poniedziałek, 11 listopada 2013

72. Kora drzewa thanaka - sekret urody z Myanmaru

Dzisiaj chciałabym Wam przybliżyć ciekawy naturalny składnik, który można znaleźć w niektórych kosmetykach z Azji. Mowa o proszku z kory drzewa thanaka.



Kobiety, zwłaszcza dzieci, w Myanmarze (czy, jak kto, woli Mjanmie lub Birmie) od wieków robią z kory pastę i smarują nią twarze. Pasta ma przede wszystkim działać jak naturalny filtr przeciw-słoneczny; daje też na skórze efekt chłodzenia. Zwolennicy deklarują również, że pasta z kory pomaga zmniejszyć pory, kontrolować przetłuszczanie cery oraz leczyć stany problemowe.


Tradycyjnie korę przerabia się na pastę, którą nakłada się bezpośrednio na twarz. Ale jest to też dość popularny składnik kosmetyczny, który znajdziemy głównie w produktach, obiecujących rozjaśnienie skóry. Chętnie też dodaje się ją do kremów BB.

Produkty, które ja testowałam, pochodziły z firmy Bio-Essence, z ich linii Tanaka White, obiecującej rozjaśnienie przebarwień. 


Choć uwielbiam produkty Bio-Essence i rzadko kiedy mnie rozczarowują, ich seria Tanaka nie przypadła mi do gustu - po wyschnięciu kremy pozostawiały na cerze lekką pudrową warstewkę, która kruszyła się i zbierała w zacieki. Muszę przyznać, że właśnie dlatego po kilku podejściach i braku jakichkolwiek rezultatów dałam sobie spokój.

Czy spotkałyście się już z tym składnikiem? Jeśli tak, może macie z nim lepsze doświadczenia?

12 komentarzy:

  1. Fajnie, ze dodałas zdjęcie mieszkańców myanmaru, bo w końcu mamy na tym blogu jakieś ładne twarze po tonach ropuch z Chin i Japonii.

    OdpowiedzUsuń
  2. Cukrze uwielbiam Twojego bloga i codziennie chłonę z niego wiedzę na temat pielęgnacji i mam nadzieję,że mój komentarz w żaden sposób Cię nie rozzłości ani nie obrazi. Zwracam się z prośbą,bądź może z uwagą,ale uważam,że mogłabyś pisać o specyfikach bardziej dostępnych dla polek,które czytają Twoje wpisy. Dobrze wiedzieć,że ta kora ma takie właściwości,ale co mi z tego,skoro i tak jest dla mnie niedostępna? A nie będę jej specjalnie sprowadzać z Azji,bo mnie na to zwyczajnie nie stać. Mam nadzieję,że mój komentarz CIę nie obraził.
    Pozdrawiam
    A.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na polskim rynku też dostępne są (znam dwa) kosmetyki z thanaki. A swoją drogą, masz wybór: czytać liczne blogi o tych samych kosmetykach, albo takie jak ten z ciekawostkami i informacjami niszowymi. Ja lubię oba typy, więc chętnie wspieram takie perełki jak Azjatycki Cukier.

      Usuń
  3. Właśnie ostatnio zastanawiam się czy jest możliwe stworzenie czegoś, co dałoby się nałożyć na twarz celem izolacji jej od ciepła. Sauna dobrze mi robi po siłowni i na mój słaby system immunologiczny, ale cera naczynkowa zdecydowanie tego nie trawi. Od razu wpadła mi do głowy ta pasta, choć wiem, że to nie zadziała.
    Ale przydałoby się wymyślić jakieś chłodzące, izolujące nalepki chłodzące, prawda? Może ja się tym zajmę? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W Korei w tym roku była moda na produkty chłodzące skórę :)

      Usuń
  4. Pierwsze słyszę, ale skoro w produktach nie dziala to chyba trzeba szukać czegoś innego.

    OdpowiedzUsuń
  5. mam pytanko odnośnie pierwszego zdjęcie - ludzie normalnie zakładają tą pastę aby chronić się przed słońcem i jest to powszechnie akceptowalne (chodzi mi o jej widoczność na skórze)

    OdpowiedzUsuń
  6. Cukrze, zrob prosze wpis o pielegnacji piersi i dekoltu!

    OdpowiedzUsuń

Komentarze pisane w celach promocji własnego bloga lub innych stron nie będą publikowane. Linki do relewantnych wpisów na blogach czy innych stronach są mile widziane. ale linki nie związane z tematem lub komentarze zawierające dopisany link do bloga nie będą publikowane.

Przedstawiane tutaj treści mają jedynie charakter informacyjny. Autor nie ponosi odpowiedzialności za działania czytelników, ani żadne konsekwencje wynikłe z zastosowania podanych tu pomysłów oraz technik. W razie wątpliwości skontaktuj się ze specjalistą.