czwartek, 14 listopada 2013

75. Co na rozszerzone pory?


W ramach serii pisałam już o użyciu skórek kasztanów jadalnych do obkurczenia rozszerzonych porów, ale dzisiaj chciałam Wam trochę więcej napisać o kosmetykach z Azji, służących głównie walce z rozszerzonymi i zapchanymi porami.

1. BHA i AHA


Złuszczanie skóry mocnymi kwasami w Azji ogólnie się nie przyjęło (poza wykorzystaniem do złuszczania stóp ;p), ale można trafić na kosmetyki zawierające słabe stężenia AHA i BHA w formie pianek do mycia oraz toników. Kwasy te łagodnie rozpuszczają połączenia miedzy komórkami martwego naskórka i pomagają mu się naturalnie łuszczyć. Kwas BHA jest ceniony jako środek oczyszczający pory, choć niektórzy narzekają, że przesusza cerę. 






Małe ilości kwasu AHA można znaleźć w brązowym cukrze, więc wiele kosmetyków do oczyszczania porów jest opartych na tym składniku.



2. Kosmetyki z zieloną herbatą


Zielona herbata znana jest z tego, że domyka pory, więc nic dziwnego w tym, że składnik ten pojawia się w kosmetykach przeznaczonych do tego celu.


3. Jajko


Maseczki z białek jajka kurzego mocno ściągają skórę, więc i ten składnik pojawia się w kosmetykach przeznaczonych do pielęgnacji porów. Najsławniejsza jest seria Tony Moly, która przyciąga wszystkich pięknymi opakowaniami. Jednak recenzje skuteczności zniechęcają do zakupu ;p

4. Różne:

Oczywiście istnieje cała gama produktów z innymi składnikami do walki z rozszerzonymi porami. Poniżej znajduje się kilka ilustracji produktów z sodą oraz oczyszczającą glinką wulkaniczną.

Etude z sodą

Innisfree z glinką wulkaniczna

Sidmool z glinką wulkaniczną

Moje doświadczenia


Mam bardzo mieszane doświadczenia z kosmetykami do pielęgnacji porów. Udane kosmetyki dla mnie to żel oczyszczjący Ginvery, wodny krem Sidmool z wyciągiem z łupin orzecha oraz oczyszczający krem Hada Labo z AHA i BHA.

Ale z innymi kosmetykami różnie bywało... Główny problem to to, że strasznie przesuszają. Pamiętam, jak po 2 dniach z serią "Mini Size U" (nie jest już dostępna) z Etude House może i nie miałam na nosie widocznych porów, ale sam nos był czerwony jak pomidor i pokryty zeschniętymi skórkami. Najwyraźniej producenci zakładają, że jeśli ktoś ma rozszerzone pory, to musi mieć automatycznie tłustą cerę, co jest oczywiście bardzo błędnym założeniem.

Podsumowując:


W Azji pory oczyszcza się głównie przy użyciu delikatnych stężeń kwasów AHA i BHA, do obkurczania porów używa się kosmetyków z yulpi (łupina kasztana jadalnego) i zielonej herbaty. Można też znaleźć kosmetyki z innych składników, ale żaden nie ma statusu "kultowego kosmetyku". 

Czy używacie któregoś z wymienionych składników w swojej pielęgnacji? Jaki jest Wasz sekret?

19 komentarzy:

  1. Używam pokazanego tutaj żelu z Etude House z sodą i jestem zadowolona. Czy widocznie obkurcza pory - polemizowałabym, ale za to porządnie oczyszcza (a to już sporo).
    Miałam też 2 spośród słynnych jajek Tony Moly i potwierdzam, że jest to raczej pic na wodę ;) O ile z jajka - żelu na dzień byłam dosyć zadowolona, to jajko - żel myjący nie robiło nic...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. gdzie zakupiłaś etude house? w polsce może. Chciałabym wypróbować też: )

      Usuń
    2. Ja mialam pianke z Etude House z sodą i nawet namowilam kolezanke aby rowniez kupila produkt. Niestety, ona niesamowicie podraznila nam skore. Ja mam wrazliwa, kolezanka nie a wyniki byly podobne. A co do jajka, to zgadzam sie z Marianna Greenleaf. Nic nie dal, owczem skora byla gladsza zaraz po uzyciu ale nic co bym nie mogla osiagnac zwyklym zelem do mycia twarzy.

      Usuń
  2. hej też miałam ten żel z sodą ale zaprzestałam mycia nim buzi ponieważ niefajnie ją przesuszył.Na powiększone pory stosuję maseczki peel of raz w tyg i raz na 2 miesiące dermabrazję,to daje efekty:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja pije dużo zielonej herbaty i to już naprawdę serio pomaga, no i oczywiście jak tylko się da stosuje zieloną herbatę w formie toniku. Z tych kosmetyków jeszcze mi nic nie wpadło w łapki, póki co leczę rozszerzone pory przy pomocy mojego zestawu małego chemika i bardzo jestem zadowolona z efektów :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To nie efekt zielonej herbaty, a kafeiny w niej zawartej :-)

      Usuń
  4. A nie stosują zielonej glinki? Ciekawe :)

    OdpowiedzUsuń
  5. nie mam az tak widocznych porów,a wiec się nimi nie przejmuję ;D

    OdpowiedzUsuń
  6. Używałem diacnealu, triacnealu, effaclar duo,kremu z vichy, iwostinu a teraz aktualnie używam effaclar k i od czasu do czasu kwasy z Ziaja Pro. Efekty są widoczne w postaci zwężenia porów i to wszystko, ich ilość nie uległa zmniejszeniu. Efekt zaniku rozszerzonych porów polega na złuszczeniu ich utlenionej wierchniej warstwy przez co są mniej widoczne na jakiś czas. Jak na razie się z nimi pogodziłem.

    OdpowiedzUsuń
  7. A może podjęłabyś temat o szarych łokciach i kolanach?
    Byłabym bardzo wdzięczna,zwłaszcza że zimą jest najgorzej w tej kwestii.
    Pozdrawiam,
    Ania

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Od siebie polecam naprostsze rozwiązania: kup sobie szczotkę do ciała i codziennie trochę wyszoruj te miejsca, pomaga wsadzenie od czasu do czasu łokci w sok z cytryny (wybiela) i oczywiście przyda się coś nawiżającego do smarowania, żeby sobie skóry nie wysuszyć.

      Usuń
  8. Mam ten krem/piankę z kwasami Hada Labo, fajnie oczyszcza twarz, skóra po umyciu jest wyraźnie gładsza i nieco rozjaśniona, choć na razie nie zauważyłam działania zmniejszającego pory.

    OdpowiedzUsuń
  9. Cukrze, a gdybyś miała podać jeden najbardziej kultowy azjatycki kosmetyk, to co by to było? Bardzo jestem ciekawa. Pozdrawiam. Pola

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Azja to duzy kontynent, to co moze byc kultowe w Chinach czy Korei, moze byc malo znane w Japonii, i na odwrot, we wszystkich mozliwych kombinacjach.

      Jesli chodzi o Japonie, to portal @cosme dwa razy do roku robi listing najbardziej wysoko ocenianych przez uzytkowniczki kosmetykow.
      Tu masz wyniki (po angielsku) z pierwszej polowy 2013 roku:
      http://www.ratzillacosme.com/2013/cosme-the-first-half-year-best-cosmetics-of-2013/

      Niektore z nich aspiruja do statusu kultowych, jak np. Det Clear proszek do mycia twarzy (ma wlasnie AHA i BHA wspomniane tu we wpisie), jest na tej liscie w roznych inkarnacjach juz od kilku lat. Sama uzywam i polecam. Tani, wydajny, nie wysusza, oczyszcza jak bajka, zweza co ma zwezac i wygladza to co ma wygladzac. Mam bardzo wrazliwa cere sucha, wiec bardzo trudno bylo mi znalezc cos odpowiedniego.

      Seria Sekkisei White rowniez aspiruje do statusu kosmetykow kultowych, nawet tak je opisano w jakims pismie babskim (nie pamietam juz ktorym), jednak mnie jakos one nie przekonaly.

      W Japonii typowo kultowym produktem bylby Tsubaki Oil do wlosow. Babcie i prababcie go uzywaly, i ich wnuczki i prawnuczki rowniez.

      Usuń
  10. Ja z nieco innej beczki. Parę razy stosowałam maseczke z kurkumy. Wszystko fajnie ale dziś dodałam składniki w złych proporcjach- zbyt dużo kurkumy, za mało jogurtu/śmietany, i jak sobie to zmylam.... twarz czerwona, prawie jak poparzona. Właśnie się ratuje mascia z wit.A ~(TnT) ze szczera nadzieja że pomoże. Tak więc ostrzegam! Więcej ostrożności! I przepraszam za błędy ale pisze na telefonie:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Niestety mam rozszerzone pory i niestety chyba to przez starzenie się skóry jak już kiedyś napisałaś. Pozostaje mi masować, smarować i złuszczać ;-)

    OdpowiedzUsuń
  12. Dzięki informacjom na Twoim blogu zmieniłam sposób dbania o cerę i już widzę świetne efekty! Zawsze chciałam mieć efekt dewy skin i ta poświata, która się robi na zdrowej cerze jest cudowna. Od jakiegoś czasu twarz zmywam zawsze oliwą z oliwek, na oczyszczoną buzię nakładam serum z wit. C , na to krem mocno nawilżający z kwasem hialuronowym i na koniec oklepuję twarz palcami lekko pokrytymi olejkiem do twarzy. (teraz używam kupionego w sklepie polskiej marki z miksem olejków, ale mój faworyt to olejek różany). Taki sposób pielęgnacji sprawdza się doskonale. Zaznaczam, że moja skóra jest bardzo sucha i atopowa, więc olejek jej nie przetłuszcza i nie zapycha. Jestem zachwycona tym jak wygląda! Dzięki Cukrze za te wszystkie posty, bo miały one na mnie bardzo duży wpływ. Pozdrawiam
    Karola

    OdpowiedzUsuń
  13. BHA i AHA to grupy (betahydroksykwasy i alfahydroksykwasy), więc pisanie "kwas BHA" jest kompletnie nieprofesjonalne. Jaki lub jakie kwasy BHA zawierają te produkty konkretnie? Jedne są słabsze, inne silniejsze, różnią się pochodzeniem...

    OdpowiedzUsuń
  14. czepiasz się. W
    każdej gazecie w której wspominają o kwasach piszą BHA i AHA

    OdpowiedzUsuń

Komentarze pisane w celach promocji własnego bloga lub innych stron nie będą publikowane. Linki do relewantnych wpisów na blogach czy innych stronach są mile widziane. ale linki nie związane z tematem lub komentarze zawierające dopisany link do bloga nie będą publikowane.

Przedstawiane tutaj treści mają jedynie charakter informacyjny. Autor nie ponosi odpowiedzialności za działania czytelników, ani żadne konsekwencje wynikłe z zastosowania podanych tu pomysłów oraz technik. W razie wątpliwości skontaktuj się ze specjalistą.