piątek, 17 czerwca 2011

Kosmetyki Canmake - ulubione, nietrafione i neutralne


Jeśli szperacie po internecie w poszukwaniu Japońskich kosmetyków na pewno trafilłyście na markę Canmake - wypadającą rozsodnie cenowo, bardzo wpasowującą się w styl Gyaru oraz promowaną przez prześliczną Lenę Fujitę.

Mam całkiem sporo rzeczy z tej marki, i o ile z niektórych jestem bardzo bardzo zadowolona, to z innych nie tak bardzo. Więc postanowiłam się podzielić wrażeniami - może komuś się przydadzą przy okazji zakupów kosmetycznych.

Ulubione:
- Kremowe róże do policzków - mam aż 3! W kolorach 02 (naturalny róż), 03 (chłodny jasny róż), 07 (koral). Wyglądają bardzo naturalnie i dziewczęco, wytrzymują całkiem długo - około 3-4 godziny, co jak na delikatny róż do policzków wydaje mi się sporym osiągnięciem! Bardzo je polecam.

- Błyszczyk Nudy Glow w odcieniu 06 - niby zwykły błyszczyk w beżowo-cielistym kolorze, ale daje bardzo nienarzucający się efekt "nude lips". Połysk jest świerzy i z natury tych "wilgotnych", krycie około 30%, czyli wystarczająco aby zmienić kolor ust, ale nie jakoś sztucznie czy drastycznie. Nawilża usta i nie klei się.

- Glossy Holic Lip - zwykły błyszczyk w tubce, ale nawilża i chroni usta lepiej niż niejeden balsam! Bardzo wytrzymały i niesamowicie nawilżający. Daje delikatny efekt mokrych ust, który utrzymuje się kilka godzin. Jestem od niego uzależniona!

- Gel Eyeliner - mój pierwszy eyeliner w żelu i jestem z niego bardzo zadowolona. Choć dość gruby pędzelek zachęca do malowania szerokich lini, efekt jest dalej elegancki oraz stonowany, gdyż eyliner nie robi ostrych lini, tylko bardziej delikatne, lekko rozmyte, nie odstraszające czarnością. BARDZO trwały.

Neutralne:
- Rozświetlacz w kremie 01 - delikatny krem o blado różowym kolorze, napakowany masą maleńkich błyszczących drobinek. Rozświetlanie jest ważną częścią makijażu Gyaru, dlatego dużo sobie po tym produkcie obiecywałam. W sumie nie jest zły, ale te błyszczące drobinki są zwyczajnie zbyt nachalne. Kolor potrafi też wyglądać trochę zbyt blado.
- Błyszczyk Nudy Glow w odcieniu 02 - kolor tego błyszczyka to delikatny, mleczny róż. Niestety w przeciwieństwie do wersji 06, ta ma dużo intensywniejszy kolor oraz mocniej kryje, przez co usta tracą swój neutralny urok. Blask tego błyszczyku to typowy "frost", który moim zdaniem nie wygląda zbyt modnie.

Nietrafione:
- Lip concealer - specjalny korektor, który mamy nakładać pod błyszczyk, aby uzyskać typowe dla gyaru cukierkowe usta. Słyszałam kilka dziewczyn wypowiadających się o nim pochlebnie, ale naprawdę nie mam pojęcia jak to "coś" może zadziałać dla kogokolwiek. Produkt ma postać suchego sztyftu, który na ustach zmienia swoją konsystencję na pudrową. Próba nałożenia szminki kończy się starciem korektora i wymieszaniem go ze szminką. Nałożenie błyszczyka powoduje rozpuszczenie produktu, spływanie do każdej zmarszczki na ustach jak i ogólne rozłażenie się. Bardzo kiepski produkt!
- Coloring Eyebrow - specjalna maskara do brwi, która ma nam pozwolić je wizualnie rozjaśnić. Osobiście nabyłam w kolorze brązowym (03) myśląc, że będę mogła nim moje ciemne brwi dopasować do rozjaśnianej fryzury. Efekt mascary jest bardzo słabo widoczny, bardziej widać jeśli pędzelniem posmaruje się skórę pod brwiami. Niestety produkt zasychając bardzo sztywnieje i uniemożliwia normalną mimikę twarzy. Niby fajna zabaweczka, ale nie polecam.

Macie albo planujecie nabyć coś z tej firmy?

8 komentarzy:

  1. Chętnie wypróbowałabym ich róż, chociaż nigdy nie miałam różu w kremie i nie wiem czy to dobry pomysł dla mojej skóry...

    OdpowiedzUsuń
  2. Jeszcze nic nie mam z produktów tej firmy, ale błyszczyki ładne dla oka więc pewnie zaraz ich poszukam =]

    OdpowiedzUsuń
  3. Ciekawie się prezentują. Niestety nie są dostępne na Allegro.
    Chętnie skusiłabym się na róże.
    Jak je dorwać nie lecąc do Japonii? :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja niestety nie mam kosmetyków tej firmy, ale teraz się na coś, na pewno przymierzę. :)
    A z tym korektorem pod błyszczyk, to wydaje mi się, że jest tak jak z malowaniem ust na podkład. Ja maluje usta zwykłym podkładem, który po wsiąknięciu zmienia postać na taką pudrową właśnie i wtedy bardzo delikatnie maluje usta przezroczystym błyszczykiem. Daje to niesamowity efekt - uwielbiam to. Ale trzeba to wykonać bardzo ostrożnie i nie każdym aplikatorem, tzn. na przykład błyszczykiem z pędzelkiem nie da rady, musi być taka "szczoteczka".
    Dzięki za tak szybki post, przynajmniej jakieś oderwanie od codziennej rutyny :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Róże od dłuższego czasu mnie kuszą, a eyeliner - mhhh :) po wakacjach :)

    OdpowiedzUsuń
  6. w odpowiedzi na pytanie w poście to ja chętnie bym wypróbowała ten Gel Eyeliner i róż :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Uwielbiam produkty Canmake :)Z tych produktów, które wymieniłaś nie testowałam jedynie eyelinera bo wydawał mi się bardziej grafitowy niż czarny.

    OdpowiedzUsuń
  8. Wyglądają bardzo smakowicie te róże ;).
    Z azjatyckich kosmetyków aktualnie czekam na przesyłkę z pudrem Skin Food i maseczką The Face Shop - jeśli okażą się ok, to pozwolę sobie jeszcze na jakąś azjatycką kolorówkę :).
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń

Komentarze pisane w celach promocji własnego bloga lub innych stron nie będą publikowane. Linki do relewantnych wpisów na blogach czy innych stronach są mile widziane. ale linki nie związane z tematem lub komentarze zawierające dopisany link do bloga nie będą publikowane.

Przedstawiane tutaj treści mają jedynie charakter informacyjny. Autor nie ponosi odpowiedzialności za działania czytelników, ani żadne konsekwencje wynikłe z zastosowania podanych tu pomysłów oraz technik. W razie wątpliwości skontaktuj się ze specjalistą.