wtorek, 20 grudnia 2016

Jak to jest zgolić włosy i zapuścić je na nowo? Pamiętnik z odrastania.

Myślę, że każdy z nas miał takie myśli: jakby to było, gdyby pozbyć się całkowicie swojej zniszczonej strzechy i zapuścić włosy na nowo? Istnieje tyle mitów i informacji na ten temat - że włosy odrosną gęstsze, że zaczną się kręcić, że będą szybko rosnąć, itd. Ale ile z tego to prawda, a ile to życzeniowe myślenie?

Ja kilka razy w życiu miałam myśli o zgoleniu głowy... chyba najbardziej z ciekawości. Ile zajęłoby odrastanie? Czy mogłabym wywindować rekord odrastania, smarując skalp dwa razy dziennie wcierkami? Może mogłabym brać suplementy? Czy mogłabym tak zadbać o włosy, by odrosły super zdrowe? Jak wyglądają włosy, nigdy nie tknięte farbą czy lokówką? Jakby to było? Co by się stało?

Ostatecznie zgoliłam głowę, w ramach akcji charytatywnej, gdzie tysiące osób goli głowy, by zwrócić uwagę mediów i publiki na działalność fundacji charytatywnej, opiekującej się rodzinami, gdzie są dzieci chore na raka (przykład tego, na jakie usługi potem idą fundusze) . Jako, że utratę włosów kojarzymy z procesem leczenia nowotworów, takie szokujące "show", gdzie zdrowe osoby rezygnują ze swoich czupryn, bardzo przyciąga uwagę i zachęca do szczodrych donacji. Jest też zawsze nagłaśniane przez lokalne media. A gdzie jest rozgłos i uwaga, tam zawsze znajdzie się kilku korporacyjnych sponsorów. Fundacja postawiła cel zebrania 3,6 miliona dolarów singapurskich (około 10 mln PLN) i zaangażowania ponad 6,5 tysiąca golących. Jeśli ktoś chciał, mógł dostać swoje zgolone włosy do woreczka i może je samodzielnie donować do dowolnej organizacji, ale w ramach tej konkretnej akcji celem była zbiórka pieniędzy i nagłośnienie działalności organizacji.

W ramach wstępu do wpisu, chciałbym też wyjaśnić, skąd wzięła się we mnie decyzja, by nie umieszczać zdjęć z procesu odrastania. Chcę się tu skupić na samym procesie i na informacjach, które mogą przydać się osobom, rozważającym golenie (obojętnie z jakich powodów) lub przechodzącym okres odrastania, a nie przyciągać ciekawskich i szukających sensacji, chcących robić aferę z tego, jak wyglądałam bez włosów. Jeśli ktoś potrzebuje wizualizacji procesu odrastania, może skorzystać z setek wideo i zdjęć już funkcjonujących w sieci (polecam np. ten filmik).

Starałam się robić notatki pod koniec każdego tygodnia, więc wpis ma formę pamiętnika.

Dzień golenia


Moje włosy zostały zgolone do około 2 mm. Nigdy nie miałam aż krótkich włosów - najkrótsza fryzura, jaką miałam to paziowy "bob", więc nie wiedziałam czego się spodziewać.
A photo posted by Cukier (@azjatyckicukier) on

Mąż ostrzegał mnie, że będzie mi zimno w głowę, więc miałam przygotowane chusty i czapkę. I całe szczęście, bo efekt wyziębienia głowy dał mi się bardzo intensywnie we znaki. Mieszkam w kraju, gdzie wszędzie (biura, sklepy, transport publiczny) wieje klimatyzacja. Od jej nawiewu nie da się uciec; tu żyje się w ciągłym przeciągu. Przez większość życia miałam naturalną "czapę" z włosów, więc nagłe wyziębienie, zwłaszcza z tyłu głowy, fundowało mi ciągłe ataki bólu głowy i sztywności karku. Bez czapki/husty ani rusz.

Pierwszy miesiąc


Tydzień I



Pierwszy tydzień był w sumie bardzo pozytywnym doświadczeniem. Włosy zgolone tak blisko skóry głowy wyglądały bardzo egzotycznie, ale też bardzo schludnie. Okazało się, że mam całkiem przyjemny kształt głowy oraz łagodną i ładnie wyprofilowaną linię włosów przy czole. Włosy były jednak bardzo szorstkie, prawie że szpiczaste. Fantastycznym było po raz pierwszy dotknąć swojej głowy i poczuć teksturę podobną do aksamitu.

2 mm włosy przypominają teksturę aksamitu
Próbowałam nałożyć na nie wcierkę, ale próby masażu głowy skończyły się totalną porażką - włoski były tak krótkie i sztywne, że przy próbie dotyku sprężynowały i strzepywały całe Kaminomoto. Dookoła głowy robiła się mgiełka z maleńkich kropelek wystrzeliwanych przez włoski.

Mimo to, w pierwszym tygodniu, włosy odrosły naprawdę sporo i szybko dobiły do około centymetra. Mam wrażenie, że duże znaczenie miał fakt... że nie umiałam się powstrzymać od dotykania głowy xD. Cały czas kusiło mnie, by przejechać ręką po włosach, więc chcąc-nie-chcąc zafundowałam sobie sporo masaży głowy.

Tydzień II



W drugim tygodniu włosy nie wyglądały jednak już tak dobrze. Gdy trochę odrosły, zaczęło bardziej widać, w którą stroną się wyginają i układają. Okazało się też, że włosy od czubka głowy aż do czoła rosną prosto do przodu i zaczęły formować mi nad czołem "ząbek". Włosy na zakolach zaś rosną prosto do tyłu, w całkowicie przeciwnym kierunku. Nic dziwnego, że grzywka zawsze dziwnie mi się układała na bokach!

Szybko zaczęło być widać, że włosy na zakolach rosną jednak dużo wolniej i słabiej, od reszty głowy. W drugim tygodniu było to bardzo widać, bo głowa zaczerniła się od nowych włosów, ale przez zakola dalej prześwitywało sporo skóry głowy.

Nowo wyrastające włosy wydawały mi się być bardzo szorstkie i przesuszone, więc postanowiłam zrobić przerwę od wcierki i postawiłam na olejek rycynowy z kilkoma kroplami olejku rozmarynowego. Włosy smarowane olejem rycynowym szybko zmiękły i stały się przyjemniejsze w dotyku, ale bez Kaminomoto, praktycznie przestały rosnąć. Jestem niestety jedną z tych osób, których włosy, brwi ani rzęsy nie reagują na olejek rycynowy. Na szczęście olejek rycynowy ma bardzo łagodny zapach, więc łatwo go używać.

Tydzień III



Trzeci tydzień był pod pewnymi względami trudniejszy od poprzednich. Rzeczywistość, że włosy nie odrosną tak szybko, jak sobie marzyłam, zaczęła do mnie docierać. Z jednej strony obiecywałam sobie, że będę regularnie smarować skórę głowy Kaminomoto i że będę brać suplementy, ale jak przyszło co do czego, to nie miałam ochoty na ani jedno, ani drugie.
Jak myślałam, że będę wyglądać po zgoleniu głowy vs. jak wyglądałam 😅

Życie toczy się swoim tempem niezależnie od tego, w jakim stanie są nasze włosy. Łatwo sobie wyobrażać, że jak je zetniemy, to podporządkujemy im wiele naszych nawyków i czasu, ale jak przychodzi co do czego, przyjaciele, praca i hobby mają priorytet (przynajmniej dla mnie).

Nie lubię tabletek, bo bardzo podrażniają mój żołądek. Od używania Kaminomoto wygodniejsze było po prostu naolejowanie włosów olejkiem rycynowym i zostawienie ich w spokoju.

Tydzień IV



Pod koniec czwartego tygodnia włosy zaczęły dobijać do 1,5 cm. Jest to dużo mniej, niż liczyłam, że uda się osiągnąć. Choć nie jest to dużo, przy tej długości włosy powoli przestają wyglądać jak zgolone - straciły sporo ze swojej sztywności, choć dalej - zwłaszcza po myciu - wyglądają jak jeż.

Stały się odrobinę bardziej podatne na układanie - widać było po nich, na której stronie spałam ;), choć dalej nie było mowy o przedziałku czy innych manipulacjach.

Przy takiej długości dalej nie dało się jednak używać odżywek, choć aplikowanie Kaminomoto stało się prostsze. Włosy dalej sprężynowały i wystrzeliwały jego kropelki, ale nie był to aż tak dramatyczny efekt, jak w poprzednich tygodniach.

Jednak rozczarowującym było, jak trudno było o nie zadbać. Właściwie jedyną opcją stały się oleje. Olejek rycynowy ma słaby zapach, wiec łatwo go używać, ale wszystkie inne, na które się napalałam, okazały się zbyt intensywne w zapachu, więc mogłam je nakładać co najwyżej jako maskę przed myciem, a że przy tak krótkich włosach nie trzeba ich myć zbyt często, okazji do pielęgnujących masek było niewiele.

Nie było mowy o użyciu odżywki, bo ryzyko, że podrażni skórę było zbyt duże.

Pierwszy miesiąc - podsumowanie



Podchodząc do golenia, nie wiedziałam czego się spodziewać. Wiedziałam jedynie, że chcę być jedną z tych tysięcy osób, które biorą udział w akcji. Nie myślałam za wiele o tym, jak krótkie włosy wpłyną na moje życie. Co najwyżej fantazjowałam o tym, jak to będą szybko rosnąć, gdy będę miała możliwość wcierania Kaminomoto bezpośrednio w skórę głowy (😅😅😅).

Bałam się jedynie, że mój gest zostanie niezrozumiany, jeśli podzielę się nim na polskich mediach społecznościowych i niestety te obawy jak najbardziej się sprawdziły.

Moje otoczenie w Singapurze zareagowało bardzo pozytywnie. Znajomi i przyjaciele znają mnie na tyle, że pomysł udziału w akcji nie zdziwił ich. Kilku nawet udzieliło się finansowo, by dać znać, że wspierają tą inicjatywę. W pracy też w sumie poszło bez problemów, choć musiałam kilkukrotnie podjąć inicjatywę i wytłumaczyć sytuację osobom, z którymi nie mam na co dzień bliskiego kontaktu. Ponieważ w Singapurze większość osób zna tą akcję, bez problemu rozumieli sytuację.

Na ulicy czy miejscach publicznych nie odczułam wielkiej zmiany. W Singapurze jest jednak taka różnorodność wyglądu i strojów, że ani moja ogolona głowa, ani chusta czy czapka, nie robiły na nikim wrażenia. Życie potoczyło się dalej, swoim zwyczajowym tempem.

Najtrudniejszym aspektem całej sprawy okazała się moja działalność w ramach polskich mediów społecznościowych i przyznam, że ogromnie żałuję, że podzieliłam się tym faktem. Gdybym mogła cofnąć czas, nie mówiłabym, że zgoliłam włosy w ramach akcji charytatywnej. Mojej widowni trudno było zaakceptować, że akcja charytatywna może się bardziej skupiać na zbiórce pieniężnej, niż na robieniu peruk.
Pojawiła się presja, że mam "normalizować" widok łysej głowy, że teraz mam być "ambasadorem łysej głowy". W takim myśleniu kryje się jednak pewien problem... Bo nie ma nic nienormalnego w nieposiadaniu włosów. Łysa głowa jest czymś normalnym i nie wymaga "normalizacji", bo nie ma w tym nic nienormalnego. Są różne powody i przyczyny, dla których ktoś może nie mieć włosów i nic nam do tego.

Jasne, są osoby ciasno-mózgowe, które nie potrafią zdzierżyć, gdy ktoś wygląda inaczej, niż ta osoba by chciała. Są osoby, które chciałby narzucać innym swoje widzi-mi-się wobec wyglądu czy zachowań, które chciałby żyć w społeczeństwie klonów i wąsko wytyczonych norm. Są osoby, które wykorzystają każdą wymówkę, by się wywyższać, by dyskryminować, by atakować. Ale takie osoby nie zasługują na "oswajanie" z niestandardowym wyglądem innych (obojętnie czy mówimy o bezwłosej głowie, tuszy, wzroście, kolorze skóry, itp.), tylko zasługują na solidne pouczenie. Bo nienormalnym jest atakowanie innych za ich wygląd, lub rzeczy na które nie mają wypływu.

Mówienie mi, że przez paradowanie przed kamerą z łysą głową w jakiś sposób pomaga się osobom walczącym o życie, jest jak mówienie, że każdy kto utyje, wyraża "solidarność" z osobami otyłymi ze względów medycznych. Że każdy, kto przyciemni swoją skórę na solarium, wyraża "solidarność" z osobami prześladowanymi za kolor ich skóry, itd.

Dobrowolne stawanie się w pozycji ofiary ataków ze strony ciasno-mózgowych ludzi (może jest lepsze określenie na ten typ, ale nie przychodzi mi do głowy) nie pomaga nikomu, a tworzy wręcz wrażenie akceptacji tego typu zachowań - założenia, że to ataki są "normalne" i że zadaniem ofiary jest jakoś swojego napastnika udobruchać, przekonać do siebie, "znormalizować" jego percepcję tej czy innej rzeczy. To nie jest dobre podejście!

Jeśli widzisz kogoś atakującego inną osobę za coś, na co owa osoba nie ma wpływu, nie stój z boku. Nie czekaj aż jakaś Basia z YT "znormalizuje" to czy tamto. Działaj. Daj tej osobie znać, że to nie jest akceptowalne zachowanie.

Miesiąc drugi


Tydzień V - "Próby Suplementowania"



W tym tygodniu włosy nie urosły wiele, ale weszły w fazę odstawania i odkształcania się. Część stoi, część leży, część zaczyna się wyginać. W połowie tygodnia zaczęłam brać swoje pierwsze suplementy - postawiłam na tabletki z wyciągiem z drożdży. Niestety do wyboru były tylko drożdże browarnicze, więc nie wiem, czy mogę liczyć na osławione efekty szybkiego porostu włosów.

W tym tygodniu udało mi się zyskać tylko około 3 mm. Jest to trochę rozczarowujące, ale z drugiej strony był to fizycznie bardzo trudny tydzień. Borykam się z ciężką kontuzją ramienia i karku, czego efektem są intensywne migreny, trwające około 2 dni. Potem dzień przerwy i znowu 2 dni migreny :(.

Tydzień VI - "Krótkie Włosy Są Zaskakująco Długie"



No cóż, przygoda z suplementami nie trwała zbyt długo. Już koło środy zaczęło mi się robić intensywnie niedobrze, co w połączeniu z migreną okazało się nieznośne. Słowem.... bardzo słaby tydzień fizycznie, spędzony na zwijaniu się z bólu na łóżku. O pielęgnacji, suplementach czy robieniu czegokolwiek z włosami nie myślałam nawet przez chwilę.


Z pozytywniejszych wieści, włosy przekroczyły 2 cm. Co nie zmienia faktu, że są dalej bardzo krótkie. Brakuje mi jeszcze z 5-6 mm, żeby dogonić Mię Farrow w "Rosmary's Baby". To jest dla mnie niesamowite - odkryć, jak długie są naprawdę włosy, które oceniamy jako relatywnie krótkie. Moja fryzura nadal wygląda bardzo szpiczasto :(. Część włosów zawija się w naturalny skręt, ale cześć dalej stoi jak typowy "jeżyk".

Ale włosy wyglądają naprawdę zdrowo. Są błyszczące i gładkie, mimo, że praktycznie nic z nimi nie robię. Z drugiej strony, nie zostały poddane tylu zabiegom, co typowe włosy. Zawsze wiedziałam, że dla moich włosów najgorsza jest gumka - dokładnie w miejscu, gdzie je wiązałam, zaczynała się strefa, skąd włosy traciły blask i robiły się jak połamane druty (mimo, że kupowałam specjalnie gumki bez metalowych części i niby zaprojektowane, by włosów nie szarpać). Przeglądałam też trochę zdjęć z czasów, gdy miałam włosy ścięte "na pazia" i może czas do tego powrócić. W sumie, jak długo jest grzywka, tak długo fryzura mi pasuje. Ale do tego jeszcze kilka miesięcy...

Tydzień VII - "Nareszcie Opadły"



Powoli docieram do 2,5 cm! Tydzień 7 był... przełomowy :D. Od kilku tygodni włosy nie wyglądały dobrze - zwłaszcza z przodu, gdzie część włosów rosła prosto na czoło, zaś nad zakolami włosy uparcie układały się do góry i na bok, tworząc nad moim czołem dziwaczny kształt - iluzję, że mam gigantyczne zakola. Ale w końcu włosy zrobiły się na tyle długie, że zaczęły ciążyć w dół! Bardzo czekałam na ten moment, bo nie jestem fanem zakoli ;).

Szczerze mówiąc, trochę dziwnie jest pisać, że jestem niezadowolona z mojej fryzury. Byłoby nieprawdziwym, pisać, że nie zauważam oczywistego - to nie jest mój styl i taka krótka fryzura nie podkreśla moich atutów. Ale poza tym, nie czuję się z nią źle. Włosy są lśniące i gęste. Może i wyglądają nietypowo, ale tu gdzie mieszkam ciężko uchwycić co jest prawdziwie typowe.

Jeśli chodzi o pielęgnację to przyznam, że tydzień dość "średniawy"... Skończyło mi się Kaminomoto i ciągle zapominam je zakupić, więc tydzień był bez wcierkowania. Ale udało mi się brać biotynę rano i jak na razie nie widzę negatywnych efektów.

Trochę się jednak martwię, bo już drugi tydzień z rzędu byłam na basenie. Pływanie bardzo pomaga w walce z kontuzją, która powoduje moje migreny. Jednak dla włosów to jednak okropieństwo. Rozważałam założenie gumowego czepka, ale zastanawiam się co gorsze: przesuszenie od chloru, czy tarcie od gumowego czepka?

Tydzień VIII - "Ananas"



Miałam dzisiaj dziwny sen. Śniło mi się, że opowiadałam komuś, że zgoliłam włosy w ramach akcji charytatywnej, a ta osoba odpowiedziała "po porostu potrzebowałaś wymówki". Niestety... coś w tym jest. Myśli o zgoleniu głowy chodziły za mną od dawna, głównie w dni, gdzie moje włosy dawały mi odczuć, jak beznadziejnie są zniszczone. Marzyło mi się wtedy zacząć całe to zapuszczanie od początku.

A jak minął ósmy tydzień? Niewiele zysku pod względem długości, ale powoli moja głowa zaczyna wyglądać jak ananas. Liście ananasa są najdłuższe w środku korony liścia, zaś im bliżej krawędzi, tym robią się krótsze. Strasznie zaczyna być widać, że włosy na czubku głowy rosną bardzo szybko - dobijając już do 3 cm, włosy przy czole rosną wolniej, ale te na skroniach najwolniej.



Nic dziwnego, że zawsze po kilku miesiącach znikały mi z fryzury wszelkie warstwy i cieniowanie, skoro warstwy zaczynające się na czubku głowy rosną o tyle szybciej! Biorąc pod uwagę coraz dziwniejszy kształt fryzury, zastanawiam się, czy nie udać się do fryzjera i poprosić o może podgolenie tyłu, bo ta "muleta" nie wygląda fajnie. Ale trochę jednak żal długości i pieniędzy xD

Tydzień IX - "Efekt: Filcowa Czapa"



Jedna rzecz, której nie spodziewałam się w całym procesie, to jak będzie wyglądać krawędź odrastających włosów. Kilka tygodni temu cieszyłam się, że włosy "opadły" i będę mogła mieć grzywkę, ale po paru dniach stało się bardzo widoczne, że krawędź owej grzywki będzie mieć bardzo nieładny kształt: włosy, które rosną bliżej czoła mają taką samą długość, jak włosy położone dalej od czoła - więc te z przodu "wyprzedzają" te z tyłu, tworząc nieregularną i ukośną krawędź włosów.

Nie wygląda to fajnie; wręcz tworzy efekt, jakby to nie były włosy, tylko jakbym miała na głowie filcowy hełm - ponieważ włosy wyglądają niczym jednolita płachta z grubą, "kwadratową" krawędzią. Dlatego w tygodniu IX zdecydowałam się chwycić za nożyczki i trochę przyciąć grzywkę, by dać włosom bardziej zadbany kształt. Niestety oznacza to zamach na te kilka kosmyków, których używałam do mierzenia postępu.

Z innych wieści... w połowie tygodnia znowu musiałam zrezygnować z suplementów. Nie wiem dlaczego, ale mój układ pokarmowy nie lubi się z tabletkami. Mam zamiar jednak powrócić do nich, jak tylko poczuję się pewniej.

Miesiąc trzeci


Tydzień X - dołączam do klubu "Short Pixie"



Kolejny "przełomowy" tydzień. Włosy zdecydowanie wkroczyły w fazę, gdzie nie wyglądają, jakby ktoś je zgolił, tylko jakbym w salonie fryzjerskim podjęła bardzo nietrafną decyzję, by obciąć się na "short pixie" ;). Nikt już nie pyta mnie, co się stało z moimi włosami, za to dostaję masę komplementów, że moja fryzura jest bardzo urocza.

Trochę poskubałam grzywkę nożyczkami, więc krawędź nie jest aż tak "skośna". Włosy są też na tyle długie, że mogę je delikatnie ułożyć, więc zaczesuję je delikatnie na bok. Sprawia to wrażenie ładniejszej tekstury włosów.

Niestety zaraz po myciu dalej wyglądają jak filcowa czapa, ale efekt znika po kilku godzinach. Staram się więc myć je wieczorem, zaś rano tylko zmaczam odstające końcówki. Jak miałam długie włosy, nie było mowy, by myć je wieczorem! Mam niestety włosy, które chłoną wilgoć jak gąbka i zmieniają się w druty (lub filc) po każdym myciu. Suszenie suszarką dawało wrażenie, że włosy są przesuszone z zewnątrz, ale po kilku minutach od suszenia, zaczynały "parować" i cała fryzura robiła się mega nieprzyjemna. Więc zazwyczaj myłam rano i zostawiałam je na... 6-8 godzin do naturalnego wyschnięcia. Komfort mycia i suszenia krótkich włosów jest absolutnie nieporównywalny!

Tydzień XI - "Zaskakujący efekt uboczny biotyny"



Przyznam, że coraz trudniej znaleźć godne udokumentowania obserwacje czy zmiany, bo w pewnym sensie wygląd fryzury się ustabilizował. Nie do końca nawet wiem, czy na tym etapie liczy się to jako zapuszczanie włosów "na nowo", skoro wyglądają już niczym zwykła, acz krótka, fryzura.

Ale jest coś, co zauważyłam w tym tygodniu - moje rzęsy stały się długie! :D Kilka lat temu po fatalnych przejściach z tuszem Maybelline, moje naturalnie długie rzęsy powypadały i nigdy do końca nie odrosły. Teraz, po kilku tygodniach (sporadycznego) zażywania suplementu z biotyną, zauważyłam, że rzęsy wyglądają na dłuższe i grubsze. Nie zauważyłam innych efektów brania biotyny, jak przyspieszonego wzrostu paznokci. Nie jestem też pewna, czy moje włosy są od niej szczególnie dłuższe czy grubsze, ale mimo wszystko chcę wierzyć, że jakieś tam drobne pozytywne skutki są.

Swoją drogą, mam ogromne poczucie winy, że nie używam Kaminomoto... Ale jakoś nie umiem się przemóc. Nie wiem czy to lenistwo, czy może brak motywacji, czy może zwykłe zmęczenie, ale pod względem pielęgnacji, ograniczam się tylko do mycia włosów 2-3 razy w tygodniu. Oleje i Kaminomoto siedzą na półce i czekają na lepsze dni...

Tydzień XII - "Fryzura jak każda inna..."



Czas chyba zakończyć cotygodniowe wpisy, bo szczerze mówiąc, nic szczególnego się już nie dzieje. Włosy są dalej krótkie, ale nie wyglądają jak po ogoleniu. Ot, krótka fryzura. Dobiły do długości, gdzie zmiany z tygodnia na tydzień nie są już widoczne. Dają się układać: mogę już na przykład zrobić przedziałek na boku lub zdecydować czy chcę, by grzywka była zaczesana, czy spadała na czoło. Są też na tyle długie, że zaczęłam nakładać na nie olejek na włosy Innisfree. Na początku bardzo się bałam komercyjnych olejków, bo nie chciałam, by miały kontakt z moją skórą głowy.

Po 4,5 miesiącach



Zawsze, jak opublikuję zdjęcie, dostaję masę komplementów i wiem, że powinno mi być miło, ale czasami czuję się, jakby jedyną interesującą rzeczą na mój temat były krótkie włosy. Nie to co chcę pokazać, powiedzieć, przekazać, ale to jak wyglądają moje włosy. Może taka jest prawda?! No cóż...

Przy obecnej długości włosów, pielęgnacja stała się ponownie trudna. Włosy strasznie się przetłuszczają i zlepiają w strączki - zwłaszcza po bokach twarzy i przy karku. Gdy były krótsze i sztywniejsze, nie było tego aż tak widać.
A photo posted by Cukier (@azjatyckicukier) on

Zaczęłam podejrzewać, że może skalp jest przetłuszczony ponieważ za bardzo przesusza go szampon. Przez kilka tygodni próbowałam więc metody mycia włosów jedynie ciepłą wodą. Włosy wyglądały ok... ale pojawił się łupież i skalp był w tragicznym stanie, więc dałam sobie spokój z tymi alternatywnymi metodami.

Kaminomoto dalej nie używam, bo włosy się strasznie po nim układają, stoją jak szalone. I może trochę problemem jest leniwcowatość ;). Kilka lat temu fryzjerka "wycieniła" mi na lokalną modłę włosy i pamiętam, że byłam tak zniesmaczona widokiem nowej fryzury, że nie brakowało mi motywacji, by wcierać Kaminomoto dwa razy dziennie. Teraz jednak motywacji brak. Fajnie jest widzieć, że włosy odrastają i to mi wystarczy.

Jeśli macie jakieś pytanie związane z zapuszczaniem włosów od zera, zapraszam do sekcji komentarzy. Poniżej jednak dam kilka odpowiedzi na pytania, które myślę, że się pojawią.

Pytania i odpowiedzi:


Jak szybko urosły Ci włosy?
Po prawie 5 miesiącach przekroczyły 7 cm, co znaczy, że rosły około 1,5 cm na miesiąc.

Jakich suplementów i kosmetyków używałaś?
O: Kilka razy wtarłam wcierkę Kaminomoto, w początkowych tygodniach nakładałam olej rycynowy z kilkoma kroplami olejku rozmarynowego. Próbowałam zażywać drożdże browarnicze w tabletkach, ale mój żołądek źle na nie reagował. Kilka razy w tygodniu biorę biotynę.

Gdzie można kupić Kaminomoto? Dlaczego nie ma go na Azjatyckim Bazarze?
Kaminomoto powróci na Azjatycki Bazar już w marcu :). Niestety wysyłanie go w miesiącach zimowych powodowało sporo problemów, ponieważ Poczta nie lubi wysyłać "chlupiących", płynnych produktów w miesiącach zimowych. W cieplejszych miesiącach to nie problem.

Czy ten artykuł jest sponsorowany przez Kaminomoto?
Nie, nie jest. Po prostu uważam, że jest to dobry, godny polecenia kosmetyk.

Czy czułaś się mniej atrakcyjna/kobieca bez włosów/z krótkimi włosami?
Wiem, że zabrzmi to dziwnie, ale w mojej własnej głowie, pojęcia atrakcyjności i kobiecości mnie nie dotyczą. Nie uważam się ani za osobę atrakcyjną, ani nie atrakcyjną, to zwyczajnie słowo, które mnie nie dotyczy i nie lubię, kiedy wymusza się na mnie myślenie o sobie w tych kategoriach.

Kiedyś bardziej identyfikowałam się ze swoimi włosami i myślałam, że mają wpływ na to jak postrzegają mnie inni, ale nigdy w kategoriach "atrakcyjności". Póki mogę na spotkaniach biznesowych prezentować swoje umiejętności i wygląd mi w tym nie zawadza, póty czuję się z sobą dobrze. O dziwo miałam wrażenie, że możliwość przedstawienia się innym jako osoba, biorąca udział w akcjach charytatywnych, wręcz pozytywnie nastrajała innych do mnie.

Często wspominasz o problemach z migrenami; czy dalej je masz?
W czasie pisania tych tygodniowych wpisów przeszłam długi i kosztowny proces diagnostyki, uwzględniający liczne konsultacje i obrazowanie magnetycznorezonansowe (MRI). Ostatecznie problem rozwiązała wizyta u specjalisty, który bez problemu zidentyfikował, które mięśnie są zaciśnięte i powodują skurcze mięśni szyi a w efekcie migreny. Po 3 wizytach mój problem zniknął i nie miałam ani jednej migreny od tego czasu. Co za ulga po tylu latach! Żałuję, że nie poszłam wcześniej 😥

Czy zostaniesz przy krótkich włosach?
Mało prawdopodobne, ponieważ żal by mi było czasu i przede wszystkim pieniędzy, na ciągłe chodzenie do fryzjera, by podtrzymać określoną długość. Po kilku traumatycznych przeżyciach w singapurskich salonach fryzjerskich, przestałam do nich zaglądać i nauczyłam się podcinać sobie włosy samemu. Zazwyczaj pozwalam im rosnąć i tylko okazjonalnie podcinam grzywkę i raz na kilka lat funduje im bardziej drastyczne podcinanie. Taki system działa dla mnie naprawdę dobrze i chciałabym przy nim zostać.

Czy weźmiesz jeszcze raz udział w akcji charytatywnej?
Myślę, że osiągnęłam maksimum korzyści z udziału w akcji. Pomogłam zebrać pieniądze, nagłośniłam akcję wśród znajomych, zaspokoiłam swoją ciekawość w temacie odrastania. Mam jednak wrażenie, że jeśli brałabym udział w tej akcji co roku, wysłałabym sygnał do otoczenia, że skoro ja to robię, to inni nie muszą, bo mogą liczyć na mój udział. Liczę, że w kolejnych latach to moi znajomi poświęcą swoje włosy, ja zaś skupię się na pieniężnych dotacjach.

Czy będziesz kontynuować pamiętniki z odrastania?
Szczerze mówiąc, przez ostatnie tygodnie pisania tego wpisu już miałam problemy z znalezieniem czegoś wartego odnotowania i nie mam wątpliwości, że na chwilę obecną nie ma już nic więcej, co mogłabym obserwować i zapisywać. Z mojej perspektywy proces "odrastania" jest zakończony i na chwilę obecną mam po prostu zwykłą, choć krótką, fryzurę.

23 komentarze:

  1. Jak dla mnie twój gest był przepiękny, a niestety Polacy to dalej dość "ciemny" naród. Ślicznie wyglądasz ♥ ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naprawdę żałosne obrażać cały naród tylko dlatego że nie dotarła do nas taka akcja jak w Singapurze, Polacy po prostu nie znali tej akcji znali tylko te które oddają włosy na peruki, dlatego wiele osób myślało że akcja w której wzięła udział Cukier oddaje włosy na peruki. Sama Cukier chyba trochę przesadza bo pamiętam ile dostała pozytywnych komentarzy na ten temat ale oczywiście najbardziej wypomina te negatywne. Sama w wyniku łysienia hormonalnego straciłam prawie wszystkie włosy i jedyne o czym marzyłam wtedy to piękna peruka ale niestety nie mogłam sobie finansowo na to pozwolić dlatego rozumiem czemu ludzie dopytywali się o te peruki tak bardzo.

      Usuń
    2. Zgadam się z Mena Emem! Nie oceniajmy narodu polskiego jako ciemnogrodu skoro w PL nie mamy do czynienia z taką akcją. Po prostu pierwsza reakcja Polaka jest inna...

      Usuń
  2. Bardzo się cieszę, ze opowiedziałaś o swoich przeżyciach ze ścięciem i zapuszczaniem włosów. Czasem gdy się wściekałam na niesforne włosy zastanawiałam się nad zgoleniem na łyso ale po chwili zmieniałam zdanie, bo jednak je lubię. Fajnie, że opowiedziałaś o tej akcji. Włosomaniaczki z Polski czasem mówią o akcjach oddawania włosów ale jednak najważniejsze są pieniądze na leczenie. Peruka może być miłym dodatkiem dla tych, którzy czują się w ten sposób lepiej.

    OdpowiedzUsuń
  3. Za mną też chodzi pomysł zgolenia glowy. Oddalam ponad 30 cm w marcu do fundacji, ale jeszcze moglabym oddac drugie tyle, gdybym się zdecydowala.

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo ciekawy wpis, dzięki, że podzieliłaś się doświadczeniami!

    OdpowiedzUsuń
  5. Na migreny polecam zrezygnować z mleka zwierzęcego. Od zawsze w rodzinie cierpimy na migreny, ja przerzucilam sie na mleko roslinne i rodzinka sie zarazila iii efektem ubocznym jest BRAK bolu glowy. Glowa daje o sobie znac tylko kiedy mam duzo stresu. A tak to zycie stalo sie cudne c: pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja mieszam kaminomoto pol na pol z woda w malej buteleczce ze spryskiwaczem. Potem jedna reka rozgarniam wlosy a druga spryskuje, a jak juz caly skalp jest mokry to robie sobie masaz glowy :) nie wiem czy taka metoda przy tak sztywnych wlosach by sie sprwdzila, ale jest to zdecydowanie dobra metoda na leniwcowatosc :D

    Ta krotka fryzura jest bardzo mila odmiana Twojego wygladu :)

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  7. Z tego co wiem to olejek rycynowy nie ma właściwości nawilżających, wręcz przeciwnie, wysusza, więc jeśli ktoś go używa poleca się w komplecie coś nawilżającego np. arganowy.

    OdpowiedzUsuń
  8. Prawda jest taka, ze i taka akcja z goleniem głowy jest dobra, jak i oddawanie włosów na peruki. Po prostu liczy się fakt pomagania i mówi to osoba, która miała w dzieciństwie raka i wie również co to znaczy zapuszczać włosy od nowa i to nie raz, ale z tego co pamiętam co najmniej 2 razy. Bo co seria chemii to włosy, które odrosły znowu wypadły. :) A tak na marginesie ciekawie wyglądasz w tych krótkich włosach. Tak w stylu urocza, psotna chłopczyca :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Fascynujacy proces, z ciekawością przeczytałam Twoje przemyślenia. Moje włosy są w dobrej kondycji, ale ciekawi mnie jak bym wyglądała w krótkich. Może kiedyś?

    Co do kwestii reakcji widzów - moim zdaniem niepotrzebnie wdalas się w dyskusję. Przedstawiłas jasno akcje, odpowiedzialas rzetelnie na pytania. Ujawnilas jednak swoje emocje i wdalas się w dyskusję, pomimo tego ze wywołana do tablicy wcale nie musisz odpowiadać. Atakowana w sieci nie musisz się bronić. Pokazując ze atak Cie dotknal, zachęcasz agresorow do kontynuowania. Pozwalasz swoim widzom przekraczac granice, dajac sie wciagnac w dyskusje, która ma na celu tylko walke o racje. Nie ważne czy słuszna, ważne ze można wygrać i kogoś pognebic.

    OdpowiedzUsuń
  10. Jeśli chodzi o to "oswajanie" ludzi z niestandardowym wyglądem, kolorem skóry itd. to wydaje mi się, że sukces tego "oswajania" w sporej mierze zależy od tego w jakim miejscu człowiek się wychowuje/ mieszka. Myślę, że w krajach bardziej zróżnicowanych, wielokulturowych, gdzie inny kolor skóry, tradycje, wygląd itd. są codziennością, społeczeństwo wówczas jest z powyższymi oswojone. W krajach mniej różnorodnych, jak np. Polska, owszem edukuje się społeczeństwo i propaguje tolerancje oraz różnorodność, ale proces tego "oswajania się" z innością może NIESTETY zająć trochę czasu. Nie ma co od razu zarzucać tutaj (jakiemukolwiek krajowi) ciemnoty, jak to zrobiła w komentarzu Soorin Choi.

    OdpowiedzUsuń
  11. Wow, podziwiam bo ja bym sie na pewno nie zdecydowala :P

    OdpowiedzUsuń
  12. Super! ja zgoliłam moją głowę ponad 2 lata temu, teraz są już sporo dłuzsze. Rada: nie zapuszczaj na siłę, ciesz się krótkimi włosami, postaraj się o świetne fryzury (istnieje sporo opcji pixie cut), bo jeśli skupisz sie wyłącznie na centymetrach to będziesz nieszcześliwa przez cały czas zapuszczania.

    OdpowiedzUsuń
  13. Fajna akcja, z ciekawością czytałam o niej u Ciebie. W Polsce podejście jest rzeczywiście zupełnie inne, więc tym bardziej warto znać różne perspektywy. I miło było zobaczyć, że inni też nie postrzegają siebie w kategoriach atrakcyjności i kobiecości. Ciężko to było ubrać w słowa, ale Twój opis był trafny:)

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja nie myję włosów szamponem już jakiś czas, jeżeli nie chcesz myć włosów samą wodą, to użyj orzechów piorących i ocet jabłkowy z wodą jako odżywkę, włosy mięciutkie i wolniej się przetłuszczają. A jak masz łupież to do płukanki octowej lub do wody dodaj kilka kropel olejku z drzewa herbacianego- szybko przejdzie :D Też sobie czasem myślę żeby zacząć "od nowa" ale raczej nigdy się za to nie zabiorę z własnej woli:) Powodzenia i w sumie gratulacje :D

    OdpowiedzUsuń
  15. Robię podobnie jak Justyna. Myję wywarem z orzechów piorących a potem płuczę roztworem wody z naturalnym octem jabłkowym. I przy tym powinnam pozostać, ale lubię kombinować i jak coś namotam to i tak z pokorą wracam do orzechów ;)
    Wielki Szacun za decyzję...

    OdpowiedzUsuń
  16. Odchodząc troche od tematu, u jakiego specjalisty byłaś, który pomógł Ci wyleczyć migreny. Ja cierpię na nie od przynajmniej 28 lat (od dziecka) i nic nie pomaga tylko silne środki na receptę. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie migrena była efektem kontuzji ramienia - wielokrotnie dźwigałam na ramieniu ciężkie torby i podróżując szarpałam 30kg walizkę... I któregoś razu szarpnęłam za nią i poczułam jakby coś w ramieniu i karku się "rozeszło". Potem za każdym razem jak bolało mnie ramię, zaczynał mnie boleć kark i po dniu zaczynała się migrena - tak bolesna, że aż robiło mi się czarno przed oczami :(. Ponieważ przyczyna była mięśniowa, pomagały mi leki typu arcoxia, której się zazwyczaj nie stosuje na migreny. Ostatecznie na problem karku i ramienia pomógł osteopata - ale nie jakiś magik pokroju chiropraktyki, tylko dyplomowany i szkolony na uniwersytecie w Australii. Ale jak wspomniałam, u mnie migreny były efektem problemów mięśni - jeśli u Ciebie są od dzieciństwa, prawdopodobnie to inna przyczyna :(

      Usuń
  17. Wow, ten wpis jest naprawdę bardzo ważny. Od jakiegoś czasu również chodzi mi po głowie zgolenie głowy, i być może oddanie włosów charytatywnie również jest lekką wymówką. Jestem bardzo ciekawa procesu odrastania, chciałabym poznać lepiej swoje włosy, chciałabym zobaczyć jak będę wyglądać, czy będę potrafiła "poradzić sobie" z moim wyglądem, kiedy nie będę mogła schować się za włosami przed światem. Jestem ciekawa jak będzie wyglądać moje odbicie w oczach innych, być może będę dla kogoś inspiracją, dodam komuś siły, odwagi, może sama jej nabiorę? Chcę potraktować to jako przygodę. A propos słabego odbioru w polskim internecie, jeszcze troszkę jest za wcześnie na zrozumienie, ale jeżeli masz udokumentowaną swoją historię to może byś pomyślała o podzieleniu się nim z Włosomaniaczkami np. u Anwen. Dużo dziewczyn zapuszcza włosy, po czym ścina je, jednak zazwyczaj na longboba, może twoja historia by je zainspirowała?
    Pozdrawiam Cię Cukrze i wyglądasz cudownie w krótkich włosach :)

    OdpowiedzUsuń

Komentarze pisane w celach promocji własnego bloga lub innych stron nie będą publikowane. Linki do relewantnych wpisów na blogach czy innych stronach są mile widziane. ale linki nie związane z tematem lub komentarze zawierające dopisany link do bloga nie będą publikowane.

Przedstawiane tutaj treści mają jedynie charakter informacyjny. Autor nie ponosi odpowiedzialności za działania czytelników, ani żadne konsekwencje wynikłe z zastosowania podanych tu pomysłów oraz technik. W razie wątpliwości skontaktuj się ze specjalistą.