki i skórę.

Ale to nie jest tak, że to zmiany i procesy nie są znane - intensywnie studiują je lekarze chirurgii plastycznej i jeśli chcecie szukać materiałów w tym temacie, warto przejrzeć czasopisma naukowe dla chirurgów plastycznych.

Ale co można z tymi zmianami robić? Na wszystko są sposoby - od masaży, przez ćwiczenia, czy ciekawe gadżety. Oczywiście wszystko, co robimy, by wpływać na zmiany na twarzy, będzie jedynie ograniczać ich postęp. W cyklu całego życia są one nieuniknione, choć mamy znaczny wpływ na tempo ich rozwoju.


Ale po co to?!

Jednym z powracających motywów, zawsze gdy mówię o przeciwdziałaniu starzeniu jest generalne kontestowanie istnienia samego tematu. "I tak się zestarzejesz", "Po co się przejmować", itd.. Gdy się jest młodym, każdy myśli, że się nigdy nie zestarzeje, a jeśli już, to nastąpi to w sposób łagodny i ładny. Proces starzenia twarzy jest tak naprawdę dość brutalny - wiele zmian pojawia się "z dnia na dzień" i nagle budzimy się z twarzą, której nie kojarzymy jako naszej własnej.

Czasami zmiany są pozytywne - niejedna z nas może być zadowolona z twarzy, która wygląda bardziej kobieco, szlachetnie. Ja sama wolę moje policzki z ostatnich lat, niż "chomicze" poliki, które dominowały na mojej twarzy przez większą część mojego życia.

Ale czasami zmiany są negatywne i ciężkie do zniesienia, n.p. worki pod oczami, "lecący" z jednej strony uśmiech, wyraźna zmarszczka "od uśmiechania", która wcale nie kojarzy się z uśmiechem. Wiele kobiet (mężczyzn z resztą też...), nagle dostrzegając te zmiany na swojej twarzy, wpada w panikę i nie jest to wcale pozytywne doświadczenie.

Mamy pewne wyobrażenie co do tego, jak wygląda nasza twarz - konfrontacja z galopującymi zmianami wcale nie jest łatwa. I tutaj moim zdaniem wchodzi przeciw-starzenie. Łagodne formy dbania o siebie, które pomagają zapanować nad zmianami i ich tempem. 

Ok, ale co dalej? Proces starzenia wyjaśniony, ale co dokładnie należy robić? Pytanie wcale nie takie proste. Nie ma jednej odpowiedzi, jednego kompletu kosmetyków, ani jednego sposobu. Wiele zależy od indywidualnych potrzeb. Nawet doradzenie kosmetyków jest trudne, bo każdy ma trochę inną cerę i trochę inne potrzeby. Choć najprościej zawrzeć przepis na anty-aging w zestawie: kosmetyki, gadżety, ćwiczenia i masaże.

---

Trochę nie wiem jak ten temat ugryźć - bo jest ogromny! Same ćwiczenia twarzy to temat rzeka, nie wspominając o kosmetykach, czy technikach masażu.... Jeśli chciałabym go tutaj naprawdę dobrze rozpracować, to mogłabym robić wpis o przeciw-starzeniu właściwie codziennie. Ale przy takiej ilości informacji forma tego bloga może nie być odpowiednia. Dlatego sama nie bardzo wiem, czy i jak rozwijać ten temat...


niedziela, 17 sierpnia 2014

Czy ona naprawdę ma 35 lat? O.o



Chciałabym wam dzisiaj przedstawić kolejną osobę z kregu "kobiet bez wieku", choć przyznam, że sama mam wątpliwości czy to możliwe, że ta osoba ma 35 lat, czy to tylko jakiś internetowy trolling...

Poznajcie użytkowniczkę weibo, która deklaracje, że urodziła się w 1979 roku.


Kosmetyki, których używa: Do makijażu używa zaś:

To co skłania mnie do powątpiewania w jej wiek, jest raczej typ zdjęć i prezentowanej w nich estetyki... Ale w sumie kto wie...

Jeśli jest to rzeczywiście 35 letnia osoba, to ciekawym jest jak odważnie prezentuje się publicznie. Może w Chinach 30letnie kobiety nie dostają tego typu maili od czytelników:


To co mi się w tym mailu nie podoba, to na siłę naklejanie wszystkim kobietom z dziećmi jednej etykiety i stawianie je w opozycji, jakieś wyimaginowanej rywalizacji z kobietami bezdzietnymi. Bycie matką nie czyni z kobiety automatycznie osoby świętej, ani nie pozbawia jej własnej osobowości, marzeń, ambicji, nie zabija automatycznie wewnętrznego "enfant". Słowem kobieta nie staje się tylko i wyłącznie matką - przynajmniej tak to wygląda z mojej perspektywy. A tworzenie tego typu stereotypów i ostro zdefiniowanych ról, tylko spłaszcza nasze spojrzenie na świat. Ale dość skutecznie tworzy oczekiwania w obec tego, jak mamy się zachowywać.

Pomijając nawet powyżej przytoczony email, szczerze mówiąc zastanawia mnie, jak my kobiety, oraz społeczeństwo, poradzimy sobie z istnieniem "kobiet bez wieku". Wiedza o tym jak dbać o siebie nigdy nie była aż tak dostępna jak teraz - dzięki blogom i stronom w Internecie można poznać setki sekretów dbania o urodę, nauczyć się jak o siebie dbać, mieć wpływ na to jak twarz zmienia się w czasie. Powoli wyglądanie wiecznie młodo przestaje być domeną celebrytów, a jednocześnie w naszych głowach bardzo mocno zakorzenione są pewne przekonania co do wieku i co w jakim wieku "wypada". Jeśli ta Chinka rzeczywiście ma 35 lat, to czy wybrany przez nią model erotyki wzięty wprost z Lolity Nabokova, nie jest wręcz ironiczny?

Z jednej strony mamy te schematy, z drugiej rosnące pokolenie kobiet, które w żaden sposób nie pasuje do utartych koncepcji życiowych ścieżek. Ciekawa jestem, jak to się wszystko rozwinie.

Ale wracając do tematu, czy myślicie, że ona naprawdę ma 35 lat?



24 sposoby nakładania cieni do powiek



Jeśli jest coś, za co uwielbiam azjatyckie metody makijażu, to pomysłowość! Japońskie czasopisma poświęcone makijażowi oraz kosmetyką potrafią niebywale zainspirować! Kiedy zaczynałam swoją przygodę z makijażem, głównie przez tutoriale na YouTube, nabrałam przekonania, że jest tylko jeden słuszny sposób malowania oka - ciemny kolor w załamanie powieki, jasny kolor w wewnętrzny kącik. Nikt tego na dobrą sprawę nie kontestuje, ani nie poświęca wiele uwagi temu, by wyjaśnić, że w tym, czy innym makijażu kształt nałożonego cienia ma być, taki a nie inny, bo wtedy otrzymamy konkretny efekt.

Dlatego dzisiaj chciałabym Wam zaprezentować 24 sposoby na malowanie oczu znalezione w ulotce dołączonej do czasopisma Maquia. Wybaczcie słabą jakość :(





Tam, gdzie obszar jest zakreskowany, cień należy nałożyć warstewką na inne cienie i delikatnie rozetrzeć.

Kto wypróbuje wszystkie 24 sposoby? ;)

środa, 6 sierpnia 2014

Bazy do naturalnych maseczek


Pisałam o kurkumie, pisałam o fasolce mung i w przyszłości mam nadzieję przedstawić Wam kilka innych interesujących, naturalnych składników maseczek. Ale dziś chciałabym napisać o paru pomysłach na bazy, czyli z czym mieszać suche komponenty, by otrzymać jak najlepszej jakości maseczkę.

Choć większość naturalnych maseczek "od biedy" da się zrobić używając tylko wody, tak przygotowana papka może zbyt szybko wysychać na twarzy. Dodatkowo woda niewiele robi dla skóry. Dobierając jednak odpowiednią bazę, możemy naprawdę zadbać o skórę. Wszystko zależy od potrzeb.

Kilka pomysłów na bazy:

Dla skóry suchej: miód, żółtko jajka, mleko, jogurt
Dla skóry wrażliwej: mleko, zielona herbata, sok marchewki, jogurt
Dla skóry tłustej: sok z ogórka, białko jajka, zielona herbata, sok z ziemniaka
Przy rozjaśnianiu cery: sok z ziemniaka, sok z ogórka, miód, zielona herbata, woda ryżowa
Przeciw starzeniu: żółtko jajka, sok z ziemniaka, woda ryżowa

Kilka słów o właściwościach poszczególnych baz:

- Sok z ogórka - nawilża i łagodzi podrażnienia; polecany przy oparzeniach słonecznych.
- Miód - "nawadnia" cerę i ma działanie antybakteryjne.
- Jogurt/mleko - "nawadnia" cerę oraz pomaga delikatnie złuszczać martwy naskórek.
- Żółtko jajka kurzego - nawilża i odżywia cerę.
- Białko jajka kurzego - zamyka pory.
- Zielona herbata - ma działanie przeciwzapalne, domyka pory.
- Sok z marchewki - odżywia cerę.
- Sok z ziemniaka - zawiera witaminę C, chłodzi cerę.
- Woda ryżowa - odżywia cerę, mniejsza pory i pomaga zahamować procesy pigmentacji skóry.

Jestem pewna, że jest wiele innych baz (np. można skorzystać z olejków, rozgnieść banana, itp.), ale chciałam Wam dzisiaj przytoczyć te, które wydają mi się najbardziej interesujące.

A z czym Wy lubicie rozrabiać naturalne maseczki?


poniedziałek, 4 sierpnia 2014

Itazura na Kiss - Love in Tokyo


Nie wierzę... pooglądałam dramę! Może jeszcze kilka lat temu to nie byłby szczególny wyczyn, ale przyznam, że ostatnio mocno mi się dramy znudziły. Kiedyś byłam fanem koreańskich, ale z czasem nie mogłam ich znieść... Na kilku dramach utknęłam na około 7 odcinku, bo to zazwyczaj moment, w którym fabuła zostaje zamrożona, aby móc zrobić 9 odcinków, w których główni bohaterowie zachowują się jak żuraw i czapla, boczą się o wszystko i są zazdrośni w tak infantylny sposób, że trzeba naprawdę lubić ten gatunek, by wytrwać.

W każdym razie, w komentarzach na Facebooku polecono mi dramę "Itazura na Kiss - Love in Tokyo". Jest to kolejna już ekranizacja mangi z lat 90'. Istnieje ekranizacja z roku 1996 z Japonii, jest wersja animowana, jest wersja tajwańska oraz koreańska. Ja oglądałam ekranizację z 2013 (której sequel zostanie wyświetlony we wrześniu tego roku).

Fabuła prosta i przewidywalna jak na standardy mangowe - w wyniku przeróżnych zbiegów okoliczności naiwna i ciamajdowata nastolatka mieszka pod jednym dachem z nieczułym i zimnokrwistym chłopcem geniuszem, w którym owa główna bohaterka jest zakochana.


Główna bohaterka przez całą serię zabiega o uczucia bohatera, nie poddaje się nawet gdy ten jest dla niej wyjątkowo niemiły, gdy chadza na randki z inną dziewczyną i nawet gdy się zaręcza. 

Nie będę się tutaj rozwodzić o innych wątkach w dramie, bo to właśnie wytrwałość głównej bohaterki w walce o serce wybranka jest chyba najciekawszym aspektem tej serii... i kontrowersyjnym za razem. Zachodni widzowie mocno krytykują właśnie to zachowanie, prawie że maniakalne przywiązanie głównej bohaterki, które jest źródłem ogromnego cierpienia i smutku dla niej, poprzetykane momentami euforii, gdy obiekt uczuć choć przez chwilę jest dla niej miły.

Podobną krytykę kierowano pod adresem Belli z serii "Twilight", za bycie nieugiętą w swym uwielbieniu dla wybranka serca, nawet gdy ten nie traktował jej dobrze. Widząc takie kobiety, przewracamy oczami i pukamy się w czoło.

Nie zrozumcie mnie źle - nie jestem w żadnym wypadku zwolennikiem takich zachowań w relacjach damsko-męskich, ani żadnych innych. Związki międzyludzkie wymagają pracy z obu stron i nie powinny być budowane na bazie emocjonalnego zaślepienia. Nie wierzę, że mocą uczuć można kogoś zmienić (czy nawet powinno się do tego dążyć?).

Ale czy czasami nasze związki z marzeniami nie przypominają właśnie takich związków, jak ten z "Itazura na Kiss"? Czasami to, o czym marzymy jest źródłem ogromnych trudów, rozczarowań i smutku. A jednak każdy krok w stronę spełnienia tych marzeń czy błysk nadziei, że będzie lepiej, są źródłem euforii. 

Dla mnie tym jest właśnie drama "Itazura na Kiss" - nie tyle serialem o wyjątkowo niezdrowym związku, ale o wierności swoim marzeniom i mocy wytrwałości. Niezłomny duch bohaterki przypomina, by nigdy nie poddawać się w pogoni za tym, czego pragnie serce.

Słowem: polecam :).

sobota, 2 sierpnia 2014

Ulubiona zupa z kimchi


Dzisiaj chciałabym się z Wami podzielić ulubionym i dość banalnym przepisem na zupę z kimchi. Od razu zaznaczam, że nie jest to "koreański" przepis, po prostu zwykły przepis na przepyszną zupę z użyciem popularnych w Azji składników. Przypomina trochę typowy koreański "kimchi ramen".


Składniki:
- Pół kilograma kimchi wraz z sokiem,
- 2 kostki rosołowe - na rosół drobiowy oraz tajską zupę Tom Yum,
- Azjatyckie grzybki - około 200 gram; my lubimy używać shitake oraz enoki, ale możecie użyć tylko shitake. Jeśli korzystacie z suszonych, trzeba je najpierw namoczyć,
- Poszatkowana cebula oraz marchewka,
- Pokrojone w kostkę tofu; my zawsze wybieramy typ "silken tofu",
- Jajko na każdą porcję
- "Spring onion" do przystrojenia
- Opcjonalnie: olej sezamowy.



Jak przygotować? Sposób jest dość banalny. Zagotowujemy w garnku litr wody, wrzucamy kimchi, cebulę, marchewkę oraz obie kostki rosołowe. Po 5 minutach gotowania wrzucamy tofu oraz grzybki i gotujemy kolejne 2-3 minuty. Jeśli lubicie smak oleju sezamowego, można na końcu dodać kropelkę.

Po przelaniu do misek można wbić całe jajko i rozmieszać je w zupie - stanie się ona bardziej kremowa i sycąca.

Choć zazwyczaj ze Sławkiem nie gotujemy w domu, chętnie gotujemy tą potrawę. Smak zupy jest pikantny i orzeźwiający, odrobinę słodkawy przez dodanie marchewki. Grzybki shitake mają fantastyczny lekko "mięsny" smak i strukturę, zaś enoki zastępują makaron. 

Wiem, że wiele z Was może nie być szczególnie chętnych do spróbowania tofu - ale zapewniam, że w tej zupie spisuje się świetnie. Z jednej strony łapie orzeźwiający aromat zupy, z drugiej oferuje genialny kontrast dla bardziej pikantnych smaków.

Jeśli macie dostęp do składników, mam nadzieję, że dacie tej zupie szansę ^_^.

Jakie azjatyckie potrawy zdarzyło się Wam gotować?

niedziela, 27 lipca 2014

Stylizacje w stylu koreańskim a stylizacje zachodnie



Nie jest trudno zauważyć, że od pewnego czasu na tym blogu temat mody praktycznie nie istnieje. Kiedyś rzeczywiście miało sens pisanie o różnych ciekawych trendach z Azji, ale na chwilę obecną nie ma to większego sensu, ponieważ cały świat ubiera się dokładnie w tych samych kilku chińskich fabrykach.

Szczerze mówiąc, trochę mnie to przeraża, że powoli nie ma ciuchów, których nie da się znaleźć za grosze na aliexpress. Sklepy jak Sheinside czy Choies właściwie chyba tylko tam się zaopatrują. Mam wrażenie, że wszystkie sklepy powoli zaczynają sprzedawać to samo - te same fasony, kolory i materiały zapełniają półki sklepowe w Azji, jak i Europie.

Nie znaczy to jednak, że globalizacja zmiotła różnice w sposobie noszenia się - choć wszyscy na świecie nosimy ubrania z tych samych fabryk, mamy różne preferencje co do tego, jak stylizujemy dane ciuchy.

Chciałam Was dzisiaj zaprosić na porównanie sposobów na stylizowane popularnych w tym roku trendów i porównanie Zachodu z Koreą:

1. Spódnica midi:
Różnice:
- płaskie buty a wysokie obcasy,
- brak biżuterii w koreańskiej stylizacji a "arm candy" w zachodniej,
- fryzury: skromna a luźne loki.

2. Biały żakiet:
Różnice:
- brak biżuterii w koreańskiej stylizacji a widoczne dodatki,
- torebka pod kolor a kontrastująca, duża torba,
- fryzury: skromna vs luźne loki.

3. Jeansowe szorty z wysokim stanem:


(Za nic nie mogłam znaleźć stylizacji zachodniej uwzględniającej obuwie.)

Różnice:
- zachodnia stylizacja mocno podkreśla talię.

4. Materiałowe szorty:


Różnice:
- zachodnia stylizacja mocno podkreśla talię.


Na pierwszy rzut oka stylizacje są do siebie dość podobne, ale jednak coś je różni. Wydaje mi się, że stylizacje zachodnie pięknie podkreślają kobiecą sylwetkę i są tak przemyślane, by osoby je noszące wyglądały na wyższe i smuklejsze. Stylizacje koreańskie wydają się z mojej perspektywy bardziej ukrywać sylwetkę, są bardziej neutralne. Mają w sobie też tą specyficzną "casual'ową" nutę i wydają się stawiać na wygodę.

A w czym Wy widzicie różnice? Który sposób noszenia się jest Wam bliższy?

Przedstawiane tutaj treści mają jedynie charakter informacyjny. Autor nie ponosi odpowiedzialności za działania czytelników, ani żadne konsekwencje wynikłe z zastosowania podanych tu pomysłów oraz technik. W razie wątpliwości skontaktuj się ze specjalistą.

Posty, które moga Cie zainteresowac

Related Posts with Thumbnails