czwartek, 24 października 2013

54. Aloes - dla skóry i włosów



Może aloes nie jest szczególnie egzotycznym czy nieznanym składnikiem kosmetyków, ale jest w Azji na tyle popularny, że nie wypada o nim nie wspomnieć ;).

Wiele firm kosmetycznych ma całe linie kosmetyków pielęgnacyjnych z aloesem. Aloes ceni się głównie za łagodzące i lecznicze właściwości. Nałożony na poparzoną skórę przynosi natychmiastową ulgę. Może być też stosowany przy cerze trądzikowej.




W Singapurze można kupić duże liście aloesu... w sklepie. Pokaźny liść kosztuje około 1,50 dolara singapurskiego, czyli grosze. Nie są dostępne w każdym sklepie, ale w dużych marketach są prawie zawsze w sekcji z warzywami.

Jeśli będziecie mieć okazję kupić (lub wyhodować ;)) taki liść, to bardzo polecam. Żywica (żel) aloesowa wyciśnięta prosto z liścia jest tak samo dobra, jak żel kupiony w sklepie w sekcji kosmetycznej. 




Jest wiele technik ekstrakcji żywicy z takiego kawałka aloesu. Można go pozagniatać, potem rozciąć i zebrać wytrącony sok. Można też obrać skórkę i zmiksować miąższ. Powstanie z tego lepki żel, który można bezpośrednio nałożyć na skórę lub użyć jako bazę do maseczki (ale w tym wypadku polecam domieszać jakiś olejek... żywica potrafi zasychając ściągać skórę, więc lepiej działa w połączeniu z czymś tłustym).

Moje doświadczenia


Aloes może być też stosowany do pielęgnacji włosów - nawilża je i odżywia, jednocześnie ma dobry wpływ na skórę głowy. Ja mój aloes po zmiksowaniu wymieszałam z kilkoma solidnymi łyżkami oliwy z oliwek i nałożyłam na włosy. Na to czepek i zmyłam szamponem i odżywką po 40 minutach. Efekt? Bardzo gładziutkie i nawilżone włosy, ale bez efektu przyklapnięcia *_*. Polecam!

Stosujecie aloes w swojej pielęgnacji? Może macie już jakiś ulubiony kosmetyk, który go zawiera?

34 komentarze:

  1. U mnie w domu aloes rośnie od zawsze. Moja mama robi z tego syrop na kaszel hehe Ja robię maseczki, a jak czasem coś niespodziewanego wyskoczy mi wieczorem na twarzy, to urywam kawałek liścia, przecinam na pół i przykładam na 'potworka' stroną z miąższem. Później zaklejam to plasterkiem na całą noc i rano po zdjęciu nie ma śladu po 'niespodziance'. Także polecam ;)
    Ana

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My raczej robimy to 'na oko' ale tak mw:
      - 100ml spirytusu (ew wódki),
      - 2 duże łyżki miodu,
      - 2 lub 3 liście aloesu (takie z 10cm)
      - jak ktoś lubi, to cała cytryna.
      Liście wkroić do spirytusu i miodu i 'podusić' łyżką. Dobrze wymieszać. Odstawić w słoiczku (czy co tam kto użyje ;D) co najmniej na jedną noc w ciemne i zimne miejsce (najlepiej tak z 3 noce). Jak się nie jeździ samochodem, to rano pić jedną łyżkę (ze wszystkim co tam pływa hehe), po południu jedną i na noc dwie. Tak przez 3-4 dni. U nas działa, nawet na zapalenie migdałków hehe
      Pozdrawiam, Ana.

      Usuń
  2. Uwielbiam aloes w kosmetykach. Kiedyś także piłam go. Obecnie stoi na oknie żywy i rośnie. Na pewno kiedyś zrobię z niego jakaś maseczkę. W domu rodzinnym mama i babcia kropily go do ucha, kiedy komuś zawiało.

    OdpowiedzUsuń
  3. Lubię stosować gotowy sok z aloesu w pielęgnacji, ale zawsze chciałam wypróbować właśnie taki świeży, niestety nigdzie się jeszcze nie spotkałam z takim gotowcem do kupienia. Nie mówię tu o roślinie w doniczce, bo wcale nie chcę tego hodować, tylko o takich właśnie pojedynczych liściach o jakich piszesz.

    OdpowiedzUsuń
  4. Mój krem po goleniu od AA(czy tam balsam) ma go na drugim miejscu w składzie i bardzo dobrze się sprawdza. Zrobiłem nawet recenzję :). Piłem też aloes, a także używałem maski od Alterry i szamponu z aloesem, do tego liczne żele pod prysznic i wiele innych produktów.

    OdpowiedzUsuń
  5. ja mam w pokoju taki średni aloes ale chyba go jeszcze trochę przytrzymam żeby bardziej podrósł :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo lubię sok / ekstrakt z aloesu i dodaję je do wielu własnoręcznie robionych kosmetyków - np. masek do skóry i włosów, ale też np. do odżywki do włosów, takiej gotowej o naturalnym i prostym składzie.
    Wkrótce odbieram aloes - roślinę doniczkową, jest już w takim wieku, że można go wykorzystywać w celach leczniczych. :-)

    OdpowiedzUsuń
  7. a który z kosmetyków z aloesem polecasz najbardziej?

    OdpowiedzUsuń
  8. Jeżeli chodzi o właściwości nawilżające to aloes jest bardzo dziwny. Mam żel aloesowy i zawsze dobrze działa na gojenia się ran a mam strup na strupie. Pomaga po pewnym czasie zwalczyć związane z tym przesuszenie, ale nałożony na twarz po prostu mnie paży. Twarz się robi cała czerwona i puchnie a później jest przesuszona. Boję się go stosować na włosy. Skoro z moją buzią sobie na radzi to kto wiem jak mógłby mi on je zniszczyć. Stosuję go jedynie na rany bo tylko tu się sprawdza.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Być może jest to kwestia uczulenia. Niestety mimo jego wielu pozytywnych właściwości aloes potrafi także uczulać i nie dla wszystkich jest wskazane jego nadmierne używanie :\

      Usuń
    2. tak, to możliwe. Zresztą jestem alergikiem, ale co ciekawe na całym ciele nic się nie dzieje. Tylko na twarzy płata figle.

      Usuń
  9. Ja mam krem z aloesem z firmy Nature Republic. Ma 300 ml i aż 10 zastosowań. Ma postać galaretowatego żelu. Sprawdza się gdy moja skóra jest sucha, nawet po jakimś kremie nawilżającym. Jest mało treściwy (wodnisty) więc solo mógłby być niewystarczający. Ale jako "wsparcie" jest ok.
    Sylwia

    OdpowiedzUsuń
  10. Z tego co wiem, aloes ma bardzo dużo właściwości leczniczych na różne dolegliwości, kiedyś kupiliśmy go do picia, bo miał on pomóc w leczeniu przykrych dolegliwości, których się nabawiłam (nerwica, choroby).
    Co do kosmetyków, to nie przypominam sobie, żebym stosowała jakiś z aloesem... A szkoda, jak widzę, pora się skusić. :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Heh w moich domowych środkach używa się od lat aloesu ze spirytusem na gardło. Teraz pójdzie na włosy. Cukrze, czy oprócz działania przeciwtrądzikowego coś jeszcze robi fajnego naszej cerze?

    OdpowiedzUsuń
  12. O! Aloes jest mi dobrze znany. Sok z aloesu dodaję go do mojej mgiełki do włosów. Natomiast po Twoim wpisie mam ochotę zaprzyjaźnić się z nim jeszcze bardziej (i wypróbować go na włosach tak jak Ty).

    OdpowiedzUsuń
  13. Mam aloes w domu, szkoda, że nie ma takich wielkich liści jak Twój ze zdjęcia. Zazwyczaj nie chce mi się z nim babrać, ale mogę potwierdzić z doświadczenia, że naprawdę przyspiesza gojenie ran.

    OdpowiedzUsuń
  14. mój znajomy ma aloes w domu. Jak go zobaczyłam (aloes oczywiście ;p) to zapragnęłam mieć u siebie na oknie. Z kosmetyków mam żelową maskę aloesową- lubię ją, działa ;]

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja też polecam aloes, można kupić czysty sok z aloesu, choć jest dość drogi (30 zł za litr). Ja stosowałam na skórę (sam, albo dodawałam do toniku domowej roboty), ale lepiej sprawdzał się na włosach. Do miski z wodą wlewałam trochę soku i robiłam płukankę na włosy zaraz po umyciu. Bardzo dobrze je wygładza ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Nie sądziłam, że w Azji aloes jest też bardzo popularny - u nas jest składnikiem w wielu kosmetykach ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Kiedy mój aloes będzie takim grubasem jak ten na zdjęciu? Mój jest taki chuderlawy :( ale będę dzielnie czekać aż przytyje :)

    OdpowiedzUsuń
  18. aloes może być silnie uczulający. na mnie dobrze nie działa

    OdpowiedzUsuń
  19. Na mnie działa średnio, sklepowe żele aloesowe nie nawilżają dostatecznie mojej skóry.

    OdpowiedzUsuń
  20. Tak dla aloesu! Szczególnie na włosy. Jeżeli mam czas to sok aloesowy mieszam do wszystkiego, ale najważniejsze jest olejowanie na mgiełkę z soku aloesowego <3 to jest mój patent i najlepszy sposób dla moich niskoporowatków na nawilżenie.

    OdpowiedzUsuń
  21. W Korei Południowej na kosmetyki aloesowe jest niesamowity szał. Niedawno wróciłam i powiem szczerze, że byłam zaskoczona, bo zarówno mój chłopak, jak i chłopak jego siostry obkładali się namiętnie maseczkami z aloesu stworzonymi specjalnie dla mężczyzn :D Polecam produkty z Nature Republic, dają efekt naprawdę ładnej cery :)

    OdpowiedzUsuń
  22. A jaki pyszny do picia jest sok z aloesu :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Mam wysoko stężony ekstrakt z aloesu, dodaję do kremów i do masek na włosy. Ładnie rozjaśnił mi przebarwienia. :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Wreszcie temat też z naszego, polskiego podwórka. Tutaj w kraju też jest szał na produkty z aloesem... szampony, maseczki (praktycznie na każdą część ciała), żele, mydła, masła a nawet ostatnio zauważyłam, że w PAŚCIE DO ZĘBÓW można go znaleźć (jeśli ktoś ma wrażliwe i podrażnione dziąsła to polecam taką pastę). ;) Nie wiem tylko jak to jest w sekcji żywienia. Tzn wiem, że w aptekach są różne wywary z aloesu do picia ale jednak tutaj bardziej popularne są wywary z żyworódki (też roślina doniczkowa), która ma podobne a nawet lepsze działanie niż aloes i w polskiej medycynie jest bardziej "używana". Zresztą różne są sposoby na pielęgnacje ciała ale większość krajów zgadza się w jedynym: aloes jest dobry na wszystko i upychają go w bardzo wiele kosmetyków. :) Oczywiście by taki kosmetyk zadziałał na początek trzeba zwracać uwagę co oprócz tego aloesu tam jeszcze "upchano".

    ~~Małgorzata

    OdpowiedzUsuń
  25. aloes wchłania toksyny z otoczenia więc hodowany w środowisku zanieczyszczonym jest toksyczny... także ostrożnie

    OdpowiedzUsuń
  26. Aloes jest podobno jedną z najbardziej uczulających roślin, podobnie jak i rumianek. Wyciągi z aloesu w kosmetykach są najpierw pozbawiane tych uczulających substancji, dlatego mniej lub wcale nie podrażniają skóry, w przeciwieństwie do śweżej rośliny. Niby nautra, ale i tym można zrobić sobie krzywdę.

    OdpowiedzUsuń
  27. Uwielbiam aloes jako składnik kosmetyków pielęgnacyjnych! Silnie wierzę w jego właściwości :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Jeżeli nie dodam soku z cytryny to będzie można przechowywać ten zmiksowany miąższ w lodówce przez kilka dni? A i czy mogłabym odcinać np. kawałek liścia żebym miała to na jedno użycie? Stanie się coś z kawałkiem liścia który zostanie 'w roślince'? Czy będę mogła znowu odciąć następny kawałek przy kolejnym użyciu?

    OdpowiedzUsuń

Komentarze pisane w celach promocji własnego bloga lub innych stron nie będą publikowane. Linki do relewantnych wpisów na blogach czy innych stronach są mile widziane. ale linki nie związane z tematem lub komentarze zawierające dopisany link do bloga nie będą publikowane.

Przedstawiane tutaj treści mają jedynie charakter informacyjny. Autor nie ponosi odpowiedzialności za działania czytelników, ani żadne konsekwencje wynikłe z zastosowania podanych tu pomysłów oraz technik. W razie wątpliwości skontaktuj się ze specjalistą.