środa, 29 września 2010

Sposoby Japonek na nakładanie różu na policzki

Używacie różu do policzków? Przyznam szczerze, że przez długi czas omijałam ten kosmetyk uważając go za zbędny. Jednak teraz wydaje mi się absolutnie podstawowym produktem! Nic nie daje twarzy tego młodzieńczego wdzięku i energii, co właśnie odrobina różu.


Zachodnie guru używają różu zasadniczo na dwa sposoby – albo nakładają go na szczyt kości policzkowych, lub pod kość policzkową, co dodatkowo kształtuje twarz. W Japonii promuje się kilka innych sposobów nakładania różu i chciałam wam dzisiaj przedstawić kilka skanów z ostatniego numery Maquia, które przedstawiają rożne pomysły, jak róż nakładać.

Na wewnętrzną stronę kości policzkowej – super uroczo to wygląda! Idealne dla jaśniejszych kolorków, aby nadać skórze lekkiego, naturalnie wyglądającego rumieńca.

Na środek kości policzkowej – nakładany w ten sposób róż wygląda jak na policzkach lalki. Trik polega na nie nakładaniu go wzdłuż kości policzkowych, jak typowo robi się to w makijażu kultury Zachodu, choć można pociągnąć go odrobinę w dół. Super uroczy!

A co powiedziałybyście na nałożenie odrobiny rożu na czubek nosa? Jak dla mnie, trochę zbyt duże ryzyko wyglądania jak po zbyt dużej dawce alkoholu ;). Ale z drugiej strony, taki makijaż zdecydowanie wygląda jak naturalny rumieniec.

8 komentarzy:

  1. ja w tej chwili wyglądam jakbym była po dużej dawce alkoholu. I to nie z powodu różu na nosie, a obdartej skóry pod nosem, bo non stop tylko smarkam i smarkam.. :]

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak miałam bardzo rozjaśnione włosy to używałam różu w podobny sposób jak na drugim zdjęciu. Czyli raczej z przodu twarzy, w kształcie odwróconych wydłużonych trójkątów (pociągniety w dół). Dlaczego? Bo zauważyłam, że moja koleżanka o naturalnie porcelanowej cerze ma właśnie taki rumieniec.
    Wyglądało to ładnie i sprawiało, że jasny blond wyglądał naturalnie. Oprócz tego różem można świetnie zatuszować pęknięte naczynka na policzkach.

    OdpowiedzUsuń
  3. Dzień bez różu to dzień stracony :) Nakłdam na środek policzków.

    OdpowiedzUsuń
  4. Roz nakladam czasem pod kosci policzkowe, czasem usmiecham sie i na odstajace pucki;);) Ostatnio po objerzeniu filmiku kandee j. probowalam nalozyc dwa roze, taki bardzo blady na czesc policzkow blizej nosa i troche ciemniejszy roz na same poliki, daje to swietny promienny wyglad. Na stronie Anny Sui tez w filmikach makijazysta pokazuje rozne metody nakladania jednego, dwoch rozy przez co mozna uzyskac inny wyglad twarzy. Niesamowite ze z rozem jest tyle zabawy i mozna tyle ekspermentowac. jednak na czubek nosa nie bede nakladac:p :p

    OdpowiedzUsuń
  5. ja długo nie mogłam sie przekonać do różu a teraz nie mogę bez niego żyć :) taki cukierkowy różowy róż ładnie ożywia bardzo bladą twarz, która wygląda dzięki niemu świeżo i dziewczęco :) oprócz na policzki nakładam też odrobinę (transparentnie) na nos, podbródek i nad górną wargą, i nie wyglądam jakbym przesadziła z alkoholem, wszystko z umiarem :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Wspaniały wpis! I cudne te skany! Wielkie dzięki:)
    Ja jestem zagorzałą wielbicielką cukierkowego (lub z lekką domieszką brzoskwini) różu, nakładanego lalkowo - na środek polika:)
    Na czubek nosa też zawsze nakładam - skraca to troszkę nos dając efekt zadartego kinola:)
    A patent z 'trójkątnym' nakładaniem z pierwszego przykładu z pewnością przetestuję:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Kochanie a czy na zdjęciu nr 103 w tych krzaczkach można wyczytać co to za róż nr 2?

    Ja uwielbiam róż i ciągle sie uczę jak go dobrze nałożyć.

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie trzeba się bać różu na czubku nosa, to naprawdę daje bardzo fajny efekt. Oczywiście mówimy tutaj o delikatnym muśnięciu, nie o nałożeniu na niego plamy różu:) Ja mam dość szeroką, kwadratową twarz i w moim przypadku róż nakładany na środek policzków - jak u lalki - wygląda dużo lepiej niż nakładany w tradycyjny sposób skosem po kościach policzkowych.

    OdpowiedzUsuń

Komentarze pisane w celach promocji własnego bloga lub innych stron nie będą publikowane. Linki do relewantnych wpisów na blogach czy innych stronach są mile widziane. ale linki nie związane z tematem lub komentarze zawierające dopisany link do bloga nie będą publikowane.

Przedstawiane tutaj treści mają jedynie charakter informacyjny. Autor nie ponosi odpowiedzialności za działania czytelników, ani żadne konsekwencje wynikłe z zastosowania podanych tu pomysłów oraz technik. W razie wątpliwości skontaktuj się ze specjalistą.