sobota, 22 października 2011

SK II - czyli cudowna woda?

Co powiecie na drobną przerwę od relacji z podróży do Tokio? ;) Choć dzisiaj temat pośrednio związany, ponieważ produkt kosmetyczny zakupiony właśnie przy okazji wyjazdu.


O SK II Essence wiedziałam o bardzo dawna, ale jest to poważnie jeden z najdroższych znanych mi kosmetyków. Jednocześnie jeden z najbardziej sławnych i dużo obiecujących. SK II Essence znane jest też pod nazwą "cudownej wody" i jest przezroczystym płynem, który mamy wklepywać w swą twarz dwa razy dziennie.

W zamian producent obiecuje nam "kryształowo przejrzystą" skórę, wyciszanie efektów starzenia, blask i ogólnie skórę jak z reklam. SK II słynie ze swoich pięknych ambasadorek, którymi zazwyczaj zostają celebrytki z Hong Kongu i Taiwanu (oraz Cate Blanchet ;)).



SK II oparty jest bodajże na ekstrakcie z fermentowanego ryżu (lub drożdży). Szczerze powiedziawszy nie mam pewności, gdyż producent rzadko wyjaśnia czym właściwie jest "Pitera", główny składnik produktu.

Do kupienia SK II Essence przymierzałam się od jakiegoś czasu, zachęcona głównie wyglądem cery koleżanek, które owego produktu używają., ale zawsze odstraszała mnie cena. Za średniej wielkości buteleczkę (150 ml) trzeba zapłacić prawie 180 SGD, a efekt nie jest gwarantowany. Na zakup zdecydowałam się w sklepie bezcłowym, gdzie buteleczka 150 ml kosztowała tylko 130 SGD.

Opinie na temat SK II Essence są bardzo mieszane. Wiele osób chwali za ogólną poprawę stanu cery, zmniejszenie blizn trądzikowych i pigmentacji, inni mówią o ogólnym rozjaśnieniu cery. Wiele osób narzeka jednak, że efekt jest krótkotrwały i cera wraca do normalnego wyglądu po kilku miesiącach. Są też tacy, dla których ten produkt nic nie robi.

Osobiście używam SK II od dwóch tygodni. Początkowo produkt powodował u mnie wysyp drobnych krostek, ale nie zraziło mnie to. Esencję jednak bardzo ciężko się nakłada, bo należy tą wodę wklepywać w twarz, ale draństwo się leje i rozchlapuje i mam wrażenie, że dużo się marnuje w procesie. Jeśli chodzi o efekty, to moja cera wygląda znacznie lepiej (dobrze nawilżona, gładka, mniej zaczerwienień), ale nie wiem, czy nazwałabym efekty "cudownymi". Zobaczymy jak będzie dalej, w końcu mówi się, że efekty produktów tego typu można najwcześniej zobaczyć po około 4 tygodniach.

Zdarzyło się wam inwestować w jakiś "cudowny kosmetyk"?

30 komentarzy:

  1. Wersje dla ubogich produkuje Kose, tez na bazie ryzu. Dla mnie cudow SK II nie zdzialal (zaden kosmetyk tej firmy, niestety, co mnie troche zezlilo, bo drogie sa strasznie), ale duzo tansze Kose sprawdzilo sie o tyle dobrze, ze zaczelam uzywac ich ryzowego kremu.

    A jak juz o ryzu mowa, to moja tesciowa uzywa do mycia twarzy wody po namoknieciu ryzu (nie wiem jak to fachowo nazwac), cere ma, musze przyznac, super. Sama nie mam cierpliwosci do takich zabiegow, niestety.

    OdpowiedzUsuń
  2. Musiałabym mieć chyba 100% pewności, że zdziała na mojej twarzy cuda żebym zapłaciła za niego ponad 400zł :) Ale wygląda na produkt ciekawy. Może kiedyś będę mogła sobie pozwolić na takie cudeńka :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja chyba jeszcze nigdy nie skusiłam się na kosmetyk tylko dlatego, że dużo osób go chwali ale nie znany jest jego skład ;) W każdym razie DROGI kosmetyk.

    A zrobiłaś sobie zdjęcie "przed" :D? Fajnie jakbyś po zakończeniu stosowania zrobiła porównanie skóry "przed" i "po" ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Przed zakupem zawsze zaczynam od lektury składu. Później zastanawiam się, jakie są szanse na "cuda" i jakim kosztem. Jedno to koszt materialny, a drugie - o niebo ważniejsze - koszt zdrowotny. Nie wydałabym dużej kwoty, by sama sobie zaszkodzić.
    Kiedyś mi się to zdarzało. Spektakularnych efektów nie zauważałam.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja bym spróbowała przelać to do butelki z atomizerem, a potem spryskiwać twarz i wklepywać :))) A co do inwestowania to jak na razie tylko w serię Cure Solution z Yves Rocher: http://www.yves-rocher.com.pl/twarz/kuracja/cure_solutions i jestem baaaaardzo zadowolona

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja bym się nie zdecydowała na tak drogi kosmetyk .

    OdpowiedzUsuń
  7. Dość ciekawe to cudo :) jednak za taką cene to właśnie powinnam mieć 100% pewności z rezultatu stosowanego produktu, obiecywanego przez producenta:) Pozdrawiam !

    OdpowiedzUsuń
  8. u mnie niestety produkty tej firmy wywolaly niezle problemy ze skora, wiec pewnie nic wiecej nie przetestuje, bez wzgledu na to, jak kuszaco sie prezentuja :]

    OdpowiedzUsuń
  9. no tak tylko czy my w Polsce mamy dostępne kosmetyki których producenci obiecują cuda? Ja dopiero raczkuje w kosmetykach azjatyckich a moja cera już wygląda o niebo lepiej. Jestem kobietą i jestem próżna i dałabym każdą kwotę (oczywiście w miarę moich możliwości) żeby przybliżyć mnie do ideału :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Jak ktoś nie chce wydawać aż tyle na SK II Essence, może wypróbować Missha Time Revolution Treatment Essence. Porównanie składów - http://hope-inablog.com/missha/sk-ii-facial-treatment-essence-vs-missha-time-revolution-the-first-treatment-essence/?utm_source=bloggers.com&utm_medium=referral&utm_campaign=sk-ii-facial-treatment-essence-vs-missha-time-revolution-the-first-treatment-essence

    OdpowiedzUsuń
  11. Czy nie wszystkie kosmetyki obiecują cuda? Gdyby tylko spełniały to co mają napisane, nawet najtańszy krem z kiosku za 3 zł, byłby świetny i robił z naszej cery kaszmir. Niestety, nie jest tak. "Reklama, dźwignią handlu" - obiecują, a potem nic. Chociaż z drugiej strony, czytałam ostatnio ciekawy artykuł, że każdy np. krem pokazuje swoje właściwości dopiero po 3 miesiącach intensywnego stosowania! Więc może po prostu brakuje nam zazwyczaj cierpliwości, żeby poczekać na cud.
    Karola.

    OdpowiedzUsuń
  12. @Karola szczerze mówiąc, o jak widzę reklamy "efekt już po pierwszym użyciu" to się mocno zastanawiam, co taki produkt daje - czy naprawdę polepsza stan włosów lub cery, czy tylko pokrywa je warstewką jakiegoś silikonu czy innego draństwa, tak, że od razu wygląda lepiej hmmm

    OdpowiedzUsuń
  13. SK II ogólnie jest drogie, ale fakt te cuda obiecują wiele.

    Nie oczekiwała bym skóry jak z reklamy, ale być może jego skald faktycznie zawiera coś co działa rewelacyjnie.

    Ale jeśli jest to ekstrakt z sfermentowanego ryżu lub drożdży to szczerze mówiąc chyba bym sobie to w domu wychodowała niż wydawała mnóstwo pieniędzy na to samo, tylko że w opakowaniu od SK II

    OdpowiedzUsuń
  14. Bardzo ciekawią mnie produkty, które tu zawsze prezentujesz, niestety w przypadku mojej cery, silnie wrażliwej i alergicznej zakup produktu przy nieznajomości składu byłby samobójstwem =P. Zwłaszcza, że Tobie pojawiły się krostki po zastosowaniu, a podejrzewam, że nie masz takich problemów z alergią jak ja, jeśli możesz eksperymentować z kremami, kosmetykami i nic się nie dzieje. Cieszę się, że zaznaczasz jak Twoja cera reaguje na dany produkt, wiadomo, że każda skóa jest inna, ale ta informacja jest bardzo pomocna =). Czekam na kolejne posty i ciepło pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  15. "Wiele osób narzeka jednak, że efekt jest krótkotrwały i cera wraca do normalnego wyglądu po kilku miesiącach."

    Prawie każdy kosmetyk daje efekty tylko wtedy gdy się go stosuje. Inne dają efekty na dłużej , ale po pewnym okresie po odstawieniu po prostu znikaja efekty. Skóra nie przyzwyczaja się do kosmetyku .

    OdpowiedzUsuń
  16. Chciałabym Ci zadać pytanie, ale dotyczące innej sprawy. Przepraszam z góry, że pod tym postem. Mianowicie zaczęłam poważnie zastanawiać się nad wyjazdem do Singapuru po ukończeniu studiów, i stąd moje pytanie do Ciebie, bardzo ciekawi mnie co studiowałaś. Jeśli przeoczyłam to, to sorry, ale jeszcze nie przejrzałam całego bloga. A nurtuje mnie to pytanie od dłuższego czasu. Z góry dziękuję za odpowiedź:)

    OdpowiedzUsuń
  17. ja na szczęście jeszcze nie musze używać takich rzeczy ^^

    OdpowiedzUsuń
  18. Najdrozszy kosmetyk jaki znasz, czy jaki kupiłaś?
    Bo jeśli to pierwsze, to nie wiem... bez obrazy, ale chyba wciąż niewiele wiesz o kosmetykach. Jest cała masa droższych kosmetyków i nie mówię tu o unikatach, ale o tych w powszechnej sprzedaży. Niektóre Diory, Guerlainy, HR, La Mer itd.kosztują nawet więcej.Naprawde SKII nie jest zadnym "cenowym specjałem"- ot, jedna z "wysokopółkowych" marek.
    O tym, czym jest Pitera firma opowiada na swojej stronie, byc moze tłumaczenia nie są dokładne...

    OdpowiedzUsuń
  19. Drogie cudeńka? "mikrodambrezja" dr brandta, 380zł za zwykły, w dodatku nie najlepszy (znam jeden znacznie lepszy, kosztuje grosze), peeling.

    Był także krem na cellulit za ponad 200zł, cena może nie powala, ale jak na balsam który starczył na 2 tygodnie... Gówno. Krótko go stosowałam oczywiście, ale i tak mogę powiedzieć, że gówno-- "turlał" się jak się za dużo nałożyło, nie dało sie go normalnie wmasować czy zrobić masażu

    OdpowiedzUsuń
  20. nie próbowałam tego kremu ale czy mogłąbyś napisać coś o tym jak zblednąc bo jestem dość opalona a chciałabym mieć skóre jasną jak azjatki czy mogłabyś o tym napisać?

    OdpowiedzUsuń
  21. ale jaki kosmetyk z seri SK II mam kupic???jest ich duzo...kremy,zele,toniki...mam 26 lat,sucha skore i pierwsze zmarszczki mimiczne,do tego widoczne pory i czasem przyszcze.Nie mam pojecia co jest dobre??

    OdpowiedzUsuń
  22. PRACUJE W HOTELU I ZNALAZŁAM TAKI PŁYN UŻYWAM GO JUŻ TYDZIEŃ EFEKTY BYŁO WIDAĆ PO 3 DNIACH POROSTU NIESAMOWITE TWARZ ROBI SIĘ GŁADKA TĘTNI ŻYCIEM NIE STAĆ MNIE BĘDZIE ŻEBY KUPIĆ SOBIE NASTĘPNY ALE JEDNO WIEM NA PEWNO PRZESTAJE UŻYWAĆ WIĘKSZOŚCI KOSMETYKÓW BO WIDZĘ WŁAŚNIE ZE NIE DZIAŁAJĄ!

    OdpowiedzUsuń
  23. dziś rozpoczynam używanie tego 30ml cudeńka od Ciebie :)pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  24. Ta woda ma cudowna na pewno cenę... Co do składu to ma na pewno trzy składniki, które lepiej omijać z daleka:

    Pentylene Glycol - składnik uzyskiwany z ropy naftowej

    BUTYLENE GLYCOL= rozpuszczalnik, może wywołać alergie, podraznienie, wysypke.

    Methylparaben:
    "EWG's Skin Deep database, which compares cosmetic ingredients to over 50 international toxicity databases, indicates that parabens are linked to cancer, endocrine disruption, reproductive toxicity, immunotoxicity, neurotoxicity and skin irritation (v). Since parabens are used to kill bacteria in water-based solutions, they inherently have some toxicity to cells (vi)."

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fakt, że coś jest pozyskiwane z ropy nie czyni tego naturalnie złem wcielonym. Jakby nie patrzeć, ropa jest składnikiem bardzo organicznym i bardzo naturalnym ;)

      Co do methylparabenu... to występuje on naturalnie w owocach - np. jest w jagodach. Ma działanie przeciwgrzybiczne, więc nic dziwnego, że często pojawia się w naturze.

      Usuń
    2. Co to za odpowiedz...? Co ma jedno do drugiego? Wulkany tez naturalnie produkują pyły (PM10, PM 2,5, PM 1) ktore chociaż naturalne to wywołują schorzenia układu oddechowego. Tak samo wiatr przynoszony do Europy z Sahary zawiera pyły, które nie sa zdrowe do wdychanie chociaż naturalne. Tak samo jest z pochodnymi ropy naftowej, które mogą być zanieczyszczone PAH i w konsekwencji dla organizmu ludzkiego kancerogenne.
      Parabeny to najtańsze konserwanty kosmetyczne i ich powszechne stosowanie powoduje ich zaleganie w organizmach ludzkich w bardzo wysokich stężeniach, które sa szkodliwe. A co mogą spowodować zacytowalam powyżej.

      Usuń
    3. Tak, tak wszystko ze, paskudne, wszystkie firmy to grupy złych, nieracjonalnych ludzi, których jednym celem w życiu jest truć innych. I wstrętna, podła matka natura dodała methylparaben do jagód, bo naiwni ludzie myślą, że jagody są takie dobre i dają je swoim dzieciom, by te mogły mieć wysokie stężenie parabenu.

      No bez przesady ludzie.

      Usuń
    4. Przesadna jest akurat twoja reakcja. Zamiast racjonalnie odpowiadać na konkretny argument to czepiasz się diabolicznych firm i matki natury. Przecież chemie pewnie miałas przynajmniej w liceum i powinnas pamiętać co to stężenie i akumulacja.
      Firmy sa bardzo racjonalne w ich chęci zarobkowania jak najmniejszym kosztem. DDT tez było spokojnie sprzedawane w latach 60tych, a dzisiaj wiadomo, ze jest kancerogenne.

      Usuń
    5. Przesadna to jest Twoja reakcja, Anonimowa. Cukier uprzejmie odniosła się do Twojej pierwszej wiadomości, za to Ty do jej odpowiedzi napisałaś "Co to za odpowiedz...? Co ma jedno do drugiego?". I co, lepiej Ci. Wyżyłaś się? Atak był najlepszą obroną w prehistorii, a mamy 21 wiek.

      Wybaczcie, ostatnio trafiam na chamstwo na każdym prawie kroku i w końcu chyba musiałam zareagować. Akurat trafiło na ten wątek. Obiecuję więcej nie podgrzewać atmosfery i nie odpowiadać już Anonimowej:)

      Usuń

Komentarze pisane w celach promocji własnego bloga lub innych stron nie będą publikowane. Linki do relewantnych wpisów na blogach czy innych stronach są mile widziane. ale linki nie związane z tematem lub komentarze zawierające dopisany link do bloga nie będą publikowane.

Przedstawiane tutaj treści mają jedynie charakter informacyjny. Autor nie ponosi odpowiedzialności za działania czytelników, ani żadne konsekwencje wynikłe z zastosowania podanych tu pomysłów oraz technik. W razie wątpliwości skontaktuj się ze specjalistą.