czwartek, 20 stycznia 2011

3 rady na poprawę stanu cery, które ciągle słyszę w Singapurze.

W Singapurze bardzo dużą wagę przykłada się do zdrowo wyglądającej cery, a dokładnie do promiennej i świeżej cery. Z tego powodu najgorszym co można usłyszeć, jest uwaga z serii „wyglądasz na zmęczoną” i większość kosmetyków i zabiegów w SPA jest nakierowanych właśnie na zwalczanie objawów zmęczenia.
Ale jakie inne sposoby polecają lokalni mieszkańcy Singapuru?
1. Woda, woda i jeszcze raz woda – zwłaszcza w kulturze chińskiej picie dużej ilości wody uznawane jest za uniwersalne remedium na wszystko. Boli cię głowa? Przeziębiłeś się? Masz problemy z cerą? Pij dużo wody! Ale nie mówimy tutaj o popularnej w Polsce wodzie mineralnej… tubylcy bardzo gustują w wodzie destylowanej, zaś z pogarda patrzą na Evian (jedyna mineralka dostępna w SG). Pomysł na piecie destylowanej bierze się z przekonania, że poprzez wywołanie efektu osmozy z komórek w naszym ciele „wyciągną” się wszystkie toksyny i będziemy zdrowi jak nigdy.

2. Ćwicz jogę – joga jest w Singapurze niesamowicie popularna, praktycznie każda kobieta ją ćwiczy lub ćwiczyła. Osobiście nie jestem fanem, ale muszę przyznać, że po cerze można poznać, kto ćwiczy, a kto sobie odpuszcza. Cera osób regularnie uprawiających tą dyscyplinę jest naprawdę promienna, przejrzysta i wygląda młodo.

3. Peeling ponad wszystko – jeśli wierzyć etykietom kosmetyków, przyczyną niezdrowo wyglądającej cery jest warstwa zszarzałego naskórka, którą wystarczy usunąć, aby wyglądać na zdrową i wypoczętą. Dlatego nie brakuje tutaj wszelkiego rodzaju peelingów i innych ścieraczy, jak i kosmetyków zawierających składniki złuszczające.

O ile ćwiczenie jogi jako tako ma dla mnie sens, to picie destylowanej wody czy ciągłe złuszczanie nie wydają mi się takimi dobrymi pomysłami szczerze mówiąc ;).

Poza tymi radami niektórzy wierzą, że należy unikać „gorących” potraw (czyli takich które rozgrzewają nasze ciało – jak mleko, czekolada, mięso, itp.), zażywać preparaty z ptasich gniazdek ( fuuuuuuuuj!!!) czy odwiedzać regularnie kosmetyczkę (moje koleżanki chodzą z ogromną regularnością na comiesięczne wizyty).

A jakie są wasze patenty na piękną, promienną cerę?

36 komentarzy:

  1. jedyne co robię dla piękna mojej cery, to tępe oglądanie filmików o kremach w Twoim wykonaniu. jak można się domyślać jak każdy facet nic z tego i tak nie rozumiem, ale po każdym odcinku mam wrażenie, że moja skóra promienieje ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po przeczytaniu tego komentarza -> umarłam.

      Usuń
    2. Dokładnie, aż mnie zatkało, miło widzieć że jakiś facet przynajmniej czyta bloga. Mogłoby być takich więcej :)

      Usuń
    3. Ja mam tak samo, tylko jestem dziewczyną ;) Chyba coś w tym jest :D

      Usuń
  2. Podkład rozświetlający i dobry korektor:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Chodziłam kiedyś na jogę i muszę przyznać, że to coś niesamowitego ! :)
    Zawsze po ćwiczeniach czułam się wspaniale, jak nowo narodzona, rozluźniona, odstresowana, dotleniona, zdrowa. Ale potem zaprzestałam, jednak myslę znowu się zapisać :).
    Polecam wszystkim!!

    OdpowiedzUsuń
  4. Mają rację z peelingiem... złuszczanie, złuszczanie, złuszczanie.

    OdpowiedzUsuń
  5. Picie wody destylowanej powinno być zabronione ponieważ z ogromną skutecznością wypłukuje sole mineralne z naszego organizmu!!! Nie wiem w jaki sposób w Singapurze kobiety mają promienną cerę pijąc wodę destylowaną ;P.

    OdpowiedzUsuń
  6. Do tej pory pamiętam jak na chemii nasłuchałam się jak picie wody destylowanej jest szkodliwe dla organizmu człowieka... Dziwi mnie więc mocno ta metoda o.O

    OdpowiedzUsuń
  7. Czekolada zdecydowanie nam szkodzi, ale ja czasem nie mogę sobie odpuścić ;/

    Od dziś więcej piję wody.

    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  8. Kremuń nawilżający :)

    OdpowiedzUsuń
  9. ja stawiam na dokładne oczyszczanie ! :) no i nawilżanie kremami :) np. z wit. A :) u mnie skutkuje w walce z trądzikiem :)

    OdpowiedzUsuń
  10. oczyszczanie za pomoga peelingow, unikanie czekolad, tlustych rzeczy etc... ale na pewno nie picie wody destylowanej! jestem w szoku..

    OdpowiedzUsuń
  11. Z regularnymi wizytami u kosmetyczki się zgodzę, ale picie wody destylowanej? Codziennie w laboratorium zużywam kilka litrów wody destylowanej, ale nigdy mi nie przyszło do głowy, żeby się jej napić :p Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Zgadzam sie z "zzielona" picie jakijkolwiek wody w duzej ilosci wcale nie poprawia stanu cery a wrecz przeciwnie moze miec negatywne skutki dla naszego organizmu. Juz dawno zostal obalony ten mit i juz nie raz pisano o tym na polskich portalach urodowych. Jedna chinka-lekarz chinskiej medycyny powiedziala mi nawet ze duze picie wody moze spowodowac ze twarz jest spuchnieta, ale wtedy owszem buzia wyglada na gladsza.
    Preparaty z ptasich gniazd jadlam (ba nawet sama je sobie w domu gotowalam) na problemy oddechowe i alergie, nie sa wcale zle, nie maja zadnego smaku ani zapachu. zato z miodem, ciemnym cukrem, jako dodatek do deserow potrafia pysznie smakowac.

    OdpowiedzUsuń
  13. Oczywiście picie wody w odpowiednio dużych ilościach czyli ok. 2 litrów dziennie jest zdrowe, nie tylko dla cery. Ale kurde nie destylowanej! Przecież ona organizm wyjaławia, nie tylko ze "złych" rzeczy, ale przede wszystkim z dobrych... Złuszczanie i owszem, byle nie za często, bo się pozbędziemy warstwy lipidowej, która nas chroni przed świństwami krążącymi w powietrzu. A joga? Nie wiem, chętnie bym kiedyś spróbowała:) M.

    OdpowiedzUsuń
  14. Peeling, picie wody, krem nawilżający, niepalenie papierosów. Podobno to, że od czekolady robią się pryszcze jest mitem.
    Za to przynajmniej mi cera robi się brzydka od nadmiernego "pielęgnowania" skóry środkami na trądzik. Są chyba przeładowane tymi leczącymi dobrami i w połączeniu z intensywnym szorowaniem i wklepywaniem dają taki efekt.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to niemit - mi się od czekolady robią pryszcze

      Usuń
  15. Myślę, że dieta nie pozostaje bez znaczenia :) Ja zamiast wody tankuję zieloną herbatę. Ogólnie delikatniejsza pielęgnacja jest chyba lepsza, niż np. nadużywanie peelengów i zbyt intensywne oczyszczanie/odkażanie nawet tłustej cery. Niesamowicie mi się gęba wygładziła przy używaniu preparatów z alfahydroksykwasami - poznikały ślady po młodzieńczych syfkach, skóra się rozjaśniła (no, ale do takiej kuracji obowiązkowo solidny filtr anty UV). Dobry krem nawilżający, delikatny masażyk. Odpowiednia ilość snu też robi swoje... :) No i można jakieś suplementa łykać - większej różnicy w cerze nie odnotowałam, ale po 3 miesiącach żarcia Vitapilu miałam na głowie armię młodych, króciutkich włosów, więc chyba działa :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Koroshiya Tojad:
    czy mogłabyś podać przykłady konkretnych preparatów z tymi alfahydrooksykwasami? Jestem bardzo ciekawa, bo mam wiele przebarwień po trądziku:( Czy to może jest tylko w gabinetach kosmetycznych stosowane?
    Marta

    OdpowiedzUsuń
  17. W gabinetach kosmetycznych (i chyba u dermatologa) to raczej jednorazowo kładzie się kwasy o dużym stężeniu i spłukuje się to zaraz, żeby skóry nie wyżarło :) Nie byłam nigdy osobiście na tego typu zabiegach, za to używałam różnych mazideł z kwasami, zarówno alfa jak i beta, daaawno temu zaczęłam od Effaclar K, ale to zdecydowanie za słabe do niwelowania blizn i przebarwień...większość nazw tych preparatów wywietrzała mi z pamięci, bo to moja bratowa mi np. odlewała ze swoich :/ Ale ostatnio stosowałam lotion/mleczko firmy Neostrata - stężenie AHA 15%, kupiony w którejś aptece internetowej - w sumie spory jest wybór kosmetyków z kwasami. Ale wydaje mi się, że jak masz wyraźne pozostałości po trądziku, to może te zabiegi u kosmetyczki/dermatologa zadziałałyby szybciej i skuteczniej? Bo przy takim smarowaniu się to trzeba trochę cierpliwości, bo efekty pojawiają się stopniowo (ja zauważyłam poprawę po pół roku, a po 1,5 roku nikt już nie chciał uwierzyć, że kiedyś miałam trądzik ;):)

    OdpowiedzUsuń
  18. Dobry jest Avene Triaceal, mi baaaardzo pomogł, a uwierz że miałam całe policzki w czerwonych plamach i lekkich bliznach ;). Cera po nim się rozjaśniła i nabrała blasku, bo wyrównała się powierzchnia. A plamy wyraźnie zbladły, niektórych już w ogole nie ma. Wspomagam się od czasu do czasu peelingiem.
    Naprawdę mam bardzo oporną skórę na różne kremy itp, ale ten o dziwo mi pomógł i to w takim stopniu, że uwierzyć nie mogę :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Dziękuję bardzo za odpowiedzi:) W moim przypadku problem polega na tym, że oprócz blizn nadal pojawiają się wypryski, których nijak nie mogę się pozbyć, choć chodziłam do dermatologa... W związku z tym pewnie ani lekarz, ani kosmetyczka raczej nie chciałaby wykonać takiego zabiegu u mnie.
    Pozdrawiam, Marta

    OdpowiedzUsuń
  20. Hmm...wiem co czujesz - ja też się turlałam od dermatologa do dermatologa, a efekty leczenia były praktycznie zerowe, ja byłam bliska strzelenia sobie w łeb :/ Niestety osobnicze uwarunkowania wyprysków są czasami trudne do wytropienia, u mnie to była kwestia hormonów, okazało się, że zaledwie kilkumiesięczna terapia wyleczyła mnie z syfów na amen (tj. już jakieś 8 lat świętego spokoju) :) a wcześniej cała armia dermatologów i ich mazideł wymiękała...
    Ale kwasy Ci nie zaszkodzą, nawet jeżeli nadal masz jakieś "niespodzianki" na buzi. Warto spróbować.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Dziękuję za rady i słowa wsparcia;) może się 'przekonam' do kosmetyczek i coś mi wreszcie pomoże definitywnie pożegnać te 'niespodzianki'.
    Marta

    OdpowiedzUsuń
  22. Wypicie dużej ilości (3-5l) wody destylowanej może zakończyć się śmiercią, dlatego moim zdaniem to najgorsza rada jaką można komuś dać...

    OdpowiedzUsuń
  23. hejka, ja niedawno odnowiłam rutynę chodzenia na jogę, i muszę powiedzieć, że niezależnie od punktu nr 3 stwierdziłam, że z moją cerą jest dużo lepiej, więc coś w tym jest :) pozdr ninks

    OdpowiedzUsuń
  24. SZARE MYDŁO "Biały jeleń" i biel jelenia idealnie będzie odzwierciedlona na buźce :D Nyaron!

    OdpowiedzUsuń
  25. co do dyskusji o czekoladzie...
    tak wiec czekolada i tego typu rzeczy sa niezdrowe (ale to juz pewnie kazdy wie) i wplywaja negatywnie na skore tylko ze na kazdego w innym stopniu.
    ja jestem jasna blondynka z bardzo cienka skora (ze nawet jak sie schyle moja twarz jest cala czerwona >//<) i niby jestem uczulona na czekolade, cytrusy nabial etc... duzo by sie tego uzbieralo (ogolnie rzecz biorac wyszlo na to ze moge jesc ziarna zboz i kasze :P) nie oznacza to ze na codzien nie jem tych wszystkich rzeczy. po prostu gdy zjem wiecej takich rzeczy lamie 'granice' dla mojej skory i wtedy hmmm powiedzmy ze moja skora jest w bardzo zlej kondycji.

    OdpowiedzUsuń
  26. Nie można być uczulonym na czekoladę tylko na miazgę kakaową w niej zawartą. Pozdrawiam! Sama też jestem uczulona na kakao i nie mogę go jeść... ale ja naprawdę nie mogę, bo kończy się to bezdechem :P

    OdpowiedzUsuń
  27. Ja nie polecam jogi kobietom, które mają "kompleks wyższości", czyli nie są zadowolone ze swojego wysokiego wzrostu lub też nie mają kompleksów, ale nie chcą być wyższe. Joga mocno rozciąga. No chyba, że już jesteś rozciągnięta to inna sprawa. Jednak osoby nierozciągnięte poprzez ćwiczenie jogi mogą stać się o kilka cm wyższe.

    OdpowiedzUsuń
  28. Ja bym jogi nie ćwiczył, może być naprawdę szkodliwa dla człowieka

    OdpowiedzUsuń
  29. A ja się zastanawiałam czy aktywność fizyczna ogólnie może poprawiać stan cery.
    Biegam od tygodnia i zauważyłam, że moja cera od tego czasu szybciej ładnieje(?) Trądzik szybko schodzi i nie wyglądam na wiecznie zmęczoną. o.o

    OdpowiedzUsuń
  30. Uprawianie jogi? A liczy się ogólnie sama aktywnoćć fizyczna? Od tygodnia biegam i mam wrażenie, że szybciej zaczął mi schodzić trądzik a cera jest mniej zmęczona i jakaś taka ładniejsza. o.o

    OdpowiedzUsuń
  31. No nie mogę dowierzyć... jak joga może wpływać na cerę? Rozumiem, że na cerę nóg, brzucha, rąk? Tak? Bo na przykład na twarz? Jak to może pływać?

    OdpowiedzUsuń

Komentarze pisane w celach promocji własnego bloga lub innych stron nie będą publikowane. Linki do relewantnych wpisów na blogach czy innych stronach są mile widziane. ale linki nie związane z tematem lub komentarze zawierające dopisany link do bloga nie będą publikowane.

Przedstawiane tutaj treści mają jedynie charakter informacyjny. Autor nie ponosi odpowiedzialności za działania czytelników, ani żadne konsekwencje wynikłe z zastosowania podanych tu pomysłów oraz technik. W razie wątpliwości skontaktuj się ze specjalistą.