wtorek, 9 kwietnia 2013

Kremy "CC", a może "DD"? ;p


Przyznam, że nie jestem entuzjastką "CC" kremów. O ile kremy BB z mojej perspektywy są produktem stworzonym, by wypełnić pewną niszę, kremy CC są tylko hasłem reklamowym, za którym nie stoi żaden nowy produkt.

Choć oficjalnie zawsze mówimy, że kremy BB powstały w Niemczech dla pacjentów po zabiegach laserowych, itd., to z mojej perspektywy historia wygląda trochę inaczej. Azjatki mają inne oczekiwania wobec kosmetyków - chcą silnej ochrony słonecznej (której nie uświadczysz w typowych podkładach i które praktycznie nigdy nie mają filtru PA), chcą, by ich skóra miała efekt "dewy", chcą, by była gładka i nie przeszkadza im, jeśli krycie jest lekkie. Dlatego Koreanki od lat mieszały i nadal mieszają własne podkłady - na dłoni mieszają podkład, bazę, krem nawilżający i krem przeciwsłoneczny i to nakładają na twarz. W odpowiedzi na to zachowanie, kilka firm wypuściło "zmieszane" już kremy pod nazwą "BB" i była to odpowiedź na istniejącą na rynku niszę.

Kremy CC nie są jednak tego typu produktem - jedyną motywacją do stworzenia nazwy były potrzeby marketingowe małych firm, próbujących wejść na rynek kilka lat temu. Ta cała "nowa generacja" kremów BB nadciąga już od dobrych 3 lat i na początku był to pomysł jakieś małej firmy z Chin. Potem atrakcyjną strategię marketowania się pod szyldem "nowej generacji kremów CC" podchwyciły inne małe firmy, jak choćby singapurska "Rachel K", która bardzo agresywnie promowała swoje produkty. Problem był z samym produktem - choć drogi i wiele obiecujący, nie był niczym innym, jak średniej klasy kremem BB, o znacznie uboższym składzie niż jego koreańscy kuzyni. Póki Rachel wpychała go każdej blogerce za darmo, produkt jakoś się trzymał, ale na chwilę obecną kurzy się gdzieś po kątach garstki sklepów.

...i to jest sedno mojego problemu z kremami CC - to nie jest tak, że w ciągu ostatniego roku firmy dokonały jakiegoś technologicznego przełomu, czy odkryły niszę na rynku. Tak naprawdę, pod szyldem CC firmy opychają całą gamę produktów, od kremów tonujących po podkłady mineralne; i nie łączy je żaden wspólny motyw przewodni (chyba, że potrzeby marketingowe uznamy za takowy). Rachel K twierdziła, że kremy CC mają być po prostu oparte na mineralnych składnikach i mogły służyć jako bazy pod zwykły podkład. Zaś firmy zachodnie obiecują nagle mocne krycie, bo ich pseudo-kremy BB były tylko kremami tonującymi. Marki koreańskie (jak Mizon) pod nazwą CC sprzedają zwykły krem BB, ale nie w tubce, tylko w słoiczku.

Po klasycznych kremach BB z Azji przynajmniej wiadomo czego się spodziewać - będą wygładzać, rozświetlać i pielęgnować. Czego spodziewać się po kremach CC? Ciężko powiedzieć - może pojawi się wśród nich jakaś zachwycająca perełka, która przypadnie do gustu wielu klientkom.

BB były naturalnym fenomenem, który nie potrzebował inżynierii marketingowej, aby się przebić - tysiące dziewczyn sprowadzało je z Korei, zanim nawet ktokolwiek wpadł na pomysł, by przetłumaczyć etykiety czy materiały marketingowe. "CC" to fenomen marketingowy - początkowo sygnalizujący potrzeby małych, niedoświadczonych firm, które nie miały wystarczająco mocnego produktu na przebicie się. Na chwilę obecną pomysł CC podchwyciły i duże koncerny, ale to o niczym nie świadczy.

Dla zachodnich koncernów, które dużo naobiecywały, ale w sumie nie dały rady wypuścić żadnego innowacyjnego produktu, jest to szansa, by znowu trochę sięgnąć do kieszeni klientek i odbudować zaufanie (zakładając, że tym razem wypuszczą coś ciekawego). Jest to też szansa, by usunąć z półek swoje pseudo-BB, z których mało który zachwycił klientki. (W Singapurze dla przykładu firma Maybelline co chwilę wypuszcza nowy krem BB, jednocześnie wycofując poprzedni, który miał stać się hitem.) Dla koreańskich firm, ogłaszających swoje produkty pod szyldem CC, jest to tylko odpowiedź na presję marketingową rynku, a nie efekt przełomu czy nowego pomysłu na produkty. Choć wierzę, że firmy takie jak Skin79, Missha czy SkinFood, jeśli zdecydują się na wypuszczenie CC, to stworzą dobre produkty, bo firmy te od lat produkują wyjątkowo dobre kosmetyki, więc można im zaufać. Ale nie spodziewałabym się w tubce niczego innego, niż przepakowanego kremu BB ;p.

Może właśnie dlatego, że pracuję w marketingu, takie hasła jak "nowa generacja" po prostu do mnie nie przemawiają. Przemawiają do mnie za to pozytywne opinie użytkowniczek, które same produkt kupiły i byłby nim zachwycone (bo blogerzy i sponsorowane recenzje to wiadomo.... są przyczyną pytania "ale czy działa tak naprawdę?"). Niestety nie ma takich sygnałów z rynku dla kremów CC i zakładam, że nie będzie, bo po prostu za tą kampanią marketingową nie stoi nic konkretnego.

Jeśli pojawi się jakiś produkt, który - tak jak Missha Perfect Cover czy Skin79 - zawojuje blogosferę bez marketingowców i PR'owców, wkładających produkt w ręce blogerów, wtedy uwierzę w kremy CC. Ale jak na razie mam tylko i wyłącznie powody do bycia sceptykiem.

 

79 komentarzy:

  1. czyli tak jak myślałam te CC to chyba jednak jakas sciema:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że mój wpis dość dobrze przedstawia moje podejście do tego typu "hitów".

      Usuń
  3. Etude House już ma swój CC cream I w przyszłym miesiącu sobie go przetestuje xD

    OdpowiedzUsuń
  4. http://wizaz.pl/Makijaz/Nowosci-kosmetyczne/Nowy-krem-CC-od-FM-Group a co myslisz o tym?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. przecież, napisała w poście co o takich produktach myśli:P

      Usuń
    2. Śmieszą mnie opinie dziewczyn, które wypisują rzeczy w stylu 'och, próbowałam już kremu BB od eveline i od garniera, zaden nie byl dobry'. A jak miał być, skoro to nie są oryginalne kremy BB? Nakupią tych bubli, które z oryginałami nie mają nic wspólnego i piszą potem mylące recenzje. Tak samo teraz CC... Akurat FM jest firmą od której nie kupiłabym nic poza perfumami. Ich ceny są śmieszne w porównaniu do jakości czy wyboru cieni i podkładów, a teraz wypuścili kolejny szajs za grubą kasę, a one się na to rzucają... Ech.

      Usuń
    3. Ale z drugiej strony nie ma się co dziwić, skoro same nawet nie wiedzą skąd wywodzą się kremy BB. Ostatnio widziałam gdzieś, że dziewczyna jest zachwycona z kremu BB Skin 79 z podpisem "to w ogóle jest produkt z chin i podobno ma coś ze ślimaka, ale ja w to nie wierzę". Ehm.

      Usuń
    4. Używałam BB Garniera (zakup mamy) i BB od Eveline (zakup mój) i są to zwykłe, modne kilka lat temu, kremy tonujące, które w Polsce nie zrobiły kariery. Pamiętam, że jakieś 6 lat temu nachalnie reklamowany był kremo-puder dla nastolatek od Nivea, ale był okropny, wysuszał i zapychał, a jakie piękne smugi robił. Teraz producenci mają okazję wcisnąć pseudoBB, bo Polski nie mają porównania z tymi azjatyckimi. Nie ma chyba firmy kosmetycznej która nie miałaby w ofercie BB, wszystkie mają, te tańsze i te bardziej luksusowe, teraz ta sama machina marketingowa opycha nam CC. Mam jeszcze jeden BB od Bell. Nie wiem, czy używacie kosmetyków tej firmy, ale ja je uwielbiam, zwłaszcza podkład Multi Mineral. Zachęcona promocją w Naturze kupiłam ichni BB i jestem bardzo zadowolona. Lżejszy niż puder, ale dobrze kryje, moją twarz ładnie wygładza, cera po użyciu wygląda zdrowo i naturalnie. Czy któraś z was używała tego BB? Macie jakieś porównanie Bell z BB azjatyckimi? Ja niestety nie mam, a bardzo mnie ciekawi jak wypada nasz polski produkt za 20 zł w porównaniu z tymi "oryginalnymi". Może to pytanie nie na miejscu, ale wiele dziewczyn w Polsce, w tym mnie, nie stać na zamówienie Holiki, czy Skin79, zwłaszcza, że z BB jak z kremami trzeba potestować, żeby trafić na coś idealnego i odpowiadającego cerze, a nóż na naszym rynku jest coś w rozsądnej cenie co leżało bliżej "azjaty" niż Garnier :)

      Usuń
    5. Jeżeli kupujesz podróbki BB za 20 zł, to zdecydowanie stać Cię na oryginalne kremy BB z Korei. Na eBay'u możesz znaleźć mnóstwo aukcji od koreańskich sprzedawców, na których możesz kupić oryginalny produkt za znacznie niższą cenę, niż normalnie (jeśli oczywiście Ci się poszczęści i nikt Cię nie przebije ;P). Ja wylicytowałam dla siebie BB krem Skin79 Dream Girls za $6,50 a dla mamy duże opakowanie Elishacoy Time Capsule (30 ml) za $9,50 (co uważam za sukces na wielką miarę, bo normalnie krem ten kosztuje około 30 dolców). Więc można? Można. ;)

      Usuń
    6. Dziewczyny kupują podkłady i inne kosmetyki nawet za 100zł, ale 18 dolarów na cały krem BB dobrej firmy to za dużo.

      Usuń
  5. Mam pytanie, czy jeśli podkład ma filtry spf to i tak nie ma filtru PA?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciężko jest ocenić ochronę przed promieniowaniem UVA, bo nie da się tak jak w przypadku ochrony przed UVB ocenić rumienia. Efekty działania promieniowania UVA są odległe w czasie, dlatego do dziś nie ma jednej, wiarygodnej metody, tak jak to jest w przypadku filtrów anty-UVB (SPF). Można co najwyżej oszacować ochronę anty-UVA, więc wiele firm w Europie i Stanach po prostu tego nie robi.

      Usuń
  6. na razie testowalam tylko tony moly cc. niestety nie nadaje sie on do cery mieszanej bo szybko splywa. w planach mam zakup probek hery cc i su:m. podoba mi sie pomysl tego ze sa to kremy bez odcienia, ze maja dopasowac sie do pigmentu skory. Moze byloby to rozwiazanie dla sezonu letniego, gdy przy opalonej skorze kazdy bb jest za jasny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zwykłe kremy BB też dopasowują kolor, póki nie kupimy czegoś bardzo kryjącego. Swoją drogą zabawne, że chwalisz kremy CC za brak odcienia, kiedy Zachodnie marki podkreślają siłę krycia kremów CC - nie da się mieć siły krycia i dopasowującego się pigmentu. Im bardziej kryjący produkt, tym mniej dopasowujący się pigment.

      Usuń
    2. To ja od razu podpowiem, ze Hera CC też się nie nadaje do cery mieszanej, tak jak Tony Moly to krem nawilzajacy, no i Hera CC ma odcienie, nie jest to biały krem z kapsułkami koloru, który przy rozcieraniu zmienia kolor. No i to nie jest tak, że one dopasowuja sie do odcienia skóry, The History of Whoo też jest kremem "color change", a po rozsmarowaniu trochę odcina się od koloru skóry.

      Usuń
    3. Ja od pewnego czasu używam The Face Shop CC cream i powiem ,że jestem zachwycona. Po nałożeniu cera wygląda bardzo naturalnie oraz "promienieje". Używałam kiedyś skin79 pink , Misha M perfect cover ale miałam wrażenie, że po ich aplikacji moja cera miała szarawy odcień co nie wyglądało zbyt dobrze -.-' dlatego służyły mi do rozjaśniania za ciemnych podkładów ;) Ostatnio zakupiłam Etude House BB cream Bright Fit ale nie jestem z niego zbyt zadowolona. Ten CC crem mam w dwóch odcieniach. Na początku zamówiłam 1 ale obawiałam się, że będzie za jasny więc zamówiłam jeszcze 2. Muszę przyznać, że ten jaśniejszy jak i ciemniejszy całkiem nieźle dopasowują się do koloru skóry ;) Jedynym minusem jest cena 30$ za 20g o.O

      Usuń
  7. Cukrze ja to Ci dziękuje, ze z własnej woli uświadamiasz nasz co i jak z tymi roznymi nowinkami kosmetycznymi i ogólnie:):*

    OdpowiedzUsuń
  8. DD czyli do pupy, przynajmniej byłoby wiadomo jak rozszyfrować taki skrót ;P Trochę to żałosne jest, że każda firma musi, po prostu musi wyskoczyć z jakiś BB badziewiem.

    OdpowiedzUsuń
  9. Przyznam, że pierwszy raz słyszę o kremach CC. I dobrze, że przeczytałam ten post, bo jak bym zobaczyła gdzieś taki krem to pewnie bym kupiła. Myśląc, że to jakiś nowy cud.

    OdpowiedzUsuń
  10. Pięknie dziękuję za tę notkę, właśnie o taką profesjonalną opinię mi chodziło, kiedy prosiłam o wpis o tej tematyce. :) W takim razie zostaje mi na razie zostać przy BB od Misshy. ^^

    OdpowiedzUsuń
  11. Myślałam, że CC to tylko marny chwyt marketingowy Max Factora, bo ta marka jako pierwsza wprowadza właśnie na polski rynek taki produkt. Ciekawe czy zgodnie z "logiką" "alafbetyczną" pojawią się kremy DD o.O

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pierwsze było FM Group, kilka miesięcy temu. Co nie zmienia faktu, że niczego nowego ten produkt nie wniósł.

      Usuń
  12. wystarczy przeczytac ze zrozumieniem etykiete,a potem logicznie zastanowic sie nad "cudownymí" zastosowaniami kremu. najwazniejsza jest swiadomosc.
    a jeszcze z innej beczki, drogi cukrze, ciekawa jestem modowych nowinek na lato z dalekiego wschodu,bo na szczescie, zima nas wreszcie opuszcza ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podpisuje się pod tym. Również jestem bardzo ciekawa:)

      Usuń
    2. o, ja tak samo! modowe nowinki - to jest to :)

      Usuń
  13. a u nas w na polskim serwerach kremy CC zbierają same pochwały - wszystkie chwalą, że są lepsze od BB kremów nawet tych z Korei - ale to dotyczy produktów typowo europejskich (mam na myśli krem CC) nie wiem jest sprawa toczy się w Azji. Z BB kremów genialny jest nasz polski Lirene BB krem. Nawet posiadaczki koreańskich oryginałów są nim zachwycone. Jedyny porządny europejski BB krem,który ma najwięcej wspólnego z BB kremami. Pozostałe to wciśnięty o wiele za ciemny kolor z nierównomiernie rozprowadzającym się kryciem, smugami itp. typu podróba kremu BB z Nivei

    OdpowiedzUsuń
  14. Czyli tak jak myslalam, te kremy CC sa nic nie warte tak jak europejskie bebiki :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kto wie, może pojawi się jakaś perełka.. ale jak na razie nie widzę powodów do tego "hurra entuzjazmu" jaki promują media.

      Usuń
    2. Nie zgodzę się, CC kremy to nie jest nowość, są na rynku od co najmniej 2, 3 lat tylko boom na nie jest teraz z opóźnieniem tak jak i z bb kremami było. Sama testowałam kilka jakis czas temu i ich wielką zaletą jest to że są jaśniejsze od bb kremów. Także bladziochy mogą w CC uderzać- ale mam na myśli tylko te azjatyckie kosmetyki.

      Usuń
  15. Denerwuje mnie trochę twoje zachwycanie się bb cream, Azjatycki Cukrze. Ja testowałam parę bb cream'ów, ale każdy jest taki sam. Każdy ma zerowe krycie, więc nie rozumiem tych reklam jakoby miał niesamowicie zakrywać blizny, przebarwienia, itp. Chyba w tych reklamach zadziałał xiuxiu. Jedynym plusem jest to, że występuje w bardzo jasnych odcieniach, choć to dla Polek nie jest odpowiednie (mimio, że ja jestem blada jak "ściana", to większość kobiet jakie znam ma choć odrobinę zdrowej opalenizny co nie wygląda ładnie z, np. fasolkowy czy ten ze ślimaka (czy jakoś tak)). Mimo, że chętnie czytam twojego bloga to to twoje "lekkie" uwielbienie do bb jest odrobine wnerwiające i pewnie wprowadza w błąd wiele osób czytających bloga. Sama się na to nabrałam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli swoją opinie o kryciu kremó BB opierasz na fasolkowym z SkinFood lub It's Skin "Prestige"... to akurat trafiłaś na dwa moim zdaniem wyjątkowo mało kryjące kremy. Fasolowy to bardziej "perfektor", nawet ciężko mówić, że ma krycie. Tak samo "Prestige" - ultra lekki, możesz poczytać moją recenzję na Azjatyckim Bazarze. Kryjące to są np. Bio-Essence "Platinum" albo Holika Holika, czy choćby Etude "Precious Mineral".

      Usuń
    2. Ja używam dwóch bb creams ze Skin79 - Intense Classic Balm oraz pomarańczowego i oba są niesamowicie kryjące, nie spotkałam chyba jeszcze do tej pory nawet klasycznego podkładu, który by tak mocno krył... Może zamiast potępiać wszystko w czambuł spróbowałabyś innych bb creams niż do tej pory? :)

      Usuń
    3. Ale niby jak wprowadza w błąd? To jest jej subiektywna opinia. "Zachwyca" się nimi bo jej odpowiadają, ale LOGICZNE jest to, że nie każdemu będą pasowały. Ciekawe czy hejtujesz też inne blogerki piszące recenzje i "zachwycające" się jakimiś podkładami bo tobie nie pasują i to ONA cię wprowadziła w błąd bo jej potrzebom odpowiadał, ale nie twoim ;p
      Cukier nigdy nie pisał, że te kremy będą miały krycie takie jak standardowy podkład. Sama używałam Skin79 Hot Pink i bardzo fajnie wyrównał mi koloryt, poziom krycia mi odpowiadał (bo jak masz masę niedoskonałości, syfów, itp. to się nie dziwię, że ci nie pasował ;p), tylo był za szary jak dla mnie i tyle.
      Poza tym azjatyckie marki nie produkują dla klientek europejskich więc nie każdej Polce będą pasować, proste. XD

      Usuń
    4. Zgadzam się , pomarańczowy skin79 , zielony Lioele dollish to mocno kryjące, dobre bb kremy.

      Usuń
    5. Dziwi mnie, że niektórzy traktują takie pojedyncze wpisy jak Biblię. Ja zanim kupiłam BB cream czytałam całą masę recenzji, żeby wkońcu wybrać w miarę kryjący krem. Podkłady też są różne, mniej kryjące lub bardziej, lepsze lub gorsze.

      Usuń
    6. A to ciekawe bo próbowałam kremu BB z Tony Moly i zaskoczył mnie kryciem, prawie taki jak maja podkłady. Z reszta okazał się lepszy, bo podkład i tak zawsze mieszałam z kremem przed nałożeniem na twarz a tu nie musiałam tego robić.

      A co do zastosowania u osób po operacjach czy z bliznami, NIGDZIE nie jest napisane że ma je kryć. Po prostu była to opcja dla osób po operacji, z wrażliwą, uszkodzoną czy podrażniona skórą, którzy chcieli jednak mieć makijaż. A tradycyjne produkty mogły dodatkowo zaszkodzić. Kremy BB dawały taką możliwość jednak nie maskowały blizn, do tego sa produkty do zadań specjalnych i raczej nie do stosowania na codzień czy tym bardziej nie na całą twarz.

      Usuń
    7. Lady_Mosquito- Skin79 Hot Pink jeszcze nie wypróbowałam, ale czytając u Ciebie o jego ,,szarości" to chyba to zrobię, bo mam Skin79 Orange i podoba mi się, ale jego kolor jest dla mnie troszkę za ,,żywy" ;)

      Usuń
  16. Od kwietnia w UK dostępne są kremy CC wypuszczone przez L'Oreal i Estee Lauder bodajże... Ciekawa jestem, jak je ocenicie.

    OdpowiedzUsuń
  17. Niesamowite! Miałam nadzieję, że będę pierwsza! No trudno. Wiesz, jestem dopiero w podstawówce, więc nie używam kosmetyków. Ale jak na swój wiek, myślę, że dość dobrze rozumiem marketing. I to prawda. Producenci nie cofną się przed niczym, żeby tylko zarobić....

    OdpowiedzUsuń
  18. Witaj. Osobiscie nigdy nie uzywalam kremu BB, tym bardziej CC ;D
    Latem nad morzem, mieszam swoj podklad z kremem, z wysokim filtrem i siup na twarz :)
    Bardziej sie swiece, ale nie przypiekam.
    Czy dodasz wpis o Wietnamie? Moze znasz jakies kobiety z Wietnamu?
    Uwazam, ze to najpiekniejsze kobiety na swiecie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wow, myślałam, że jestem jedyna w swojej opinii o Wietnamkach. Piękne są :)

      Usuń
  19. Ja na CC poza mailami trafiłam jakieś 8 miesięcy temu, szukając info o kremach BB. Erisowa próbowała tu wypromować CC, ale po samym składzie to była bujda na resorach. A tak to trafiłam dzięki temu na twój (wasz?) blog?
    I skoro już tu jestem, to nawiążę do twojego wcześniejszego posta dot. tego dlaczego piszesz o urodzie- Pisz dalej! Haters gonna hate, heaters gonna heat:) Piszesz głownie dla siebie i dla sobie i mnie podobnych :) U mnie na blogu mam za to głownie komentarze spamowskie :)
    Osoby, któym się treść bloga nie podoba, radziłabym udać się do najbliższej apteki i poprosić o Stoperan, bo was chyba posr...ło. Jak się nie podoba, to nie czytaj.
    A co do kremów BB, to mi bardzo pasuje Missha Signature wrinkle filler, który jest jak dla mnie rewelacyjny.
    Keep up the great work :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sugerujesz że 5,5K osób na blogerze i 24 K osób na FB się mylą? Powinnaś sama kupić Stoperan bo srasz z zazdrości.

      Usuń
  20. Dlatego zawsze warto czytać składy. To nic nowego że producenci za wszelką cenę chcą wcisnąć nam towar obiecując cuda na kiju i nie warto brać tych obietnic dosłownie :P Choć szczerze mówiąc zaciekawiły mnie chińskie CC kremy firmy iFiona, te pojawiające się kropelki wody, zmiana koloru i inne bajery. Chętnie bym je wypróbowała :) No ale jak na razie używam BB kremów i jestem całkowicie zadowolona.

    OdpowiedzUsuń
  21. O. A ja pierwszy raz słyszę o CC :) Ostatnio zdecydowałam się na BB polskiej firmy wibo i całe szczęście, że zrobiłam to z pełną świadomością, że koło prawdziwego BB to nawet nie stało -_-'

    OdpowiedzUsuń
  22. W życiu o tym nie słyszałam .__.'

    OdpowiedzUsuń
  23. JA [pierwszy raz słyszę o tym całym CC :P

    OdpowiedzUsuń
  24. Jesteś niesamowita. Dosłownie wczoraj przyszły mi próbki dwóch kremów bb marki skin 79, które zamówiłam głównie dzięki tobie i twoim recenzjom. Dodatkowo gratis dostałam próbkę kremu CC marki Hera i właśnie pomyślałam, że fajnie by było poznać twoje zdanie w tej kwestii. I proszę, dzisiaj post. Chyba czytasz mi w myślach.
    A tak a propos, trafiłam na twojego bloga kilka tygodni temu, kanał na yt już cały przemęczyłam i jestem zachwycona. Oczywiście to przemęczyłam mówię czysto żartobliwie, bo dostarczyłaś mi prawdziwą rozrywkę. Po pierwsze wspaniale się ciebie słucha (a uważam, że to akurat w youtubowej działalności najważniejsze), po drugie dzięki tobie poznałam Singapur, po trzecie zaczęłam dbać o cerę (to powinien być 1 punkt na liście, ale uznajmy trójkę za liczbę szczęśliwą). Po czwarte odkryłam kremy bb i już jutro pierwszy wypróbuję. W zeszły weekend przekopałam pół twojego bloga, seria o Akademii Koreańskiego Stylu była fenomenalna (tak jak i o dbaniu o cerę, azjatyckich kosmetykach, etc podobnych rzeczach). Chcę ci tylko powiedzieć, że odwalasz kawał świetnej roboty, a co najważniejsze inspirujesz. To co powiedziałam wyżej, dzięki tobie zaczęłam dbać o własną cerę i czuję się teraz sama ze sobą o niebo lepiej. Właśnie dlatego chciałabym ci ogromnie, OGROMNIE podziękować i życzyć czasu na pisanie kolejnych artykułów na blogu oraz realizowanie kolejnych materiałów filmowych. Nie wiem, czy zabrzmię za bardzo patetycznie i staromodnie, ale szczęścia ci oczywiście też życzę. Razem ze swoim mężem tworzycie świetny duet. Tylko pozazdrościć ;)
    Kończąc, wciąż chce mi się śmiać, że akurat dodałaś wpis, na którym mi zależało z dnia na dzień. I dziękuję za to co robisz i za to, że inspirujesz na pewno nie tylko mnie, ale i wielu innych ludzi.
    Buziaki! :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Widziałam już nieazjatyckie CC, ale powiem szczerze, że mam tyle BB do potestowania, że na razie do CC mnie nie ciągnie.

    OdpowiedzUsuń
  26. Dziekuje za szersza wypowiedz na temat kremow CC z perspektywy rynku azjatyckiego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. szkoda tylko że Azjatycki Cukier nie przetestowała osobiście ani jednego cc kremu tylko się wymądrza i neguje. Są dobre cc kremy i kiepskie, tak samo jak są świetne i beznadziejne bb kremy czy podkłady. Polecam wypróbować iFiony i Etude House.

      Usuń
  27. CC ma Avon, słyszałam że Aro ma wypuścić na rynek serię kremów. Dostępne będą AA, KK i właśnie wspomniany przez ciebie DD. Dostępne będą w Macro w oszałamiającej cenie 4,99.

    OdpowiedzUsuń
  28. kremy DD już "wchodzą":
    http://www.wmagazine.com/w/blogs/thedailyw/2013/03/14/dd-creams-by-julep.html
    ciekawe do której litery alfabetu "dojadą" ^^

    OdpowiedzUsuń
  29. http://www.wmagazine.com/w/blogs/thedailyw/2013/03/14/dd-creams-by-julep.html

    ciekawe do której litery alfabetu "dojadą" ^^

    OdpowiedzUsuń
  30. To może XX od razu? ;) wg mnie to tak jak piszesz, kolejny chwyt marketingowy.

    OdpowiedzUsuń
  31. To już jest dla mnie zdecydowanie zabieg czysto marketingowy ;) W ogóle nie jestem do niego przekonana ;) Chociaż,gdybym miała możliwość to pewnie bym wypróbowała taki produkt.

    OdpowiedzUsuń
  32. A gdzie można kupić przez internet ubrania typu gyaru?

    OdpowiedzUsuń
  33. Błogosławieństwo Pana nad tym blogiem!

    OdpowiedzUsuń
  34. Bardzo chciałabym wypróbować taki "prawdziwy" krem BB :)

    OdpowiedzUsuń
  35. Dawno już chciałam Ci zadać to pytanie ale jakoś tak wyszło. Ostatnimi czasy na różnych kanałach reklamowany jest "pierwszy w Polsce innowacyjny krem BB" firmy Garnier. Wiesz coś może na temat tego kremu? Ciekawa jestem czy to kolejny krem tonujący czy ma może działanie podobne do azjatyckich kremów BB. Bardzo chciałabym go kupić, ale nie chcę wydawać kasy w ciemno, więc zależy mi na odpowiedzi. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam ,a czy ja mogę odpowiedzieć? ponieważ mam porównanie, według mnie nie kupuj tego kremu ,bo nie ma nic wspólnego z azjatyckimi kremami BB.Przede wszystkim różnią się ,składem kolorem i efektem jakie dają na cerze.Te kremy ,,zachodnie BB'' spowodowały u mnie zacieki na twarzy mimo tego ,że nakładałam różnymi sposobami i ilościami po paru godzinach się ścierają i ciemnieją na twarzy , i to co mnie denerwowało ,że widać że masz ,,coś na twarzy''Jeśli szukasz lekkiego kremu tonującego to polecam Ci (według mnie)to krem BB it's skin z filtratem ślimaka kupisz go na azjatyckim bazarze TO NIE JEST REKLAMA!! uważam ,że z kremów BB on jest najlżejszy i możesz go spokojnie używać , wystarczy odrobina kremu i całą twarz pokrywasz ,właśnie moim zdaniem zachowuje się trochę ,jak krem tonujący , a jednocześnie zakryje co nie co :)Pozdrawiam .

      Usuń
    2. POdróba. Nie ma nic wspólnego z azjatyckimi kremami BB, niestety:(

      Usuń
    3. Dzięki za odpowiedzi. W takim razie już lepiej trochę dołożyć i kupić porządny krem z Azjatyckiego Bazaru :)

      Usuń
  36. Dziękuję za wyjaśnienie mi, co to są te kremy CC i przy okazji dokładne informacje o kremach BB!

    OdpowiedzUsuń
  37. Jakie ty farmazony piszesz o własnej ideologii z BB - naginasz rzeczywistośc jak chcesz.Kremy BB mają to dewy o której niby piszesz, czemu chwalisz tylko co co masz w sklepie? A filt PA++++ ma już dośc dużo kremów kochana.
    Co do CC to fakt zgadzam się wymysl marketingowców - to po prostu od wielu lat znane kremy miejskie City Cream, strasznie dorabiasz ideologię do swoich potrzeb:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana, bo taka jest idea Bazaru - trafiają tam tylko kosmetyki, które lubię i które byłabym gotowa polecać :P Więc jeśli jakiś BB lubię, to tam trafia.

      Usuń
    2. AzatyckiCukier, testowałaś kiedykolwiek jakiś krem CC??:P

      Usuń
    3. Anonim, mam w domu CC z SkinFood i Etude House, ale nie wiem za bardzo co o nich myśleć. Tych zachodnich na razie nie mam w planie próbować, chyba, że zobaczę jakieś nie-sponsorowane pozytywne recenzje jakiegoś, to wtedy chętnie spróbuję.

      Usuń
  38. E tam - ja nie kupuję reklam - nivea, garnier i tp na mnie nie działają wcale. Sama sobie coś wybieram. Jak mi nie pasuje to nie kupuję. W ogóle o tych CC nie słyszałam bo do takich info nie dochodzę :)

    OdpowiedzUsuń
  39. Testowałam krem cc clinique - trudno sobie wyobrazić cośgorszego. Kolor jest widoczny, a jednocześnie w ogóle nie kryje. Gęsta maź, nieprzyjemne bardzo. Testowalam też olay i l'oreal i sa to zwykłe kremy koloryzujące.

    OdpowiedzUsuń
  40. Co do kremów bb, żaden mi się nie podoba, a testowałam chyba wszystkie. Azjatyckie kremy bb są po prostu szare i skóra wygląda jak chora.

    OdpowiedzUsuń
  41. MISSHA ma tez pelno bubli..PERFECT COVER -dla mnie to najgorzsy krem bb zmylam go po 5 minutach po naloozeniu czulal jakbym miala cos SKARZONEGO NA SKORZE...blysk byl niezdrowy + prawie nic nie krylo to+ brzydko niezdrowo wygladalo,szarawo..

    OdpowiedzUsuń
  42. Z twojej perspektywy wiecznie wszystko będzie wyglądało inaczej, zawsze rynek azjatycki jest lepszy od naszego, zawsze będziesz doszukiwać się żeby tylko wyszło że to pomysł azjatów od chińskich bajek, jak zwykle.

    OdpowiedzUsuń
  43. hahahahhahahhahahttp://michellephan.com/blog/post/beauty-news-dd-creams to proroctwo <3 naszczęście alfabet jest długi...

    OdpowiedzUsuń
  44. Witam! Właśnie jestem ostatnio bardzo zainteresowana kremami CC i muszę powiedzieć, że nie do końca się zgadzam, że to tylko chwyt marketingowy (no pewnie trochę). Dostałam próbkę kremu Tonymoly Luminous Aura CC i tak mi się spodobał, że kupiłam całe opakowanie. Ogólnie bardzo się różni od kremów BB, jest biały i bardzo słabo kryjący, raczej tonujący, ale za to daje o niebo bardziej naturalny wygląd, a tego mi właśnie było trzeba, szczególnie na lato, rewelacja! Niedoskonałości tylko poprawiam korektorem i szlus. Krem długo się trzyma i w ogóle nie widać, że mam jakikolwiek makijaż, nawet z bardzo bliskiej odległości. Wpatruję się w lustro i gołą skórę tylko widzę:O, jedynie z tą różnicą, że jest o wiele piękniejsza od oryginału;) (mam cerę mieszaną, ze skłonnością do suchej i sporadycznymi wypryskami "w te dni"). Dodam jeszcze, że jak oglądałam takie kremy na Ebayu, to czytałam, że używają one technologii mikrokapsułek dzięki czemu właśnie bardziej dopasowują się do skóry, ale pewnie to nie jest żadna reguła. Spotkałam się z tym w opisach kremów Missha, Tonymoly i The Face Shop zdaje się. Z drugiej strony czytałam też gdzieś coś zupełnie odwrotnego, że CC mają być właśnie bardziej kryjące niż BB. W każdym razie krem CC Tonymoly bije na głowę wszystkie BB jakie miałam do tej pory, a były ich dziesiątki. Na razie na pewno na nic go nie zamienię, ciekawe tylko nadzieję, że w innych porach roku też będzie dla mnie taki dobry.

    OdpowiedzUsuń
  45. Och, również uwielbiam, uwielbiam, uwielbiam krem Tonymoly CC! missha i The Face Shop też dają radę:)

    OdpowiedzUsuń
  46. Ja testowałam ostatnio krem cc The Face Shop . Na początku byłam sceptycznie nastawiona ,ale jak nałożyłam na twarz to pomyślałam że to mój ideał. Jestem pod wrażeniem, jak dla mnie okazał się lepszy od bb. Jeżeli chodzi o kremy bb to moim ulubieńcem jest dr g . Jeszcze muszę spróbować tonymoly luminous

    OdpowiedzUsuń

Komentarze pisane w celach promocji własnego bloga lub innych stron nie będą publikowane. Linki do relewantnych wpisów na blogach czy innych stronach są mile widziane. ale linki nie związane z tematem lub komentarze zawierające dopisany link do bloga nie będą publikowane.

Przedstawiane tutaj treści mają jedynie charakter informacyjny. Autor nie ponosi odpowiedzialności za działania czytelników, ani żadne konsekwencje wynikłe z zastosowania podanych tu pomysłów oraz technik. W razie wątpliwości skontaktuj się ze specjalistą.