sobota, 13 grudnia 2014

Ideał piękna z Europy, którego nie rozumieją Azjaci....


Nie mogę uwieżyć, że muszę znowu wpis tłumaczyć i obstawiać. To się robi powoli smutne, ale nie bawi mnie wciskanie mi w usta słów, których nigdy nie powiedziałam. A więc aby wytłumaczyć co poniektórym:

- NIGDZIE NIE NAPISAŁAM, ŻE MAM PROBLEM Z WYGLADEM MOICH USZU!Proszę, przestańcie zmyślać i dopisywać rzeczy, których nigdy nie powiedziałam. To absolutnie frustrujące!

- To, że nigdy was coś nie dotknęło, lub nigdy się z tym nie spotkaliście, nie znaczy, że nie spotkało to kogoś innego. Pisanie "O czym mówisz jest nieprawdą, bo ja się z tym nigdy nie zetknęłam" jest przejawem ignorancji. Przykładowo: jeśli nigdy nie potrącił was samochód, nie znaczy to, że żyjemy w świcie bez wypadków samochodowych.

- Nigdzie nie napisałam, że KAŻDY Polak odczuwa ogromną potrzebę krytykowania innych. W każdym miejscu na ziemi są osoby czepialskie, które po prostu nie umieją przejść dnia, jeśli komuś czegoś nie wytkną. Wpis miał zwrócić uwagę na prosty fakt, że w zależności od miejsce na ziemi wytykane są INNE rzeczy.

Jest mi naprawdę przykro, że muszę pisać takie rzeczy, bo wydawało by się, że są oczywiste....

wtorek, 9 grudnia 2014

Jakie soczewki nosi Azjatycki Cukier?


Jednym z najczęściej zadawanych mi pytań jest: jakie soczewki noszę? Powiem szczerze, że nigdy nie pamiętam nazwy i nie wiem, co odpowiedzieć xD. Więc spiszę tutaj wszystko na temat moich soczewek i może osoby zainteresowane będą mogły łatwiej znaleźć interesujące je informacje.

Jakie soczewki noszę? GEO Xtra WBS 204 Bella Brown. To mój ulubiony model i nie rozstaję się z nim od kilku lat. Są też dla mnie bardzo wygodne i noszę je praktycznie codziennie. Idealnie pasują do moich gałek ocznych i nie chodzi mi tutaj tylko o wygląd, ale też o to, że soczewki nie "zjeżdżają" w dół. To czy soczewki zsuwają się czy nie jest kwestią bardzo indywidualną, więc nie jestem w stanie zagwarantować, że te będą dobre dla wszystkich.

Wymieniam według potrzeb. Gdy tylko soczewki nie są idealnie wygodne, od razu zamawiam nowe. Nie ważne czy minęły dwa tygodnie, czy dwa miesiące.

Gdzie kupuję? W moim ulubionym sklepiku PinkyParadise. Moje pierwsze soczewki zamówiłam właśnie u nich wiele lat temu i od tego czasu chętnie do nich wracam. (Od razu zaznaczam, że nie jestem w żaden sposób przez sklep sponsorowana i nie mam z nimi nawiązanej żadnej formy współpracy; jak pewnie wiecie, jestem zawziętym "anty-współpracowcem" :p)



Czy pokażę się bez soczewek? Nie da się tematu soczewek nie poruszyć bez powracających jęków i kwęków, dlaczgóż to nie chcę się pokazać bez soczewek. Powód jest dość praktyczny: circle lens to jedyne soczewki, które posiadam, a bez soczewek - ze względu na wadę wzroku - wiele nie widzę.

Inna kwestia to to, że kiedyś miał miejsce przypadek, gdy wiele osób myślało, że zobaczyło mnie bez soczewek. Jeden z filmików zaczynałam w normalnych powiększających tęczówkę soczewkach, w których pojawiałam się w większości poprzedzających filmików i zamieniłam je na ekstremalnie wielkie. Od zawsze dostawałam te same komentarze, jak to nienaturalnie i brzydko wyglądam w circle lens. Ale kiedy kilku osobom wydawało się, że ich nie mam, to nagle te same soczewki, które w poprzednim filmiku wyglądały brzydko i nienaturalnie nagle wyglądały tak naturalnie, że większość osób nie mogła uwierzyć, że mam soczewki ;D.

Oczywiście otrzymałam lawinę komentarzy o tym, jak to naturalne jest najlepsze, albo jak to nagle ujawniłam swój sekret, że bez soczewek jestem tak naprawdę brzydka. Nie wiem czemu tyle osób myśli, że vlogerzy robią filmy, aby zbierać komplementy; większość z nas się w to bawi, bo mamy coś do powiedzenia i przekazania.

Na koniec najważniejsze... pamiętajcie, że soczewki to nie zabawa! Jasne, każdy może sobie je kupić w Internecie, ale nie znaczy to, że są to bezpieczne i łatwe w użyciu ozdoby. Każdy, kto planuje nosić soczewki, powinien odwiedzić okulistę i upewnić się, że nie ma ku noszeniu soczewek żadnych medycznych przeciwwskazań. Wiele salonów optycznych oferuje konsultacje ze specjalistą i demonstracje, jak soczewki zakładać, zdejmować i jak o nie zadbać. Możecie podejść do salonu i zapytać, czy są w stanie taką lekcję dla Was przeprowadzić i jeśli planujecie nosić circle lens, mówcie wprost, że wszystko jest pod kątem noszenia kolorowych soczewek.

środa, 3 grudnia 2014

Tylko raz w roku - wyprzedaż Kaminomoto! :D

Trwa dzisiaj na Bazarze wyprzedaż Kaminomoto. Organizuję ją już po raz trzeci i jest to dla mnie bardzo wyjątkowy dzień :). Dlaczego? Bo Kaminomoto to mój naj naj naj bardziej ulubiony kosmetyk. I kiedy czytam komentarze, że pomógł innym, to przyznam, że jest to wspaniałe uczucie!


Polecam nie przegapić - wyprzedaż jest TYLKO raz w roku, tylko 3 grudnia.


środa, 26 listopada 2014

Nowe a stare wersje kremów Dr. G


Kremy Dr. G zbierają mega pozytywne recenzje użytkowniczek i choć sama nie jestem ich wielkim fanem, rozumiem dlaczego są tak lubiane. Kremy dobrze kryją, ładnie przylegają do cery i są delikatnie, naturalnie matowe. Dla mnie oryginalny Dr. G był zbyt ciemny samodzielnie, ale wymieszany z "Primer Protector" dawał pozytywny efekt. 

Dobre kilka miesięcy temu firma Dr. G odświeżyła swoją ofertę, wprowadzając nowe opakowania oraz nowe składy swoich kremów. W Singapurze bardzo długo jednak dostępne były tylko stare wersje produktów, ale niedawno panie sprzedawczynie w sklepie Sasa dały mi znać, że to już końcówka i że w Singapurze również za niedługo zawitają nowe wersje. Ale czy to koniecznie taka dobra wiadomość?

Z ciekawości kilka tygodni temu sprowadziłam sobie z Korei nowe wersje Dr. G i muszę powiedzieć, że nie jestem zachwycona.

Nowa wersja Brightening Balm nosi teraz nazwę Bright+. Choć kremy są do siebie bliźniaczo podobne, czuć pewne drobne różnice. Bright+ oferuje minimalnie cieplejszy kolor - wydaje się, że charakterystyczny dla Brightening Balm lawendowy odcień nie przebija się w nim tak bardzo. Bright+ z czasem utlenia się do lekko ciemniejszego, bardziej beżowego odcienia, natomiast oryginalny Brightening Balm utlenia się do bardziej różowego, lekkiego koloru.



Primer Protector został zamieniony na Bright+ Super Light. Tutaj zmiany idą dalej niż sam skład - oryginalny Primer Protector produkowany był w innym laboratorium niż Super Light. Super Light ma o wiele bardziej szarawy odcień od Primer Protectora i jest to moim zdaniem ogromna wada. Ale w przeciwieństwie do starej wersji, Super Light doskonale przywiera do cery, wygładza ją i wygląda na niej naprawdę dobrze. Niestety Primer Protector ma tendencję do "siedzenia" na cerze i generalnie lepiej spisywał się w mieszance z Brightening Balm.


Czy nowe wersje będą dostępne na Bazarze? Nie wiem... Na razie mam kilka ostatnich opakowań starszych wersji, które mam nadzieję trafią do osób, które wolą starsze wersje. Ja sama nie jestem przekonana do nowych...

Macie jakieś kosmetyki, które po zmianie na nowy model nie przypadły Wam do gustu?

niedziela, 23 listopada 2014

Modne w Singapurze - jesień 2014



Czego ostatnio nie brakuje w Singapurze? Następujących:

1. Plecaków Cath Kidston - ulubieniec studentek i nastolatek, widziałam też tego dość sporo w Korei, choć tam już nie sezon na takie kolorowe pomysły.


2. Opasek typu "usagi ribbon" - nie wiem dokładnie jaką nazwę noszą opaski z drutem w środku, więc nazywam je "usagi ribbon" (z japońskiego "usagi"-królik), ale wiele dziewczyn je nosi. Wyglądają przeuroczo :D


3. Torebek Chanel "Boy" - dwa poprzednie trendy widać głównie na nastolatkach, zaś w dzielnicy biznesowej nie brakuje tego modelu Chanel.

Czy te trendy pojawiły się również w Polsce? Co modne jest w waszym otoczeniu?

niedziela, 16 listopada 2014

Dlaczego Doda potrzebuje azjatyckiej pielęgnacji cery.



Jestem ogromną fanką Dody - imponuje mi jako artysta, kobieta biznesu i kariery, postrzegam ją jako osobę pracowitą, ale też z sercem. Od lat śledzę jej karierowe poczynania i bardzo kibicuję!

Jednak ostatnio zauważyłam, że Doda chowa coraz częściej swoją twarz. Jej konto na Instagramie pełne jest rozświetlonych i niewyraźnych zdjęć, tak jakby Doda nie chciała byśmy ją widzieli. Kiedy oglądam zdjęcia zrobione jej przez fotografów, rozumiem czemu... Doda, choć jest dalej bardzo piękną i elegancką kobietą, zmaga się z pierwszymi oznakami starzenia twarzy i chciałabym dzisiaj dać jej kilka rad!

Wiem, że mało prawdopodobnym jest, że artystka zobaczy ten artykuł, ale jeśli nie pomoże jej, może da on kilka wskazówek innym osobom, zmagającym się z podobnymi problemami. A jeśli jednak wpis trafi do Dody, mam nadzieję, że pozwoli jej to odzyskać pewność siebie i pokazać twarz bez filtrów i prześwietleń :).

Dlaczego Doda potrzebuje azjatyckiej pielęgnacji twarzy?

Doda ma dostęp do najlepszych specjalistów w dziedzinie dbania o cerę, ale zachodnie podejście do dbania o młodość ma swoje ograniczenia. Zachód walczy z oznakami starzenia za pomocą wypełniaczy i botoksu. O ile te dwie substancje mogą rozprawić się ze zmarszczkami na czole czy "kurzymi łapkami", a także pomóc stworzyć pełne usta i policzki, na dobrą sprawę nie zajmują się tym, co sprawia, że twarz wygląda starzej niż powinna.

Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika dodaqueen (@dodaqueen)

Doda ma tyle lat co ja i nie jest to wiek, w którym trzeba się czuć skazanym na twarz, z której zniknął młodzieńczy urok. Ale trzeba wiedzieć jak to osiągnąć!

Problem Dody nr. 1 - migracja dolnej części twarzy

Migracja twarzy to w wielkim skrócie przesuwanie się tkanek twarzy w dół - policzki schodzą niżej, naciskając na obszar pomiędzy kącikiem nosa i ust, tworząc głęboką bruzdę. Twarz sprawia optyczne wrażenie "cięższej", traci swój kształt "V", wydłuża się rynienka nosowa (bardzo widoczne u Dody), obszar dookoła ust zaczyna się wybrzuszać.

A photo posted by dodaqueen (@dodaqueen) on
Jak na to zaradzić?

Migracja nie jest łatwa do zwalczenia - u osób, u których jest widoczna, doszło do rozciągnięcia mięśni policzków oraz naciągnięcia przyczepionej do nich skóry. Pierwszy krok to skorcenie mięśni, ale skóra będzie potrzebować trochę czasu zanim dogodni skrócone mięśnie.

Krok 1. Masaż Tanaka 

 

Krok 2. Ćwiczenia - Każde ćwiczenie przytrzymujemy przez 3 sekundy, po czym na chwilę relaksujemy twarz i powtarzamy znowu 5-10 razy. Ćwiczenia należy wykonywać przy lustrze!

Ćwiczenia mięśni policzków są względnie proste, ale bardzo skuteczne. Pomagają wyszczuplić twarz, podnieść policzki, kąciki ust oraz skrócić rynienkę nosową oraz "wywinąć" górną wargę.

Ćwiczenie nr 1.

Twarz w spoczynku, usta zamknięte. Staramy się rozciągnąć kąciki ust do samej krawędzi twarzy - linia ust powinna być idealnie pozioma i symetryczna. Początkowo utrzymanie symetrii może sprawiać problem, ale celem jest jej osiągnięcie.

Ćwiczenie nr 2.

Twarz w spoczynku, usta zamknięte. Staramy się unieść kąciki ust w górę - tylko kąciki i należy przy tym pilnować, by ćwiczenie było wykonane symetrycznie, zaś pozostałe mięśnie twarzy zrelaksowane.

Ćwiczenie nr 3.

Staramy się podciągnąć kąciki ust aż do skroni, używając jedynie mięśni odpowiedzialnych za podnoszenie kącików ust - nie chodzi o to, by się uśmiechać, tylko żeby kąciki ust poszły jak najwyżej. Symetria przy wykonywaniu tego ćwiczenia jest ogromnie ważna!

Ćwiczenie nr 4.
Podciągamy górną wargę wykonując grymas, jakbyśmy chciały pokazać kły. Jeśli górna warga za bardzo się marszczy, albo zmarszczka pomiędzy kącikiem ust i nosa robi zbytnio się zagina, można w te miejsca delikatnie przyłożyć palce tak, by skóra nie mogła się zagiąć.

Ćwiczenie nr 5.
Ćwiczymy mięśnie używając przyrządu do ćwiczenia mięśni ust.

Problem 2. Dolina łez i głęboka zmarszczka "od uśmiechania".

A photo posted by dodaqueen (@dodaqueen) on

Zapadnięcie ciągnące się od wewnętrznego kącika oka oraz pomiędzy kącikiem nosa i ust to efekty migracji twarzy. Ćwiczenia i masaże znacznie je złagodzą, ale warto rozważyć ich wypełnienie. Niektórzy lekarze chirurgii plastycznej będą doradzać wypełnienie lub wstawienie implantów. Obie metody w tych rejonach twarzy tylko pogłębiają migrację i dodatkowo mogą wyglądać bardzo dziwnie, gdy twarz się rusza, więc lekarze z głową (do których zapewne Doda ma dostęp) będą odradzać.

Co można zrobić? Skorzystać z naturalnych wypełniaczy, które pomogą zbudować pod skórą warstewkę tłuszczu. Nasz własny, podskórny tłuszcz, zawsze będzie wyglądał naturalnie - nie będzie się wybrzuszał czy przesuwał, więc jest to prosta i naturalna opcja, dla osób, które "pracują" twarzą.

Problem 3. Zmarszczki w wewnętrznym kąciku oka

Skóra pod oczami jest bardzo cienka, więc łatwo o zmarszczki w tym regionie. Im cieńsza skóra, tym łatwiej wysycha, im bardziej jest wyschnięta, tym łatwiej się uszkadza. O ile zmarszczki w zewnętrznym kąciku oka ("kurze łapki") to problem degradacji mięśni w okół oczu, zmarszczki rozciągające się od wewnętrznego kącika to problem zbyt cienkiej i mało elastycznej cery.


A photo posted by dodaqueen (@dodaqueen) on

A photo posted by dodaqueen (@dodaqueen) on
Jak zaradzić? Proponuję następujące kosmetyki:
- Lotion Hada Labo - to kosmetyk silnie "nawadniający" cerę. Ma postać wodnistą i można go wklepać nawet w najmniejsze zmarszczki przy oczach.
- "Tygrysie" serum - zawiera dawkę substancji nawilżających oraz pogrubiające skórę oligopeptydy. Należy je delikatnie wklepać w skórę pod oczami.
- Krem regenerujący z yamem i wyciągiem śluzu ślimaka - wyciąg z yamu pogrubia cerę, śluz ślmiaka pielęgnuje. Ten krem potrafi na cerze działać cuda i na efekty nie trzeba czekać długo.

Problem 4. Cera wygląda płasko i bez życia
A photo posted by dodaqueen (@dodaqueen) on

O tym mówi się zdecydowanie zbyt mało, ale cera dojrzała potrzebuje całkowicie innego podejścia do makijażu, niż cera osoby młodej! Na czym polegają różnice:

- Twarz dojrzała ma o wiele więcej zagięć i bruzd - minimalnych, ale jednak wyraźnie odróżniających osoby młode od dojrzałych. Makijaż, który rozświetla cerę, podkreśla te wszystkie zagięcia i zapadnięcia!
- Cera osób dojrzałych staje się z każdym rokiem bardziej chropowata - naskórek złuszcza się wolniej, więc następuje akumulacja martwych komórek. Cera z wiekiem staje się mniej równa i gładka, przez co makijaż wygląda na niej bardziej "ciastowo".
- Cera z wiekiem zmienia kolor - gdy jesteśmy młodzi, cera jest różowa i gruba, ma naturalną zdolność "łapania" światła. Im dalej nam do lat nastoletnich, tym cera staje się bardziej ziemista - staje się cieńsza, więc większy wpływ na jej kolor mają ukryte w niej naczynia krwionośne, akumulujący się naskórek poszarza ją.

Rozwiązanie? Stosować tonik lub serum z wyciągiem z drożdży, które genialnie wygładzają twarz. Warto też zrezygnować z ciężkiego makijażu i ostrego konturowania. Prawda jest taka, że im jesteśmy dojrzalsi, tym bardziej służy nam lekki makijaż. Dodzie polecałabym koreańskie kremy BB, które często mają piękny, różowawy ton, który przywraca cerze młodzieńczy blask.

Problem 5. Styl życia bogaty w wolne rodniki

Doda uwielbia opalanie i treningi na siłowni. Myślę, że nie muszę tłumaczyć, dlaczego opalanie jest zbrodnią na skórze i przyspiesza procesy niszczenia cery jak nic innego.

Siłownia to też niestety problem. Żyjemy teraz w czasach, gdzie modnym jest forsowny wysiłek i atletyczne ciało. Niestety wszelkie ekstrema mają swoje skutki i nie wszystkie będą pozytywne. Forsowne treningi niszczą nasze ciało - w ciele osoby po treningu krążą ogromne ilości wolnych rodników (i nie, nie jest to żadna "azjatycka teoria" - pionierami badań w temacie są zachodni naukowcy), które atakują ciało. Cera jest bardzo podatna na uszkodzenia wolnymi rodnikami, które doprowadzają do załamania struktur kolagenu i elastyny.
A photo posted by dodaqueen (@dodaqueen) on

Może i intensywny trening na siłowni pozwala uzyskać "modną" figurę, ale warto patrzeć na swoje ciało w dłuższej perspektywie. Łagodne treningi jak joga czy tai chi przynoszą ciału ogrom korzyści, ale przez to że nie są forsowne, nie mają tego samego negatywnego efektu co treningi z obciążeniem czy cardio.

Podsumowując...

Mam nadzieję, że nie odbierzecie tego wpisu jako ataku na Dodę. Widząc, jak chowa twarz za rozświetlonymi zdjęciami, po prostu pęka mi serce i chciałabym jakoś pomóc.

Nie chodzi tu o obsesję przeciwstarzenia! Starzenie to trudny proces, gdzie musimy rozstać się z tym jak wyglądaliśmy i jest to proces nieunikniony. Ale wbrew pozorom mamy na niego wpływ i na to, jak szybko owe zmiany będą przebiegać. Gdyby Doda czuła się komfortowo z tymi zmianami, nie starałaby się ich ukrywać, więc  moim zdaniem warto spróbować przekazać wiedzę jak sobie z owymi zmianami radzić.

Starzenie to proces naturalny. Tak jak naturalna jest próchnicy zębów, czy niekształtne pośladki. Jednak gdy ktoś myje zęby czy ćwiczy, nikt nie naskakuje na niego z hasłami "bo ty masz jakąś obsesję! Przestań, zrobisz sobie tym krzywdę! Jeszcze Ci się zęby przyzwyczają do szczotkowania a mięśnie przyzwyczają się do ćwiczeń i będzie gorzej niż teraz!" A jednak dbanie o twarz pod kątem starzenia wywołuje dokładnie takie reakcje. Nie wiem dlaczego wytworzyliśmy wokół twarzy taki temat tabu.

Dajcie znać, czy uważacie ten wpis za pomocny i czy podoba się Wam taka forma wpisów.

niedziela, 9 listopada 2014

Czy powinnaś mieć tylko jeden rytuał dbania o twarz?



Kilka miesięcy temu obiecałam opisać, jak dbam o twarz, ale nic z tego nie wyszło. Nie dlatego, że nie mam ochoty podzielić się tym co robię, ale ponieważ prawda jest taka, że... nie mam jednego sposobu dbania o twarz: obecnie mam dwa systemy, które ciągle ze sobą zamieniam i jeszcze kilka tygodni temu ciągle na siłę próbowałam stworzyć jeden. Bo przecież wszyscy mają jeden, czyż nie? Przynajmniej na YouTubie, większość guru nie ma problemu z przedstawieniem swojej pielęgnacji, robiąc co kilka miesięcy aktualizację.

Ale... No właśnie, ja mam pewne "ale" do dodania. Z mojej perspektywy istnieją dwa typu kosmetyków: te, które uzupełniają działanie cery, tam gdzie niedomaga, i te, które mobilizują cerę do działania w sposób optymalny. Te mobilizujące kosmetyki powodują, że cera działa na 100% swoich obrotów - że potrafi się sama utrzymać w dobrym stanie nawet po odstawieniu kosmetyków. Takimi mobilizującymi kosmetykami są np. peptydy, słabe kwasy, wypełniacze czy acetylhexapeptide. Podtrzymujące kosmetyki to te, które chronią cerę przed degradacją: kosmetyki bogate w przeciwutleniacze (witamina C, E, Q10, zielona herbata, astaksantyna), uzupełniające poziom nawilżenia (gliceryna, kwas hilauronowy, itp.) lub pomagające zwalczyć stany zapalne (np. olejek drzewa herbacianego, itp.).

Procesy starzenia cery to procesy związane ze stopniową degradacją jej struktur - cera, która kiedyś doskonale radziła sobie z produkcją odpowiednich ilości kolagenu i elastyny, w wyniku stopniowej akumulacji zniszczeń nagle spowalnia i nie regeneruje się wystarczająco szybko. Można używać kosmetyków, by uzupełnić tam, gdzie cera nie jest w stanie wyprodukować czegoś sama, ale można też celować w kosmetyki, które przywrócą jej funkcjonalność z najlepszych lat.

Jestem zdecydowanym zwolennikiem tych drugich - ale ich nie da się używać w trybie ciągłym, bo kiedy spełnią swoją funkcję, skóra ich nie potrzebuje. Kosmetyki moblizujace pojawiają się więc w mojej pielęgnacji - czasami na klika dni, czasami na miesiąc, ale po skończonej kuracji znikają.

Dlatego tak ciężko było mi opisać mój system dbania o twarz - ciągle wydawało mi się, że tak jak wszyscy dookoła, muszę mieć jeden zestaw, który stosuję przez jakiś czas. Ale prawda jest taka, że mój sposób dbania o cerę jest bardo dynamiczny i nie ma w tym nic złego.

Jakie kosmetyki pojawiają się w mojej pielęgnacji, by mobilizować cerę?

Serum z retinolem firmy Sidmool - wielokrotnie podkreślałam, że nie jestem fanem głębokiego złuszczania - ale delikatnego, jak najbardziej! Pierwszy raz po serum Sidmool sięgnęłam, gdy nagle moja cera przestała sobie radzić z zapchanymi porami. Obojętnie jak dobrze były oczyszczone, pory nie chciały się domykać i bardzo szybko zapychały się ponownie. Niestety taki stan to objaw starzenia cery, która nie jest wystarczająco elastyczna, by domknąć pory. Dodatkowo cera była bez życia, szorstka i szara, i moje ulubione peelingi nie pomagały. Efekt: makijaż wyglądał na niej dziwnie ciężko i "ciastowato". Potrzebowałam cerowego restartu i serum Sidmool spełniła dla mnie to zadanie.  Jest przebogate w przeróżne składniki odżywcze i dozę retinolu. 


Na początku kuracji moja skóra była ściągnięta i trochę przesuszona, ale po 2 tygodniach miała się już tylko lepiej. Po miesiącu z tym serum była znowu gładka, elastyczna i pełna życia.

Do tego serum powracam co około 4-5 miesięcy, bo zwyczajnie nie ma sensu używać go w trybie ciągłym - jest za mocne. 

Serum rozkurczające zmarszczki - jak każdy na świecie, mam tendencję do tworzenia zmarszczek na czole i przy zewnętrznych kącikach oczu. Wiele razy wyjaśniałam już naturę zmarszczek związanych z zaciskaniem mięśni, więc nie będę tutaj znowu się powtarzać ;). Kiedy chcemy zawalczyć o zniknięcie tych zmarszczek, celem jest przywrócenie mięśniom twarzy zdolności do dynamicznego kurczenia się i rozkurczania. Kosmetyki rozkurczające "przypominają" naszym mięśniom twarzy jak to jest być rozkurczonym, a my możemy wkroczyć z masażami oraz ćwiczeniami.

Serum Sidmool powraca do mojej pielęgnacji doraźnie - gdy pod wieczór widzę na czole zarys zmarszczek, albo gdy w lustrze widzę zbyt głębokie "kurze łapki", kiedy się uśmiecham. Wtedy wracam do tego serum na kilka dni, ale zdecydowanie nie ma potrzeby używać go w trybie ciągłym.

Krem regenerujący w ekstraktem z yamu i śluzu ślimaka - kiedy pierwszy raz ten krem trafił w me ręce, byłam nim tak zachwycona, że przekonana byłam, że będę go używać codziennie do końca życia ;). To jeden z tych produktów, które pomagają ukoić cerę, pogrubić ją, usuwają pierwsze zmarszczki, wygładzają twarz i zmiękczają skórę. Przez pierwsze kilka tygodni widać poprawę właściwie każdego dnia z tym kremem, ale po czasie cera się stabilizuje i (na szczęście) odstawienie tego kremu nie powoduje automatycznego powrotu do stanu poprzedniego. Cera ma się po tym kremie dobrze.


Obecnie do tego kremu powracam co kilka dni, głównie nakładając go co jakiś czas pod oczy, ponieważ ekstrakt z yamu dobrze radzi sobie z malutkimi zmarszczkami, które lubią tworzyć się w przy wewnętrznym kąciku oka. 

Zadaniem tego kremu jest regenerować i tylko do tego celu polecam go używać.

Co jeszcze trafia do mojej pielęgnacji sporadycznie? Wypełniacz bez wstrzykiwania - kiedyś używałam codziennie przez kilka miesięcy, teraz trafia na twarz okazjonalnie. Tak samo jeśli chodzi o maseczki z kurkumy (te używam głównie wtedy, gdy na twarzy pojawiają się potrądzikowe przebarwienia), fasolki mung (tylko jeśli mnie wysypie).

A co z peptydami? Kiedyś używałam ich sporadycznie - wystarczyło, że 1-2 razy w tygodniu nałożyłam coś z nimi i miałam wrażenie, że to wystarczy. Teraz jednak używam codziennie, by widzieć zadowalający efekt.

A jak to jest u Was? Macie jeden system dbania o twarz, czy właśnie taki bardziej dynamiczny?

Przedstawiane tutaj treści mają jedynie charakter informacyjny. Autor nie ponosi odpowiedzialności za działania czytelników, ani żadne konsekwencje wynikłe z zastosowania podanych tu pomysłów oraz technik. W razie wątpliwości skontaktuj się ze specjalistą.

Posty, które moga Cie zainteresowac

Related Posts with Thumbnails