sobota, 30 listopada 2013

91. Wodorosty źródłem piękna i smukłej sylwetki?

Gdy po raz pierwszy miałam okazję jeść sushi, najbardziej przerażał mnie płat wodorostu, w który tradycyjnie owija się sushi maki. Po latach życia w Azji jedzenie wodorostów nie robi na mnie żadnego wrażenia, bo można je znaleźć prawie w każdej zupie, a nawet jako samodzielną przekąskę. Do oślizłego, lekko gorzkawego smaku można się przyzwyczaić, albo nawet go polubić :).

Glony w kuchni japońskiej używane są głównie do przyrządzania wywaru na zupy - dodatek kombu nadaje japońskim zupom ramen charakterystyczny smak "umami" (to naturalne źródło MSG). Wodorosty uważa się za bardzo odżywcze, ze względu na wysokie stężenie minerałów i witamin. Są też naturalnie bogate w jodynę - pobudzają więc pracę tarczycy, zaś hormony tarczycy odpowiadają za nasz metabolizm. Dla osób cierpiących na niedobór jodu, dodanie wodorostów do diety może skutkować utratą zbędnych kilogramów oraz przyspieszeniem wzrostu włosów.

Niestety wysokie stężenie jodu w wodorostach to też wada - zbyt dużo jodu w diecie może skończyć się problemami z tarczycą, więc warto konsumować wodorosty z umiarem i np. nie używać jodowanej soli, jeśli spożywamy regularnie wodorosty.

Wodorosty są też dobrym źródłem wapnia. Często nie wierzycie mi, że w Azji, gdzie spożywanie mleka nie cieszy się taką popularnością, ludzie nie cierpią na masowe deficyty wapnia - trzy łyżki suszonych wodorostów zaspokajają dzienne zapotrzebowanie na wapń i dodatkowo jest to wapń dobrze przyswajalny, ponieważ wodorosty mają charakter zasadowy. Mleko, jak i wiele innych pokarmów, zaburza naturalne pH ciała i wypłukuje wapń z kości.

W kosmetykach


Bogate w składniki odżywcze wodorosty są też lubianym składnikiem kosmetyków - przede wszystkim oczyszczających maseczek. W Korei można nawet nabyć sproszkowane wodorosty gotowe do wmieszania w maseczkę.
Maseczka Missha
 
 
Terapie skóry glonami są bardzo popularne jako zabiegi SPA. Miałam okazje z takowego skorzystać i rzeczywiście jest to zabieg przyjemny, choć trzeba nie mieć oporów przed śliską naturą glonów xD.

Podsumowując...


Czy wodorosty to sekret piękna Azjatek? Myślę, że coś w tym może być ;). Na pewno pozwala unikać w diecie mleka, które u niektórych osób wywołuje problemy ze skórą. Choć trochę zniechęca mnie ta wysoka zawartość jodu, myślę, że w umiarze może być ciekawym sposobem wzbogacenia diety.

Próbowałyście już wodorostów? Czy stają się one popularne w Polsce?

Do poczytania:
http://www.doctor-recommended-stress-relief.com/Kelp-Benefits.html
http://healthyeating.sfgate.com/kelp-minerals-scalp-health-1108.html
http://www.wholevegan.com/milk-osteoporosis.html
http://www.wholevegan.com/seaweeds.html
http://www.delightedmomma.com/2011/08/skin-care-tip-of-week-diy-revitalizing.html
http://www.livestrong.com/article/354597-the-health-benefits-side-effects-of-kelp/

26 komentarzy:

  1. moja jedyna styczność z wodorostami to właśnie sushi maki i miso

    OdpowiedzUsuń
  2. Moj dermatolog (Japonia) ostrzega kobiety z przewleklymi problemami cery, stany zapalne, wysypy, itp, zeby nie zwiekszac ilosci jodu w organizmie, bo moze on wplynac bardzo zle na stan cery. Pierwsze pytanie, ktore mi zadal, to chcial wiedziec czy biore jakiekolwiek suplementy witaminowe. I natychmiast kazal odstawic multi-witaminy, bo zawieraly jod. Powiedzial, ze to co jemy naturalnie to juz i tak za duzo.
    A, i prawie kazda sol w Japonii (nie wiem jak jest w innych krajach Azji) jest bez jodu, widzialam tylko te z importu, ktore byly jodowane.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hej miałam taką samą sytuację w Polsce,dermatolog kazal mi odstawić nie tylko multiwitaminę,ale i wszystkie suplementy typu capivit,ponieważ miałam dobrze zrównoważoną dietę.Ostrzegał przed jodem i np powłoczkami z laktozy jak np w przypadku rutinoscorbinu.Cera się poprawiła,jest super czysta:)

      Usuń
    2. Dziwne, ja miałam niedoczynność tarczycy więc jakby za mało jodu i odkąd hormony mi się normują to i stan cery się polepsza.

      Usuń
  3. Lubię wodorosty :D Czasami chrupię w formie suszonych płatków, no i oczywiście jem w postaci maki oraz zup.

    OdpowiedzUsuń
  4. Kiedyś robiłam kulki ryżowe i chciałam je zawinąć właśnie w te glony, jednak po otworzeniu paczki wedziałam, żeto zły pomysł. Po całej kuchni rozszedł się bardzo mocny zapach ryby ._.'' Postanowiłam spróbować mimo wszystko ale plułam tym przez kolejna godzine... Niestety ryb i sushi nie cierpię, może kiedyś uda mi się przekonać XD

    OdpowiedzUsuń
  5. od teraz zacznę jeść wodorosty *.*

    OdpowiedzUsuń
  6. uwielbiam sushi i nie mam żadnych oporów do zjedzenia wodorostów, którymi są owinięte (nawet za pierwszym razem nie miałam :D). Chociaż nie wyobrażam sobie jedzenia ich w innych daniach, albo samych suszonych. Mimo tego chciałabym się kiedyś przemóc i spróbować :)
    Co do ich obecności w kosmetykach już niejednokrotnie słyszałam, ale jeżeli chodzi o okładanie ciała takimi śliskimi wodorostami... nie mogłabym, nie cierpię dotyku wodorostów.
    Masz naprawdę świetnego bloga, byle tak dalej, a ja zostałam Twoją stałą czytelniczką :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Wodorosty to dość ważny składnik wegańskiej i wegetariańskiej kuchni, mało że są dobrym źródłem wszystkiego, to jeszcze mają podobne działanie jak żelatyna, służą jako naturalny zagęstnik. W smaku je lubię, aczkolwiek zupa z glonami czasem zalatuje rybą. ;) A w kosmetykach? Maseczka z alg to jedna z moich ulubionych (zaraz po glinkach).

    OdpowiedzUsuń
  8. A propos spożywania mleka, przypomniał mi się filmik na ten temat, który kiedyś znalazłam: http://www.youtube.com/watch?v=6fymPsMN8qM&list=PLFE__3Rg27gahO8Z8C93QxMFAMH2AA8xE&index=2 Wiele osób w Polsce oburza się na odrzucanie mleka w diecie i neguje pewne negatywne jego skutki, a nawet nie wie, że większość ludzkości mleka nie pije i choćby chciała to nie może, bo im zaszkodzi. ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Polecana dawka dzienna wakame (ze względu na zawartość jodu) to 2-4gramy. To oczywiście bardzo nikła ilośc dlatego na paczce wakame, która kupuje do robienia sałatek jest opisana dawka tygodniowa.
    Dlatego tez, chociaż bardzo lubię algi, to spożywam je zazwyczaj raz na tydzień.

    Co do kosmetyków to, jedyne dwa razy w moim życiu, kiedy miałam reakcje alergiczna to stało sie to, pierwszy raz po płynie do kąpieli z algami i drugi raz po kremie do twarzy a algami. Ale wiele razy nie miałam tez żadnych negatywnych reakcji to algowych kosmetykach.

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie wiedziałam, że mają tyle jodu. Muszę zacząć ich więcej jeść, bo dla mnie to wyjdzie na plus - mam niedoczynność tarczycy.

    OdpowiedzUsuń
  11. Zawsze można kupić spiruline kosztuje za 120 tabletek 40 zł i nakkladać jako maseczki, łykać, albo dodawać to shaków. :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Cytat z jednego bloga dietetycznego: Wodorosty zawierają aosainę, która nie dopuszcza do zanikania włókien sprężystych skóry i tym samym opóźnia proces starzenia. Stosuje się je do kąpieli, jako okłady na ciało, maski na twarz. Najlepiej spisują się tu glony w proszku (zmikronizowane), gdyż lepiej wnikają do wnętrza komórek skóry. Wodorosty świetnie usuwają toksyny z organizmu. A teraz od siebie, tu nie chodzi tylko o jod, ale algi zawierają duże ilości błonnika pokarmowego, który usprawnia pracę jelit. Jeśli chodzi o wartości zdrowotne to wodorosty pomagają obniżyć ciśnienie, cholesterol oraz regulują poziom hormonów(mi pomogły zmniejszyć owłosienie na nogach więc chyba warto;p). Dzięki zawartości witaminy C i E działa przeciw starzeniu i poprawiają odporność organizmu. Zawartość beta-karotenu zmniejsza podatność organizmu na opaleniznę.
    Co do minerałów: cynk, fluor, magnez, fosfor, miedź, mangan, potas, żelazo, wapń. Witaminy: A, B1, B2, B12, C, E, K, PP, beta- karoten. I do tego oczywiście jod o którym pisałaś.

    OdpowiedzUsuń
  13. mhm.... mysle ze w formie suplementów całkiem popularne są w Polsce jeszcze spirulina i chlorella (a przynajmniej wsrod wegan). Osobiscie nie zauwazam jakiejs wiekszej roznicy gdy lykam spiruline, czy nie :D ale.. moze jestem jakims wyjatkiem :)? Wiesz cos o nich? podobno to tez wartosciowy skladnik maseczek :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Kiedyś czytałam na blogu typowo sportowym, że można dostać suszone plastry wodorostów - ponoć świetne jako przekąska i właśnie wspomagają odchudzanie :) Niestety nigdzie w Polsce nie mogłam tego znaleźć (Pani z bloga mieszkała w USA), szkoda bo bardzo chciałam przetestować ^^

    OdpowiedzUsuń
  15. A ja uwielbiam wodorosty w postaci popularnych w Azji chrupiących przekąsek - za każdym razem gdy miałam przyjemność być w którymś z krajów azjatyckich przywoziłam sobie kilka paczek do domu ^^ Świetna przekąska do piwa ;-) - i mam nadzieję, że nieco zdrowsza :) W sushi i pływające w zupie też lubię :D

    OdpowiedzUsuń
  16. Szkoda, że w Polsce nie praktykuje się zdrowych diet... Tylko mięcho, mięcho, alkohol i tłuszcz... fu :( A człowiek od małego przyzwyczaja się do takiej niezdrowej diety i później nic zdrowego mu nie smakuje :/

    OdpowiedzUsuń
  17. Oczywiście, że to musi wpływać na figurę. Ja po zjedzeniu dwóch "krążków" maki sushi czuje się objedzona jak nigdy.

    OdpowiedzUsuń
  18. Kocham glony i jak tylko mam możliwość to goszczą w mojej diecie i co dziennie :D robię też raz na jakiś czas przerwy od nich bo niestety ceny ciągle potrafią być dla mnie przerażające nie mniej jesli mam kasę to idzie ona na glony w pierwszej kolejności. Mam też sproszkowane glony z których robi się maseczki ^^

    OdpowiedzUsuń
  19. Po oczyszczeniu twarzy z wągrów można zastosować maseczkę z wodorostów, dobrze łagodzi podrażnienia i zmniejsza zaczerwienienia. Przetestowane ;)

    OdpowiedzUsuń
  20. Wierzę w cudowne działanie wodorostów, sama używałam sproszkowanej wersji jako maseczki do twarzy, ale jako produkt spożywczy - nie, po prostu nie. Okropność :) Ale na pewno zdrowa.

    OdpowiedzUsuń
  21. u nas wodorosty są popularne, ale głównie spirulina :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Te wodorosty to one naprawdę coś pomagają?

    OdpowiedzUsuń

Komentarze pisane w celach promocji własnego bloga lub innych stron nie będą publikowane. Linki do relewantnych wpisów na blogach czy innych stronach są mile widziane. ale linki nie związane z tematem lub komentarze zawierające dopisany link do bloga nie będą publikowane.

Przedstawiane tutaj treści mają jedynie charakter informacyjny. Autor nie ponosi odpowiedzialności za działania czytelników, ani żadne konsekwencje wynikłe z zastosowania podanych tu pomysłów oraz technik. W razie wątpliwości skontaktuj się ze specjalistą.