wtorek, 27 maja 2014

Kłopotliwa witmina D i pewne wielkie nieporozumienie na jej temat



Czyli dlaczego opalenizna zaburza produkcję witaminy D....

Coraz więcej osób rozumie, że opalanie się to zły pomysł, ale mało kto kompletnie z niego rezygnuje. Część osób, świadoma tego, jak opalanie niszczy skórę, będzie próbowała iść na kompromis i wychodzić na słońce po nałożeniu filtrów, a to nie ma sensu, bo większość filtrów przypiekana bezpośrednimi promieniami destabilizuje się lub produkuje własne wolne rodniki. Filtry są uzupełnieniem rozsądnego podejścia do słońca, ale nie sposobem na "bezpieczne opalanie", bo takowe nie istnieje.

Inne osoby wyciągać będą argument, że opalanie dostarcza im witaminy D. Ale to nie prawda.

Opalanie nie sprzyja produkcji witaminy D

Jeśli chcemy mieć wpływ na to, ile witaminy D produkuje nasz organizm, opalanie się jest jednym z najgorszych pomysłów. Dlaczego? Dlatego, że im ciemniejsza skóra, tym mniej produkuje witaminy D. Nawet delikatnie opalona skóra produkuje witaminę D znacznie gorzej, niż nieopalona. Mówienie, że opalanie sprzyja produkcji witaminy D to jedno wielkie NIEPOROZUMIENIE


Kontrolowana i limitowana ekspozycja na promienie słoneczne sprzyja produkcji witaminy D, ale nie opalanie i przyciemnianie skóry!

Aby skóra produkowała witaminę D, musi mieć kontakt z promieniami UVB. Melanina, czyli pigment dający efekt opalenizny, odkładająca się w naskórku, działa jak naturalny filtr przeciwsłoneczny - przechwytuje promienie UVB, zanim dotrą do głębszych partii skóry, gdzie mogą zapoczątkować proces produkcji witmainy D. 

Dlatego jasna skóra produkuje witaminę D bardzo szybko i nawet przy słabej dawce promieni słonecznych. Im więcej melaniny w skórze, tym potrzeba intensywniejszych promieni oraz dłuższego czasu naświetlania - co nie jest dostępne na wszystkich szerokościach geograficznych.

Polska znadjuje się daleko od równika, więc przez większość czasu poziom nasłonecznienia jest niski. W miesiącach zimowych jest go tak mało, że ciężko mówić o produkcji witaminy D poprzez ekspozycję na słońce. Poza miesiącami letnimi, na wiosnę oraz jesień jest pewna możliwość produkcji własnej witaminy D, ale TYLKO jeśli cera jest wystarczająco jasna. Może dlatego ewolucyjne Polacy mają jasną, kremową cerę, by przez większość roku, nawet gdy słońca jest mało, produkować witaminę D?

Opalenizna paraliżuje wytwarzanie witaminy D na wiele miesięcy. Nasza cera potrzebuje od 8 do 10 miesięcy, by całkowicie pozbyć się nadmiarowego pigmentu. Regularne oparzanie (lub jak kto woli "opalanie") wytwarza mechanizmy trwale zwiększające produkcję pigmentu i jeszcze bardziej ograniczające produkcję witaminy D. 

Jak maksymalizować wytwarzanie witaminy D?

Aby zwiększyć swoje szanse na produkowanie witaminy D w jak najwięcej dni w roku, warto zadbać o to, by cera pozostała maksymalnie jasna. Unikanie sesji oparzania w słonecznych miesiącach daje nam większe pole działania w miesiącach, gdy słońca jest mniej.

Aby wytworzyć pożądaną dawkę witaminy D, wystarczy około 15 minut przebywania na świeżym powietrzu w słoneczny dzień i wystawienie na słońce od 5-15% powierzchni ciała. Jeśli czas ekspozycji na słońce będzie kontrolowany, nie dojdzie do ciemnienia cery. Im bledsza cera, tym mniej i na krócej, trzeba ją wystawiać na ekspozycję.

Zazwyczaj taką dawkę nasłonecznienia można dostać w drodze do pracy czy szkoły, po prostu poruszając się na świeżym powietrzu w toku dnia. Aby uniknąć ciemnienia cery, moim zdaniem warto stosować rotację części ciała, które wystawiamy na słońce (np. jednego dnia krótszy rękaw, drugiego odsłońmy więcej nóg, itd.). Warto limitować ilość skóry wystawianej na słońce, by móc prowadzić rotację.

W miesiącach wiosennych i jesiennych będzie trzeba polegać na skórze twarzy, karku i dłoni, dlatego moim zdaniem warto je "oszczędzać" w miesiącach letnich, by mogły służyć w okresie, gdy jest chłodno, a słońca jest niewiele. Można dbać o to, by cera w tych miejscach pozostała jasna poprzez używanie filtrów w czasie letnim, nakładanie arbutyny, kosmetyków z witaminą C, ekstraktem z lukrecji, glutationem, itp. Ale przede wszystkim przez unikanie zachowań zwanych... "opalaniem".


Nie ma logiki w intensywnych sesjach oparzania się. Po intensywnej sesji niszczenia skóry słońcem, może i poziom witaminy D w organizmie będzie przez jakiś czas wysoki, ale nie wytworzy się jej roczny zapas. Osoba, która opali się w pierwszych cieplejszych miesiącach roku, praktycznie skazuje się na niedobór witaminy D w dalszych miesiącach roku.

"Wychodzenie na słońce" po posmarowaniu się filtrami też większego sensu nie ma - filtry zaburzają proces produkcji witaminy D, nie gwarantują ochrony przed rakiem skóry, a cera i tak trochę ściemnieje. Lepiej po prostu nie wychodzić na słońce w celu oparzania cery. Filtry powinny być uzupełnieniem limitowanej ekspozycji na słońce.

Rozsądek versus społeczny konformizm

Gdybym napisała Wam, że tysiące Azjatek regularnie niszczy swoją skórę i ryzykuje zdrowiem, żeby tylko sprostać normom społecznym, wiele osób pokiwało by głowami i przyklasnęło tej myśli: "Ach, Ci Azjaci". Jednak, kiedy setki tysięcy Polek robią sobie krzywdę opalaniem, aby sprostać społecznym oczekiwaniom wobec koloru skóry, wiele osób próbuje zasłaniać się "zdrowotnymi" argumentami, które ze zdrowiem nie mają nic wspólnego. To tylko presja społeczna.


Nie chcę promować tutaj paranoi na temat słońca - słońce i jego promienie są naturalną częścią świata, w którym żyjemy. Nie wierzę, że aby funkcjonować w tym świecie trzeba się codziennie obkładać wiadrami filtrów przeciwsłonecznych, ani zamykać w piwnicy, gdy jest zbyt słonecznie. Wierzę, że można normalnie funkcjonować "ze słońcem w tle", zachowując zdrowy rozsądek i unikając sytuacji, gdzie cera mogłaby się od słońca oparzyć.

Ale trzeba zrozumieć: nawet lekka opalenizna upośledza zdolność skóry do tworzenia witaminy D. W Polsce, gdzie słońca w ciągu roku jest bardzo mało, osoby, które mają niedobór witaminy D lub się go obawiają, powinny bardzo unikać jakichkolwiek form przyciemniania cery opalenizną

Pamiętajcie, że moda na przyciemnianie cery słońcem jest relatywnie nowym pomysłem, niekoniecznie dostosowanym do naszej ewolucyjnej fizjologii, jak i zmian w trybie życia. W latach 1930-40 wykryto, że dzieci powinny spędzać pewną ilość czasu w słońcu, gdyż służy to ich zdrowiu. Społeczeństwo podchwyciło pomysł i zamiast podejść do niego z rozsądkiem, w latach 1970 mieliśmy już ogólnoświatową epidemię czerniaka złośliwego. To nie jest pierwszy raz, gdy ludzie przesadzili z czymś, co miało im służyć. Modne ostatnio kwasy omega spożywane w formie suplementów zwiększają ryzyko raka prostaty, a lata fortyfikacji produktów spożywczych witaminą A w Szwecji doprowadziły do bardzo wysokich poziomów osteoporozy, itd.

Zdrowy rozsądek i umiar są naszymi najlepszymi sprzymierzeńcami. 

P.S. Na marginesie dodam, że samoopalacze zmniejszają produkcję witaminy D.

P. S. II  Jeśli choć trochę interesuje Was temat witaminy D, na pewno spotkałyście się z pisanymi wielkimi literami tytułami w prasie, ogłaszającymi pan-światową epidemię niedoboru witaminy D. Najwyraźniej według niektórych naukowców, 90% ludzkości ma niedobór owej witaminy.  

Tutaj jednak zaczyna się ciekawostka: ową "normę" ustalano na bazie badań w... Tanzanii, wśród plemion, żyjących w dość tradycyjny sposób, i zakładając, że dostęp do słońca daje im warunki do optymalnej produkcji witaminy D ze słońca. Ustalono, że koncentracja prekursora witaminy (D3) w osoczu u tych ludzi jest na średnim poziomie 115 nmol/l. Na bazie tej "normy" ustalono, że zalecana koncentracja D3 powinna nie być niższa niż 75 nmol/l. ALE nawet wśród ludzi, na bazie których ustalano normę, rozpiętość koncentracji D3 w ich osoczu obejmowała liczby od 58 nmol/l! Nawet osoby mieszkające w Afryce, spędzające dni w słońcu, na bazie których ustalano "normę", według "normy" mają niedobór witaminy D! Sami twórcy badania podkreślili, że nie jest jasne, czy te "normy" powinno się aplikować do świata Zachodu.

Na świecie miliony ludzi nie wystawia się na słońce lub nie spożywa diety, bogatej w typowe źródła witaminy D, ale jakoś nie giną masowo. Świat arabski, gdzie kobiety właściwie całe życie spędzają w burkach, nie ma wcale większego współczynnika występowania osteoporozy (kobiety w Kuwejcie i Iranie wydają się mieć mniej problemów z kruchością kości niż kobiety w Australii, gdzie słońca i kultury opalania nie brak).

167 komentarzy:

  1. Zawsze unikałam słońca jak się dało, skończyło się dużym niedoborem. I nie mówię tu o tych "normach", ale o widocznym efekcie na moim zdrowiu, czyli wszelkie możliwe skutki niedoboru witaminy D. Tak samo było w przypadku mojej mamy. Teraz się nie opalam, ale wychodzę sobie częściej na spacer, jak się trochę opalę to przecież tragedii nie ma :)
    Po prostu chyba trzeba znaleźć złoty środek, nie unikać słońca na siłę, ale też nie wylegiwać się godzinami na leżaku, żeby się spalić "bo tak modnie".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie jest tragedia, bo opalenizna może spowodować niedobór witaminy D!

      Usuń
    2. No nie wiem jak z tą tragedią, nie opalam się, nigdy nie leżakowałam w celu opalania, na twarz od roku stosuję filtry, wychodzę na dwór, gdy jeżdżę konno ręce mam odsłonięte, a mam bardzo duży niedobór witaminy D.

      Usuń
    3. Są przecież suplementy, tanie jak barszcz i (niemalże wyjątkowo w przypadku wit. D3) skuteczne. Moje niedobory po 6 m-cach stosowania odeszły precz, za to przy okazji zakasowałam kilka przyjemnych "skutków ubocznych" - pozytywnych. Chyba lepiej niż igrać ze słońcem.

      Usuń
    4. Wydaje mi sie, ze duzo robia geny i faktyczny brak naslonecznienia. W PL sie o tym nie mówi ale naprawde jest bardzo duzy niedobór wit D w spoleczenstwie. Rok temu to odkrylam -czulam sie potwornie, permanetne zmeczenie , nie odpoczywalam w nocy totalny brak energii. Od kilku lat tak sie czulam wiec sadze ze to juz trwa jakis czas. Wit D w dawce 1000mg biore od roku i ciagle mam bardzo niski poziom.Obecnie biore dawke 1500-2000dziennie i wreszscie czuje sie lepiej. Za miesiac powtorka badan i decyzja co do dawek.Co ciekawe- wapn mam bardzo wysoki :)Co do opalania sie- nie cierpie. Opalam sie w trakcie spaceru badz jazdy rowerem;)

      Usuń
    5. Witamine D w naszej strefie klimatycznej każdy powininen suplementować w okresie październik-kwiecień. Nie zależnie czy jest opalony czy nie.

      Usuń
    6. Cukierku, ni ma tragedii, bo ja właściwie jestem blada jak ściana :P Suplementy brałam, uzupełniłam niedobór, teraz sobie codziennie trochę na słońcu pochodzę, żeby ten poziom utrzymać ;) Ale nie na tyle, żeby mieć jakąś bardzo mocną opaleniznę, co najwyżej bardzo delikatna, zazwyczaj wcale. Chodziło mi o to, że nie widzę sensu w opalaniu się, ale też nie widzę powodów to wielkiej paniki jeśli jednak trochę się opalę :)

      Usuń
    7. Ciekawe, skąd czerpie Pani wiadomości na temat kruchości kości u kobiet w Iranie itp. świecie arabskim. Czy może Pani podać konkretne żródło lub autora takich badań? Tamtejsze kobiety nie spędzają "praktycznie całego życia w burkach", zakładają je wychodząc, zaś na podwórzach domów (odkrytych) przebywają bez nakryć. Po drugie, spożywają naturalne produkty z wit D, np. mleko prosto od bydła a nie z kartonu. Jeśli zaś chodzi o Polskę, to w przedwojennej epoce, gdy opalanie było niemodne, a suplementacja wit. D była niemożliwa, krzywica była nagminnym schorzeniem tutaj i w innych krajach naszej sfery klimatycznej. To powszechne schorzenie zniknęło po masywnej akcji podawania tranu.

      Usuń
    8. Link skąd "czerpie wiadomości" oraz metoda badawcza są przecież w linku!

      Usuń
  2. Lekarz endokrynolog zaleciła mi spożywanie witaminy D w suplementach, z uwagi na używane przeze mnie wysokie filtry przeciwsłoneczne i małą ilość czasu spędzanego na dworze (uzupełnienie witaminy D ma pomóc w skróceniu cyklów menstruacyjnych, wg ostatnich badań). I komu tu wierzyć? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja pani endokrynolog również przepisuje mi witaminę D...

      Usuń
    2. Mi tez tak moj doktor powiedzial. A do tego czytalam ostatnio zrodlo uniwersyteckie, w ktorym byly dane na temat tego, jak wielkim problemem w Chinach jest osteoporoza, m.in.przez unikanie slonca. Ja niegdy nie lubilam sie opalac i stosuje filtry na twarz, szyje i dekolt ale wciaz probuje "ogarnac", jak rozwiazac sprawe ochrony reszty ciala. To, co tu przeczytalam dowali mi troche pracy bo musze sie pozbyc opalenizny na stopach, ktora juz niestety blyskawicznie zlapalam :/

      Usuń
    3. No widzisz, ja zażywałam przy okazji terapii na stawy, ale poprawiły się przy okazji jeszcze dwie inne kwestie.

      Usuń
    4. I mi endo przepisała d3. I wyszła mi koszmarna alergia na ten suplement. Ogólnie nie jestem zwolenniczką prochów. Uważam,że powinno się w naturze jak najwięcej przemycac. Co do słońca od lat się nie opalam. Nie lubie chemicznych filtrów,które sa rowniez bardzo szkodliwe. Uzywam tylko wtedy gdy sie eksponuje dosc intensywnie na sloncu. Nie moglabym zrezygnowac np z kapieli nad gleboka woda:) mysle, ze oslanianie jest najlepsza metoda ochrony. Ale od czasu do czasu wystawiam cialo na kilka minut na podladowanie. Czuje wtedy pulsujace endorfinki:)

      Usuń
    5. No własnie suplementy to też kontrowersyjna kwestia, bo jest to produkt, który nie podlega takiej kontroli jak leki i nikt tak na prawdę nie sprawdza jaka jest faktyczna przyswajalność zawartych w nich składników. A że do tego zawierają masę chemii, mogą tak na prawdę przynieść więcej szkody niż pożytku. Jeśli ktoś ma jakieś środki już sprawdzone i wie co tak na prawdę spożywa, do tego odbywa się to pod kontrolą dobrego lekarza to ok, niech bierze, ale jestem przeciwniczką brania suplementów "ot, tak".

      Usuń
    6. Witaminę D można też dostarczyć swojemu organizmowi wraz z produktami spożywczymi. Bogate w nią są m.in. mleko i nabiał, jaja, ryby, tran, grzyby (np. shitake) oraz podroby (np. wątróbka). Może wprowadzenie tych produktow na stałe do diety to najlepszy sposób na poradzenie sobie z niedoborami wit. D?

      Usuń
    7. Jane -wybacz ale bajki dla dzieci opowiadasz...przy glebokich niedoborach zaden grzybek nie pomoze..jadam to wszystko poza shitake ( bo nie lubie ) a niedobry mialam gigantyczne..przy powaznych niedoborach i chorobach trzeba brac leki a nie bawic sie w kuracje zalecane przez szamanów .

      Usuń
    8. Faza Grawitacji - zgoda. To na pewno nie jest najlepsza droga do walki z poważnymi niedoborami, natomiast w przypadku wielu osób, które martwią się niedoborem wit. D, ale nie doświadczają awitaminozy (np. ja - na pewno mam niedobory, ale nie mam problemów natury zdrowotnej), dobrze zbilansowana dieta może być szalenie pomocna ( szczególnie, że jedna z osób wyżej napisała, że źle tolerowała suplementy). Inna rzecz to, że pierwszy raz spotykam się z opinią, że zdrowa, dobrze zbilansowana dieta to kuracja szamanów. Naprawdę uważasz, że tylko środki farmakologiczne mają pozytywny wpływ na zdrowie ogranizmu, a witaminy z pokarmów należy zastąpić tymi w pigułkach?
      Współczuję problemów ze zdrowiem i życzę rychłej poprawy, ale Twój komentarz był dość napastliwy, a ja nie miałam na celu nikogo urazić. Po prostu dobór kuracji powinien być adekwatny do skali problemu. :)

      Usuń
    9. Jane, wiesz ile szklanek mleka trzeba by było wypić, żeby dostarczyć sobie dzienną dawkę witaminy D? Nie wspominając o tym, że powinno to byc mleko prosto od szczęśliwej krowy pasącej się na słonecznej łące. Podobnie z innymi wymienionymi przez Ciebie produktami odzwierzęcymi. Jadasz dzikiego łososia? Ryby hodowlane mają znikomą zawartość witaminy D. Tran? Ma zbyt dużo witaminy A, której nadmiar, jak zapewne wiesz, może byc toksyczny. Bez ekspozycji skóry na promieniowanie UVB nie ma mowy o prawidłowym poziomie witaminy D.

      Usuń
  3. Słońce jest męczące :p
    Nie lubię się opalać i marzę o bladej skórze. Na twarzy udało mi się to osiągnąć - gorzej z rękami/nogami. Jest mi gorąco już przy 22-25 stopniach, więc w lato MUSZĘ chodzić w krótkich bluzkach i spodniach. Jednak opalam się bardzo łatwo, nawet przy 50 SPF -,-
    Kiedyś miałam chrapkę na parasole "chroniące przed UV", ale chyba nawet u Ciebie przeczytałam, że promienie i tak odbijają sę od chodnika, trawy itp. No i mi przeszło.
    Jakieś porady? Jak ty, w tak gorącym i dość słonecznym (na pewno w porównaniu do Polski ;D) kraju chronisz się przed opalenizną? :o

    OdpowiedzUsuń
  4. Ciekawa sprawa z tą witaminą D - dzięki za informacje.
    Ja osobiście kompletnie nie rozumiem tej pogoni za opalaniem... a mnie z kolei nie rozumie otoczenie "ale jesteś blada, poszłabyś na solarium" :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Ogólnie to warto wychodzić na słońce aby produkować wit. D należy przebywać około 15min. na słońcu bez filtrów, z odsłoniętymi rękami i nogami (pow. ciała) etc. czyli w letnim stroju - to wystarczy żeby produkować dużo witaminy D. Nie spalać się na frytki ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakakolwiek opalenizna, nawet lekka, może przyczynić się do niedoboru witaminy D! Czy wpis jest naprawdę tak niejasny? :( Czy ja coś źle napisałam?

      Usuń
    2. Ale np dla osoby z jasna skora (ja) czas wystawienia skory na slonce bez ryzyka opalenia wynosi ok. 15~20 min, wiec jesli wystawie reke czy noge w czasie krotszym w godzinach porannych na slonce, kiedy jeszcze mocno nie swieci, to sie przeciez nie opale? Jesli powiesz, ze nie, to to, co napisalas byloby troche nielogiczne, bo jak mialabym zlapac te witamine, nie opalajac sie chociaz odrobinke za kazdym razem?

      Usuń
    3. mysle ze ludzie maja to tak juz zakodowane w glowach ze ciezko im pojac ze moze byc inaczej ;)

      Usuń
    4. Wpis jest jasny, ale to twoja opinia i tekstów które czytałaś. Od mojego lekarza słyszałam coś zupełnie innego. Nie jestes wyrocznią, każdy może mieć inne zdanie

      Usuń
    5. Wpis jest jasny, ale jest bez sensu. Zgadzam się z Chiao Greentea, przecież nie da się uniknąć lekkiej opalenizny skoro nawet sama mówisz, że filtry też wiele nie dają. Więc co mam robić teraz skoro jest 30C na dworze, a przecież chce normalnie żyć i nie jeżdżę samochodem z przyciemnianymi szybami tylko komunikacją miejską i spotykam się ze znajomymi?

      Usuń
    6. Tak, jest niejasny. Bo najpierw piszesz - zero opalenizny. Następnie piszesz - korzystajcie ze słońca rozsądnie. A potem gdy już ktoś stwierdzi, że właśnie tak z niego korzysta to Ty mu zarzucasz, że i tak się opala i przez to nie przyjmie witaminy D.
      Zdecyduj się, proszę.

      Usuń
    7. @MałyJeż Od 15 minut na słońcu skóra nie ściemnieje - nie w sposób długotrwały. Nasze ciało ma pewien limit ochrony, zanim nadmiar wolnych rodników tworzonych przez słońce uruchomi kaskadę produkcji melaniny.

      Dlatego osoby, które zasadnicza unikają bezpośredniej ekspozycji na promienie słoneczne poprzez limitowane czasu oraz odkrytej powierzchni skóry mogą przejść przez miesiące letnie bez zmiany koloru skóry. Nie pisze by ze słońca "korzystać", bo niestety wiele osób interpretuje to jako usprawiedliwienie opalania się. Piszę, by kontrolować swój czas na słońcu - i nawet kontrolując go, można normalnie funkcjonować.

      Usuń
    8. @Azjatycki Cukier u mnie 15 minut na sloncu bez filtra skutkuje poparzeniem, dopoki nie opale sie do poziomu, ktory umozliwia mi takie szalenstwa ;)

      Usuń
  6. Ja od jakoś 2 lat już unikam słońca, no i zrobiłam się ciut aspołeczna jak nie chcę iść na ogródek się opalać z mamą! Kiedyś mówiłam ,że nie chcę się opalać bo to szkodliwe, zmarszczki itd, ale ciągle było "zmarszczki w Twoim wieku? haha" Więc teraz już się nie tłumaczę, mówię ,że od słońca mam przebarwienia (co częściowo jest prawdą) i nikt już mi nie marudzi :) Ale też często słyszę, ale jesteś blada, opal się trochę! Ola

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, to jest zgroza, w L musisz być opalona, bo inaczej "jesteś blada, zrób coś ze sobą, wyglądasz jak trup, czy ty masz anemię...". Ile razy słyszę, że ktoś wrócił blady z wakacji, to pewnie pogoda była do d... albo coś. Masakra. Młotem się nie wepchnie do niektórych głów, że można nie lubić opalania i tego, co opalanie powoduje.

      Usuń
  7. Ciekawe spostrzeżenia :) Z tymi witaminami masz rację - one się nie kumulują, nie można przyswoić ich "na zapas", na cały rok :) (wyjątkiem jest wit. B12, która kumuluje się w organizmie przez jakiś czas, w wątrobie i jelitach jeśli dobrze pamiętam). Słyszałam też, że epidemia osteoporozy w Skandynawii i USA wynika z nadmiernego spożywania produktów mlecznych (mleka, serów itd.) ze względu na to, że zamiast dostarczać wapno do kości, siarka zawarta w tych produktach "wypłukuje" właśnie to wapno :) więc "pij mleko będziesz wielki" to jedna wielka ściema koncernów mleczarskich (przykład Azji - tam rzadko u starszych ludzi występuje osteoporoza min. dlatego, że tam nie ma kultury jedzenia nabiału - zgadzasz się z tym, Cukrze? :) ) Wiadomo, jak raz na tydzień wypije się kawę z mlekiem to tragedii nie będzie, ale jednak osobom starszym nie powinno się polecać jedzenia nabiału (także ze względu na gorsze trawienie laktozy).
    A na zewnątrz lepiej wyjść po prostu na spacer, niż leżeć plackiem na balkonie i się smażyć ;) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W programie BBC "The truth about vitamins" przytaczali wyniki wielu badań, gdzie powiązano nadmierną konsumpcję witaminy A z utratą gęstości kości. Niestety w Szwecji z jakiś powodów fortyfikowano witaminą A nawet produkty mleczne.

      Usuń
    2. Witamina D i inne witaminy rozpuszczalne w tłuszczach kumulują się w wątrobie "robiąc" zapasy. Dlatego należy uważać z suplementacją takich witamin, bo można wyrządzić sobie krzywdę.

      Usuń
  8. promienie UVA rozkładają kolagen, zaś UVB nadają brązowy odcień, czyli generalnie oba te typy są szkodliwe?
    wpis świetny, jak na wfie chowam się w cieniu moja nauczycielka zawsze powtarza, że to zdrowe i produkuje się witamina D, wreszcie mam porządny argument! ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oba są szkodliwe, ale na swój własny sposób. UVA uszkadza cerę, UVB zwiększa rysyko raka, i przede wszystkim przyciemnia cerę, co z kolei upośledza jej zdolność do tworzenia witaminy D.

      Jeśli Twoja nauczycielka naprawdę troszczy się o witaminę D, nie powinna trzymać was na słońcu dłużej niż 10-15 minut i dawać wam szanse, by wystawiać na słońce różne części ciała w toku tygodnia. Jeśli dojdzie do opalenia skóry, ryzykujecie niedoborami witaminy D w miesiącach jesiennych.

      Usuń
    2. dzięki za odpowiedź ;D zdarza się, że mylą mi się skutki działania UVA a UVB.
      wf mamy 4 razy w tygodniu i za każdym razem na podwórku, dlatego staram się za każdym razem używać filtrów, bo idąc do szkoły ich nie używam i tyle raczej wystarczy.
      jeszcze zapytam tak przy okazji- czy picie drożdży w Azji zdobyło jakąkolwiek popularność? są osoby, które to stosują?

      Usuń
    3. A dzisiaj byliśmy skazani na W-F 2 godziny w słońcu (droga na stadion w słońcu, na stadionie wszędzie słońce, z wyjątkiem ławeczek, które stały się moimi przyjaciółmi, a potem droga ze stadionu)... powiem tylko że W-F odbywał się w godzinach 11-13, czyli wtedy, kiedy słońce świeci i grzeje najbardziej :/ a co "najlepsze" to ne pierwszy taki WF i na 100% nie ostatni ;(( Ale jak mowi się nauczycielom, że nie chcemy byc na słońcu to nawet nie słuchają -,-' Potem sie dziwią, czemu stroju nie nosimy - niech sami se biegają 2 godziny w słońcu i to o 12 w południe !! ;((

      Usuń
    4. Lata temu, moja nauczycielka od wfu z troską poradziła mi skorzystanie z solarium. Dla "zdrowia i wyglądu". ;)

      Usuń
    5. @Brilliantlyy znam ignorancję nauczycieli z autopsji - ile to razy po lekcjach WFu przychodziłam do domu z czerwoną skórą, lub nawet bąblami po oparzeniach.... Najgorsze, że oparzenia w wieku dziecięcym i nastoletnim są wyjątkowo niebezpieczne i zwiększa ryzyko zmian rakowych bardziej, niż u dorosłych.

      Usuń
    6. Widzisz, moja nauczycielka jeszcze w podstawówce wymyśliła, że świetną zabawą będzie urządzenie dzieciakom dnia sportu w 40 stopniowym upale na otwartym boisku, w okolicy żadnego, najmniejszego drzewka żeby się schować, niebo bezchmurne, bieganie w czapkach z jakiegoś powodu zostało zabronione (!). Efekt? W moim przypadku poparzenie skóry i udar słoneczny.
      Coś takiego to już nawet nie ignorancja, to głupota narażająca dzieci na poważne problemy zdrowotne.

      Usuń
    7. To UVA powoduje nowotwory, bo przenika do skóry właściwej i tam powoduje dimeryzację zasad azotowych w DNA. UVB powoduje poparzenia słoneczne.

      Usuń
    8. Ja ostatnio po dwóch godzinach wfu na pełnym słońcu poczułam się bardzo źle, było mi niedobrze, zrobiłam się cała blada i co krok kręciło mi się w głowie. Takie to dobroczynne działanie słońca. Następnego dnia mama nie pozwoliła mi iść do szkoły, bo wyglądałam na prawdę źle, a to nie pierwszy taki przypadek :(

      Usuń
    9. hah, widzę, że nie ja jedna męczę się z przebywaniem na słońcu w trakcie wfu ;D ja mam taki plus, że na te 4 razy, o których wspomniałam, 3 razy mam na trzeciej lekcyjnej, więc odbywa się to od 10.45 do 11.30, więc jeszcze nie jest najgorzej.
      dziewczyny, noście przynajmniej jakieś chusty, żeby głowa się nie nagrzała ;] mnie tam kusi przyjść w ramach buntu z parasolką, ale to tylko skryte pragnienia xD

      Usuń
    10. My mamy 3 razy w tygodniu wf na ostatnich lekcjach. czyli zaczyna się gdzieś o 13.45, albo 14. Jeśli jest słońce to mamy na dworze. Taki plus, że nie ćwiczę, ale pan i tak nie pozwala iść niećwiczącym do szkoły ;/

      Usuń
  9. A jak się przedstawia skwareczkom te argumenty, to ich spieczone główki i tak nie pojmują, kwitują "dziwactwo" i spoglądają podejżliwie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każdy ma swoje powody i podstawy, by wierzyć, że to co robi ma sens. Opalanie się jest bardzo "logicznym" zachowaniem - słońce od wieków jest przecież źródłem życia, zdrowia, plonów...Do tego wiemy, że osoby odizolowane od słońca całkowicie ucierpią.

      Ale logika nie zawsze jest najlepszym narzędziem - według logiki, osoba z biegunką nie powinna pić, bo wtedy nie będzie biegunki. Problem, że odwodnienie zabija. Dlatego warto być podejrzliwym, powątpiewać, zadawać pytania..

      Usuń
  10. Nawet w Ameryce i Wielkiej Brytanii ( gdzie presja na opaleniznę jest ogromna!!!!) ludzie zrozumieli, że opalanie przyśpiesza procesy starzenia i zamiast opalać się naturalnie bardzo popularne jest opalanie natryskowe. Można mieć opaleniznę i zdrową skórę? Można!!!

    OdpowiedzUsuń
  11. ahh, od dziecka mam ciemną karnację i bardzo szybko się opalam, wystarczy,że jestem na słońcu 5 minut. Obiecuję sobie,że w tym roku nie będę się opalać i wylegiwać na słońcu, tylko u mnie najgorsze jest to,że ja uwielbiam samą czynność wylegiwania się na słońcu ! Nie chodzi o opaleniznę, tylko właśnie o leżenie na leżaczku i delektowanie się słońcem. Wiem,że to straszne,szkodzi mojemu zdrowiu i mojej cerze, dlatego muszę odmówić sobie tej przyjemności a Twoje wpisy mnie do tego motywują,dzięki:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam tak samo! Uwielbiam leżeć na słońcu, ale nie wiem, czy mimo wszystko zrezygnuję z tej czynności ;)

      Usuń
    2. Trochę wam dziewczyny zazdroszczę ;) Sama jestem bardzo blada i moja skóra właściwie nie jest w stanie się opalić, od leżenia na słońcu właściwie w ogóle nie łapie koloru a gdy przesadzałam robiła się czerwona a potem i tak wracała do swojego właściwego koloru. Czasem nie mogę nawet zbyt długo przebywać na słońcu bo pojawia się reakcja alergiczna więc siłą rzeczy unikam opalania. A podoba mi się taka lekko ciemniejsza karnacja, dobrze że trafiłam na tego bloga, zaczynam się powoli przekonywać do swojej bladości.

      Usuń
  12. ciężko mi czytać ten wpis, bo może typową skwarką nie jestem (wręcz przeciwnie, jestem bladziutka i piegowata), ale lubię spędzać dużo czasu na plaży czy w ogródku. :( ciężko będzie oduczyć się letniego grzania :( i dziękuję za ten wpis, daje do myślenia. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Leninek, jeśli przyciemniasz cerę, to warto zastanowić się, czy w takim razie nie przyjżeć się diecie, czy na pewno spożywasz wystarczająco witaminy D. Bo ciemniejsza skóra nie będzie jej produkować w miesiącach jesiennych czy wiosennych. W zimie wiadomo, że nawet jasna cera nie pomoże, ale osoby które przyciemniają cerę, tracą możliwość produkcji własnej witaminy w sezonach przejściowych, gdzie nasłonecznienie jest umiarkowane.

      Usuń
  13. Drogi Cukrze!
    Więc jak mogę uchronić się przed niszczeniem skóry, gdy przez całe wakacje pracuję w Grecji obsługując gości hotelowych przy basenie w pełnym słońcu, skoro napisałaś, że filtry nie pomagają? Jest jakiś sposób?
    Jestem również przeciwniczką oparzania skóry.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też pracuję w warunakch uniemożliwiających mi schowanie się przed słońcem i od 6 do 12 jestem wystawiona na słońce. /Paulina K.

      Usuń
    2. Mam to samo pytanie. Nie każdy będzie wychodził na słońce tylko na 15 min, bo zwyczajnie nie zawsze się da. Szczególnie jeśli jest się na jakiejś wycieczce gdzie zwyczajnie zwiedza się na zewnątrz lub pracuje na słońcu. Skoro filtry jednak nie działają (na cholerę sprowadzam je w takim razie aż z Korei? :( ) to co w końcu działa?

      Usuń
    3. @Anonim, jeśli nie ma wyjścia, to nie ma wyjścia... Można pomyśleć o zainwestowaniu w koszulkę czy spodnie z barierą UV, jeść dużo ważyw i owoców, by organizm miał więcej przeciwutleniaczy do dyspozycji, spożywać codziennie potrawy z pomidorami, które zawierają składniki naturalnie chroniące przed oparzeniem.

      Usuń
    4. @MałyJeż filtry to uzupełnienie ochrony przed słońcem - po prostu staraj się nie stać w słońcu zbyt długo, jeśli możliwe, noś długi rękaw i spodnie (nie chronią pred UVA, ale pomagają na UVB), jeśli nie ma cienia, to można sięgnąć po parasolkę. Jeśli nie będziesz leżeć plackiem na plaży, łace, itd. to już będzie dobrze.

      Usuń
    5. Dziękuję za odpowiedź :)

      Pozdrawiam,
      Mały Jeż

      Usuń
  14. Cukrze nie zgodzę się z tymi doniesieniami, że kobiety w burkach nie mają niedoboru witaminy D. https://docs.google.com/file/d/0B59OcYcZbWI3eXlRby1QZjNJT0k/edit strona 757 (24). Pomijając trochę biochemicznego bełkotu napisano tam, że Beduinki cierpią na osteomalację. Nie mówię, jednak by wystawiać się na słońce. Również napisano, że teraz żywność jest wzbogacana, co powinno wystarczyć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Możesz doczytać w badaniach, które podlinkowałam.

      Usuń
    2. Witamina D nie odpowiada za tworzenie osteoporozy albo nie, za to odpowiada przyswajanie jonów wapnia. Niedobór witaminy D u dzieci powoduje krzywicę, a u dorosłych, tak jak napisała Kami, osteomalację, czyli rozmiękanie kości.

      Usuń
    3. Z tego, co wiem, to nie u wszystkich Beduinów kobiety zasłaniają twarze, może to jest to?

      Usuń
  15. Nie rozumiem tej mody na opalanie się, po co mieć ciemną karnację skoro afro-amerykanie są dyskryminowani za to. Większość ludzi opalających się potrafi sparzyć swoją cerę, że są aż brązowi niemalże czarni, a bladoskórych się tępi za to, że niezdrowo wyglądają... Ludziom czasami brakuje umiejętności logicznego myślenia... Ah, szkoda gadać

    OdpowiedzUsuń
  16. odnoszę wrażanie, że trochę przesadzasz... proponujesz skrajne rozwiązanie, a nie lepiej i rozsądniej jest znaleźć złoty środek? rozumiem, że jakiekolwiek opalanie się jest złe, ale jeśli już nabierzemy tego trochę ciemniejszego odcieniu skóry chociażby podczas letniego spaceru, to to nie jest tragedia, naprawdę (chociaż Ty sugerujesz inaczej) :) powinniśmy cieszyć się słońcem, a nie popadać w paranoję ;)

    pozdrawiam! A.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. przecież Cukier nigdzie nie popada w skrajności- napisała jedynie, by "nie wychodzić na słońce w celu oparzania cery". gdzie tu skrajność? mówi tu o świadomym opalaniu, a nie o zwykłym spacerku. wiadomo, że od słońca się nie ucieknie. "Nie chcę promować tutaj paranoi na temat słońca - słońce i jego promienie są naturalną częścią świata, w którym żyjemy."

      Usuń
    2. Dla niektórych liźnięcie przez słońce nie jest niczym tragicznym, ale weź po uwagę wyjątki takie jak:
      - nie wszyscy mają karnację, która po kąpieli słonecznej nada im ciemniejszy odcień- w niektórych przypadkach jest to męczące zaczerwienienie, które szczypie i piecze.
      - są osoby uczulone na słońce i np. u mnie wystawienie się na słońce powyżej 20 minut powoduje wysyp czerwonych placków, piegów i krostek (kaszki). Mimo że skóra mi nie ciemnieje, to przez kilka dni jestem niesamowicie obolała w miejscach tkniętych przez słońce i często kończy się na tabletkach odczulających.
      - mam jeszcze jeden argument, na który większość spojrzy z przymrużeniem oka, ale mnie opalenizna kojarzy się z brudną skórą, więc po co mam robić sobie na złość?

      Więc tak- dla mnie ekspozycja na słońcu to tragedia, ponieważ kończy się bardzo źle.

      A jeżeli chodzi o dawkowanie witaminy D kiedy jest się całkowicie zakrytym, to skóra na naszej głowie z chęcią ją przyjmie :P Nie raz spaliłam sobie czubek głowy ;_; Dlatego teraz bez parasolki ani rusz :D

      Usuń
    3. Hm, gdzie ona przesadza? Napisała prawdę, tylko wyraźnie dała do zrozumienia, że wbrew powszechnej opinii opalanie nie jest sposobem na witaminę D, bo im ciemniejsza skóra, tym gorzej przyswaja tę witaminę.

      Usuń
    4. Już myślałam, że wszyscy popadli w paranoję

      Usuń
    5. ale też nikt nie nawołuje do smażenia się na słońcu w celu produkcji witaminy D! Wszelkie źródła podają, że codzienna krótka ekspozycja, KRÓTKA i bezpieczna do 20 minut WYSTARCZY aby organizm zaczął produkować wit. D. Skrajnością jest: całkowity brak słońca albo wielogodzinne, regularne opalanie się.

      Usuń
    6. Dokładnie tak.. popada w paranoje. w komentarzach pisze wyraźnie, by w ogóle unikać słońca bo nawet lekka opalenizna spowoduje niedobory witaminy D. To że jej samej słońce szkodzi i ją parzy nie znaczy, że teraz wszyscy mają chować się przed słońcem jak dzikusy i nie cieszyć się wakacjami, bo Wyrocznia wyszła i wszystkim karze.
      Moja babcia się bardzo dużo opalała i wyglądała w moim szkolnym wieku, jak to moje koleżanki ujęły, jak moja ciotka.
      Chyba lepiej być wysportowanym i liźniętym słońcem niż chować się po kątach jak dzikus ;)..
      Nie mówię, by leżeć na słońcu i palić się na skwarkę! Bo te wszystkie landryny są obrzydliwe a dla mnie nieosiągalne, od razu jestem czerwona i szybko blednę. Ale jeżeli siedzenie na ganku przy zachodzącym słońcu jest dla nas przyjemnością to czemu mielibyśmy sobie jej odmówić, bo cukier tak karze, bo ona lubi być blada?
      Korzystajmy z wakacji ale nie w celu konkretnie opalania tylko korzystania z ciepłej pogody tak jak nam sprawia przyjemność, chrońmy filtrem buzię przy największym słońcu by sobie nie poparzyć.. nie umrzecie.
      Jak się będziecie ukrywać przed słońcem to dopiero WTEDY dostaniecie niedobory witaminy D, jak większość dziewczyn które tu stwierdziły o bladej skórze i takowych niedoborach (dotychczas 5 takich przypadków wyczytałam..)

      Usuń
  17. Nie cierpie sie opalac i tego nie robie mam bardzo jasna wrazliwa skore ktora wogole sie nie opala kiedys kuzynka zapytala czy mam biale rajstopy bo mam takie biale nogi:-D a co do witaminy D tez mam niedobor zazywanie slonka tez nie wiele pomaga

    OdpowiedzUsuń
  18. Azjatycki Cukrze, czy wiesz, że nanocząstki metali stosowane w kremach z filtrem mogą być niebezpieczne? Oczywiście stosuje się je po to, aby odbijały szkodliwe promieniowanie i tym samym chroniły nas przed nim. Ale jednocześnie, ponieważ są to bardzo małe cząsteczki, mogą one przenikać przez naszą skórę, do krwiobiegu, do komórek i.. niszczyć DNA, co może powodować nowotwór. I jak tu być mądrym? Wystawianie się na działanie promieni słonecznych szkodzi i stosowanie kremów (szczególnie z wysokim filtrem gdzie jest więcej nanocząsteczek metali) również szkodzi.

    Oczywiście można o tym poczytać w różnych publikacjach naukowych. Ale z tego co wiem, nie mówi się o tym głośno.

    Pozdrawiam,
    M.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dużo czytałam w temacie, i choć środowiska naukowe wydają się zgadzać w opinii, że filtry przeciwsłoneczne wcale nie są neutralne dla zdrowia, to wydaje się, że i tak są "mniejszym złem" niż wystawianie się na działanie promieni słonecznych bez nich.

      O ile nakładanie filtrów na twarz i dłonie na co dzień wydaje mi się dobrym pomysłem, nie wiem na ile nakładanie filtów na duże powieżchnie skóry jest równie trafne... Chyba lepiej po prostu zostać w domu w bardzo słoneczny dzień, lub chować się w cieniu, jeśli zbyt długo jesteśmy na zewnątrz.

      Usuń
    2. Ale tylko niektóre filtry mają nanocząsteczki tlenku tytanu czy cynku; poza tym te fizyczne są uznawane za w miarę bezpieczne i polecane do stosowania dla dzieci. Już na pewno są o wiele bezpieczniejsze, niż chemiczne.

      Usuń
  19. Drogi Cukrze,
    Wszystko fajnie, ale czy mogłabyś swoje rewelacje poprzeć jakimiś źródłami naukowymi? Nie twierdzę, że piszesz nieprawdę, ale w dzisiejszej erze zaśmieconego Internetu staram się już nie wierzyć w nic co nie jest poparte informacjami z prac badawczych i wiarygodnych źródeł.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zródła sa podlinokwane - wiele z nich to prace badawcze, które szczerze polecam (zwłaszcza artykół na Fasebj.org - można też przejżeć źródła na bazie których był pisany). Nie podlinkowałam źródeł do danych o kwasie omega oraz fortyfikacji witaminą A w Szwecji, ale wystarczy to hasłowo wpisać w google w języku angielskim.

      Usuń
  20. Cukrze, jak zatem należy przyswoić "odpowiednią" dawkę witaminy D, skoro jakiekolwiek ozłocenie jest wg tego co piszesz tragedią? Jak się wystawiać na słońce tak żeby nie mieć najmniejszej opalenizny. Gdy jednocześnie smarowanie się krem z filtrami "nie ma sensu, bo większość filtrów przypiekana bezpośrednimi promieniami destabilizuje się lub produkuje własne wolne rodniki"?
    Faktycznie to trochę niejasne

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Od momentu wyjścia na słońce masz około 5-20 minut (w zależności od karnacji i intensywności słońca), zanim rozpocznie się kaskadowa reakcja zwiększonej produkcji melaniny. Dołóż do tego rotację części ciała wystawianych na słońce i można przejść lato bez przyciemnienia cery.

      Klucz to unikać zbyt długich okresów ekspozycji. Filtry są doskonałe na co dzień - gdy nie siedzimy czy leżymy w słoncu ciągiem, tylko kiedy poruszamy się w swoim naturalnym otoczeniu (chyba, że ktoś musi maszerować po otwartym placu czy polu przez ponad 20 minut dziennie - wtedy warto rozłożyć nad sobą parasolkę).

      Usuń
    2. Nie wiem jak jest w Singapurze.. ale w Polsce taka parasolka wyglądałaby dosyć idiotycznie ;)
      Dajcie już spokój z przesadą, do tego nie ma u nas takich upałów. 10 dni w roku? szaleństwo. Teraz ostatni miesiąc jest zimno jak w d***.

      Usuń
    3. Alexzus, jestem przerażona Twoim podejściem... ważniejsze od zdrowia i faktów jest dla Ciebie to jak będziesz wyglądać? Dla zachowania pozorów wybierasz konformizm? Smutne. Może kiedyś dorośniesz do większej niezależności.

      Usuń
  21. Mam porcelanową cerę, więc aby ograniczyć ryzyko raka i fotostarzenia, praktycznie się nie opalam. Od pewnego czasu zauważam, że coraz więcej osób wybiera jasną cerę i zdrowie :).

    OdpowiedzUsuń
  22. opisz jeszcze wpływ produktów zwierzęcych na choroby takie jak osteoporoza, rak jajników i choroby serca i nic mi więcej do szczęścia niepotrzeba.
    powiedz wszystkim, że wegetarianie mają niedobory, " ach ci wege", powiedz mięsożernym że jedzą tony antybiotyków zwiększających szanse na zachorowanie na raka- nie uwierzą ci.
    :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tego co zauważyłam to Cukier je zwierzęta, więc post nie trafiony. A o tym, że ludzie są przebiałczeni głownie przez mięso i nabiał to już się trąbi od dawna. Osteoporoza występuje najczęściej tam, gdzie jest duże spożycie mleka odzwierzęcego, co nie psuje humoru alopatom głoszącym bzdurne hasła "pij mleko, bo to źródło wapnia", choć wiadomo, że ten wapń nie jest przyswajalny.

      Usuń
  23. Cukiereczku, dziękuję że mi to wreszcie do końca wytłumaczyłaś! Wiem, że opalanie jest szkodliwe, ale od zawsze jednak uwielbiam to robić. Po uświadomieniu sobie, że bardzo szkodzi to cerze i przyspiesza proces starzenia, postanowiłam, że lepiej zainwestować w swoją cerę i cieszyć się jej pięknem dłużej. Warto kupić krem przeciwsłoneczny czy wystarczy nie wychodzić zbyt długo na słońce? <3

    OdpowiedzUsuń
  24. Uważam, że nie powinno się popadać w jakąś paranoję na punkcie opalania. Nie wątpię, że nadmierna ekspozycja skóry na promienie słoneczne może przynieść negatywne skutki, ale zamykanie się w czterech ścianach chyba też nie jest najlepsze. Ja uwielbiam słońce, uwielbiam chipsy, które jak wiadomo też nie są zbyt zdrowe i lubię jeździć samochodem, który emituje CO2. Jeśli do końca życia będę się przejmowała wszystkimi czynnikami rakotwórczymi, to w końcu wykituję na zawał serca. Wolę się cieszyć tym co jest, bo i tak nie wiem co czeka mnie jutro. Moja prababcia w przyszłym miesiącu kończy 90 lat. Nie sądzę, by kiedykolwiek stosowała filtry, albo unikała słońca.
    Wszystko jest dla ludzi jeśli się tego używa z umiarem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się.. Jeśli tylko nie spalamy się na skwarkę a korzystamy ze słońca jak Bóg przekazał i nie dostajemy paranoi na widok lekkiej złotej opalenizny (bo wyczytałam na blogu, że to be)
      albo chodzić na zewnątrz ze stoperem, bo Cukier mówi, że tylko 20 minut mogę być na słońcu..
      To wszystko będzie dobrze.

      Usuń
    2. Twoja prababcia urodziła się w czystym środowisku w latach 20-tych, rozwijała się jedząc nie przetworzone produkty, poza tym musiała mieć silny organizm skoro przeżyła dzieciństwo w tamtych czasach. Nie przywołujmy takich przykładów, bo środowisko, w jakim starsze osoby miały szansę się urodzić i rozwijać jest nieporównywalne do naszego,

      Usuń
  25. Dziękuję za informację:)Nigdy nie należałam do osób wylegujących się na słońcu(bałam się wysuszenia skóry)i warto przeczytać,że jednak popłaca umiar w zażywaniu "kąpieli słonecznych".

    OdpowiedzUsuń
  26. Ostatnio robiąc badania lekarz powiedział mi ze mam niedobór witaminy D. Pomyślałam ze to dlatego ze ostatnio dużo mniej wychodzę na słońce. W każdym razie kazał mi brać tabletki, mówil ze to i tak bezpieczniejsze niż wystawianie sie na słońce.

    OdpowiedzUsuń
  27. Możesz podać źródło informacji, z którego czerpiesz informację, że opalona skóra nie wytwarza witaminy D? m.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. http://www.fasebj.org/content/21/4/976.full
      http://www.nasw.org/vitamin-d-levels-determined-how-human-skin-color-evolved-1
      http://www.webmd.com/food-recipes/vitamin-d-deficiency
      http://jn.nutrition.org/content/136/4/1126.full
      http://articles.chicagotribune.com/2011-10-26/news/ct-x-1026-health-briefs-20111026_1_vitamin-d-deficiency-skin-sun-exposure
      http://health.howstuffworks.com/skin-care/beauty/sun-care/sun-affect-dark-complexions.htm
      http://www.vitamindcouncil.org/about-vitamin-d/how-do-i-get-the-vitamin-d-my-body-needs/
      http://dermnetnz.org/systemic/vitamin-d.html

      Można w nieskończoność. Aby doszło do produkcji witaminy D, musi dojść do lekkiego uszkodzenia skóry - melanina wchłania nadmiar energi, zamieniając ją w ciepło, więc działa jak naturalny filtr przeciwsłoneczny. A filtry zaburzają produkcję witmainy D, wymagając dłuższego czasu naświetlania cery. O co na jesień, zimię i wiosnę trudno na wysokościach geograficznych powyżej 35 stopni.

      Usuń
  28. Ja uważam, że jeżeli ktoś lubi się smażyć na słońcu to zawsze dorobi do tego jakąś filozofię. Jak nie wytwarzanie witaminy D, to jakiś inny prozdrowotny wpływ.

    OdpowiedzUsuń
  29. Najlepszym sprawdzeniem czy ma się niedobór D3 jest po prostu wzięcie suplementu przez 3 dni (oczywiście poza sezonem letnim gdzie 10 minut na słońcu dostarcza nam jej wystarczającą ilość) i jeśli czujemy się nagle lepiej, pełno w nas niespożytkowanej energii oznacza to iż mamy niedobór! Jest mnóstwo badań i nawet przy skrajnych niedoborach witaminy D3 nasz organizm radzi sobie z utrzymaniem prawidłowej struktury oraz gęstości kości (u osób dorosłych)... wszystko najlepiej robić metodą prób i błędów :) A opalanie jest złe... bo wystarczy nam praca w ogródku i spacer żeby już być na tym słońcu za dużo, zwłaszcza jak ktoś jest blady, a leżenie plackiem na plaży jest po prostu głupotą...

    OdpowiedzUsuń
  30. Wszyscy lekarze teraz przepisują witaminę D, a społeczeństwo popadło w jakąś psychozę i wszyscy łykają wit. D bo wszyscy mają braki. I tak jest zawsze ze wszystkim. Trzeba zachować umiar, żyć, niczym się nie przejmować. Mieć głowę na karku i tyle. Jeżeli się będzie miało zrównoważoną dietę i regularnie wychodziło na spacer/rower/itp. to wszystko będzie okay.

    OdpowiedzUsuń
  31. Dziękuję za kolejny ciekawy, wartościowy i merytoryczny wpis.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  32. Hm... Mnie podobają się ludzie z ciemną karnacją, ale jakoś opalanie zawsze wydawało mi się stratą czasu, do tego w moim przypadku wiązało się z bólami głowy i oczu. Dziwie się, że ludzie wysyłają cię na słońce, bo jasna karnacja naprawdę Ci pasuje. :)

    OdpowiedzUsuń
  33. Nie ma co popadać w paranoję. Ja uwielbiam słoneczna pogodę i nie wyobrażam sobie siedzieć zamknięta w domu latem nawet kosztem utraty możliwości produkcji witaminy D. Od czego są suplementy ? Nawet niemowlęta i małe dzieci mają obowiązek przyjmowania witaminy D3 w okresach jesienno-zimowych
    Moim zdaniem nie każdemu pasuje "blada twarz". Niektórzy wyglądają z ta bladością jak by byli chorzy. Nadmieniam, że nie jestem skwarkiem, ale bardziej się sobie podobam kiedy moja cera jest lekko brzoskwiniowa. Poza tym, opalenizna wyszczupla optycznie ;)

    OdpowiedzUsuń
  34. a ja napiszę jeszcze inaczej. W tym wpisie nie ma nic odkrywczego. Każdy wie, że ciemniejsza skóra gorzej produkuje witaminę D... Każdy podręcznik od biologii o tym mówi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba w tym problem, że każdy podręcznik o tym mówi, ale wiele osób dalej nie wie.

      Usuń
    2. Najwyraźniej nie każdy.. zwróć uwagę na komentarze domagające się źródeł naukowych ;p

      Usuń
  35. mam wrazenie ze nie wszyscy przeczytali ze zrozumieniem artykul. Cukier wyjasnia czemu opalenina nie pomaga tworzyc wit d czyli obala najczestrzy argument propagujacy opalanie. Nie zacheca do skrajnych zachowan tylko w prostych i logicznych slowach tlumaczy kwestie witaminy d.

    OdpowiedzUsuń
  36. Nigdy nie lubiłam wychodzić na słońce, ale jako dziecko zawsze musiałam się opalać, bo mama kazała - jak się pod koniec podstawówki zbuntowałam, to chyba z tydzień się do siebie nie odzywałyśmy do siebie ;) ale chyba do tej pory się nie pogodziła z faktem, że ma taką nieudaną, bladą jak trup córkę, bo co chwilę namawia mnie, żebym się rozłożyła w ogródku (najlepiej w samych majtkach, kij z tym, że sąsiedzi za płotem... lecę, pędzę =.=). A ja nawet lekko opalona ładnie nie wyglądam, bo robię się czerwona jak raczysko, więc jej tym bardziej nie pojmuję :D

    OdpowiedzUsuń
  37. Cukrze czy znasz jakiś krem z filtrem pod oczy, który nie wchodzi w oczy i piecze jak jasna cholera? :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Używam kremów z filtrem It's SKin i nie zauważyłam tego typu problemów.

      Usuń
    2. może to kwestia nakładania? polecam ten filmik, co prawda dotyczy zwykłego kremu pod oczy, ale może podpowie ci jakieś rozwiązanie: https://www.youtube.com/watch?v=gt8HpVkDz7U

      Usuń
  38. Bardzo ciekawy wpis, dzięki niemu będę miała argumenty na irytujące pytania typu ,,Czemu się nie opalasz?" oraz stwierdzenia ,,Jesteś za blada". Kiedyś idąc deptakiem jakiś pan głośno skomentował ,,Ale blade nogi" co zbiło mnie z tropu, bo powiedział to takim tonem jakbym miała trzy głowy. Na dodatek spędzając weekend na plaży cały czas trzymałam parasolkę nad głową i byłam owinięta ręcznikiem by nie padały na mnie promienie słoneczne. Spojrzenia ludzi były bezcenne. Tak jakby nie odnajdywali sensu w siedzeniu na plaży jeśli nie chce się człowiek opalić. Co tam widok morza, szum fal i przyjemny piasek... tylko słońce się liczy.
    Denerwuje mnie ta presja wywierana wśród Polaków by być spieczonym. Chce być blada, bo lubię być blada. Ja się nie wtrącam do tego czy ktoś lubi być spieczony, więc miło by mi było gdyby działało to w obie strony :) W końcu ktoś to głośno powiedział (logiczniej brzmi: napisał), że opalanie poważnie szkodzi. Pomimo iż czasami przytoczy mi się artykuł czy wzmianka w tv, że wystawianie ciała na słońce dłużej niż 20 minut jest niezdrowe to nie były to informacje poparte rzetelnymi argumentami. Więc dziękuje !
    I zastanawiam się czy na Azjatyckim Bazarze znajdzie się więcej kremów z filtrem przeciwsłonecznym :)

    Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie tak się zastanawiam czy ta presja tylko wśród Polaków jest tak intensywna? Może tylko ja mam takie doświadczenia ale co jestem na wakacjach gdzieś poza granicami naszego kraju to jedyne panie smażące się plackiem od rana do wieczora to Polki, owszem przedstawicielki innych narodowości też się opalały w ciągu dla ale tylko nasze rodaczki potrafiły spędzić autentycznie cały dzień leżąc plackiem na słońcu. Dla mnie to co prawda niepojęte bo lubię spędzać czas aktywnie i leżenie cały dzień byłoby dla mnie po prostu koszmarną nudą i stratą czasu, ale co kto lubi :)

      Cieszę się też, że zwiększa się świadomość odnośnie wpływu słońca, myślę też że moda na spieczoną skórę powoli mija, coraz więcej moich koleżanek wraca z wakacji z prawie niezmienionym kolorem skóry i już też nie widzę takiej presji jak parę lat temu. Chyba jednak wszystko idzie w dobrym kierunku. :)

      Usuń
    2. nana, w razie czego, na takie pytania można powiedzieć, że słońce powoduje u nas oparzenia. Mam bardzo jasną karnację i po spędzeniu 2 godzin na słońcu miesiąc temu, kiedy jeszcze tak mocno nie grzało, skończyłam z całą czerwoną twarzą i piekącymi ramionami. Chodź teraz stosuję filtry głównie po to by pozbyć się piegów, to tamta wymówka jest jakoś bardziej przekonująca dla innych :)

      Usuń
    3. Chyba trochę przesadzacie. W każdym kraju są wielbiciele opalenizny (byliście kiedyś w Wielkiej Brytanii?) i to naprawdę nie jest tylko polska specyfika. Latem mnóstwo dziewczyn chodzi bladych (w tym ja) i jakoś nie zauważyłam, żeby ktoś mi się przyglądał albo komentował. Mało tego, nie znam żadnej "skwarki".

      Usuń
    4. Zgadzam się w 100% z Anonimem z 29maja.. U mnie wszystkie koleżanki są bladziutkie, a jak ktoś lubi być skwarą to równie pusto ma w głowie.. ale jeśli opala się przy sporcie i to na delikatnie złociutko, i tak mu ładniej, to o co robić szum?

      Usuń
    5. @Alexzus, jest o co robić szum. Ta "złota opalenizna", którą tak bezkrytycznie gloryfikujesz, paraliżuje wytwarzanie witaminy D w miesiącach gdzie nie jest słonecznie.

      Z Twoich wypowiedzi aż wylewa się ogromny konformizm społeczny i odrzucenie samodzielnego myślenia. Jesteś gotowa robić sobie krzywdę, byleby tylko żyć w zgodzie tym co Cię nakarmiono, a widać, że ktoś Cię intensywnie karmił tekstami o "zdrowej opaleniźnie". Jeśli nie jesteś w stanie myśleć samodzielnie, obawiam się, że ten blog nie jest dla Ciebie.

      Usuń
  39. Jako początkujący dermatolog dodam, że w naszej klinice najwięcej pacjentów z niedoborem to kobiety, około dwudziestki, które wiosną lub co gorsze jesienią wychodzą złapać pierwsze/ostatnie promienie słońca na leżaku. Rzeczywiście ciemniejsza gorzej syntezuje witaminę D a popołudnie w prażącym słońcu może kosztować kilka tygodni zmniejszonej produkcji. Boicie się niedoboru - bardzo dobrze: jedzcie śledzie, łososie i jajka. Nie spędzanie całych dni w ciemnym pomieszczeniu, ale też nie przesadzajcie z bezpośrednią ekspozycją na promieniowanie.

    I nie obrażajcie się, kiedy ktoś, kto spędził na studiowaniu tematu masę czasu, a po odnośnikach widać, że Azjatycki Cukier to zrobiła, pisze wam, że to w czym chowano was od dzieciństwa nie jest prawdą.

    OdpowiedzUsuń
  40. To jak z kurczakiem na patelni :D jak sie mu skórka opali to raczej juz nigdy nie bedzie taka jak wczesniej xD

    OdpowiedzUsuń
  41. Fajny wpis. Ważne jest pod jakim kątem padają promienie słoneczne. W Polsce w okresie jesienno-zimowym padają poda takim kątem, że nasz organizm nie ma możliwości wytworzyć witaminy D. Dlatego w tym okresie każdy musi suplementować tą witaminę. W okresie wiosenno-letnim wystarczy 15 min trzy razy w tygodniu przebywać na słońcu bez filtrów.
    "W naszej strefie geograficznej syn-teza skórna zachodzi od kwietnia do września, przy zapewnieniu min. 15 minutowej ekspozycji na słońce 18% powierzchni ciała (odsłonięte przedramiona i częściowo nogi) w godz.10-15, bez stosowania filtrów ochronnych. Natomiast od października do marca synteza skórna praktycznie nie zachodzi." źródło: Stanowisko Zespołu Ekspertów. Polskie zalecenia dotyczące profilaktyki niedoborów witaminy D jml2012.indexcopernicus.com/fulltxt.php?ICID=905134

    Alicja

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Od kwietnia do września to całkiem sporo. Ale jeśli ktoś się "strzaska" słońcem w maju, to nici z tego..

      Usuń
    2. Jeśli ktoś będzie miał kontakt z promieniowaniem słonecznym jedynie podczas porannej drogi do pracy, jak sugerowałaś, lub popołudniowego powrotu, to także najprawdopodobniej nici z tego.

      Usuń
  42. O, a ze mnie się przez całe życie ludzie śmiali, że jestem ''blada jak trup '' i ''czemu się nie opalisz''. Mam bardzo, bardzo jasną karnację i ''opalanie'' ( czy jak kto woli, smażenie się na słońcu) kończy się dla mnie tragicznie ( poparzenia, bąble, schodząca skóra) także latem w słoneczne dni nie wychodzę z domu bez posmarowania filtrem. Parę lat temu kupiłam nawet parasol przeciwsłoneczny (było wtedy wyjątkowo upalne lato i słońce mocno piekło) - niestety usłyszałam wiele niemiłych komentarzy. A ja po prostu dbam o swoją skórę, bo jakoś nie lubię efektu pieczenia ;). Bardzo się cieszę, że ostatnio obala się mity o opalaniu i ideał ''pomarańczowej skóry'' bo to ani ładne, ani zdrowe :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam tak samo. Ba, ja kiedyś jeszcze przejmowałam się swoją cerą i opalałam się, ale i tak prawie efektu nie było. Jak już to czerwona skóra, a potem nic albo bardzo słabo zostało. Tak że w końcu to zaakceptowałam i staram się chronić przed największym słońcem.

      Usuń
  43. Co znaczy określenie " lata fortyfikacji produktów spożywczych witaminą A" ? Nie pytam złosliwie, stwierdzenie jest dla mnie kompletnie nieczytelne

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fortyfikowanie to proces produkcji żywności, w którym do produktu dodajemy składniki, które albo są korzystne dla konsumenta (dodatkowe witaminy), albo dla produktu (często witamina C jako konserwant), które naturalnie w nim nie występują (lub nie w takich ilościach), ale które się w produkcie dobrze przechowyją, nie rozkładają lub dzięki niemu dobrze wchłaniają. To fachowe określenie na "faszerowanie" lub "wzbogacanie". Dobrym przykładem jest kakao: ponieważ witaminy jak A oraz D dobrze się przechowują i wchłaniają z tłuszczami, sporo produktów na nim opartych jest nimi fortyfikowane. Nie ma w tym nic złego, dopóki dodatki i ich stężenia nie mają negatywnego działania...

      Usuń
  44. Właśnie dzięki Tobie, Cukrze, przestałam się opalać. W moim otoczeniu większość dziewczyn i kobiet uwielbia wylegiwać się na plaży i przyznaję, że swego czasu i ja lubiłam. Tego lata ograniczyłam jednak znacznie ilość czasu spędzanego na słońcu, a po Twoim wpisie zmniejszyłam go do absolutnego, niezbędnego minimum. Mam bardzo jasną cerę, ale wcale nie tak łatwo ją uszkodzić promieniami słonecznymi... :D Frustruje mnie jednak nieco temat przebywania w wodzie. Jeśli mam do wyboru basen kryty albo jezioro\morze, zdecydowanie wybieram to pierwsze, ponieważ dla mnie jest to po prostu pod każdym wzgledem lepsze rozwiązanie. Co sądzisz o pływaniu właśnie w jakimś jeziorze np w bardzo słoneczny dzień? Ponoć w wodzie opalamy się szybciej...
    I jak myślisz, czy spacer przy zachodzącym słońcu jest szkodliwy? Raczej nie ma wtedy ryzyka opalenia się, ale wolałabym poznać także Twoje zdanie.

    OdpowiedzUsuń
  45. Drog Cukrze, czy mogłabys podać źródła swojej wiedzy? To naprawde ważne zagadnienie, stąd mysle że warto byłoby je podać

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przecież są podane i w tekście i dodatkowe w komentarzu...

      Usuń
  46. Świetny wpis. I trafne uwagi. Szczególnie ta:

    "Gdybym napisała Wam, że tysiące Azjatek regularnie niszczy swoją skórę i ryzykuje zdrowiem, żeby tylko sprostać normom społecznym, wiele osób pokiwało by głowami i przyklasnęło tej myśli: "Ach, Ci Azjaci"."

    Osobiście uwielbiam kiedy kobiety słysząc, że jakaś nie goli włosów łonowych/nóg/pach, zaraz oblecha! nieestetyczne! A nasze mamy nic sobie w młodości nie goliły i jakoś nikt nie uważał, że są przez to brudne i zaniedbane... Mężów też znalazły.

    Kiedy buty Emu Australia nie były jeszcze zbyt znane w Polsce a ja takie miałam, znajome śmiały się ze mnie, że chodzę w bamboszach. Dwa lata później te same znajome latały w podróbach emusów za 20zł. Ludzie bywają tak głupi i bezmyślni, że szkoda gadać. Jak stado krów.

    OdpowiedzUsuń
  47. Kochany Cukrze, nie wiem czy to ma związek z Twoją dysleksją, ale prawie pod każdym postem, w Twoich odpowiedziach do komentarzy jest mnóstwo błędów ortograficznych. Tutaj akurat: "artykół", "ważyw".. Może sprawdzaj komentarze przed dodaniem, nie chcę aby ludzie źle o Tobie myśleli :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli ktoś miałby sobie wyrabiać opinię o mnie na podstawie literówek, a nie treści tego co piszę, to wybacz, ale mało mnie opinia takiej osoby obchodzi.

      Usuń
    2. co nie zmienia faktu, Cukierku, że osoba, która nie zawsze pisze poprawnie, kojarzy się z niedouczeniem w latach szkolnych. tak to może wyglądać z perspektywy osoby trzeciej, ale sądzę, że osoby czytające i oglądające Cię regularnie nie zwracają na to uwagi i bardzo Cię szanują. jeśli weźmiemy pod uwagę, że czasami możesz odpisywać po całym dniu pracy, to nie jest to raczej nic dziwnego ;) pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  48. Mam tylko jedną uwagę. Witamina D3 jest również w większości produktów odzwierzęcych które spożywają Polacy, nabiał i tak dalej. Wcale nie ma potrzeby pozyskiwania jej ze słońca, skoro jest w pożywieniu.

    Tak naprawdę problem mają weganie, np. ja, którzy odzwierzęcej D3 nie spożywają - dlatego wylegują się na słońcu albo suplementują D2. Sama też robię to zimą i to jest faktycznie odczuwalne - trudno mi bez tego przetrwać zimę jeśli mam być szczera.

    Cala ta dyskusja o witaminie D jest wedlug mnie mocno naciągana, bo kwestia jej niedoboru w praktyce zawęża się do małej grupy osób.

    Dziękuję za informację o tym, że jasna skóra wchłania witaminę D lepiej :)! Tylko utwierdza mnie w przekonaniu, że jako weganka, powinnam tym bardziej pozostac nieopalona ;).
    Pozdrawiam!
    Lili

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nasi przodkowie spożywali prawdopodobniej więcej produktów z witaminą D, niż my (kto zajada się w dzisiejszych czasach śledziem? ;p)... Teraz w diecie rządzi pszenica i mięso ad nauseum, a jajka ochrzczono źródłem problemów z cholesterolem, pomimo, że jedno z drugim nie ma wiele wspólnego :(

      Usuń
  49. Witam ja to powiem na własnym przykładzie Ja chodze na spacery z dzieckiem między 11-13 godziną ,tylko wtedy mam czas i ruch na ulicy znikomy , więc jest bezpieczniej , w godzinach popołudniowych czy rannych ruch jest dużo większy bo ludzie sie spieszą do pracy czy z pracy , i nie zwracają uwagi na prędkość ..... różnie jestem czasami godzinę do dwóch , ale ja spaceruję nie siędzę nie smaże się i też nie codziennie tak chodzę ..jak wychodzę zawsze ja i dziecko wysmarowane filtrem , nawet przed domem jak siedzimy , to zawsze w cieniu i też wysmarowani ...Jak jadę do mojej mamy to jestem prawie cały dzień na polu ,ale w cieniu przy stoliku i pod parasolem ,ale to się zdarza raz na dwa miesiące , na jakieś imieniny , czy coś ...ostatnio miałam taki przypadek ,że czułam ciepło na policzku a siedziałam na kocu na słońcu ale juz popołudniowe słońce ok 16-17h natychmiast zeszłam i dałam grubą warstwe filtru , jak smaruje filtrem mineralnym szyje to jest jasna bo taki ma kolor a twarz ciut ciemniejsza ,ale ja sie nie opalałam .. dzisiaj rano tez miałam raczej jasną twarz , więc nie wiem. W domu , jak siędzę to też jestem wysmarowana filtrem , ale to już od preferencji zależy ,co do tych 15 - 20 minut tutaj jest trudniej ,bo nikt z nas nie będzie z zegarkiem chodził w ręku :) a spacer 20 minutowy to za krutko ... ale jeżeli jedziemy na zakupy i kręcimy się koło samochodu to spokojnie wystarczy , ja staram się być jasna przez cały rok i pod koniec lata jestem tylko naprawdę delikataniutko muśnięta ,ale to trzeba by było z lupą do mojej ręki przyjść , bo tak jak pisze Cukier filtry nie chronią w 100% one tylko , jakby spowalniały proces i starzenia sie skóry i ochroną przeciwsłoneczną.Ja to tak zrozumiałam ,że mamy unikać słońca na ile się da , a nie chodzić zestresowani bo już przekroczyłam limit 15 , czy 20 minut...

    OdpowiedzUsuń
  50. A ja mam pytanie: bardzo chciałabym chodzić w filtrze ale jest to naprawdę trudne. Chodzę do szkoły i przez ok. 6-8 godzin dziennie nie mogę zmyć go ani poprawić, a przy temp powyżej 20 stopni po kilku godzinach moja twarz wygląda jakby była pełna potu. Do tego mam tłustą i jasną skórę przez co nie mogę używać słabszych filtrów. Nie ma ktoś jakiegoś pomysłu jak temu zaradzić?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wybieraj filtry mineralne (fizyczne). Dość szybko znikają ze skóry (ok 2 godzin ) i nie zostawiają tłustej warstwy.

      Usuń
    2. Kochana, wśród japońskich filtrów znajdziesz mnóstwo matujących (sprawdzone na mojej tłustej cerze w upały) na bazie alkoholu - tylko musiałabyś mieć konto na ebayu....

      Usuń
    3. Dziękuję za odpowiedź :)

      Usuń
  51. oj tam, a ja tam lubię brąz :D biała wyglądam strasznie :D

    OdpowiedzUsuń
  52. Owszem umiar jest kluczem, ale bez przesady, by tragedią było jeśli człowiek trochę się opali. Nie leżę plackiem, by się opalić, ale czasem stanie się to przypadkiem lekko np jak ręce w lato się opalą, a się spaceruje. Tak mam wtedy, ale ogólnie chronię się filtrami i limituję to, więc to będzie wtedy lekkie muśnięcie słońcem, to chyba nie tragedia. No, ale umiar warto mieć :)

    OdpowiedzUsuń
  53. Cukrze, a jak nie opalić się np na plaży jak jest gorąco? Można pływać itp, biegać na plaży, ale i tak coś złapie. Co byś wtedy zrobiła, żeby Cię nie wzięło? ;) A ciekawa jestem :P A na plaży czasem lubię w lato :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, właśnie ;) Ja mam taką pracę, że muszę spacerować do i z niej w środku i pod koniec dnia 25 minut dziennie w jedną stronę, w pełnym słońcu - więc musiałabym codziennie nakładać krem z filtrem na odsłonięte części ciała, żeby się nie opalić, a takie nakładanie filtra na duży obszar ciała też nie jest zdrowe, więc co robić w takiej sytuacji ...? Na pewno nie chcę wsiadać w autobus bo trzeba się trochę poruszać, zresztą co to za przyjemność dusić się w autobusie podczas ładnej pogody.

      Usuń
    2. Parasolka...

      Usuń
  54. Wystarczy 10-minutowy spacer dziennie, nawet w zimie, żeby nasza skóra wyprodukowała odpowiednią dawkę wit. D- tak mówią dermatolodzy w Polsce.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 100% racji, ale niektórzy już tu panikują, że jak to?! Skoro nie mogą się strzaskać na ciemny brąz to skąd oni wezmą witaminę D? Będziemy mieć niedobory i umrzemy!!! xD

      Ok, a tak poważnie, to jak najbardziej się zgadzam. No i najlepiej po prostu podejść do sprawy zdroworozsądkowo i nie wpadać ze skrajności w skrajność ;)

      Usuń
    2. w swietle najnowszysch badań, juz tak nie mówią

      Usuń
  55. trochę przerażająca wizja. Co robiła ewolucja przez cały czas gdy byliśmy plemionami/narodem rolniczym? Czekała na lepsze czasy XXI wieku i mieszkania w blokowiskach? Jestem absolutnie przeciwna leżeniu plackiem i opalaniu się, ale ograniczanie funkcjonowania na zewnątrz do 15-20 minutowych spacerków bardzo upośledza. Wolę mieć problemy z ilością naturalnej wit D z tego jednego źródła niż odbierać sobie możliwość obcowania z naturą, uprawy ogrodu, sportu nie tylko na siłowni i halach sportowych, zwiedzania i masy innych rzeczy, które się przez takie podejście można stracić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Yuvenall, popatrz na to w ten sposób: nie więcej jak wiek, dwa temu, większość naszych przodków była rolnikami - na zewnątrz spędzali wiele godzin codziennie, przez więszkość roku, zaczynając we wczesnych miesiącach wiosennych, aż do późnej jesieni.

      A my? Przez większość miesiecy w roku siedzimy w biurach, szkołach, domach. Tylko w miesiącach stricte letnich nagle jest wielkie parcie, aby być na zewnątrz. Skóra zostaje przyciemniona, a społeczeństwo szybko wraca do trybu życia z dala od natury. Te zmiany w trybie życia trzeba uwzględnić jeśli przejmujemy się brakami witaminy D.

      Jeśli ktoś wyciąga argument witaminy D, musi się pogodzić z rzeczywistością - opalanie może doprowadzić do jej niedoboru. To kompletnie niedopasowany argument, by usprawiedliwiać przyciemnianie skóry.

      Szczerze mówiąc, z mojej perspektywy panika na temat witaminy D jest MOCNO przesadzona. Ale nie mogę się pogodzić z używaniem jej jako argumentu za opalaniem, bo po prostu takim argumentem nie jest. To tak, jakby zalecać osobie z biegunką, by nie piła wody (jakby nie patrzeć, na pewno nie picie wody zatrzyma biegunkę.. co z tego, że odwodnienie zabija). Takim samym argumentem jest mówienie, że w miesiącach letnich trzeba się dać choć trochę ozłocić słońcem, bo to daje witamine D. Nawet lekkie ozłocenie może doprowadzić do niedoborów w miesiącach jesiennych i zimowych.

      Jeśli ktoś chce się mimo wszystko przyciemniać słońcem, niech robi to świadomie, z pełną akceptacją konsekwencji, a nie za fałszywym parawanikiem poprzekręcanych faktów.

      Usuń
    2. Za samo wyjaśnienie wpływu opalenizny na przyjmowanie wit D dziękuję, bo przyznam, że nie miałam na ten temat pojęcia. Nie mniej, nie wiem czy zauważyłaś, ale nie pisałam apoteozy opalania, ani razu nie próbowałam przeinaczyć argumentów o przyjmowaniu wit D, tylko wytykałam problemy, które wynikają z tak paranoicznego unikania słońca jakie promujesz głównie w komentarzach, gdy dziewczyny piszą, że chodzą na spacery i najwyżej lekko je coś chwyci.

      Ewolucja nie działa tak szybko, nadal nasz organizm jest na poziomie podobnym co 200 lat temu - celowo i świadomie unikając słońca w większym stężeniu niż 20 min spacer tym bardziej nadwyrężamy system odporności, który mamy w genach i stajemy się mniej odporni na działanie słońca. Nie tylko 2 miesiące w roku, ale regularnie i z umiarem funkcjonować na zewnątrz - spacery, praca w ogrodzie, uprawianie sportów są wykonalne przez cały rok i powinno się z tego korzystać. Unikając spotkania się z różnorodną pogodą, alergenami, nawet innym podłożem niż brukowane uliczki wydelikacamy się i tracimy odporność - tak samo jak twarz potrzebuje ćwiczeń by ograniczyć ilość pojawiających się zmarszczek, tak samo nasz organizm potrzebuje ćwiczyć swoje podstawowe funkcje, bo stajemy się inwalidami odporności na własne życzenie.
      Dla mnie lekkie ozłocenie (mimo tony filtrów na skórze które regularnie stosuję) to tylko efekt uboczny całej gamy korzyści, które osiągam nie zamykając się w domu (mimo typowo przybiurkowej pracy da się znaleźć na to czas). Coś za coś.

      Usuń
  56. Ja mam bielutką cerę, nogi jak kreda i po prostu nie mogę się opalić :<
    A jak tylko temperatura wzrośnie powyżej 20 stopni to pojawiają się popękane naczynka i moje nogi są wręcz czerwone. Na opalonych nogach mniej byłoby to widać :(

    OdpowiedzUsuń
  57. A ja chciałam tą nagonkę na opalanie skomentować z odwrotnej perspektywy. Tak jak w Polsce z nas bladolicych ludzie kpią (powyższy komentarz o nasmiewaniu się z dziewczyny z parasolką budzi grozę, ale też mam podobne doświadczenie) tak niestety w Azji dyskryminowani są ludzie z ciemna karnacja. Jak kiedyś niechcący złapałam trochę opalenizny to znajoma wyraziła autentyczne współczucie i poczułam się jak upośledzona. Wniosek z tego taki, ze wszędzie to co nie jest normą jest brutalnie krytykowane. Dziewczyny chroniące się przed słońcem nie poddawajcie się!

    OdpowiedzUsuń
  58. Brednie totalne... Aż szkoda czytać. Tak ogólnie rzecz biorąc zdania (w tym i badania naukowe) zawsze będą podzielone na każdy chyba temat, czy to diety, ruchu jak i opalania.
    Ja mam ciemniejszą karnacje (sama z siebie od małego), nie używam filtrów, nie boję się słońca, a mój poziom wit. D jest w bardzo dobrym stanie (badania robiłam w tą zimę, co była).
    Bez słońca nie jesteśmy w stanie wytworzyć witaminy D.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oklaski kochana. Słońce dało nam życie, unikajcie więc życia. Raczej na zdrowie to wam nie wyjdzie.

      Usuń
  59. Przepraszam bardzo, ale jakie są Twoje kompetencje, aby dyskutować na takie tematy? Proszę tylko nie podpierać się internetem, tutaj jest wszystko.

    OdpowiedzUsuń
  60. Cieszę się, że nie cierpię się opalać :D W końcu będę miała naukowe wyjaśnienie dla znajomych :D

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  61. Moim zdaniem ten wpis, trafny czy też nie jes pisany w takim niemiły klimacie. "oparzanie", czy w pewnym sensie hejtowanie osób opalonych i opalających się. czuję się urażona, i chociaż może jest to prawda, zniesmaczona takim stylem pisania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale tym jest "opalanie" - celowym uszkadzaniem skóry i podziwianiem efektu. Może w ludzkiej naturze jest umiłowanie do takich zachowań (mamy jakby na to nie patrzeć ogrom kulturowych zachowań opartych na ryzykowaniu zdrowiem), ale nie uważam, że słusznym jest nadawanie jakiemuś zachowaniu gloryfikującej nazwy, by móc uciec od tego czym naprawdę jest.

      Usuń
    2. Ściemnienie barwy skóry jako wynik ekspozycji na słońce to pierwszy etap oparzenia słonecznego. Tak po prostu jest, więc to nie "niemiły klimat wpisu: ani hejtowanie tylko po prostu nazwanie rzeczy po imieniu.

      Usuń
  62. Ja uważam że we wszystkim trzeba znać umiar.

    OdpowiedzUsuń
  63. zdecydowana większość polek ma niedobór wit d, na zachodzie dużo się o tym niedoborze mówi, szczególnie, że większość życia ludzie spędzają w biurze, w aucie/metrze, przed TV.
    robiłam poziom wit D w zeszłym roku-dołądnego wyniku nie mam pod ręką, ale niedobór był duży. To samo siostra, matka.

    OdpowiedzUsuń
  64. zastanawia mnie ta kwestia witaminy D, bo mój dziadek i koleżanka mamy mają początki krzywicy - z młodości. Od złej diety/braku produktów spożywczych (wojna -Dziadek, komuna - koleżanka mamy). Przed słońcem się nie chronili, filtrów nie stosowali, dziadek wychował się na wsi, dużo czasu latał po dworze, pomagał w gospodarstwie - dopiero suplementacja tranem (w szkole) zahamowała krzywicę, nie był on oczywiście jedynym przypadkiem, na szeroka skalę musieli suplementować jak po wojnie się to wszystko trochę ogarnęło

    OdpowiedzUsuń
  65. Cukrze dziękuję Ci za ten post! Chyba go wydrukuję i będę demonstrowała każdemu kto będzie biadolił żebym się opaliła bo wit. D i milion innych "zdrowotnych i wizualnych" powodów. Mam z natury bardzo jasną karnację którą uważam za swój atut i strasznie mnie wkurza że ludzie tak strasznie naciskają i nie mogą przyjąć do wiadomości że utrzymanie jasnego koloru skóry jest moją świadomą decyzją której nie zamierzam zmieniać bo większość społeczeństwa lubi opaleniznę-spaleniznę.
    Oby więcej takich postów! pozdr

    OdpowiedzUsuń
  66. Ja nie lubię się opalać ale lubię być opalona :P

    OdpowiedzUsuń
  67. czytałam trochę na temat witaminy D i spotkałam się z czymś podobnym. Jedynie różnica polegała na tym, że ciemna skóra (bogata w melaninę) również produkuje witaminę D, ale potrzeba więcej czasu spędzania na zewnątrz w słoneczny dzień. Naturalne jest, że wg podziału etnicznego, ciemniejsze karnacje mają ludzie mieszkający w bardziej nasłonecznionych częściach świata. Nie jest wskazane dla takich osób mieszkanie w takich szerokościach geogr. gdzie mało jest tego słońca, bo wówczas nabawią się niedoborów. Chociaż z drugiej strony prawdą jest, że jak spalimy się na słońcu, czy będziemy 3 godziny, to produkcja witaminy D u każdego z nas ma swoją optymalną dawkę promieniowania.

    OdpowiedzUsuń
  68. Ależ jesteś zorientowana w temacie! Chciałabym mieć taką wiedzę, proszę, pisz o wszystkim o czym masz pojęcie, bo piszesz niezmiernie ciekawie :)

    Sama mam bardzo jasną cerę i nie lubię się opalać. Nawet gdybym opalała się cały tydzień we Włoszech, nie byłoby tego zbytnio widać, ponieważ opalam się bardzo powoli. Za to ciągle słyszę od koleżanek "jakaś ty blada", "idź się opal", babcia za każdym razem jak mnie widzi każe mi "wyjść na pole i trochę się poopalać, bo jestem biała jak córka młynarza".
    Wierzę, że moje dziecinne rysy + unikanie ostrego słońca w młodości pozytywnie odbije się na wyglądzie mojej twarzy za 20 lat :)

    OdpowiedzUsuń
  69. Naprawdę jesteś świetną blogerką, masz bardzo ciekawe wpisy (w sumie chyba masz nieograniczony limit pomysłów na posty, ale im więcej tym lepiej). A ten jest bardzo przydatny, nareszcie wiem jak to mniej więcej działa. W sumie muszę przyznać z dumą, że nigdy nie opalałam się dla samego opalania, bo wylegiwanie na słońcu jest strasznie nudne. Jedynie przy okazji przebywania na powietrzu coś tam podłapałam, ale i tak jestem jedną z bledszych wśród moich znajomych.

    OdpowiedzUsuń
  70. Opalanie w nadmiarze jest złe i nie ma co z tym dyskutować (wszystko w nadmiarze jest złe), ale jeśli ktoś ma niedobory witaminy D to bez sensu jest dopatrywać się winy w nadmiernym opalaniu tylko wybrać do lekarza, zrobić badania i zastosować odpowiednią dietę lub suplementację. Unikanie słońca nie zaszkodzi, ale stawianie sprawy czarne- białe jest bez sensu. MilkyBar

    OdpowiedzUsuń
  71. To niestety prawda, co piszesz o presji społecznej. Ciężko przyznać się do "bycia inną", kiedy wokół mnie wszystkie dziewczyny są zachwycone plażą i opalaniem się, jednak nie ulegam tej presji. Nie opalam się już od jakieś czasu. Staram się jednak nie być blada, bo akurat mi to nie pasuje. Dlatego od czasu do czasu używam balsamów brązujących i jem marchew. ;)

    OdpowiedzUsuń

Komentarze pisane w celach promocji własnego bloga lub innych stron nie będą publikowane. Linki do relewantnych wpisów na blogach czy innych stronach są mile widziane. ale linki nie związane z tematem lub komentarze zawierające dopisany link do bloga nie będą publikowane.

Przedstawiane tutaj treści mają jedynie charakter informacyjny. Autor nie ponosi odpowiedzialności za działania czytelników, ani żadne konsekwencje wynikłe z zastosowania podanych tu pomysłów oraz technik. W razie wątpliwości skontaktuj się ze specjalistą.