wtorek, 6 sierpnia 2019

Jak z wiekiem tworzy się bruzda nosowo-ustna? #EstetykaMłodości

To kolejny wpis w ramach serii "Estetyka Młodości", gdzie szczegółowo analizujemy subtelne zmiany jakie zachodzą w wyglądzie twarzy wraz z upływem lat. Jest to seria przeznaczona nie tylko dla osób zainteresowanych zrozumieniem procesów starzenia, ale też dla artystów specjalizujących się w portretach.


Bruzda nosowo-ustna i "zmarszczki od uśmiechania"


Każdy z czasem zaobserwuje na swojej twarzy zmiany związane z bruzdą nosowo-ustną oraz pojawieniem się tak zwanych "zmarszczek od uśmiechania". Bruzdę chciałabym zdefiniować jako wgłębienie w powierzchni twarzy, które jest wystarczające, by rzucać na twarzy cień. Zmarszczki "od uśmiechania" to zaś zmiany w samej skórze, gdzie na jej powierzchni tworzy się wgniecenie, załamanie w powierzchni skóry.

To dwa osobne zjawiska, które czasem występują razem, czasem osobno, czasem jako następstwa siebie nawzajem. U niektórych najpierw tworzy się bruzda nosowo-ustna, zaś z czasem, na jej dnie pojawia się zmarszczka. U niektórych zaczyna się od zmarszczki, ale z czasem wykształca się bruzda.


Anatomiczna natura "zmarszczki od uśmiechania"


Zmarszczki zawsze są objawem słabości struktur skóry - gdy kolagen w skórze właściwej nie jest w stanie znieść nacisku związanego z naturalnym poruszaniem się twarzy, załamuje się sam na siebie i tworzy charakterystyczną zmianę, którą nazywamy zmarszczką.


Anatomiczna natural bruzdy nosowo-ustnej


Bruzda jest strukturą trój-wymiarową i tworzy się, gdy masa policzka zaczyna naciskać na skórę zespojoną z mięśniem okrężnym ust. O ile skóra w okół ust jest praktycznie zespolona z leżącą pod nim mięśniem, skóra policzka spoczywa na poduszeczce tłuszczu zwanej "malar fat pad", co można by przetłumaczyć jako "jarzmową poduszeczkę tłuszczu" (nie znam niestety oficjalnego polskiego terminu). W dalszej części tekstu "malar fat pad" będę nazywać MFP.

Natura zmian prowadzących do powstania bruzdy nosowo-ustnej jest ekstremalnie wielotkantkowa, dlatego też tak trudno opracować kosmetyk, zabieg czy nawet operację plastyczną, która mogłaby pomóc zarządzać tą zmianą. 

Ogólnie anatomiczną naturę tych zmian można opisać jak złożenie następujących:

  1. Zmina kształu poduszeczki tłuszczowej - z okrągłej, staje się ona bardziej "łezkowata" - sama poduszeczka wydaje się być podzielona na pionowe segmenty, w ramach których tłuszcz przesuwa się w dół:
  2. Ciągnięcie w dół całej środkowej części twarzy przez zaciskającą się platysmę, która ciągnie za cały SMAS (włóknistą strukturę powlekającą mięśnie twarzy):
  3. Problemy z wyciekaniem i jakością naczyń krwionośnych i limfatycznych biegnących przez "dno" bruzdy nosowo-ustnej. Zwłaszcza wyciekanie kwasów tłuszczowych prowadzi do degradacji jakości włókien kolagenowych:
  4. Zmiany w jakości mięśni Levator Labii Superioris - z badań z lat 90' (głównie badania pod nadzorem Joe E. Pessa) dowodzą, że chirurgiczne przecięcie owego mięśnia na spreparowanych zwłokach (🤷‍♀️) redukuje widoczność bruzdy, jednak nie udało mi się znaleźć informacji na temat praktycznej aplikacji tego zabiegu. Prawdopodobnie dlatego, że byłby to bardzo zły pomysł 😂

Gdy napinamy mięśnie policzków, zwłaszcza te jak zygomaticus czy leviator labii superioris, wywołuje to zmianę ilości powierzchni na dostęnej dla MFP i wywołuje zmianę jego kształtu. Łatwo jest więc pośpieszyć do wniosku, że to uśmiechanie się (gest mimiczny intensywnie angażujący wymienione mięśnie twarzy) prowadzi do trwałej zmiany kształtu MFP na ten, który prowadzi do powstania bruzdy nosowo-ustnej... Jednak informacje w tym temacie nie wydają się być jednoznaczne.

Producenci przyrządu do ćwiczeń PAO sponsorowali badanie, w ramach którego mierzono efekt wzmocnienia mięśni jak zygomaticus i LLS na objawy starzenia i efekty ćwiczenia i pogrubienia tych mięśni były dla twarzy pozytywne. Japońscy naukowcy mierząc korelację między siłą zacisku ust i bruzdą nosowo-ustną stwierdzili, że im mocniejsze mięśnie twarzy, tym płytsza bruzda nosowo-ustna (niestety nie umiem chwilowo znaleźć linku do badania 😭).

 

Problem z bruzdą nosowo-ustną


Nie jestem specjalistą w dziedzinie medycyny estetycznej, ale problem bruzdy nosowo-ustnej, to temat, któremu na przestrzeni lat poświęciłam prawdopodobnie najwięcej uwagi. Na mojej twarzy był to pierwszy objaw starzenia i do dziś, jest to coś, na co ciągle muszę uważać. Mimo przeczytania tylu prac i książek, mimo szperania po światowych zasobach internetu w poszukiwaniu wytłumaczenia i potencjalnie sposobu zarządzania tymi zmianami, odnoszę wrażenie, że nikt do końca nie podchodzi do tego tematu poprawnie.

Bruzda nosowo-ustna ma charakter WIELO-tkankowy, jednak każdy próbuje rozwiązać problem tylko z jednej perspektywy. Guru masażu próbują przywrócić MFP odpowiedni kształt, guru ćwiczeń próbują wzmocnić kluczowe mięśnie policzków, firmy próbują sprzedać nam kremy nawilżające (które nie mają tutaj szansy być skutecznymi)...

Próby ostrzykiwania czy wypełniania są bez sensu. Wielu lekarzy medycyny estetycznej poprawnie identyfikuje utratę masy w rejonie kości jarzmowej (utrata masy kostnej oraz przesunięcie się tkanki tłuszczowej w dół) i próbuje otrzykiwać kości policzkowe. Ale wtedy tworzy się nienaturalny efekt rozrośniętej kości policzkowej, ale kształt MFP jest dalej jak w twarzy dojrzałej.

Wypełnianie (lup wsadzenie implantu) w samej bruździe zaburza dynamikę twarzy, nadaje jej ekstremalnie nienaturalny kształt i rozbudowuje ją w strefie, której wydłużenie się i rozrost jest objawem starzenia (polecam zajrzeć na wpis o starzeniu się obszaru ust).

Prawdopodobniej najskuteczniejszą metodą zarządzania bruzdą nosowo-ustną, jest lifting twarzy, gdzie chirurg podciąga SMAS (włóknista tkanka, która związana jest z MFP) i przestawia MFP. Ale efekty liftingu są bardzo krótkotrwałe, często nienaturalne (efekt 'twarzy w tunelu powietrznym'), drogie i zasadniczo ekstremalnie kiepskim pomysłem dla kobiet przed 60siątką.

Sposób zarządzania bruzdą nosowo-ustną


Ponieważ nie jestem "guru" jednej konkretnej dziedziny, mogę sobie w swojej praktyce pozwolić na podejście wielotkankowe. Poniżej przedstawiam kilka pomysłów jak można zadbać o bruzdę:

1. Skóra - rygorystyczne korzystanie z kremu z filtrem, plus opcjonalnie suplementacja (staram się ich nie mieszać i jeśli coś zażywam, to nie więcej jak dwa):

  • kolagenem 
  • NAC
  • astaksantyną 
  • kwasami omega-3. 

1-2 w tygodni maseczka całonocna z EGF, by utrzymać poziom produkcji kolagenu.

2. Układ krwionośny - krem z filtrem, suplementacja pycnogenolem lub ekstraktem z pestek winogron (mają bardzo podobne działanie, ale ten drugi bywa tańszy)

3. Układ kostny - nie wiem, na ile moja strategia jest skuteczna, ale dbam, by w mojej diecie codziennie było 1000 mg wapnia z nie-zwierzęcych źródeł (nie piję mleka zwierzęcego i unikam wszelkich produktów z mleka zwierząt), dbam by codziennie spożyć odpowiednią dawkę witaminy K (głównie poprzez produkty fermentowane) oraz suplementuję witaminą D.

4. Tkanki łączne i mięśniowa - ponieważ ogromnym komponentem zmian w kształcie MFP jest migracja tłuszczu w ramach samej poduszeczki, staram się praktykować masaże, które przesuwają i kształtują ową poduszeczkę do poprawnego kształtu. Bardzo lubię pod tym względem masaż z książki "Chirurgia plastyczna w Twoich rękach" nr. 12, który polega właśnie na takim kształtowaniu poduszeczki tłuszczowej.

Ale wydaje mi się, że jest jeszcze jeden aspekt takiego kształtowanie - kształtowanie poduszeczki, gdy jest "ściśnięta" przez napinające się mięśnie twarzy. Gdy byłam młodą osobą, nawet uśmiech nie powodował tak dramatycznego uwidocznienia się bruzdy nosowo-ustnej, więc wydaje mi się, że ważnym jest, by kształtować ją również podczas uśmiechu.

Mój prywatny masaż/ćwiczenie wygląda następująco - dokładnie takie same kroki jak przy ćwiczeniu opisywanym w starzeniu ust, ale dodatkowo staram się palcami "wypychać" poduszeczkę wyżej, lub jeśli twarz jest posmarowana kremem, przejeżdżam po niej palcami w górę i po skosie w górę:


5. Tkanka tłuszczowa - kilka razy w tygodniu nakładam na dno doliny łez, kości policzkowe oraz bruzdę nosowo-ustną "wypełniacz bez wstrzykiwania". Wypełniacz nie tylko delikatnie buduje tkankę tłuszczową w miejscach, gdzie jest nakładany, ale pomaga też zapobiec nadmiernemu wyciekaniu kwasów tłuszczowych.

6. SMAS - wspomniałam o tym w poprzednich wpisach o ustach i dolnej połowie twarzy, ale rozkurczanie platysmy jest kluczowe, by wyeliminować migrację twarzy. O ile część obserwowanej na twarzy migracji jest potencjalnie związana z grawitacją (np. zmiany w samym MFP), o tyle wiele z nich można przypisać zakuraczniu się platysmy. Stwierdzenie, że sekret młodości jest w szyi nie jest przesadzone.

Jak rozkurczyć platysmę? Można maualnie, masując ją delikatnie podczas nakładania kremu, można się wspomóc produktem z acetylhelxapeptide-8 (np. serum Sidmool) i nałożyć go na dolną 1/3 twarzy, aż po obojczyk i za uszami. Ostatnio korzystam z maseczek w plastrach firmy Avajar , które pomagają konturować żuchwę.  Trzeba niestety nosić ten plaster przez 2 godziny i niestety jest trochę za mały na moją wielką głowę, więc noszę go w tandemie z opaską na twarz.

W kolejnym wpisie przyjrzymy się kolorystyce cery i zmianom w kontraście

Przegląd naukowy:

  • "Surgical Anatomy of the Face", Holger G. Gassner, MD; Amir Rafii, MD; Alison Young, MD, PhD; Craig Murakami, MD; Kris S. Moe, MD; Wayne F. Larrabee Jr, MD
  • "Some Anatomical Observations on Midface Aging and Long-Term Results of Surgical Treatment", John Q. Owsley, M.D. Christa L. Roberts, M.D. San Francisco, Calif.
  • "Improving the acute nasolabial angle and medial nasolabial fold by levator alae muscle resection.", JE Pessa
  • "New Insights into the Anatomy of the Midface Musculature and its Implications on the Nasolabial Fold."Snider CC, Amalfi AN, Hutchinson LE, Sommer NZ.

piątek, 5 lipca 2019

Nie daj się nabrać - kolagen "naturalny"/"natywny"/"prawdziwy" i firmy, które Cię okradają

W temacie kolagenu siedzę od lat i... czasami mam tego tematu serdecznie dosyć.

Bo sytuacja jest taka:

  • Mamy rosnącą ilość badań, potwierdzającą, że spożywanie hydrolizowanego kolagenu o masie cząsteczkowej mniejszej niż 2500 daltonów zwiększa produkcję kolagenu w skórze.
  • Nie istnieje nawet jedno naukowe badanie potwierdzające, że nakładanie kolagenu NA SKÓRĘ przynosi jakiekolwiek efekty związane ze zwiększeniem produkcji kolagenu w skórze
  • Dość dobrze rozumiemy, dlaczego taki mechanizm nie działa
  • Rośnie popularność firm, które nie tylko sprzedają kosmetyki przeznaczone do stosowania NA SKÓRZE, ale również...
  • Owe firmy by odróżnić się od konkurencji mamią klientów tekstami o "naturalnym"/"natywnym"/"prawdziwym" kolagenie i jego wyższości.
Prawda jest taka, że nie ma znaczenia, czy kolagen jest "naturalny" (co samo w sobie jest dziwnym określeniem, biorąc pod uwagę, że większość produktów kolagenowych, od żelatyny na półce sklepowej po kolagen do spożywania, są pozyskiwane ze zwierząt, a więc z natury) czy syntetyczny (co się praktycznie nie zdarza, bo technologia syntetycznej syntezy jest bardzo droga).

Powtarzajcie za mną:

Kosmetyki 👏 z👏 kolagenem👏 NIE👏 działają👏. 

Nie zwiększają ilości kolagenu w skórze. 
Jeśli coś robią, to chronią ją przed wysychaniem, jak każdy inny składnik okluzyjny. A jeśli ktoś chce nawilżania, są dziesiątki tańszych i nie-odzwierzęcych składników, które mogą to zaoferować.

Kolagen w skórze funkcjonuje w formie włókien - długie i ułożone w regularną strukturę włókna oferują skórze elastyczność, niczym nici w materiale. Wystarczy porównać elastyczności filcu a tradycyjnie utkanej bawełny. Elastyczność tkwi w strukturze. W skórze, ową strukturę budują fibroblasty - można je wyobrazić sobie jako komórki, które podróżują po sieci kolagenu i dobudowują kolejne włókienka.

Pod wpływem promieni słonecznych, nasza skóra generuje enzym zwany elastazą, który dosłownie przecina i łamie włókienka kolagenu. Dlaczego matka natura zainstalowała w naszej cerze taki mechanizm? Nie do końca wiadomo. Wiemy, że w efekcie siatka kolagenu zmienia się z regularnie poukładanych włókienek, w poplątaną masę:

Po lewej: gładka i elastyczna struktura długich włókien kolagenu, po prawej: połamane włókna kolagenu w skórze osoby starszej.
Co ciekawe, fibroblasty tracą swoją umiejętność produkowania kolagenu w takich połamanych strukturach. Naukowcy tłumaczą to potrzebą, by istniejące włókna kolagenu "ciągnęły" i napinały fibroblasty - gdy struktury kolagenu stają się uszkodzone, zmniejsza się siła ciągnąca fibroblasty i w efekcie zwalniają one swoją pracę . Więc, im bardziej uszkodzona cera, tym mniejszy ma potencjał do zregenerowania się (stąd wrażenie, że cera się "sypie" w wykładniczym tempie).

Jest wiele substancji, które próbują motywować fibroblasty do większej mobilności - można tu wymienić choćby witaminę C, czy czynniki wzrostu skóry.

Gdy spożywamy kolagen hydrolizowany o odpowiednio małych cząsteczkach, przenika on barierę jelitową i rozpada się na podstawowe aminokwasy, w tym znaczący peptyd: prolyl-hydroxyprolinę, której nie pozyskuje się z tradycyjnej diety (z tradycyjnej diety pozyskujemy prolinę, którą nasze ciało transformuje w hydroxyprolinę). To głównie ten peptyd mobilizuje fibroblasty, by zaczęły sprawniej odbudowywać długie łańcuchy kolagenu. Im dłuższe i bardziej poukładane łańcuchy kolagenu, tym bardziej elastyczna jest skóra. Im bardziej elastyczna cera, tym sprawniejsze fibroblasty.

Jaka logika stoi więc za kolagenem w kosmetykach?


Magiczne myślenie. Tradycyjnie w wielu kulturach pojawia się myśl, że przez samą asocjację z tym, czego chcemy więcej, będziemy mieć tego więcej 😛. Nie wystarczy rzucać cegłami w ścianę, by ściana się zbudowała. Trzeba zainwestować w budowniczego. Stosowanie kosmetyków z kolagenem to takie rzucanie cegłami w ścianę i liczenie, że zrobi się od tego bardziej "ceglana". Spożywanie kolagenu o wystarczająco małych cząsteczkach to zainwestowanie w budowniczego.

Nawet jeśli jakaś część kolagenu w kosmetyku jakoś przeniknie skórę, ilość kolagenu absorbowanego przez skórę byłaby śmiesznie mała - ile gramów kolagenu jest w tubce kremu? W najlepszym wypadku z 10 gramów na 100 g produktu, z którego dziennie będziemy nakładać odrobinę. Ile jest w typowej saszetce/buteleczce kolagenu do konsumpcji? 2.5-8g w JEDNEJ porcji.

Czy nie wystarczy żelatyna?

Żelatyna, nawet taka dostępna na półce sklepowej, jest formą hydrolizowanego kolagenu i ma swoich fanów. Ale w literaturze naukowej testy przeprowadzane są zawsze z użyciem kolagenu spreparowanego tak, by jego cząsteczki były standardowo mniejsze niż 2500 Daltonów. Może największym problemem z osiągnięciem efektów konsumując żelatynę czy inne produkty zwierzęce, jest fakt, że by osiągnąć dzienną dawkę minimum 2.5 grama, trzeba by tych produktów zjeść w dość sporej ilości, zwłaszcza, gdyby uwzględnić, że nie absorbują się w 100%.

Dodatkowo ma znaczenie, ile w kolagenie znajduje się peptydów jak prolyl-hydrogyproline (Pro-Hyp), oraz tripeptydu Gly-Pro-Hy, których ilość ma ogromne znaczenie dla skuteczności przyjmowanego kolagenu. Rybie skóry wydają się być dobrym źródłem tych peptydów... ale to nie jest typ jedzenia, który trafia na talerze zbyt często 😅.

W jaki kolagen inwestować?


Pytanie, czy każdy potrzebuje kolagenu do spożywania. Moim zdaniem zdecydowanie nie - jest to droga zabawa i dodatkowo nie znamy długoterminowych konsekwencji spożywania takich suplementów. Ale są osoby, których skóra nie reaguje na tradycyjne kosmetyki, lub, których skóra jest już na tyle zniszczona, że substancje mobilizujące produkcję kolagenu zwyczajnie nie wystarczają. Pomijam tutaj zastosowania terapeutyczne przy problemach ze stawami czy przy innych problemach zdrowotnych, bo to nie moja działka.

Zanim sięgniemy po kolagen, warto rozważyć inne suplementy, które bywają tańsze i łatwiejsze do pozyskania.

Moim zdaniem warto przy wyborze kolagenu kierować się następującymi wyznacznikami:

  1. Czy kolagen jest hydrolizowany do wielkości mniejszej niż 2500 Daltonów? Jeśli producent nie deklaruje wielkości cząsteczek, ja uznaję produkt za niewarty zaufania.
  2. Z jakiego zwierzęcia pozyskiwany jest kolagen? Rybie skóry wydają się być najlepszym źródłem kluczowej prolyl-hydroxyproliny, więc polecałabym tego typu produkt ponad te pozyskiwane z bydła czy drobiu.
  3. Jaka jest dawka? Wbrew pozorom więcej nie znaczy lepiej. Wielu producentów wypuszcza produkty o wysokich dawkach, by uzasadnić wywindowaną cenę, mimo, że badania pokazują, że po 8 tygodniach kuracji większość partycypantów osiąga statystycznie znaczące wyniki nawet w grupie o mniejszej dawce. Dawki rzędu 2.5-5 gramów są prawdopodobnie wystarczające.
  4. Czy cena jest przystępna? Struktury kolagenu budują się tygodniami, więc podchodząc do kuracji, warto zadać pytanie, czy wybrany produkt jest w cenie, która pozwoli nam na stosowanie go przez minimum 6 tygodni. 

Konflikt interesów?


Jestem właścicielem sklepu AzjatyckiBazar.com, gdzie jest oferowany hydrolizowany kolagen. Mottem sklepu jest, że trafiają tam produkty, których sama używam i które mnie zachwyciły, więc i naturalnie jest tam tego typu produkt. Nie będę się jednak upierać, że to jedyny dobry i słuszny kolagen - jest tego typu produktów na rynku coraz więcej i można skorzystać z ofert nowo-powstających firm, jak i sięgnąć po klasyki (japońskie marki obecne są na tym rynku od dekad, jak choćby klasyczny Meji). Ważne, by był odpowiednio spreparowany.



Przegląd naukowy:


Badania nad kosmetycznymi zastosowaniami kolagenu do spożywania:

https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/17253720 - Badanie z 2007 roku POTWIERDZAJĄCE że konsumpcja hydrolizowanego kolagenu zwiększa poziom różnych aminokwasów w krwiobiegu, w tym kluczowej dla mobilności fibroblasów prolyl-hydroxyproliny.  W podobnym duchu jest jeszcze kilka badań, jak choćby https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/16076145

Badanie nad dipeptydami kolagenu w krwiobiegu, z roku 2016, 130 osób biorących udział  -  https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/26840887 - Jedna grupa otrzymała hydrolizowany kolagen do konsumpcji ze zwiększoną ilością prolyl-hydroxyproline, druga ze zwiększoną ilością hydroxyprolyl-glycine, trzecia otrzymała placebo. U grup zażywających hydrolizowany kolagen zaobserowano zwiększony poziom dipeptydów we krwi, zaś u grupy ze zwiększoną ilością prolyl-hydroxyproline zaobserwowano najlepsze wyniki w poprawie elastyczności, nawilżenia oraz tekstury skóry.

Badanie nad transferem prolyl-hydroxyproline z krwiobiegu do skóry, z roku 2017,  https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/28244315 - udowodniono, że dochodzi do transferu prolyl-hydroxyproliny z krwiobiegu do struktur skóry. Udowodniono również zwiększenie się poziomów prolyl-hydroxyproliny po spożyciu hydrolizowanego kolagenu.


*Te  powyższe badania są warte uwagi, ponieważ firmy sprzedające nieskuteczne kremy próbują rozpowszechniać nieprawdziwą informację, jakby prolyl-hydroxyprolina z kolagenu nie przenikała bariery jelitowej.

https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/23949208/ - Studium z 2014, gdzie 69 kobiet w wieku 35-65 lat przyjmowało placebo, lub dawki 2.5 oraz 5 gramów hydrolizowanego kolagenu przez 8 tygodni. Zaobserwowano statystycznie znaczące polepszenie elastyczności skóry, oraz pozytywny wpływ na poziom nawilżenia cery.

Badanie nad skutecznością konsumpcji hydrolizowanego kolagenu z ryb, 2018, 64 osoby biorące udział -  https://www.mdpi.com/2072-6643/10/7/826 - w tym badaniu skupiono się na kolagenie marki Evercollagen, pozyskiwanego ze skóry suma. Ów kolagen w teorii zawiera 3% prolyl-hydroxyproline.  Dzienna dawka przyjmowanego produktu wynosiła około 1 gram. U osób zażywających produkt zaobserwowano poprawę elastyczności cery oraz poprawę poziomów nawilżenia.

Badanie nad skutecznością stosowania hydrolizowanego kolagenu z ryb wraz z mieszanką przeciwutleniaczy z 2016 roku,  https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC4745978/  , wykazano zauważalną poprawę elastyczności cery oraz innych markerów.

Kolagen i bóle stawów i inne... nie będę ich tu szczegółowo rozwijać, ani wymieniać, bo interesuje mnie głównie kosmetyczne zastosowanie:

Więcej różnych badań: https://selfhacked.com/blog/health-benefits-collagen/

https://www.nrcresearchpress.com/doi/10.1139/apnm-2016-0390?url_ver=Z39.88-2003&rfr_id=ori:rid:crossref.org&rfr_dat=cr_pub%3dwww.ncbi.nlm.nih.gov#.XR12X-gzaUk - badanie nad redukcją bólu stawów kolanowych spowodowanych aktywnością u młodych osób. Uzyskano statystycznie obserwowalną redukcję przy dawce 5 gramów dziennie po 12 tygodniach kuracji.

https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC4594048/ - obserwowalny pozytywny wpływ na poziom masy mięśniowej u starszych osób.


Dodatkowe źródła:
https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC5842211/ - o zależności pracy fibroblastów i napięcia w istniejącej sieci włókien kolagenowych.

niedziela, 26 maja 2019

Moja bardzo kontrowersyjna opinia o testowaniu kosmetyków na zwierzętach w Chinach

Gdzieś w latach dziewięćdziesiątych poprzedniego stulecia, nastoletnia ja, w przypływie ambicji, zakupiła czasopismo dla nastolatek o wdzięcznym tytule "Filipinka". To w "Filipince" przeczytałam swój pierwszy artykuł o testowaniu kosmetyków na zwierzętach. Nie trzeba było wiele, by przekonać mnie, że jeśli możemy się obejść bez takich testów, to zdecydowanie powinniśmy z nich zrezygnować.

Może na chwilę obecną mało kto pamięta, ale w Polsce, jak i większości krajów, w latach 90' nie było regulacji przeciw testowaniu na zwierzętach, co więcej, pewne testy były wymagane. Nie znaczyło to jednak, że ruch curelty-free nie istniał. Marki jak Revlon były pionierami idei nie-testowania, zaś L'Oreal zbierał pochwały za innowacje w sferze alternatywnych testów.



Mimo, że kosmetyki były testowane na zwierzętach, wiele marek używało znaku skaczącego króliczka, by wyrazić swoją gotowość i kompetencje, by zarzucić ten zwyczaj. W tamtych czasach to miało znaczenie - gotowość i kompetencja. Jako klienci nie mieliśmy wyboru - na półkach sklepowych większość produktów była objęta wymaganym przez prawo testowaniem i to prawo było wrogiem nr. 1. Prawodawcy zaś zasłaniali się brakiem niezawodnych alternatyw i podtrzymywali przez lata obowiązek testowania.

Zmiany następowały stopniowo. Pierwsza fala zmian obejmowała zniesienie obowiązku testowania gotowych produktów (testowanie nie było wymagane, ale nie było zabronione), ale nie było mocnych regulacji w kwestii testowania składników. Z czasem firmy udowadniały coraz bardziej, że testy zarówno produktów, jak i składników nie są niezbędne. Kolejna fala zmian rozpoczęła się w 2013 roku, gdy Unia Europejska zdecydowała się pójść o krok dalej i zakazać testowania.

Prawo w Chinach


W mojej młodości wrogiem było prawo i opór prawodawców. Na chwilę obecną jednak... wrogiem nr. 1 stały się firmy. Temat testowania kosmetyków na zwierzętach zawsze sprowadza się do dyskusji na temat firm sprzedających swoje produkty w Chinach. I nagle pionierzy nie-testowania jak Revlon czy L'Oreal stali się wrogami publicznymi, na których wylewa się pomyje w internetowym świecie.

To jest wszystko bardzo pomylone. To nie marki sprzedające w Chinach chcą testować - testowania wymaga CHIŃSKIE PRAWO, które wymaga testowania fizycznie sprzedawanych w chinach kosmetyków z importu (warto zauważyć, że produkty produkowane w Chinach lub sprzedawane do Chin tylko kanałami on-line nie są objęte ową regulacją).  Wiele osób wierzy, że jeśli Revlon, NARS czy L'Oreal nie będą eksportować swoich produktów do Chin, to nagle nie będzie testowania na zwierzętach.

Ale to nie tak działa. Jak długo chińskie prawo będzie wymagać testowania, tak długo będzie się ono odbywać. Jeśli nie będą testowane kosmetyki zachodnich marek, testowane będą kosmetyki firm z krajów, gdzie jest mniejsze zainteresowanie dobrem zwierząt. Kraje jak Rosja czy Japonia nie mają praw zakazujących używania zwierząt do testów. Kraje jak Singapur zezwalają na nie-testowanie na zwierzętach (bezpieczeństwo kosmetyków oceniane jest tylko i wyłącznie przez listę składników), ale też go nie zabraniają. Praktycznie każdy kraj poza Unią Europejską nie ma silnych regulacji zakazujących testowania kosmetyków na zwierzętach.

Gdy marki z Zachodu nie wchodzą na rynek Chiński, ową próżnię zapełniają marki z krajów, gdzie temat testowania na zwierzętach nie jest szczególnie popularny.

Testy na zwierzętach będą się dalej odbywać, bo tego wymaga prawo. I można podejrzewać, że z czasem rząd Chiński złagodzi swoje podejście do testów na zwierzętach (zapraszam do przejrzenia źródeł pod tym wpisem i już poczynionych postępów w ostaniach latach), i prawdopodobnie uczyni je opcjonalnymi.

Ale jeśli nawet dojdziemy do tego momentu, jeden z największych rynków kosmetycznych świata będzie zapełniony markami, którym na nie-testowaniu wcale nie zależy, lub które być może nawet nie mają kompetencji, by korzystać z alternatyw.

Krótkowzroczność listowiczek


Jeśli jest coś, co podnosi mi ciśnienie, to krótkowzroczność osób, które robią aferę i wymuszają na zachodnich markach, by nie eksportowały do Chin. Te osoby recytujące z pamięci listę firm "cruelty-free" dosłownie robią miejsce na chińskim rynku dla firm, które za przeproszeniem w d.. mają kwestię nie-testowania. Wielkie obrończynie praw zwierząt są największymi sojusznikami firm testujących na zwierzętach.

Moim zdaniem ta krótkowzroczność jest destruktywna. Nie prowadzi do żadnych pozytywnych zmian na chwilę obecną (zwierzęta dalej są używane do testowania), nie ma żadnego wpływu na prawodawstwo (bo dlaczego rząd Chin miałby się interesować czym bulwersują się listowiczki w Europie czy Stanach?), ale ma potencjalne okrutne skutki w przyszłości.

Gdyby komuś naprawdę zależało na zmianie na lepsze, zamiast bojkotować zachodnie firmy eksportujące do Chin, może powinien bojkotować produkty eksportowane z Chin? Może gdyby te wszystkie zbulwersowane listowiczki kolektywnie i systematycznie bojkotowały wszystko "made in China", wywarło by to jakieś wrażenie na ludziach, którzy uchwalili prawo nakazujące testowanie?

Ale powiedzmy sobie szczerze, zadzieranie nosa w drogerii na L'Oreal, czy wylewanie na kogoś pomyjów w mediach społecznościowych, jest dużo łatwiejsze i łechczące ego, niż potencjalnie wykrojenie ze swojego życia ogromu produktów produkowanych w Chinach. Zwyczajnie łatwiej jest robić awanturę markom na swoim podwórku, niż przeciwstawić się okrutnemu prawodawstwu obcego państwa.

Lepsza strategi


To co zrobić w tej sytuacji? Moim zdaniem, zamiast się bulwersować, trzeba objąć pozycję kalkulacji i długoterminowej strategii. Firmy zachodnie mają wolę i umiejętności, by produkować bezpieczne kosmetyki bez używania zwierząt w procesie. Jak tylko prawo w Chinach się zmieni, nie mam wątpliwości, że zachodnie marki natychmiastowo skorzystają z opcji nie-testowania. Dlatego wierzę, że nie warto wchodzić w drogę zachodnim firmom eksportującym do Chin (nie mówię, że trzeba aktywnie wspierać, ale bulwersowanie się i nawoływanie do bojkotu uważam za szkodliwe).  Ich silniejsza pozycja na rynkach krajów obecnie testujących jest strategicznie lepszym rozwiązaniem, niż czekanie z wejściem na rynek dopiero w momencie, jak prawo się zmieni. Bo gdy się zmieni, rynek może być już ustabilizowany i przesycony markami testującymi.

To nie jest pierwszy raz, gdy przedstawiam swój punkt widzenia w temacie i wiem z doświadczenia, że mało kto będzie kontestować moje argumenty. Dyskusja na temat testowania na zwierzętach wywołuje u większości osób odruch wyszczekiwania typowych gniewnych formułek, bulwersowania się, obrażania i przypisywania mi złych intencji. Moje argumenty są generalnie ignorowane. Ale póki ktoś się z nimi nie rozprawi, nie mam powodów, by rezygnować ze swojej pozycji.

_________________________________________________________________________________
Kilka technicznych faktów:

Przygotowując się do tego wpisu, zatrudniłam osobę zajmującą się researcher'em w Chinach, by przybliżyła mi jak to wszystko wygląda (nie chciałam tego artykułu opierać o spekulacje i nagminnie powtarzane nieprawdy). Poniżej wklejam przesłane przez nią informacje w odpowiedzi na moje pytania. Pierwsza część skupia się na pytaniu o specyfikę testów, druga to lista organizacji, które aktywnie próbują wpłynąć na prawodawstwo w Chinach. Na końcu jest lista źródeł.

Jeśli ktoś ma ochotę korzystać z tych informacji, jak najbardziej zapraszam. 

- What cosmetic products are required to be tested on animals ?
At present, china-made cosmetics for non-special use are put on the information record, other china-made cosmetics for special use and imported cosmetics are required to take toxicological tests.
Before July 1,2014, Chinese regulators required all cosmetics to go through a lengthy approval process that included "toxicological tests, " including animal tests such as tests on white rabbits, pigs and rats. Although Chinese regulators do not specify that animal testing is required for toxicological testing, this is generally the case in practice.

Chinese law divides cosmetics into two broad categories. The first category is "non-special-purpose cosmetics" , which mainly refer to cosmetic products without drug action, examples include hair care products (such as shampoo, conditioner, and styling products) , skin care products (such as skin cleansers, toner, and moisturizers) , make-up (such as foundation, rouge, and Mascara) , lip care products, nail care products, and perfumes.

The second category is "special-purpose cosmetics" , which refers to the approval numbers of the packages used for special purposes and which shall be marked on the outer packaging as conforming to the national standards Including hair, fitness (weight loss) , milk (or breast) , hair dye, perm, sunscreen, deodorant, freckle and hair loss products.

Notice on matters relating to the adjustment of the management of the registration and filing of cosmetics (hereinafter referred to as "the notice") , which was published on its website on December 16,2013. The circular stipulates that from July 1,2014, non-special-purpose cosmetics made in China will be put on the information record, and animal toxicological tests related to the products may be exempted if the results of risk assessment can fully confirm the safety of the products. Manufacturers of non-special-purpose cosmetics in China can prove the safety of their products through existing data or non-animal testing recognized by the EU, and can be exempted from relevant government tests.

The basic procedure of risk assessment includes: 1) Hazard Identification; 2) Hazard Characterization; 3) Exposure Assessment; 4) hazard probability and range description. If the product does not contain a possible safety risk substance by hazard identification, an undertaking statement can be submitted stating the hazard identification analysis process and the product does not contain a possible safety risk. However, if, after the identification of the hazard, the producer considers that the product contains a possible safety risk substance, it shall submit the corresponding risk assessment information.

- What tests are performed on the animals and what is their purpose/justification? Decay under light test, eye irritation test, etc

At present, there are three kinds of experiments in common use: Eye Irritation test, skin irritation test and LD50 test.

The traditional skin irritation and corrosion tests are usually performed on animals. A single in Vivo skin stimulation test is generally performed on rabbits, with at least 4 healthy adult animals selected for each test. If a stimulus response is expected, consideration should be given to using an animal for the initial trial. In the absence of a significant positive reaction (Erythema or Edema score greater than 2) , at least 2 more animals should be used. If no response is expected, 3 animals may be used in the first trial. After using at least 3 animals, if still suspicious reaction or unclear, should consider for re-examination.

LD50 is the dose that kills 50% of exposed individuals within a predetermined period of time, such as 96h. The most commonly used animals are mice, rabbits, cats, dogs and so on. Tests include force-feeding or inserting a tube into the stomach, sometimes with a hypodermic needle.

- When cosmetics can be exempted from testing?

The timeline of the important events below illustrates China's changing attitude toward animal cosmetics testing. It is not yet clear when animal testing will be completely banned, but policy progress can be seen.
    1. Starting from July 1,2014, non-special purpose cosmetics made in China will be put on notice and record, but all imported cosmetics and special purpose products made in China (such as Sunscreen, whitening, hair growth and freckle removal) will have to undergo animal testing.
    2. In November 2016, the National Department of Cosmetics Supervision will be "cosmetics with chemical raw materials in vitro phototoxicity 3T3 neutral red test method" listed in the norms, marking the adoption of alternative methods (klaryfikacja: testowanie in vitro zostało dopuszczone jako alternatywa, ale nie jest jedyną dopuszczoną formą, swoją drogą, za dopuszczenie tej alternatywy możecie kolektywnie podziękować PETA, która zasponsorowała działania lobbujące w tej kwestii)
    3. In March 2017, "skin irritation detection of cosmetics, reconstruction of human skin model in vitro testing method" as "entry-exit inspection and quarantine industry standards" officially implemented (kolejna opcjonalna, ale nie jedyna, dopuszczona metoda)
    4. 02/16/2018 GB/T 35892-2018 Laboratory Animal----Guideline for ethical review of animal welfare. (Attachment 4)

- What is the opinion of the people of China on testings (preferably based on substantial scale surveys, not anecdotes)?

1. Teachers attitude towards animal experiments -- a preliminary report of China Agricultural University in 2011   (Attachment 5)
The use of animal experiments in non-research teaching was neutral, and 68.8% of the teachers said it was acceptable to prohibit animal experiments in non-research teaching. 50% have heard of the 3R principle.

In the last year, 99 mice, 9 rats, 8 rabbits, 1 cat and 558 poultry were used under the guidance of teachers.

- Are there any groups or organizations in China that work on influencing the law and how do they go about it. Do those organization accept funding from the public?

1.PETA Asia 
Website: http://www.petaasia.cn/
Peta Asia works through public education, Animal Abuse Research, Animal Rescue, legislation, special events, and celebrity effects.

Yes, this organization accept funding from the public.

 2. China Small Animal Protection Association (CSAPA) 
Website: http://www.csapa.org/index.jhtml
The association has its headquarters in Beijing, with departments and offices for organization, publicity, research, liaison, development, first aid, shelter and medical care. Over the past twenty years, the association has done a great deal of work in organizing, publicizing and rescuing animals.
The association works through the news media, organizing public signatures and setting up a caring education base, a base for rescue and care of small animals.

Yes, this organization accept funding from the public.

3. Chinese Animal Protection Network(CAPN)  
Website: https://capn-online.info/
This is the english version website: https://capn-online.info/en.php
CAPN is an all volunteer based nonprofit animal protection organization that builds on the strengths of the Internet and Advanced International Science and technology. CAPN is a member of the Earth Network, an international social Network.

They have a rethinking animal experiment call in the following link,
https://petitions.goodeasy.info/petition_capn.php?id=15
http://arc.capn-online.info/wlad/

Their action,
2017-2018
Product safety testing is a major animal experiment. After years of research and development, our research team has developed thousands of animal-free experiments. Online training was launched in September 2018 to provide technology to non-profit organizations to promote lifestyles without animal experiments.
2016

4. "Randy the rumor" , a popular science reading material by the ARC group of Experimental Animal Rights Volunteers, is released.

2013-2015
Randy's Vlog, an original ARC cartoon show, became the most downloaded educational material on experimental animal protection after its release.

2012
Since 2012, ARC's World Laboratory Animal Day and World Laboratory Animal Week observances have been incorporated into Earth's April good deeds initiative.

2011
Experimental Animal Rights petition organized / coordinated by the Experimental Animal Rights Volunteers Group.

No, this organization do not accept funding from the public.

5. Animal Protection website: a website with animal protection information.
http://www.dongbaowang.org

The animal protection website aims to be a portal for animal protection public good. It collects animal protection information and provides animal protection knowledge. It is the first choice for browsing animal protection information.

Yes, this organization accept funding from the public.

5. Every year on world animal day, many Chinese ambassadors advocate various activities to reach out to people around them. They are very much looking forward to the early enactment of the Animal Protection Law. 
Zhang Dan is one of them
http://www.chinatoday.com.cn/chinese/society/zxzgr/201709/t20170905_800104097.html


- These website have other information for your reference:
    1. China Laboratory Animal Information Network
https://www.lascn.net/

    2. Center for Research and EVALUATION OF ALTERNATIVES TO ANIMAL TESTING
http://www.vitrotox.com/

References:
    1. Circular No. 10 / 2013 on matters relating to the adjustment of the management of the registration and filing of cosmetic product. (关于调整化妆品注册备案管理有关事宜的通告 2013年第10号)
http://samr.cfda.gov.cn/WS01/CL0087/95194.html   Attachment 1
    2. Cosmetic Administrative Licensing Inspection Project October 28,2015.(化妆品行政许可检验项目, 2015年10月28日)
http://samr.cfda.gov.cn/WS01/CL1193/76542.html  Attachment 2, Attachment 3.
    3. Notice on incorporating phototoxicity test for in vitro 3T3 neutral red of chemical raw materials for cosmetics into the technical standard for cosmetic safety (2015 edition)(No. 147,2016). 关于将化妆品用化学原料体外3T3中性红摄取光毒性试验方法纳入化妆品安全技术规范(2015年版)的通告(2016年第147号) http://www.nmpa.gov.cn/WS04/CL2138/300230.html   
    4. Laboratory Animal----Guideline for ethical review of animal welfare. (2018实验动物伦理审查指南)    Attachment 4
    5. Teachers attitude towards animal experiments -- a preliminary report of China Agricultural University in 2011. (教师对待动物实验的态度——中国农业大学调查初步报告) Attachment 5

Inne źródła:
O ekspansji rosyjskich kosmetyków na rynku chińskim: https://www.cosmeticsbusiness.com/news/article_page/Russiamade_cosmetics_woo_the_Asian_market_as_exports_grow/147519

O tym jak firma L'Oreal inwestuje w technologie pozwalające nie testować na zwierzętach (historia sięga do lat 90's): https://www.cnbc.com/2017/05/25/loreal-is-making-lab-produced-human-skin-to-curb-animal-testing.html


piątek, 8 marca 2019

Jak z wiekiem zmieniają się usta? #EstetykaMłodości

To kolejny wpis w ramach serii "Estetyka Młodości", gdzie szczegółowo analizujemy subtelne zmiany jakie zachodzą w wyglądzie twarzy wraz z upływem lat. Jest to seria przeznaczona nie tylko dla osób zainteresowanych zrozumieniem procesów starzenia, ale też dla artystów specjalizujących się w portretach.

Kilka lat temu mój wpis o wydłużającej się z wiekiem rynience nosowej zaowocował całkiem sporą paniką niektórych osób - bo zmiany w tym obszarze twarzy, gdy raz się je zauważy, potrafią dramatycznie zmienić percepcję objawów starzenia. Nagle celebrytki o gładkich twarzach i napuchniętych ustach wyglądają na swój wiek.

Dzisiaj chciałabym zagłębić się w naturę tych zmian oraz ich anatomiczny aspekt.

Jak z wiekiem zmieniają się usta?


To proste z pozoru pytanie wymaga skomplikowanej odpowiedzi. Zmniejsza się powierzchnia warg - częściowo przez utratę tkanek (tłuszczowej, ale też kostnej w całej twarzy), częściowo przez zawinięcie się warg do środka jamy ustnej. Linia ust (miejsce gdzie spotykają się wargi) przesuwa się w dół - w połączeniu ze zmniejszeniem się powierzchni warg, daje to efekt wydłużonej rynienki nosowej. Rynienka nosowa nie tylko sprawia wrażenie dłuższej, ale staje się też płaska, zanikają biegnące od łuku kupidyna uwypuklenia.

Poza rozmiarem i pozycją ust w twarzy... zmienia się też ich szerokość. W teorii kąciki ust powinny wypadać nie dalej, niż na liniach, które narysowalibyśmy pionowo biegnąc przez źrenice. Jednak z czasem usta wydłużają się na boki. Dodatkowo kąciki zaczynają ciążyć w dół.

Efekt rozciągania poziomo ust można zaobserwować w relacji do źrenic.
Sama linia ust przechodzi transformację - u młodych osób jest często pofalowana. Z czasem jednak staje się płaska.

Zmienia się też kolor ust - ponieważ promienie słoneczne uszkadzają naczynia krwionośne, ich ilość w wyższych partiach skóry zmniejsza się (rozwijają się za to intensywniej zaraz pod skórą właściwą), czego konsekwencją są zmiany w kolorystyce całej twarzy. W efekcie usta stają się mniej skontrastowane z resztą twarzy.

Proporcje ust i dolnej połowy twarzy w młodej twarzy

Zrozumieć anatomiczną naturę ust


Anatomicznym fundamentem jest mięsień okrężny ust - jest unikatowy, ponieważ to mięsień całkowicie nie przytwierdzony do żadnej struktury kostnej, czyli "w miejscu" trzyma go skóra oraz inne, zespolone z nim mięśnie. A owych mięśni jest sporo! Od góry, po skosie, po bokach i nawet poniżej krążka mięśni ust, biegną różnego rodzaju włókienka mięśniowe, które przebijają na wiele sposobów mięsień okrężny ust.

Dzięki wzajemnemu zespoleniu i przenikaniu się włókienek mięśnowych, możemy używać ust by wyrażać ogrom emocji, ale też by formować różne dźwięki. Ale natura owych mięśni nie jest jednorodna. Wiele mięśni twarzy z wiekiem zyskuje na naturalnym napięciu przez co stają się krótsze i bardziej zbite. Ten problem dotyka bardzo wyraźnie mięśnia szerokiego szyi (polecam ten wpis), który zespolony jest dodatkowo z mięśniem risorius (ciągnie kąciki ust poziomo) oraz mięśni ciągnących kąciki ust w dół.

Wiemy więc, że z czasem wykształca się spora siła, która "ciągnie" usta w dół i na boki. Od góry usta przytrzymywane są jednak strukturą mięśniową, w której naturze nie wydaje się pojawiać problem nadmiernego zaciskania się. Mowa tu od dóch mięśniach - jednym znich jest przyczepiony do kości jarzmowej zygomaticus (ciągnie usta ukośnie w górę), drugim jest leviator labii superioris, który ciągnie usta w górę.


Leviator labii superioris (LLS) jest moim zdaniem w tej całej estetycznej zagadce kluczowym elementem. Jest przyczepiony do kości zaraz pod oczodołem i ciągnie się wzdłuż nosa, by przepleść się z mięśniem okrężnym ust. Ale leviator labii superioris ma potrójną naturę - ma trzy główne włókna, które przyczepione są do ust w drastycznie różne sposoby.

Jedno pasmo włókienek przyczepione jest do zewnętrznej krawędzi mięśnia okrężnego ust. Gdy napinamy to pasemko, usta wędrują do góry, ale nie wywijają się, ani nie odsłaniają zębów. To tego pasemka używamy, by zrobić minę w reakcji na coś obrzydzającego. Nazwijmy go "pasmem 1".

1. Usta w pozycji neutralnej, 2. Aktywacja "pasma 1", 3. Aktywacja "pasma 2" i efekt wywinięcia ust, 4. Aktywacja "Pasma 3" i zwinięcie ust do środka.

Drugie pasemko przyczepione jest do środkowej części mięśnia okrężnego. Gdy napinamy to pasmo, usta wywijają się do zewnątrz i zwiększają swoja powierzchnię poprzez obnażenie wewnętrznej części warg. Ten mięsień dokładnie aktywujemy, gdy robimy "kaczego dzioba" ustami. Nazwijmy go "pasmem 2".

Ostatni mięsień przyczepiony jest do wewnętrznej krawędzi mięśnia okrężnego ust. Gdy go aktywujemy, warga podwija się do środka i obnaża kły. Nazwijmy ten mięsień "pasmem 3".

Mięśniowa teoria starzenia się ust


Choć objawy starzenia są procesem obejmującym wiele tkanek, mam teorię, że zmiany w rejonie ust mają charakter mięśniowy, a głównie związane są ze słabnącą funkcją pasma 1 i pasma 2.  Gdy te pasma słabną i wydłużają się, usta tracą kluczowe zawieszenie i siła zaciskających się od dołu mięśni ciągnie je w dół. Dochodzi więc do obniżenia linii ust, rozciągnięcia i spłaszczenia rynienki nosowej i zawinięcia ust do środka.


By móc dalej zamykać usta, uczymy się silnej zaciskać mięsień okrężny ust i jeszcze bardziej ciągniemy usta w dół i do środka. Wiele osób, gdy zrelaksuje usta, zaobserwuje, że górna warga wędruje do góry - dlatego w tak wielu zdjęciach kobiety pozują z uchylonymi ustami, ponieważ podkreśla to (lub tworzy wrażenie) młodość twarzy. Wiemy też, że powierzchnię warg można częściowo zwiększyć delikatnym ostrzykiwaniem botoksem mięśnia okrężnego ust.

Wydaje mi się też, że problemy z wydłużającym się LLS tłumaczą dlaczego próby wypełniania ust wypełniaczami/tłuszczem zawsze dają tak oczywiście nienaturalny efekt, zwłaszcza u osób dojrzałych. Ponieważ usta są "za nisko", wypychają się do przodu i wykrzywiają rynienkę nosową do kształtu litery "J", gdy młode twarze mają kształt litery "C".

Tłumaczyłoby to też, dlaczego lifting ust polegający na wycięciu skrawka skóry pod nosem wydaje się dawać najbardziej naturalnie wyglądający efekt powiększenia i odmłodzenia ust. Niestety tego typu lifting nie usuwa przyczyny problemu, jedynie go maskuje. Problemy z bliznowaceniem oraz krótkotrwałe efekty takiego zabiegu czynią go również bardzo niepraktycznym.

Inne teorie starzenia ust


Mięśnie to jedno, ale usta składają się też z innych tkanek. Popularna teoria głosi, że za utratą objętości ust stoi utrata tkanki tłuszczowej, gównie z wewnętrznej części warg, czyli tej, która opiera się o zęby. Jednak wstrzykiwanie wypełniaczy czy tłuszczu nie wydaje się odwracać czasu, jedynie tworzyć całkowicie nowy i nienaturalny (co nie jest równoznaczne z nieatrakcyjne czy nieładny!) kształt ust.

Zmiany w rejonie ust można też powiązać ze zmianami w tkance kostnej. Z wiekiem spłaszczają się kości jarzmowe, więc mięśnie i skóra, na których zawieszone są usta będą zmieniać lokację. Utrata zębów czy niepoprawny zgryz przyczyniają się również do zmian w tym obszarze i zawsze warto skonsultować się z ortodontą na temat ogólnej struktury kostnej twarzy. Osoby oddychające przez usta będą tracić tkankę kostną szybciej, niż osoby z poprawnym zgryzem i układem nosowo-gardłowym.

Jak naturalnie przywrócić ustom młodzieńczy wygląd?


Choć samych ust nie da się łatwo chronić przed wpływem promieni słonecznych, warto zawsze pilnować, by skóra dookoła była zabezpieczona przed słońcem. Promienie słoneczne nie tylko powodują utratę elastyczności skóry, ale też redukują podskórną tkankę tłuszczową i zamieniają ją na włóknistą i nie-elastyczną masę.

Ogromnym komponentem zmian w obszarze ust jest zaciskająca się platysma oraz mięśnie ciągnące kąciki ust w dół, więc naturalnie dobrą strategią jest rozluźnienie i rozciągnięcie tego obszaru. Można więc szyję i kark rozmasować, można rozciągnąć wyginając głowę w różne strony (ale tylko jeśli nie mamy problemów z szyją!!!), można też nałożyć na szyję, podbródek i dolną połowę twarzy produkt z acetylhaxapeptide czy innym składnikiem delikatnie rozkurczającym mięśnie.

Z drugiej strony warto rozważyć, czy dałoby się jakoś usta podciągnąć do góry, poprzez aktywację leviator labii superioris. Niestety manewry w tym obszarze są... kłopotliwe. Gdy napinamy LLS, zwłaszcza pasmo 1 (w mniejszym stopniu pasmo 2), dochodzi do zmniejszenia obszaru policzka i nacisku na "malar fat pad"  - poduszeczkę tłuszczu odpowiedzialną za powstanie bruzdy nosowo-ustnej. Słowem, nie da się do końca ćwiczyć mięśnia LLS bez ogromnego nacisku na obszar bruzdy nosowo-ustnej.

Ale można też kombinować ;). Mój sposób na ćwiczenie tych mięśni jest następujący:

1. Pomalować usta pomadką (jest to pomocne, by ocenić, czy usta się wywijają).
2. Uśmiechnąć się delikatnie i napiąć mięśnie policzków tak, by policzki przylegały do linii zębów.
3. Przyłożyć palce wzdłuż bruzdy nosowo-ustnej i delikatnie popchać jej masę w górę, by zapobiec jej nadmiernemu wyginaniu.
4. Zrobić "dziubka" jak do całusa (ale nie na tyle by zrobiły się zmarszczki!) i spróbować wypchnąć usta jak najbardziej do przodu i do góry, trochę jakby celując w czubek nosa. Taka pozycja pozwala uniknąć zrobienia zmarszczki pod nosem.
5. Wywinąć usta na tyle, na ile to możliwe i przytyrzmać tak przez kilka sekund.
6. Powtórzyć do znudzenia ;)

Wywinięcie ust poprzez aktywację mięśnia leviator labii superioris. Jeśli ćwiczenie jest poprawnie wykonywane, uwidoczni się wewnętrzna strona górnej wargi.
Aktywacja LLS powinnabyć odczuwalna jako napięcie po obu stronach nosa, oraz w mięśniu okrężnym oka (LLS przeplata się z nim). Koniecznym jest dopasowanie chwytu oraz pozycji, by to ćwiczenie nie doprowadziło do powstania zmarszczek! Konieczne może być np. patrzenie w górę, pilnowanie, by usta nie marszczyły się do "dziubka", itp.

Ponieważ w wyniku ćwiczeń LLS będzie się kurczył, powinno dojść do podniesienia i wywinięcia ust do młodzieńczego wyglądu. Jednak "malar fat pad" może nie chcieć dopasować się do nowego kształtu twarzy, więc efektem może być pogłębienie bruzdy nosowo-ustnej. Bardzo polecam na ten problem masaż nr. 12 z książki "Chirurgia Plastyczna w Twoich Rękach", który polega na delikatnym kształtowaniu tej poduszeczki, by nie zwisała tworząc tą nieszczęsną bruzdę nosowo-ustną.


W kolejnej części serii przyjżymi się dokładnie "malar fat pad" i formacji bruzdy nosowo-ustnej


czwartek, 28 lutego 2019

HiFu, Ultherapy i RadioFrequency nie mają sensu....

HiFu, Ultherapy i RadioFrequency (RF) to grupa zabiegów dla twarzy, oferująca użycie temperatury by zacieśnić włókna kolagenu. W teorii owe zabiegi eliminują problem obwisłej, pozbawionej elastyczności skóry i są głównie praktykowane na szyi, linii żuchwy i dolnej połowie twarzy.

Problemem jest, że kompletnie nie mają sensu z anatomicznego punktu widzenia.


1. Czy skóry jest za dużo?

Każdy kto doświadcza objawów starzenia dolnej połowy twarzy, będzie mieć wrażenie, że ma "za dużo skóry". Obojętnie, czy jest to luźna skóra na szyi, wrażenie "luzu" w policzkach czy podbródku. Nagle możemy ową skórę chwycić w palce i w dotyku nie jest ona satysfakcjonująco gruba i elastyczna, tylko wiotka i cienka.


Ale to, że skóra sprawia takie wrażenie, nie jest równoznaczne z tym, że rozciągnęła się jak zużyty podkoszulek?

Nie. Nie przybyło nam skóry. Ubyło jedynie powierzchni, na której spoczywa.

2. Platysma


Powyżej obojczyków, skóra staje się intensywnie zespolona z mięśniami leżącymi pod nią. Czasami jest to luźniejszy związek, czasami intensywniejszy, ale jak najbardziej unikatowy. Nigdzie w naszym ciele nie obserwujemy tak intensywnego zespolenia skóry z leżącymi pod nią strukturami mięśni, tłuszczu i tkanek łącznych, jak w twarzy i szyi.

Jednym z największych mięśni tego systemu jest platysma, czyli mięsień szeroki szyi. Platysma biegnie od obojczyków, przez podbródek i ciągnie się aż pod kości policzkowe, gdzie wtapia się w SMAS, unikatową strukturę włókien tkanki łącznej, biegnącej w twarzy. Zaraz nad platysmą znajduje się skóra.
Plastysma z wiekiem zaciska się - z nieznanych powodów wiele mięśni twarzy i szyi wraz z upływem lat grubieje i zyskuje na napięciu. Mięśnie możemy napinać i rozciągać według potrzeb, ale mają one też naturalne napięcie, które obserwujemy np. gdy nasze mięśnie brzucha naturalnie zachowują pewien stopień napięcia gdy stoimy - ale możemy je dodatkowo napiąć, jeśli chcemy.

Z upływem czasu platysma staje się bardzo napięta - w efekcie zmniejsza się jej powierzchnia. W efekcie widzimy więc nie tylko powstawanie na szyi charakterystycznych zwojów mięśniowych, ale pojawia się też wrażenie, że skóry jest za dużo. Ten sam efekt obserwujemy w dolnej połowie twarzy, która wydaje się "ciągnąć" w dół... ale ponieważ jest to bardzo nieintuicyjny mechanizm, łatwiej przypisać go nam grawitacji.

4. Co robią HiFu, Ultherphy i RF?


Wymienione technologie na różne sposoby dostarczają dawkę wysokiej temperatury do skóry właściwej. W efekcie włókna kolagenu ulegają denaturacji i zaciskają się, prowadząc do obkurczenia skóry. Stosowane na dolnej połowie twarzy, szyi i podbródku pozwalają skurczyć skórę do rozmiaru zakurczonej platysmy.

Zamiast rozwiązywać problem, próbują go maskować. 

Osoby przez lata korzystające z tych zabiegów często narzekają na wrażenie ubytku masy twarzy i wrażeniu, że twarz stała się wymizerniała. O ile część owej utraty masy można przypisać naturalnym procesom utraty tkanki kostnej oraz tłuszczowej, wiele z owego wizualnego efektu wynika z nienaturalnego kształtu szyi i dolnej połowy twarzy, gdzie skóra obciągnięta jest na malejącej powierzchni.

Nie twierdzę, że same technologi są "złe", protestuję jedynie przeciwko używaniu ich na szyi, linii żuchwy i dolnej połowie twarzy by zwalczać oznaki starzenia. Platysmę można rozkurczyć na wiele sposobów - od zwykłego rozciągania, po masaże, czy użycie kosmetyków zawierających rozkurczające składniki (SYN-ake, Acetylhexapeptide). Skórę można ujędrnić poprzez sumienne używanie kremu przeciwsłonecznego, suplementację (np. kolagenem lub alternatywnymi suplementami), lub stosowanie ujędrniających kosmetyków (EGF i inne peptydy).


Źródła:
https://academic.oup.com/asj/article/30/1_Supplement/11S/191058 - przegląd wiedzy w temacie wieltkankowego starzenia twarzy (UWAGA: zawiera zdjęcia sekcji zwłok)
https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/27627054 - badanie nad związkiem platysmy i "plastyma bands" czyli zwojów na szyi
https://jamanetwork.com/journals/jamafacialplasticsurgery/fullarticle/407607 - dokładna egzaminacja zasięgu platysmy w twarzy (UWAGA: zawiera zdjęcia sekcji zwłok)


piątek, 15 lutego 2019

Jak z wiekiem zmienia się dolna połowa twarzy? #EstetykaMłodości

To kolejny wpis w ramach serii "Estetyka Młodości", gdzie szczegółowo analizujemy subtelne zmiany jakie zachodzą w wyglądzie twarzy wraz z upływem lat. Jest to seria przeznaczona nie tylko dla osób zainteresowanych zrozumieniem procesów starzenia, ale też dla artystów specjalizujących się w portretach.

Warto zwrócić uwagę, że rozpoznawanie wieku jest czymś, czego się uczymy - nie mamy wbudowanego systemu rozpoznawania wieku innych. W obecnych czasach, gdy większość celebrytów ma twarze potraktowane różnego rodzaju ingerencjami, powoli uczymy się rozpoznawać ich wiek polegając na innych szczegółach, które umykają owym ingerencjom.

Dzisiaj chciałabym przedstawić taki "szczegół", o którym rzadko się mówi, ale dzięki któremu łatwo odróżnić twarze młode od tych dojrzałych.

Kontur "S" ("Ogee Curve") i linia żuchwy


Twarz można podzielić na trzy części - górną, obejmującą czoło i oczy; środkową, która obejmuje nos i policzki, oraz dolną, która zaczyna się mniej więcej u podstawy nosa. Z wiekiem, dolna połowa twarzy rozszerza się:
Z pracy: "Predicting people's age from their facial image : a study based on the characterization and the analysis of the signs of a...." autorstwa Alex Nkengne
Subtelnym, ale łatwo zauważalnym objawem starzenia, jest delikatne rozpychanie się dolnej połowy twarzy, zwłaszcza poniżej poziomu ust.

Kontur "S" oraz kontur "C"
To przybieranie na objętości dolnej połowy twarzy wygląda trochę jakby policzki "odklejały się" od linii zębów, co jest kontr-intuicyjne, biorąc pod uwagę utratę masy "kości policzkowych". To zmiana, która pojawia się koło 30stego roku życia i jest bardzo łatwo zauważalna, zwłaszcza podczas uśmiechu:

Osoby młode w ujęciu 2/3 twarzy zwróconej w bok mają kontur, który można przyrównać do litery "S" - wystająca kość policzkowa, łagodne załamanie, którego największe wcięcie pojawia się mniej więcej pod poziomem linii ust, oraz wybrzuszenie brody. Broda i kontur żuchwy tworzą wrażenie trójkąta ("V-line"). U osób dojrzałych policzki stają się spłaszczone i często pojawia się pod nimi zapadnięcie, zaś na poziomie linii ust oraz pod nią pojawia się łagodne wybrzuszenie.

Zmiany są widczne również w linii żuchwy w ujęciu "od przodu". Osoby młode mają zazwyczaj bardzo gładką linię żuchwy:

Audrey Heburn

źródło
Jednak z wiekiem pojawiają się w niej różne wybrzuszenia i wgłębienia. U niektórych osób na linii żuchwy u niektórych osób tworzy się też charakterystyczne wgłębienie, zwane "prejowl sulcus", które podkreśla wyrazistość "chomicznych policzków", oraz sprawia wrażenie, że broda jest szersza i wyróżniona w konturze dolnej połowy twarzy. Natura tej zmiany nie jest dobrze rozumiana i o dziwo jest bardzo odporna na próby korekt. Ale gotowa jestem zwrócić uwagę, że dokładnie tam biegną naczynia krwionośne i limfatyczne, których lokacja często pokrywa się z "problemowymi" obszarami twarzy.


Nie każde wgłębienie na linii żuchwy jest automatycznie oznaką starzenia - wiele osób błędnie zakłada, że wrażenie, że twarz jest postarzona jest kwestią pojedynczego elementu, ale to nigdy tak nie działa. Dlatego np. nastolatka z "kurzymi łapkami" dalej wygląda na swój wiek. W przypadku zmian w linii żuchwy, jest to złożenie rozszerzania się brody oraz pojawienia się "chomiczych policzków" w tandemie, które powoduje, że wgięcie w linii żuchwy jest odczytywane jako oznaka starzenia.

Anatomiczna natura

Platysma, czyli mięsień szeroki szyki, to dość sporych rozmiarów płat mięśni, znajdujący się zaraz pod skórą szyi. Tradycyjnie zakłada się, że platysma kończy się na linii żuchwy, jednak badania w tym względzie pokazują, że włókienka mięśniowe platysmy ciągną się przez większość dolnej połowy twarzy i podchodzą aż pod kość policzkową, gdzie stapiają się z SMAS. Wiemy też z obserwacji naukowych, że platysma jest mięśniem nad-aktywnym i z czasem staje się nadmiernie zaciśnięta - prowadzi to do formacji charakterystycznych "zwojów" na szyi, ale ma też wpływ na twarz. Wraz z zaciskaniem się platysmy, ciągnie ona w dół zawieszoną na niej skórę i inne struktury, dlatego z wiekiem pojawia się drugi podbródek, "chomicze policzki" i ogólne złagodzenie konturu żuchwy.



Po lewej widać tradycyjne przedstawienie zasięgu platysmy, po prawej ilustracja jak daleko faktycznie sięga. (źródło: Defining the Facial Extent of the Platysma Muscle A Review of 71 Consecutive Facelifts Anil R. Shah, MD; David Rosenberg)

Ponieważ platysma jest komponentem policzków, nie dziwi ich zmiana z czasem. Są ciągnięte w dół przez nad-aktywne włókienka (źródło), co jest szczególnie widoczne na odcinku twarzy pomiędzy mięśniem żwacza, a mięśniami ciągnącymi kąciki ust w dół. To około 2-3 cm obszar w środkowej części żuchwy, gdzie skóra nie jest szczególnie zespojona z innymi mięśniami twarzy poza platysmą i jest bardzo podatna na obwisanie i tworzenie wrażenia "kieszonki".
"Kieszonka" - ten obszar zazwyczaj opada

Medycyna estetyczna nie rozumie dolnej połowy twarzy

Być może to brak świadomości w temacie prowadzi do zaniedbania tego aspektu ze strony profesjonalistów w świecie anti-agingu, być może ignorancja dyktowana jest brakiem możliwości "ostrzykiwania" drobnych włókienek platysmy w policzku. Co łatwo wypatrzeć nawet na bardzo "zrobionych twarzach" celebrytów, to fakt, że medycyna estetyczna w większości ignoruje problem rozrastającej się dolnej połowy twarzy.

Większość lekarzy medycyny estetycznej będzie po prostu ładować wypełniacze w okolice kości jarzmowej (zwanej potocznie policzkową) oraz w linię żuchwy, prowadząc do "rozrastania" się twarzy swoich klientek. A im większa twarz, tym mniejsze w proporcji stają się oczy, więc i pojawia się w "zrobionych twarzach" charakterystyczny efekt małych oczu:
Młoda Kim Kardashian - pełne policzki, drobne zapadnięcie poniżej linii ust i mała broda w kształcie litery "V", dojrzała Kim - zapadnięty policzek pod kością policzkową nad poziomem ust i rozbudowana broda w kształcie litery "U". Podejrzewam, że ktoś użył na jej twarzy wypełniacza, by usunąć "prejowl sulcus" i w efekcie zafundował jej brodę w kształcie łopaty.

Jak ingerencja botoksem i kwasem hialuronowym zniszczyła twarz tej kobiety! Przed zabiegami ma zarysowane worki pod oczami, ale relatywnie młodzieńczy kontur twarzy. Po zabiegach jej twarz "spływa" z czaszki i o dziwo lekarze się tym chwalą jako sukcesem! (źródło)
Co mniej etyczni "specjaliści" proponują usuwanie "buccal fat", czyli poduszeczki tłuszczowej usadowionej mniej więcej na poziomie ust - ale o ile taki zabieg ma sens u osób, na których twarzach doszło do nienaturalnego przesunięcia lub rozrośnięcia tej struktury, o tyle na osobach o typowych twarzach, wydaje się to dawać efekt wychudzonej twarzy, która wydaje się ciążyć ku dołowi.

Jak naturalnie zadbać o ten obszar twarzy?


1. Ochrona przeciwsłoneczna by zapobiec degradacji skóry, naczyń krwionośnych i limfatycznych
2. Aplikacja produktu z acetylhaxapeptide lub innym powierzchniowym rozkurczaczem mięśni w ten konkretny obszar. Proponowałabym aplikację wzdłuż linii żuchwy, ale poniżej linii ust, by przypadkiem nie rozjuczyć zygomaticus major.
3. Plastry i opaski konturujące.
4. Masaż nr. 1 i 10 z książki "Chirurgia plastyczna w Twoich rękach"
5. Regularne rozciąganie platysmy prostymi technikami masażu:


Jeśli twarz jest konturowana makijażem, warto zwrócić uwagę, by nie podkreślać poszerzającej się brody ani "prejowl sulcus" poprzez stosowanie technik makijażu, które lepiej sprawdzają się na młodych twarzach.

W kolejnej części tej serii przyjrzymy się ustom 

czwartek, 24 stycznia 2019

Alternatywne i mało znane suplementy dla skóry (przeciwstarzenie, przebarwienia, elastyczność)

Na sieci nie brak artykułów zachwalających suplementy dla cery zawierające standardowe składniki, jak witamina A czy E. Czasami odrobinę ambitniejsze teksty polecą ekstrakt z drożdży czy skrzypu (bo tak się utarło?).

Ale dzisiaj chciałabym Wam przedstawić listę dość alternatywnych i mało znanych suplementów. Suplementacja to zawsze kontrowersyjny temat - czyż nie wystarczy zdrowo się odżywiać, by osiągnąć najlepsze efekty? Problem jednak polega na tym, że większość z nas ma w brew pozorom bardzo mały dzienny limit kalorii. Wiele z nas ma prace biurowe i mało okazji w ciągu dnia, by prawdziwie spalać ogromne ilości kalorii. Dlatego większość z nas zwyczajnie nie ma wystarczająco "miejsca" w diecie i żołądku, by spożywać dziennie ogromne ilości pożywnych pokarmów, jak pełnoziarniste zboża i orzechy. Pewne pokarmy, jak ryby, ze względu na skażenie środowiska, są z natury problematyczne.

Zanim przejdziemy dalej, chciałabym jednak wpisać kilka słów o przeciwutleniaczach. Przeciwutleniacze neutralizują wolne rodniki i może się wydawać, że powinniśmy konsumować jak najwięcej substancji o takim działaniu, jednak dowody naukowe w tym względzie bywają mieszane, zwłaszcza w odniesieniu do suplementów. Jeśli chodzi o cerę, suplementacja przeciwutleniaczami ma zazwyczaj pozytywne konsekwencje, ale w kontekście całego ciała ciężko jest jednoznacznie ocenić wpływ wyizolowanych przeciwutleniaczy. Niektóre przeciwutleniacze mają preferencyjne działanie - np. pycnogenol "przyczepia się" do włókien kolagenu i to je głównie chroni przed uszkodzeniem.

Jednak przed rozpoczęciem suplementacji zawsze warto skonsultować się z lekarzem specjalistą. 

__________________________________________________________________________________________________

1. Acetylocysteina, a.k.a N-Acetyl Cysteine (NAC) - koloryt i elastyczność


Naturalne źródła:  niełuskane zboża, soczewica, fasole, produkty mleczne
Co robi: działa jako przeciwutleniacz oraz zwiększa poziomy glutationu, jednego z najsilniejszych naturalnie występujących przeciwutleniaczy





Ogólnie suplementację NAC praktykują głównie osoby borykające się z różnymi formami ADD czy ADHD (ponieważ zwiększa poziom glutationu w mózgu, naturalnie łagodzi potencjalny stan zapalny), jak i fani tak zwanych Nootropików. Jednak NAC może być też bardzo interesujący dla praktykantek przeciw-starzenia. Ponieważ NAC jest przeciwutleniaczem, oraz zwiększa poziom glutationu w ciele, nie jest zaskakującym, że pojawiają się anegdoty o pozytywnym wpływie na koloryt i ogólny stan cery. W teorii można przyjmować czysty glutation bezpośrednio i jest wzrastająca ilość raportów potwierdzająca skuteczność suplementacji glutationem w zwalczaniu przebarwień. Czysty glutation bywa jednak bardzo drogi, zaś jego ilości w pokarmach są znikome.

Moje doświadczenia z NAC są bardzo dobre. Po kilku tygodniach regularnego zażywania 600 mg dziennie, cera jest widocznie rozjaśniona i mniej zaczerwieniona. Przebarwienia po drobnych wypryskach są mniej uporczywe i szybciej blakną. Gdy cera jest rozjaśniona i klarowna, inne elementy twarzy jak oczy, usta i brwi, wydają się naturalnie bardziej wyraziste.

To co przemawia na korzyść NAC to zdecydowanie lepsza cena od produktów z czystym glutationem. Wiele firm produkuje NAC w pigułkach i można go bez problemu zamówić z iherb.com .

2. Myo-inositol (Inozytol po polsku?) - nawilżenie skóry, włosy


Naturalne źródła:  owoce cytrusowe (zwłaszcza sok ze świeżego grejpfruta), fasole
Co robi: usprawnia pracę błon komórkowych, jak i uwrażliwia komórki na insulinę oraz reguluje gospodarkę hormonalną,

Substancja z grupy witaminy B (inositol jest  czasami nazywany witaminą B8, ale ponieważ jest również syntezowany w ciele... jest pseudowitaminą? ¯\_(ツ)_/¯), występująca naturalnie w wielu pokarmach. Jest to produkt zalecany do spożycia głównie kobietom borykającym się z PCOS, ale może być też suplementowany bez konkretnych potrzeb. Istnieją poszlaki naukowe, sugerujące, że suplementacja Inositolem może być używana w walce z zaburzeniami nastrojów, depresją, itp.


Ponieważ inositol wrażliwa komórki na działanie insuliny, pomaga naturalnie normalizować poziom cukru we krwi, co zapobiega nadmiernej glikacji białek. Poza zniszczeniami przez słońce, odpowiadającymi za około 80-90% oznak starzenia, glikacja białek jest wymieniana jako jeden z czynników starzenia skóry.

Ogólnie mówiąc, jeśli kogoś stać na suplementację myo-inositolem, warto ją rozważyć, zwłaszcza biorąc pod uwagę, jak powszechne są problemy typu PCOS czy niewrażliwość na insulinę. Niestety myo-inositol bywa drogi i trudno dostępny.

3. Kiełki brokuła, czyli Sulforfan (Sulforaphane) - przeciw-starzenie


Naturalne źródła:  kiełki brokuła, w niewielkich ilościach jest też obecny w brokułach, kalafiorze, rukoli, itp.
Co robi: łagodzi stany zapalne oraz bierze udział w procesie produkcji glutationu

Jeśli kiedykolwiek traficie w mroczniejsze zakątki Internetu, odkryjecie całe społeczności zafascynowane sulforfanem i jego działaniem. Wielu inceli mężczyzn z forum Lookism.net (ostrzegam, że odwiedzanie tej strony grozi utratą wiary w ludzkość) zarzeka się, że suplementacja lub objadanie się surowymi brokułami, zaowocowały wyostrzeniem się rysów twarzy, zmniejszeniem wypadania włosów oraz poprawą kolorytu cery.


Badania sugerują, że suplementacja kiełkami brokuła mituguje stan zapalny u osób otyłych, co może być interesujące, biorąc pod uwagę związek gospodarki tłuszczowej ze stanem cery. Wiemy z obserwacji naukowych, że wyciekające z komórek tłuszczowych wolne kwasy tłuszczowe prowokują stan zapalny, więc jeśli sulforfan obniża stan zapalny, ma potencjał w ochronie cery przed wiotczeniem.

Problem z sulforfanem polega głównie na jego dostępności. W drobnych ilościach można znaleźć go w warzywach jak brokuły (jednak gotowanie brokułu prawdopodobnie niszczy sulforfan), kalafior, kapuście czy rukoli, ale prawdziwie skoncentrowana dawka dostępna jest jedynie przez konsumpcję kiełków brokuła. Niestety testy konsumpcji wyizolowanego sulforfanu potwierdziły jedynie, że nie jest dobrze absorbowany, dlatego, jeśli ktoś chce poeksperymentować z tym składnikiem, musi sam wyhodować sobie kiełki brokuła.

Z ciekawości nawet zakupiłam nasionka brokuła, ale proces ich namaczania, przemywania i kiełkowania zwyczajnie mnie przerósł.

Ciekawostka: NAC neguje efekty Sulforfanu ¯\_(ツ)_/¯, więc nie ma sensu zażywać je razem.

4. Astaksantyna - koloryt, ochrona przed degradacją struktur kolagenu


Naturalne źródła:  algi
Co robi: silny przeciwutleniacz z grupy karotenoidów, który chroni istniejące zasoby kolagenu w skórze oraz poprawia jej koloryt

Astaksantyna to silny przeciwutleniacz produkowany przez glony. Ma charakterystyczny czerwony kolor, który możemy zaobserwować wśród wodnych stworzeń konsumujących glony, jak łosoś czy krab. To głównie poprzez spożywanie tych stworzeń, astaksantyna trafia do naszego organizmu. Jednak tragiczny stan zasobów morskich oraz kryzys połowu i produkcji ryb czy krabów, silnie przemawia na rzecz konsumpcji astaksantyny w formie suplementu pozyskiwanego bezpośrednio z glonów.



W czeluściach internetu można znaleźć wiele pochwał na rzecz suplementacji astaksantyną, głównie pod kątem łagodzenia zmian trądzikowych, oraz nadawania skórze zdrowego, różowego koloru. Polecam też do przejrzenia ten relatywnie nowy przegląd w temacie.

Mogę dołączyć swój głos do anegdot na temat poprawy kolorytu cery - rzeczywiście po kilku tygodniach regularnego zażywania astaksantyny, można gołym okiem zauważyć, że cera ma ładniejszy, różowawy ton i sprawia wrażenie bardziej przejrzystej. Suplementy z astaksantyną są też relatywnie tanie i łatwo dostępne.

5. DMAE - napięcie skóry (prawdopodobnie poprawia napięcie mięśni twarzy)


Naturalne źródła:  sardynki, sardele oraz łosoś
Co robi: zwiększa ilość choliny krążącej we krwi, niezbędnej do produkcji acetylocholiny (neutrotransmitera), oczyszcza komórki z lipofucyny

Poza byciem ultra-kontrowersyjnym składnikiem kosmetycznym, DMAE może być też zażywane w formie suplementu... gdzie jest równie kontrowersyjny. Nie będę tutaj wchodzić w szczegóły działania i zastosowania DMAE, ale jeśli ktoś lubi eksperymenty, polecałabym dać temu składnikowi szansę, zarówno w formie doustnej, jak i kosmetycznej. Oczywiście taki eksperyment warto poprzedzić solidnym douczeniem się w temacie oraz konsultacją ze specjalistą.



DMAE pomaga usunąć z komórek lipofucynę, pigment odkładający się w komórkach, będący oznaką ich starzenia. Tak zwane "plamy wątrobowe" na skórze są złogami lipofucyny. Choć nie ma badań bezpośrednio sprawdzających, czy DMAE może usunąć istniejące złogi lipofucyny, nie wydaje mi się błędnym założyć, że może mieć potencjał prewencyjny.

Ponieważ DMAE zwiększa poziomy acetylocholiny w organizmie, może mieć też pozytywny wpływ na napinanie się mięśni, gdyż to acetylocholina jest neurotransmiterem komunikującym skurcz mięśni. Z upływem lat, poziom acetylocholiny w ciele spada, więc i obserwowane są problemy z napinaniem i rozkurczaniem mięśni. Są anegdoty oraz teorie sugerujące, że suplementacja DMAE poprawia stan mięśni twarzy, dając wrażenie odmłodzonych rysów.

Moje pozytywne doświadczenia z DMAE wiążą się jednak głównie z jego formą kosmetyczną. Po raz kolejny obiecuję większy wpis w temacie DMAE w przyszłości.

6. EPA (jeden z kwasów omega-3) - zapobiega wiotczeniu skóry


Naturalne źródła:  mikro-algi
Co robi: chroni skórę przed wiotczeniem powodowanym wyciekiem kwasu palmitynowego z komórek tłuszczowych


We wpisie na temat związku układu limfatycznego ze zmarszczkami, pisałam o zwiotczającej mocy kwasu palmitynowego. Ale to samo badanie, które potwierdziło takowy wpływ owego wolnego kwasu tłuszczowego na fibroblasty, sugeruje, że EPA (kwas eikozapentaenowy) blokuje kwas palmitynowy przed zakomunikowaniem fibroblastom, by zwolniły produkcję. Są też badania potwierdzające, że EPA blokuje prowokowaną przez promienie UV produkcję enzymu rozpuszczającego kolagen oraz macierzy pozakomórkowej.

Jeśli chodzi o omeg-3, większość osób myśli o suplementacji olejami z ryb. Jednak w czasach, gdy wody i oceany są intensywnie zanieczyszczone, spożywanie suplementów z ryb wymaga kupowania specjalnych, wysoce przetworzonych preparacji, nie wspominając o nieznośnym posmaku i problemach żołądkowych, jakich łatwo dorobić się po takich tabletkach!

Alternatywą, którą bardzo polecam, są suplementy na bazie mikroalg. Ryby nie są "źródłem" kwasów omega-3, gdyż prawdziwymi producentami owych kwasów tłuszczowych są mikroalgi, które są konsumowane przez ryby. Produkcja suplementów zawiewająca pełen zestaw kwasów omega-3 z alg jest nie tylko przyjaźniejsza dla środowiska, ale też dużo bezpieczniejsza jeśli chodzi o skażenia metalami ciężkimi, itp.


_________________________________________________________________________________


Wszystkie wymienione przeze mnie w tym wpisie substancje można znaleźć w produktach spożywczych, więc nie są to jakieś wyszukane i nowatorskie syntetyki. Jeśli jest powód, by przyjmować je w formie spreparowanej, to jest to właśnie naturalnie niższe zapotrzebowanie na kalorie osób żyjących w nowoczesnym świecie. Jednak warto być krytycznym wobec dawki suplementu, oraz przyjmowania w dłuższej perspektywie czasowej. Wymienione powyżej suplementy jak DMAE, NAC czy nawet OMEGA-3 mają wpływ na poziomy acetylocholiny w ciele, więc warto być ostrożnym, jeśli chcemy je przyjmować razem.

Z mojej perspektywy, sięganie po suplementy, jest sposobem na radzenie sobie z ograniczonym limitem kalorii oraz problemami produkcji i pozyskiwania produktów jak ryby. Oczywiście nic nie zastąpi ochrony przeciwsłonecznej (ale takiej prawdziwej, nie jakieś tam cudowanie z olejem z pestek malin), dobrze dobranych kosmetyków, zdrowego trybu życia, masaży i ćwiczeń twarzy, itd.




Przedstawiane tutaj treści mają jedynie charakter informacyjny. Autor nie ponosi odpowiedzialności za działania czytelników, ani żadne konsekwencje wynikłe z zastosowania podanych tu pomysłów oraz technik. W razie wątpliwości skontaktuj się ze specjalistą.