czwartek, 21 lutego 2013

Dlaczego o urodzie?

Po latach czytania negatywnych komentarzy, muszę przyznać, że (często zbyt) łatwo przychodzi mi ich ignorowanie... jest jednak jeden typ, który nie daje mi spokoju i jego negatywny kontekst zniechęca mnie do tworzenia czegokolwiek. Są to komentarze podważające tematykę tego bloga, które w kółko umniejszają kwestiom urody, kontrastują je z "poważnymi" tematami i domagają się zmiany tego bloga na blog podróżniczo-polityczny.

Ale kwestie urody są dla mnie ważne i nic nie przynosi mi takiej satysfakcji, jak gdy słyszę od Was, że dzięki wpisom umieszczonym tutaj znalazłyście dla siebie miejsce w świecie urody i piękna. Chciałabym Wam wyjaśnić, dlaczego jest to dla mnie ważne.

By jednak wszystko zamknąć w jedną całość, muszę Was zaprosić na podróż w czasie... Otóż, kiedy byłam dzieckiem, byłam... brzydkim dzieckiem. Nie miałam wielkich oczu i grubego blond warkocza. Moi rodzice nie stroili mnie jak laleczki w falbanki i spódniczki, tylko wybierali praktyczne opcje dżinsów i bluz. Już jako 8 latka miałam ogromną świadomość tego, że sposób w jaki wyglądam determinuje, jakie podejście mają do mnie znajomi, nauczyciele (którzy nawet często nie kryli się ze swoimi preferencjami do słodkich, wypieszczonych dzieciaczków!), czy rodzina... Szybko dostrzegłam, że nie mogę liczyć na ustępstwa, taryfy ulgowe czy wiarę w mój potencjał - te rzeczy były zarezerwowane dla ślicznych dzieci z ich wielkimi błękitnymi oczami, różowymi policzkami, grubymi warkoczami i troskliwymi rodzicami. 

Ponieważ nie musiałam się nikomu podobać ani się przymilać (bo i tak nic by z tego nie wyszło), szybko zbudził się we mnie duch buntowniczy. Jako 14 latka uczyniłam ze swojego brzydactwa pewien fetysz - mój znak rozpoznawczy, mój sposób bycia. Kupowałam ubrania w sklepach militarnych (męskie bojówki... trochę ciężko się nosi, ale dla chcącego nic trudnego), naciągałam na siebie brzydkie, męskie dresowe bluzy, nosiłam ciężkie glany, miałam włosy obcięte na pazia, nosiłam tragicznie dobrane okulary. Chciałam wszystkim powiedzieć "mam w d... co myślicie na temat mojego wyglądu i nie będę się wam podlizywać". Ot, młodzieńczy bunt! Moi rodzice nie mieli nic przeciw, bo ich zdaniem bycie brzydkim gwarantowało mi absolutny brak uwagi ze strony mężczyzn - co gwarantowało bezpieczeństwo.

Kiedy poznałam mojego przyszłego męża, dalej tkwiłam w tej swojej "brzydkiej" fazie, ale z jakiś nieznanych mi do dziś powodów, mój sposób noszenia się i wygląd nie zwracały jego uwagi. Pewnie dlatego, że on sam nie przywiązuje znacznej uwagi do swojego wyglądu - jako nastolatkowie mieliśmy bardzo podobne garderoby ;). Mój mąż jest jedynym mężczyzną w mojej grupie wiekowej, który kiedykolwiek do mnie "zagadał" (pomijam "luzerów", którzy w wieku 24 lat są zbyt onieśmieleni przez prawdziwe kobiety i próbują zaczepiać nieświadome nastolatki :P). 

Im bliżej końca liceum, tym bardziej budziła się we mnie potrzeba zmiany. Odcinanie się za pomocą własnego imagu stawało się ograniczające i przestawało być wyborem. Nie wiedziałam jak być ładnym, jak się zaprezentować. Poza mężem, który zawsze był źródłem komplementów i miłych słów, nikt nigdy mi nie powiedział, że jestem ładna.. co najwyżej, że może "yyy.. spróbuj się więcej uśmiechać, może to pomoże".

Moje próby znalezienia sobie miejsca w świecie piękna były zawsze skazane na niepowodzenie. Nie jestem klasyczną pięknością, nie mam cery w jednolitym, zdrowym kolorze, a kupienie w Polsce 10 lat temu podkładu, który nie byłby w odcieniu brzoskwinki było praktycznie niemożliwe. Makijaż był dla mnie bardzo rozczarowującym doświadczeniem - mam bardzo "schowaną" powiekę i bardzo mało miejsca pomiędzy zagięciem powieki a brwią, więc typowy makijaż, który na innych wyglądał fenomenalnie, na mnie wyglądał dziwnie. Jestem brunetką o brązowych oczach - w teorii fioletowy makijaż oka jest dla mnie. Ale jak się jest bladym i ma cerę o silnie żółtym i zimnym odcieniu, to nakładanie sobie na powiekę kontrastującego z żółtym fioletu też nie jest dobrym pomysłem. Wierzcie mi, sprawdzałam na sobie -_-.

Moje próby wyglądania ładnie nie prowadziły daleko. Nie mówiąc już o tym, że jak się jest studentem to wcale nie ma się tak dużo funduszy na eksperymentowanie czy nawet inwestowanie w siebie. Może teraz klimat na studiach jest przyjaźniejszy, ale kiedy ja studiowałam, profesorowie bardzo ostro krytykowali studentów, którzy dorabiali sobie pracą na kasie czy w McDonaldzie... Mieliśmy się przez 5 lat skupić na nauce i żyć z kieszeni naszych rodziców.

Kiedy miałam koło 21 lat moją wielką miłością stał się japoński zespół Morning Musume - był to też mój pierwszy kontakt z alternatywną estetyką i choć nie jestem w stanie strawić muzyki tego zespołu, fascynował mnie. Niektóre dziewczyny z tego zespołu były w moim wieku i umiałam poczuć jakąś dziwną więź z nimi. Bardzo podobał mi się ich naturalny wygląd - lekki makijaż, który wyglądał jakby go nie było, promienna cera, duże oczy z pięknymi, wielkimi tęczówkami, kobiecy styl ubierania się, ale bez niekomfortowego dla mnie elementu śmiałej seksowności.

Wtedy bardzo, ale to bardzo szukałam na sieci bloga o tematyce urody i makijażu azjatyckiego - chciałam się dowiedzieć "jak one to robią". Ale w 2005 roku, takiego bloga po prostu nie było.

Kiedy skończyłam studia wyjechaliśmy do Azji w 2008 roku i zaczęła się na dobre moja przygoda z pięknem i urodą w stylu azjatyckim. Na początku nieśmiało, ale potem z coraz większą pewnością siebie dałam "nura" w świat lokalnych kosmetyków, zabiegów, gazet, mediów i celebrytów. Znalazłam w końcu swoje miejsce w świecie urody - świecie, gdzie więcej kobiet tak jak ja ma cerę o zimnym kolorze, przebarwienia, zbyt mało miejsca na powiece, aby wykonać typowy, kolorowy makijaż. Odkryłam kosmetyki, które pasowały do potrzeb mojej cery i włosów, odkryłam kremy BB, które dawały mi upragniony efekt ładnej cery, ale bez ciężkości makijażu.

Te wszystkie rzeczy sprawiły, że odkryłam świat urody na nowo. I nie chodziło wcale o aprobatę otoczenia czy komplementy. Chodziło o to, że ja odkryłam przyjemność związaną z czuciem się ładnym i możliwością wpływania na swój wygląd. Coś, co kiedyś było poza strefą moich wpływów, nagle stało się źródłem inspiracji i przyjemnych odczuć. Zaczęłam dostrzegać podobieństwo między satysfakcją i odczuciami płynącymi z rysowania czy robienia zdjęć, a stworzeniem ładnego stroju czy makijażu.

Dla mnie odczucia piękna z patrzenia na dzieła sztuki, a z patrzenia na siebie są takie same. Głęboko wierzę, że sami jesteśmy dla siebie najlepszym źródłem odczuć estetycznych i wcale nie chodzi o to, by być pięknym dla innych. Dalej nie uważam siebie za piękność i, o ile miłe słowa otoczenia są "miłe", najbardziej liczy się, że czuję się komfortowo sama ze sobą. A to daje mi radość. 

Dlatego od tylu lat mam motywację do pisania tego bloga - bo wierzę, że wiele kobiet jest w sytuacji takiej, w jakiej byłam ja sama, gdzie konwencjonalne koncepcje urody po prostu nie pasują, zaś próby przedarcia się do świata piękna nie działają. Azjatycki Cukier to w gruncie rzeczy blog o alternatywach - alternatywnym spojrzeniu na piękno, sposoby dbania o sobie, kosmetyki i makijaż. To blog, który stara się zaprezentować różne spojrzenia na to czym jest piękno i skąd biorą się jego ideały. To blog o tym, że nie ma jednej definicji piękna, jednej definicji urody czy ideału. Że nasze podejście do tych spraw często zamotane jest w plątaninie historii, natury i archetypów. Życie na skraju dwóch światów - Zachodu i Wschodu pozwalają mi dzielić się z Wami moimi obserwacjami.

Dlatego nie piszę bloga o życiu w Singapurze, ani o podróżach, ani o historii - te rzeczy, o ile są częścią mojego świata, w żaden sposób mnie nie inspirują. Nie widzę też żadnych korzyści płynących z ich przedstawiania - ani to pomocne, ani przydatne.

Mam nadzieję, że ten tekst pozwoli Wam lepiej zrozumieć mnie i moje motywacje, a przede wszystkim wyjaśnić, skąd wziął się pomysł na taki właśnie blog. Azjatycki Cukier to blog, którego ja sama szukałam bezskutecznie w 2005 roku :)

238 komentarzy:

  1. Wszyscy umniejszający kwestię/ rolę piękna czy urody w życiu powinni przeczytać książkę Nancy Etcoff "Przetrwają napiękniejsi".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda. Mnie osobiście już męczy udawanie tego jaka powinnam być a nie jestem, bo nie interesuje mnie poezja czy historia sztuki a uroda i kosmetyki. Po prostu taka jestem...

      Usuń
    2. Mozna sie interesowac uroda i miec pojecie o roznych aspektach zycia, zeby miec o czym zwyczajnie rozmawiac.

      Nie jest to przytyk w strone Azjatyckiego Cukru, w necie sa tysiace blogow, wiec ludzie nie powinni narzekac i jesli sie nie podoba, to sa inne opcje. Cukier wybrala taka tematyke bloga i powinno sie to uszanowac.

      Usuń
  2. Popieram tematykę tego bloga i sama byłam brzydkim kaczątkiem :) Styl alternatywny jest mi bliski do dziś, czerwone włosy zostały, pewne elementy stylu "ciężkiego" ale nie jest już to ten bunt co kiedyś ;))

    OdpowiedzUsuń
  3. Cukierku to jest Twój blog! Pisz jak Tobie się podoba! Jeśli o mnie chodzi to uwielbiam go czytać! Bardzo podobają mi się te tematy urodowe które wybierasz PS. Moim zdaniem jesteś naprawdę śliczna :)

    OdpowiedzUsuń
  4. i właśnie za taki blog uwielbiamy Cię Cukrze :)) I za tą niezliczoną ilość przydatnych informacji :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Proszę, pisz w takiej tematyce jak dotychczas ;) Posty są ciekawe, nie powtarzają się tematy, zawsze znajdę jakąś ciekawą informację, która wzbogaci i uświadomi pielęgnację, a co więcej zaowocuje w przyszłości! Nie przejmuj się negatywnymi komentarzami. Ludzie zawsze byli i zawsze będą złośliwi w stosunku do tych, którzy coś osiągnęli ;) Pozdrawiam Cię ciepło ;*

    OdpowiedzUsuń
  6. Jak się czyta to jak podchodziłaś do tego tematu, jak wyglądałaś kiedyś, a patrząc na ciebie teraz to jest wręcz nie do wyobrażenia.
    Bardzo ciekawie opowiedziałaś historię swojego życia. Dzięki niemu, zaczęłam rozmyślać trochę i chyba coś zmienię w sobie, dzięki! :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ciężko mi uwierzyć, że byłaś kiedyś "brzydkim kaczątkiem" ;d
    Przydałby się jakiś dowód na poparcie tezy :P

    OdpowiedzUsuń
  8. dla mnie twój blog jest fenomenalny. piszesz niezwykle ciekawie i poruszasz istotne zagadnienia. znalazłam cię poprzez moją fascynację japonia (studiowałam kulturę japonii na pjwstk), ale w trakcie zaczęłam interesować się makijażem i wiele twoich wpisów, otworzyło mi oczy.
    ja też byłam brzydkim dzieckiem. ubierałam się dokładnie tak samo. może z trochę innych powodów, ale nie zmienia to, jak otoczenie mnie traktowało. makijażem i bardziej kobiecym stylem zainteresowałam się na studiach, co pewnie dla niektórych wydaje się bardzo późno.
    rozumiem cię i nigdy nie skrytykowałabym twojego blogu. dla mnie piszesz bardzo profesjonalnie. nie zmieniaj tego. takich czytelników, jak ja jest multum, na pewno więcej niż tych krytykujących!

    OdpowiedzUsuń
  9. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  10. Przecież jesteś ładna i byłaś na poczatku prowadzenia kanału. Gdzie te brzydkie kaczatko?

    OdpowiedzUsuń
  11. DŁUGO SZUKAŁAM TWOJEGO BLOGA :) A trafiłam przez przypadek, na youtubie. Bardziej interesują mnie wpisy o urodzie, aniżeli o Singapurze (o którym też lubię czytać), dlatego również denerwują mnie takie komentarze -,-

    OdpowiedzUsuń
  12. Przez ten wpis polubiłam Ciebie, twój kanał i blog jeszcze bardziej ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Dziękuję, że jesteś. Poszerzasz moje horyzonty i inspirujesz. :) Nie daj się nigdy zniechęcić, proszę.

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie rozumiem ludzi, którzy wchodzą na blog o tematyce która ich nie interesuje i zaczynają się mądrzyć!
    Jeżeli cie to nie obchodzi to wyłącz stronę i poszukaj czegoś co rzeczywiście chciałbyś poczytać.

    Mnie twoje wpisy bardzo inspirują. Dzięki tobie co i rusz dowiaduję się czegoś przydatnego na temat pielęgnacji. Często są to informacje, których darmo szukać gdzie indziej. Nie ma co ukrywać pod pewnymi względami Polska nadal jest zacofana.
    Nie przejmuj się niepochlebnymi wpisami, i dalej pisz jak dotychczas.

    OdpowiedzUsuń
  15. "Dlatego nie piszę bloga o życiu w Singapurze, ani o podróżach, ani o historii - te rzeczy, o ile są częścią mojego świata, w żaden sposób mnie nie inspirują. Nie widzę też żadnych korzyści płynących z ich przedstawiania - ani to pomocne, ani przydatne." Nie zrozumiałam tego akapitu... Przecież o tym właśnie piszesz. Podam ci kilka przykładów: Japońskie Walentynkowe Czekoladki, Fastfood i Chiński Nowy Rok, Na kanapie leży Nen...,Życie w Singapurze: nastrój świąteczny, Różne urocze rzeczy., Aplikacje do ozdabiania zdjęć, Hello Tokio - dni IV i V, Czas na Mooncake!... i wiele innych. Nie będę dalej wymieniać. Moim zdaniem twój blog i vlog już dawno zmienił się z urodowego na lifestylowy. Piszesz o gotowaniu, podróżach (chociażby do Tokio itp.), o kosmetykach też, o Japonii i Korei, o ciekawostkach i wydarzeniach pochodzących z owych krajów... To już nie jest wyłącznie blog urodowy, lecz lifestylowy.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  16. Nawet nie wiesz jak Cię rozumiem! Dokładnie z tych samych powodów zdecydowałam się na założenie swojego kanału YT, a później bloga. "Konwencjonalna" kosmetyka nijak nie odpowiadała moim potrzebom. Dopiero gdy odkryłam arabskie i indyjskie sposoby dbania o siebie, makijażu, kosmetyki- zaczęłam mieć z tego przyjemność i fizycznie dobrze się ze sobą czuć! Kilka lat temu o tym się u nas nie słyszało, szukałam i szukałam jakichkolwiek informacji by potem sklecać to jakoś w całość i eksperymentować. Dlatego wyszłam z tym do ludzi bo wiem, ile mnie kosztowało czasu i pieniędzy szukanie siebie w tym kosmetycznym zgiełku. O olejowaniu włosów czy OCM trzy lata temu nie słyszał praktycznie nikt, a mi uratowało to włosy przed ścięciem na zero oraz twarz przed bliznami po kolejnych atakach ropnych cyst. Doskonale wiem co czujesz i bardzo cieszę się, że zdecydowałaś się na ten wpis. Nie jest łatwo wyjść do obcych ludzi z sobą na talerzu, dlatego podziwiam, popieram i wspieram. Życzę Ci dużo radości, jeszcze więcej przyjemności z eksplorowania innej kultury piękna i spełnienia planów/ambicji/marzeń. Bądź sobą, bo ludzie przychodzą i odchodzą, a Ty sama ze sobą jesteś zawsze! Pozdrawiam ciepło z zimnej Polski ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Oj tam, ludzie się czepiają, nie przejmuj się, Twój blog jest wyjątkowy, bo właśnie multitematyczny a jednak merytorycznie spójny.

    Aż się nie chce wierzyć, że byłaś kiedyś brzydkim kaczątkiem w męskim odzieniu! Teraz jesteś wręcz ultrakobieca:)

    OdpowiedzUsuń
  18. Cukrze, obawiam się, że wciąż pokutuje stereotyp "interesuje się makijażem i ciuchami = pusta laska". Znam sporo dziewczyn, które noszą się podobnie jak nastoletnia Ty, bo uważają, że "babskie" sprawy są niegodne intelektualistki, a społeczeństwo, które ciśnie w stronę "naturalnego piękna" albo "wygląd nie jest ważny, liczy się wyłącznie charakter" tylko utwierdza je w tym przekonaniu. Umówmy się - kto twierdzi, że W OGÓLE nie liczy się dla niego czyjś wygląd, jest albo ślepy, albo kłamie =__=
    Dlatego bardzo lubię czytać blogi kobiet takich jak Ty, Anwen czy Brunetka - znakomicie pokazujecie, że inteligencja i nietuzinkowa osobowość nie wyklucza się z zainteresowaniem fatałaszkami, makijażem, kosmetykami i innymi babskimi sprawami ;>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem tego samego zdania :)

      KawaiiNiji

      Usuń
  19. Wg mnie zawsze musiałaś być sliczna, tylko brakowało Ci dowartościowania. Nie potrafię sobie wyobrazić, że Ty kiedykolwiek mogłaś być nieładna. Niejedna dałaby się pociąć, żeby być tak piękna, jak Ty :)

    Nie przejmuj się innymi, bądź sobą i rób to co kochasz i co daje ci energię i radość!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zgadzam się, myślę, że wcześniej mogłaś po prostu nie 'wydobyć' swojej oryginalnej urody, a większość ludzi nie potrafi dostrzec piękna jeśli nie strzeli ich wyraźnie po oczach

      co do tematyki bloga, nikt nie może Ci jej narzucać, w końcu to jest Twoje miejsce w sieci:) uważam, że blog jest szalenie interesujący w obecnej formie, uwielbiam zarówno posty o urodzie jak i nagrywane z mężem filmiki (tworzycie piękną parę:) o kulturze i życiu w Azji

      pozdrawiam
      mp

      Usuń
    2. Też tak właśnie pomyślałam, że skoro teraz jesteś ładna Cukrze to wcześniej też na pewno nie byłaś brzydulą :) Tyle, że tak jak anonimowa osóbka stwierdziła, nie znałaś w pełni swojej wartości. Poza tym w męskich ciuchach, źle dobranych okularach i niezbyt twarzowej fryzurze jaką miałaś dawno temu, nawet największa piękność wyglądałaby niekorzystnie ;)

      Usuń
  20. Wpis mnie bardzo ujął, na tyle że nie jestem w stanie napisać jakiegoś sensownego komentarza! Mogę jedynie napomknąć, że odnalazłam w nim trochę siebie i w sugestywny sposób poznałam Ciebie, świetny post!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. również chciałam napisać podobnie :) Świetnie się czyta i uważam, że wiele z nas może odnaleźć siebie w tym poście :)

      Usuń
    2. ja również poczułam podobnie jak Wy dziewczyny:) bardzo fajny post. pozdrawiam:)

      Usuń
  21. Fajnie było przeczytać tego posta, doceniam za szczerość:)

    OdpowiedzUsuń
  22. Nie wiem czy to przevzytasz ale dla mnie było by po prostu grzechem nie napisać komentarza. Po 1 nie wyobrażam sobie cukru brzydkiego,po 2 w pewnym momencie czytając to czułam jakby to było o mnie. Mam dopiero 16 lat i teraz wgłębiam się w tematy makijażu,mody itp. Ja także byłam strasznie brzydkim dzieckiem (dobrze pomińmy,że nadal jestem dzieckiem :D ) Strasznie blada twarz,sińce pod oczami,duże niebiesko-szare oczy. W pewnym momencie zaczęły denerwować mnie pięknie ubrane nastolatki,a sama zeczęłam się ubierać jak sejtówa. Teraz wiem,że elementy mojej urody które mi przeszkadzały są moim atutem (na szczęście sińce pod oczami znikły) a chociaż nie stać mnie na wiele modnych ciuchów zawsze próbuję ubrać się ,,przyzwoicie" ;)Dzięki pani blogu mogę zapoznać się ze wszystkim o czym chcę wiedzieć :)I prosze nie przejmować się negatywnymi komentarzami,ja też się z takimi spotykam. Oni po prostu nie wiedzą ile wkłada się wysiłku w chociażby napisane czegoś na blogu ;) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam podobnie :), ale ja nie byłam jakaś brzydka ;p, szczerze mówiąc to mam dość wysoką samoocenę i odkąd pamiętam lubię ładne rzeczy ;p.

      Usuń
    2. Veronica, jak dla mnie blada cera to akurat ATUT, a tym bardziej duże oczy :) Co do sińców- ach, to dziadostwo niestety i mnie dotyczy i mam je od zawsze... i nie ma to nic wspólnego z niewyspaniem itp, bo śpię ile trzeba- no po prostu są i już. Dlatego cieszy mnie, że Tobie udało się ich pozbyć :)

      Kawaii Niji

      Usuń
  23. Jakbym czytała o sobie... Miałam podobne przeżycia i bardzo powoli dochodziłam do tego miejsca w świecie piękna w którym jestem teraz. Czasami aż trudno w to mi samej uwierzyć ale tak niestety było :)

    Pozdrawiam i świetny blog!

    OdpowiedzUsuń
  24. Nie wierzę, że byłaś brzydka, bo jesteś śliczna :)) Pokaż nam zdjęcie sprzed lat :) Twój blog jest super :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Masz całkowitą rację :)
    Cieszę się, że Twój blog jest właśnie taki, a nie inny, pomaga mi bardzo .
    Rozumiem Twoją potrzebę bycia piękną, sama ją mam, często niestety towarzyszy temu desperackie pragnienie bycia piękną Azjatką. Ale wiem, m.in. dzięki Twojemu bardzo, ale to bardzo przydatnemu mi blogowi, że mogę być taka sama jak i one :)
    Także, pisz dalej i śmiało. Uwielbiam to, co piszesz. Jesteś dla mnie inspiracją na swój sposób.
    P.S. Jesteś naprawdę ładna ;)

    OdpowiedzUsuń
  26. A co studiowałaś jeśli można wiedzieć? ( Jeśli napisałaś wcześniej to nie bij) ^^

    OdpowiedzUsuń
  27. chyba każdy przechodził kiedyś okres buntu ;) blogów o podróżach jest mnóstwo, ale o urodzie?... takiego to ze świecą szukać, soł... dziękuję Cukrze! <3

    OdpowiedzUsuń
  28. Eh, ładne osoby nie mają pojęcia jak może być ciężko komuś kto po prostu odstaje. Ja może nie byłam jakimś wyjątkowo brzydkim dzieckiem, ale i tak swoją dawkę cudzej niechęci otrzymałam. Byłam tyle razy zwyzywana, nazywana grubasem, mimo, że tak naprawdę nigdy prawdziwej nadwagi nie miałam. Tylko tak po prostu się nie spodobałam. Ale byłabym naprawdę gruba gdyby nie moja mama która od najmłodszych lat mnie pilnowała. I czasami było bardzo ciężko głównie od strony emocjonalnej. Na dodatek nigdy się nie przelewało jeśli chodzi o pieniądze. Więc wśród ślicznie wystrojonych dzieci zawsze czułam się gorsza choć moi rodzice i tak się starali. Potem wyrosłam na brzydką, niską, nastolatkę z czerwoną, okrągłą twarzą. Na dodatek moje najbliższe przyjaciółki są prawdziwymi ślicznotkami, to też nie dodaje pewności siebie. Azją interesowałam się od dawna, ale to ty Cukrze wprowadziłaś mnie w świat azjatyckiej urody. Kupowanie azjatyckich kosmetyków to wciąż ciężka próba dla moich finansów, ale Twoje rady tak bardzo mi pomogły. Odkryłam BB kremy, które okazały się dla mnie zbawieniem, odkryłam jak podkreślać swoje zalety i przede wszystkim odkryłam, ze ja też mogę być ładna. W ostatniej klasie liceum (już ponad 2 lata temu) nasłuchałam się tyle pozytywnych komentarzy i to dzięki Tobie! To nie "tylko" wygląd, to o wiele, wiele więcej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmm, niski wzrost to akurat fajna rzecz ;) Sama jestem bardzo niska (nie mam nawet 150cm) i o ile w gimnazjum miałam z tego powodu potworne kompleksy, to teraz lubię tą cechę swojego wyglądu. Więc i Ty możesz ją uznać za swój atut, coś co Cię wyróżnia :) Okrągła buzia natomiast wg mnie wygląda uroczo, sympatycznie i ładnie, także tym też się nie masz co przejmować :) Szczerze mówiąc ja, jako posiadaczka mega wąskiej twarzy chętnie bym ją sobie jakoś zaokrągliła, bo mi się właśnie takie okrąglejsze buźki podobają ;)

      Kawaii Niji

      Usuń
  29. chyba każdy przechodził kiedyś okres buntu ;) blogów o podróżach jest mnóstwo, ale o urodzie?... takiego to ze świecą szukać, soł... dziękuję Cukrze! <3

    OdpowiedzUsuń
  30. No popatrz... ja też szukałam takiego miejsca w sieci. I znalazłam :) I nigdzie się stąd nie ruszam.

    OdpowiedzUsuń
  31. Jestem Ci strasznie wdzieczna za tego bloga. Sama mam raczej nietypowy rodzaj bladej cery (w gimnazjum co chwile pytano mnie, czy czasem nie czuje sie zle, bo jakos tak blado wygladam - zrodlo moich kompleksow). Nie potrafilam zadbac o siebie, dobrac LADNY ale nie SMIALY makijaz. Tak wiec, kiedy trafilam na Twojego bloga bylam oczarowana. Przeczytalam kazdy post I czerpie z nich niemala inspiracje. No i podziwiam Cie za to, ze pozbieralas sie w sobie. :)

    OdpowiedzUsuń
  32. Moja podstawówka to był koszmar... Komentarze: Jesteś brzydka idź się leczyć itp. Teraz jestem w 1 gimnazjum (azją się fascynuje od 11 roku życia) i mój wygląd totalnie się zmienił :). Czuje się teraz dobrze ze swoim wyglądem i cieszę się, że okres brzydoty się skończył.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczerze mówiąc, tego typu komentarzy używają głównie osoby, które same czują się brzydkie lub w jakiś sposób niezbyt fajne. Dokuczają innym, bo wtedy czują się lepsze, to je dowartościowuje- a tak w głębi duszy mają jakieś kompleksy. Więc gdyby kiedyś Ci się zdarzyło usłyszeć niemiłą uwagę, nie przejmuj się tylko pomyśl, że wypowiadająca ją osoba sama ma jakiś problem ;) I jeszcze jedno- na szczęście z tego się wyrasta i już w szkole średniej ludzie zazwyczaj rezygnują ze szpanowania dokuczaniem (no, chyba że pozostali na etapie zakompleksionego, chamskiego dziecka, ale to już ich problem). Aa, tak wgl to gratuluję pozytywnej zmiany- i w wyglądzie i sposobie myślenia o sobie ^_^

      Kawaii Niji

      Usuń
  33. Trochę to smutne, przez tyle lat byłaś brzydka i miałaś gdzieś wygląd, a teraz tak bardzo jesteś zaangażowana w temat, że poza swoją urodą chyba świata nie widzisz i uwielbiasz patrzeć w lustro, czy być podziwiana za swój wygląd.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Normalnie padłam jak to przeczytałam;)
      Kochany Cukrze, patrz w te lustro i bądź podziwiana na przekór takim Anonimowiczom!

      Usuń
    2. Zgadzam się z Anna. Najważniejsze jest to żebyś była szczęśliwa.
      Czytając twoja historię, czułam się jakbym czytała o sobie. Pozdrawiam z zimnej północy :3( Polska xD)

      Usuń
    3. OMG co za żałosny tępacki komentarz! AzjatyckiCukier prowadzi blog tematyczny o kulturze piękna w Azji (przeczytaj nagłówek D:) - pisze więc o urodzie, kosmetykach, itd. Stąd wniosek, że poza urodą świata nie widzi? LOL! A jak ktoś pisze blog kulinarny to nic nie robi tylko żre od rana do wieczora ;)

      Usuń
    4. Takie wojownicze niby a ciekawe czy o polityce, gospodarce i ekonomii potrafiłybyście się jakkolwiek logicznie wypowiedzieć. Doceniam urodę i nie mam nic przeciwko takim blogom, lecz gardzę ludźmi (kobietami) które na prawdziwie istotne tematy w ogóle nie potrafią się wypowiedzieć. Jak przyjdzie co do czego - uroda wam w niczym nie pomoże.

      Usuń
    5. Polityką się nie interesuję bo nie warto. Gospodarka i ekonomia naszego kraju przyspieszyła decyzję o emigracji i nadal utwierdza mnie w pozostaniu na obczyźnie. Och, zmęczyłam się tą wypowiedzią, idę do lustra;)

      Usuń
    6. Żeby pisać o polityce to trzeba coś wiedzieć, nie tylko trochę ale naprawdę mieć pojęcie, a pisać farmazony to może każdy. Jeżeli kobiety znają się na kosmetykach to niech o tym piszą.

      Usuń
    7. Widziałam Carlotta twojego bloga i jedyne czym gardzę to twoją twórczością.

      Usuń
    8. @Anonimowy (nade mną xd): brawo hahaha XD zgadzam się w 100%!
      a co do bloga i tematyki. LUDZIE. Cukier pisze tu o kosmetykach, bo ma taką ochotę i tyle, dobrze się czuje w tym temacie. może nie chce pisać o polityce, bo nie lubi (czy coś)? już i tak strasznie się oburzacie na niektóre posty (typu to o bożym narodzeniu), więc co by się tu działo, gdyby pisała o polityce czy innej ekonomii. a poza tym, nie oszukujmy się. którą z młodych dziewcząt, bo takie osoby tu najczęściej zaglądają, interesuje polityka czy inne tego typu sprawy? o samym singapurze jest tu naprawdę sporo informacji, mimo że to nie wpisuje się w tematykę bloga. ale z was marudy! ale takim to nikt nigdy nie dogodzi, więc radzę się nie przejmować :) Ja Cukrowi tylko gratuluję, bo czasem naprawdę wiele odwagi wymaga, żeby przebić się przez skorupę "brzydkiego kaczątka" i stać się prawdziwym łabędziem :)
      Lukrecja

      Usuń
  34. Jestem nastolatką i myślę, że wciąż jeszcze kształtuję mój punkt widzenia. Ten post mi pomógł, dziękuję ;) To twój blog - pisz w nim co chcesz, ale wiedz, że masz z mojej strony zagwarantowane wsparcie. Bardzo lubię czytać twoje wpisy i polecam je innym :)

    OdpowiedzUsuń
  35. Nie wiem czy kojarzysz blogera Kominka (opinie co do niego sa podzielone) ale chlopina wie jak trzymac swoich komentatorow w ryzach. Zazwyczaj koncza oni po prostu z banem :)inaczej jak sam przyznal, tez zatracilby chec to pisania/tworzenia czegokolwiek.
    To jest mimo wszystko TWOJ blog i piszesz o tym co TOBIE w duszy gra :) Jezeli kogos interesuje inna tematyka, to na prawde nie musi tu zagladac. Jezeli wpada tylko, zeby ziac jadem, to pewnie typowy hejter :) Jeden z tych, ktorzy wchodza na youtube i komentuje piosenki, ktorych nie lubia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Popieram. Uważam, że jeśli pewni ludzi, komentarze odbierają Ci chęć do twórczego działania, pisania swojego super popularnego bloga, to jest ok owe komentarze usuwać/komentujących banować. To TY masz być szczęśliwa, nie dbać o uszczęśliwianie innych. Jeśli kogoś unieszczęśliwia czytanie Twojego bloga, nich idzie gdzie indziej, ale tak się składa, że niektórzy mają skłonności masochistyczne albo po prostu są tak pewni, że wiedzą najlepiej, wydaje im się, że wyświadczają Ci przysługę kierując na "właściwy tor"... Zapewne słyszałaś o "toksycznych ludziach"

      Usuń
  36. Ja z mojej strony chciałabym tylko powiedzieć że uwielbiam na te parę minut odciąć się od szarej rzeczywistości i poczytać Twojego bloga. Dowiedzieć się czegoś ciekawego ale także innego o kulturze i zwyczajach ,ze wschodu, ale właśnie w dziedzinie urody. Ogromnie wiele postów mi pomogło, wiele rad wprowadziłam w swoje życie i codzienną rutynę i podejrzewam że nie jestem sama. Także dziękuję w imieniu swoim i innych czytelniczek :)

    OdpowiedzUsuń
  37. O matko, kocham Cię - toż to historia mojego życia ;_;
    Nie powinnaś przejmować się takimi komentarzami, to jest Twój kawałek Internetu i możesz w nim tworzyć, co tylko zechcesz! Przy okazji spełniasz swoje marzenia i potrzeby wielu potrzebujących czytelniczek :)

    OdpowiedzUsuń
  38. Jesteś cudowną perełką w czeluściach internetu!!!!!! Uwielbiam czytać Twojego bloga, a tym bardziej słuchać Cię i oglądać na yt. Mówisz o rzeczach, które niesamowicie mnie interesują. Padam do stóp w podziękowaniach, że stworzyłaś TAKIEGO a nie innego bloga, bo żeby poczytać o polityce Singapuru czy pooglądać kolorowe zdjęcia tego rejonu jest tysiąc innych miejsc w sieci. Szczerze mówiąc pominęłam wszystkie Twoje vlogi z podróży czy filmiki pokazujące jak mieszka się w Singapurze. Po prostu o wiele bardziej obchodzą mnie sprawy kosmetyczne, ale chyba jednak będę musiała je oglądnąć bo cierpię na brak Twoich opowiadań. Oglądnęłam już wszystkie inne filmy po kilka razy i czekam na kolejne! :D Dzięki Tobie zwróciłam uwagę na kremy BB, już wcześniej wiedziałam o garnierowych bublach, dlatego żadnego z nich nie kupiłam. W internecie jest na prawdę mało rzetelnych informacji o tych prawdziwych BB creams. Jesteś bardzo inteligentną i odważną osobą i nie rozumiem komu co przeszkadza ten blog oraz jego forma. Ale to uroki wystawiania się na publikę. Poza tym nie jesteś głupawą nastolatką prezentującą "zawartość mojej torebki" mówisz mądrze wypełniając lukę w tematyce, której u nas jeszcze nie było. Trzymaj się twardo swojego a jedną fankę będziesz miała zapewnioną dożywotnio! Pozdrowienia z zaśnieżonej Pl :(

    OdpowiedzUsuń
  39. Ojej Ojej! ;) , każdy się wypowiada to i ja też Się wypowiem, czytam dość często twojego bloga, co czyni mnie jeszcze bardziej bogatszą w informacje na temat Azji, i za to Ci też Dziękuję ;p. A co do tekstu, jest mądry i daje dużo do myślenia, styl alternatywny ... wiem bo sama noszę glany, pieszczochy, mam czerwone włosy, ale nie chcę tego zmieniać, twój tekst jest, jak już powiedziałam wcześniej bardzo mądry, lecz nie każdy chciał by się zmienić, mi się na przykład podoba jak ja się ubieram, inni widzą mnie jako "dziwadło" Ale nie przejmuję się tym, tak samo jak ty nie przejmuj się negatywnymi komentarzami, bo jak już ktoś wspomniał w innym komentarzu, że ludzie byli , są i będą złośliwi ;). W sumie... każda dziewczyna, nawet jak jest ślicznotką i wielu facetów się za nią "ugania" ze tak powiem, będzie mówić, ze także jest "brzydkim kaczątkiem", nie kieruje to do Ciebie, tylko ogólnie do większości dziewczyn, bo w każdej z nas, w sumie musi nam się coś podobać, u mnie, podoba mi się Moja grzywa i oczy ; ) , więc nie zniechęcajcie się do komplementów i różnych dobrych słów na temat waszej urody, bo dzięki temu tworzy się determinacja, ale trzeba pamiętać jeszcze że jeśli ktoś daje Ci palca, nie bierz od razu całej ręki. Pozdrawiam. Japoneczka :) <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli o mnie chodzi to... lubię "dziwadła" ^_^ Więc u mnie jak najbardziej masz plusa: zarówno za oryginalność, jak i za odwagę w prezentowaniu nietypowego wizerunku :) Wiem jak to jest być krytykowanym przez otoczenie za dziwny wygląd, bo sama kiedyś ubierałam się jak kosmitka. Ale że zaczęły mnie wkurzać głupie docinki, dla świętego spokoju łażę teraz w zwykłych ciuchach, lecz nadal fascynują mnie style alternatywne.
      Kawaii Niji

      Usuń
  40. Cukrze, nie przejmuj sie zlosliwa i bezmyslna krytyka. Wiadomo, ze jak dziewczyna jest brzudka, to "powinna sie za siebie wziac, jest leniwa i czegos jej najwyrazniej brakuje", ale jak o siebie dba i kreuje swoj styl to jest "prozna, pusta i prawdopodobnie glupia"... Niestety, niezbyt inteligentni ludzie propaguja takie stereotypy. Kto sie nimi przejmuje, ten nigdy nie "wygra", tak czy siak bedzie sie zle ocenianym. Dlatego nie przejmujemy sie i robimy to, na co mamy ochote! :D
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  41. a ja to rozumiem. Moi rodzice mieli identyczne podejście. Pierwszy makijaż miałam zrobiony na studniówkę i czułam się jak totalny ufoludek. Dopiero gdy zamieszkałam daleko i sama, odkryłam, że bycie brzydkim w za dużym swetrze nie pomaga w życiu. Wręcz przeciwnie. Jak zainwestowałam w pierwszą kieckę- dostałam pracę. Jak wyregulowałam brwi- dostałam lepszą pracę.
    Nie komentuję tu często. Ale dzięki Tobie zamówiłam pierwszy azjatycki BB. Wprawdzie nie trafiłam z kolorem, ale wiem, że z BB nie zrezygnuję.
    A dla maruderów- ktoś wyżej już napisał, tu są notki lifestyleowe, więc nie widzę powodów do narzekań ;)

    OdpowiedzUsuń
  42. No i dobrze, z kilku pomysłow, jakie tu znalazłam korzystam do dziś :-)

    OdpowiedzUsuń
  43. No właśnie, ja niby byłam ładnym dzieckiem, ale potem naczytałam się Musierowicz, zostałam fanką Gabrysi Borejko, i w efekcie byłam przez to brzydką nastolatką (tak jak Ty, krótkie włosy, bluzy po bracie i bojówki). Twój blog jest bardzo dobry i inspirujący, dzięki niemu zdecydowanie poprawiła mi się cera (oleje plus kilkuetapowa pielęgnacja), czerpię inspiracje na makijaż dla siebie i siostry (która studiuje na zmaskulinizowanej uczelni, więc jej kolegom wystarczy, że nie ma wąsów :P), a także dowiaduję się różnych ciekawostek. Jak ktoś chce sobie prowadzić blog polityczno-historyczny to droga wolna, może emigrować. :)

    OdpowiedzUsuń
  44. Fajnie. Podoba mi się, gdy przeplatasz typowo merytoryczne wpisy momentami prywaty. Oby tak dalej, Cukierku :)

    OdpowiedzUsuń
  45. Interesujący post. Wg. mnie każdy ma prawo dążyć do bycia ładniejszym, tak jak każdy ma prawo zrobić dobrą zapiekankę.
    Jeszcze to świetnie podnosi nam samoocenę która ma wpływ na wiele rzeczy w życiu.
    Negatywne komentarze i hejterzy są tylko miernikiem odniesionego sukcesu, upierdliwym owszem.

    OdpowiedzUsuń
  46. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  47. Jeśli ktoś chce blog o tematyce podróżniczej, politycznej itp może takiego poszukać - jest cała masa różnych blogów, więc na pewno każdy znajdzie coś dla siebie. To jest Twój blog i sama możesz zadecydować o czym będziesz pisała. Poza tym, myślę, że Twój blog, ma już grono swoich namiętnych czytelników, którzy lubią go w takiej formie i o takiej tematyce, jaką zapodajesz.
    Dla mnie, Twoje posty są bardzo inspirujące! Dzięki Tobie dowiedziałam się dużo o pielęgnacji skóry (kosmetyki anty-age - to był na prawdę bardzo fajny i dużo wnoszący cykl artykułów!) i jestem Ci za to bardzo wdzięczna.
    Pozdrawiam ciepło z mroźnej dziś Polski :*

    OdpowiedzUsuń
  48. Piękno-srękno. Mi w młodości chyba nikt poza mamą nie mówił, że jestem ładna. Ok, póki byłam jeszcze dzieckiem, to rzeczywiście byłam słodziutką brunetką z dużymi oczami. Potem się zaczął okres dojrzewania i proporcje na twarzy się rozjechały. Oczka malutkie, nos szczupły (chociaż tyle :P) i długi, zero kości policzkowych i malutkie usta. I tak to trwało gdzieś do studiów. Wtedy po prostu przestałam się aż tak przejmować. I wiesz co? To kicanie nad dziewczynkami i wieczne zwracanie uwagi na to, czy są słodziutkie, ładniutkie i och, ach, uch jest zwyczajnie niepedagogiczne.
    Owszem, osoby ładniejsze będą miały w pewnym sensie łatwiej w życiu, ale nie ma co liczyć na to, że urodą załatwi się wszystko. Dlatego, kurde, rodzice powinni rozwijać w dziewczynkach zainteresowania zamiast cisnąć w stronę urody.

    OdpowiedzUsuń
  49. Kochana, pisz o czym tylko chcesz, przecież to twój blog. Ja bardzo lubię czytać o poradach dot. urody. Czekam na kolejne wpisy;*

    OdpowiedzUsuń
  50. och przecież to Twój blog , a więc piszesz o tym czym chcesz, a jak komuś się nie podoba to niech mm spada ;)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  51. dziękuję, że dajesz urodową alternatywę. bardzo mnie poruszyło co napisałaś o swoich latach młodzieńczo-nastoletnich. pewnie dlatego, że odnalazłam tam cząstkę siebie i swoich doświadczeń. pisz dalej bloga, inspiruj jak dotychczas:)

    OdpowiedzUsuń
  52. Cieszę się, że twój blog powstał :) Mimo, że jestem nastolatką, to czerpię z niego naprawdę bardzo dużo... Nagle blada skóra przestała być problemem (pewnie gdyby nie ty to pod naciskiem siostry smażyłabym sie w solarium :P), a duże oczy podkreślone dodatkowo soczewkami wieelką zaletą ;D No i przede wszystkim dzięki tobie poznałam kremy bb, mimo, że miałam jakąś tam styczność z normalnymi podkładami to teraz wręcz sobie nie wyobrażam zamienienia któregokolwiek z moich BB na zwykły, "europejski" podkład...
    A twoje wpisy na temat kanonów piękna czy azjatyckich sposobów dbania o siebie są niezastąpione! <3

    OdpowiedzUsuń
  53. Drogi Cukrze, dziękuję Ci, że z nami jesteś. ;) Cieszę się, że tak jest, że Twój blog wygląda tak, a nie inaczej. Jesteś bardzo interesującą osobą, uwielbiam Twojego bloga, to jak piszesz. Proszę Cię, nie zmieniaj się i miej jeszcze więcej wytrwałości i chęci do pisania bloga niż dotychczas! :3

    PS. Ja uważam, że jesteś naprawdę bardzo ładną osobą. ;)

    OdpowiedzUsuń
  54. Ludzie uwielbiają tworzyć awangardę i mówić innym jak żyć, m.in. co pisać na własnym blogu ;-) Okropne, że nurtują Cię tego typu komentarze, bo nie są warte 3 minut zastanowienia. Blog to też produkt, który się kupuje (czyta) bądź nie (zamyka przeglądarkę i na razie), trudno podważać decyzje autora w sprawie wyboru tematyki. Równie dobrze można napisać do fabryki Nutelli dlaczego nie produkuje opon samochodowych, to taki przesadzony przykład, ale jednak pokazuje bezsensowność tego typu komentarzy.
    Co do dyskredytowania osób dbających o swoją urodę, gdzieś to faktycznie dalej pokutuje i siedzi w dużej ilości osób, ale to ich problem. Liczba wartościowych, inteligentnych i zadbanych kobiet przełamuje ten stereotyp. Nikt, kto jest wszechstronny (w końcu uroda nie zaprzecza byciu inteligentnym), nie osiągnął tego bez nakładu pracy i czasu. Niestety wiele osób chce bez nakładów uzyskać znaczące i szybkie efekty - przeczytać 1 artykuł i być poważanym specjalistą, raz umyć głowę i mieć piękne włosy ;-) Niestety, drodzy hejterzy, nie da się. A wg mnie dbanie o urodę to hobby jak każde inne i wymaga dużego zaangażowania, aby ogarnąć temat (choćby biochemia kosmetyczna, niemalże pole naukowe ;))

    OdpowiedzUsuń
  55. Wybacz cukrze, ale trochę to śmieszne co piszesz, bo z tego wpisu zalatuje żalami, jaka to niby kiedyś byłaś brzydka i nikt Cię nie rozumiem/akceptował, a dzięki azjatyckim kosmetykom wyładniałaś ...
    Zgodzę się, że makijaż potrafi upiększyć, ale ani razu nie widziałam na Twojej twarzy tony tapety i cieni, które miały by maskować mankamenty. Ot po prostu nieco podkładu, tusz, eyeliner i czasami szminka.
    Tylko tyle kosmetyków nie zrobi z maszkary piękności, więc coś czuję, że mocno wyolbrzymiasz swoje młodzieńcze "brzydactwo" i po prostu chcesz się pożalić (tudzież lubisz słyszeć komplementy) tak jak np. osoby chude wiecznie marudzą "jakie to one są grube i muszą schudnąć" ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. po części się zgodzę, chociaż przedstawiłabym to w inny sposób ;) Wątpie by Cukier była łasa na komplementy, ale wątpie też, by była taką maszkarą w młodości. Jednakże z ludźmi to różnie bywa, wystarczy spotkać beznadziejnych ludzi na swej drodze, by potem mieć spaczony obraz samego siebie. Ja sama, będąc dzieckiem, usłyszałam kilkukrotnie, że jestem brzydka, i do dziś brakuje mi wiary w siebie w tej kwestii.. choć być może, wielu z Was, widząc moje zdjęcie, popukałoby się w czoło (:

      Usuń
  56. Mi się bardzo podobasz, nie wyobrażam sobie Ciebie jako brzydkiego dziecka. Lubię to, że piszesz o urodzie i jej poprawianiu i że od czasu do czasu wtrącisz Singapur. Dzięki Tobie poznajemy dalszą kulturę i "tajemniczą" piękną urodę azjatek. Tych co się czepiają po prostu trzeba wyprosić, bo i tak te, które lubią Cię czytać zostaną, wiedzą że warto :)

    Jeśli chodzi o kanony piękna. Jestem ruda, nie tak marchewkowo, choć kiedyś miałam jaśniejsze włosy. O ile teraz rudy jest modny i wszystkie się farbują, o tyle kiedyś był z tym problem. Dorośli mnie uwielbiali, a dzieci wyzywały. Do tego nosiłam aparat na zęby, źle dobrane okulary, a moje brwi i rzęsy są jeszcze jaśniejsze niż włosy i prawie ich nie widać. Może nie byłam poczwarą, ale nie czułam się nigdy ładna. Z resztą nadal mam z tym problem póki się nie pomaluje.

    OdpowiedzUsuń
  57. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  58. Pamietaj, ze Twoj blog to Ty, cała Ty. Ma byc taki jaki Ty chcesz zeby byl, jesli sie komus nie podoba to moze po prostu nie czytac Twojego bloga. Widzisz ilu czytelnikow masz:) z całego świata...Ja o Twoim blogu dowiedziałam się z bloga innej dziewczyny, która mieszka w USA, bardzo zachwalala Azjatycki Cukier, wiec nie moglam nie zajrzec. A jak juz zajrzałam to przepadłam i od tej pory czytam kazdy Twoj wpis. Własnie o to chodzi w blogowaniu, piszesz o tym na co masz ochote, o tym czym chcesz sie podzielic. Wniosek jest jeden, jak komus sie nie podoba to sa tysiace innych blogow, a Ty AC zostan taka jaka jestes:)

    OdpowiedzUsuń
  59. Ten wpis podoba mi się najbardziej ze wszystkich. :D

    OdpowiedzUsuń
  60. A ja Ci po prostu dziękuję za to co piszesz i jak piszesz :) Jesteś naprawdę niesamowita :)

    OdpowiedzUsuń
  61. Dla mnie właśnie fajne jest w Twoim blogu połączenie spraw urodowych z otoczką kultury i zwyczajów (nie tylko kosmetycznych czy ubraniowych). Dziwi tylko trochę, że życie w Singapurze i podróże Cię nie inspirują. Ale dobrze, że i tak świadomie czy nie- przemycasz takie informacje w filmikach i postach, bo mnie np. inspirują :)Ale nawet gdyby Twój blog był tylko o kosmetykach, nadal tak samo bym go lubiła.

    OdpowiedzUsuń
  62. Ja też aż do połowy liceum chodziłam w męskich koszulkach, luźnych ubraniach i glanach. Z tym, że ja dla odmiany próbowałam przełamać moją książkową urodę: jasne loki, pełne policzki, piegi, różowe usta. Od dzieciństwa słyszałam głównie od koleżanek babci "jejku jaka słodka dziewczyna, jakie ma piękne włoski, a jakie pysie, jaka jest słodka i urocza!". Niestety ciężko było mój typ urody zatuszować, chłopcom w wieku gimnazjalnym nie przeszkadzało, że noszę ubrania w ich rozmiarze i tak woleli mnie od innych koleżanek. Nienawidziłam bycia ocenianą po wyglądzie. Dostałam się do jednego z najlepszych liceów w Polsce, ciężko na to pracowałam i miałam nadzieję, że tam w końcu będę doceniona za to, co mam w środku, a nie ciągle za ładną buźkę. Niestety to tam jeden chłopak, niby mną zainteresowany, stwierdził, że byłabym dobra do "puknięcia" na jeden raz, mam ładną buzię, ale nic poza tym. Tutaj też pojawia się mężczyzna, jak w Twojej historii, który oczywiście, mówił mi, że jestem piękna, ale dużo częściej, że jestem bardzo wartościową osobą, mam poukładanie w głowie i za to mnie kocha, a to mnie bardzo podbudowywało. Muszę dodać, że w tym chłopięcym wizerunku źle się czułam, bo nie dość, że nie dawało to żadnego efektu, to zawsze czułam się gorsza od koleżanek (co by nie mówić między kobietami zawsze jest jakaś cicha rywalizacja, porównywanie. Nawet jeśli nie zawistne i złośliwe, to zawsze się zerknie i coś pomyśli o niej czy o sobie). Doszło do tego, że naprawdę znienawidziłam swoje ciało i miałam nawet pewne incydenty z zaburzeniami odżywania. Tak czy inaczej dopiero niedawno doszłam do wniosku, że muszę się nauczyć się akceptować, pokochać siebie i robić tak, abym to ja była z siebie zadowolona i żebym się sobie podobała. Że wyjdę na tym o wiele lepiej. i nie powinnam się przejmować osobami, które mnie oceniają po wyglądzie (w szczególności facetami, oni często tak działają), bo to oni są płytcy, problem nie leży po mojej stronie. Nie chcę żeby ten wpis jakoś źle zabrzmiał. Zmierzam do tego, że podstawą jest zadowalanie siebie, a nie oczekiwań innych :)

    OdpowiedzUsuń
  63. pictures, or it didn't happen! :D

    OdpowiedzUsuń
  64. świetny wpis sama kiedyś nosiłam bojówki i bluzy z kapturem bądz z paskami na ramionach ;)chodziłam po lumpeksach i wyszukiwałam takich ciuchów byłam równiez ścieta na pazia i do tego pamiętam jak w wieku 14 lat pofarbowałam włosy nie znajac sie na farbach zamiast brązu wyszedł mi kruczo czarny gdzie przy mojej jeszcze dziecinnych rysach twarzy się nie kolidowało no i do tego jeszcze ten mój styl ubierania sprawił że z jakiś w sumie własnie z tych powodów moi sąsiedzi z bloku mnie ignorowali i przestali odpowiadać dzień dobry bo po prostu w ich mniemaniu się spaskudziłam albo "coś mi odbiło do głowy" do tego stopnia ze traktowali mnie jak powietrze albo udawali gdzies że mnie nie widzą :D

    OdpowiedzUsuń
  65. Odezwę się, a co! Mimo, że na Twojego bloga zaglądam sporadycznie, bo rzeczy o których piszesz mało mnie interesują (zdarzają się perełki, nie powiem, że nie:), to czasami czuję z Tobą pewną więź i już wiem, na czym ta więź polega/ła.
    Mieszkam w Polsce. Tu się urodziłam. Nie chcę nigdzie wyjeżdżać, bo czuję silną więź emocjonalną z tym krajem i ze swoimi rodakami. Po części domyślam się już dlaczego, kiedy piszesz o Polsce, bądź ogólnie o Europie, w Twoich słowach wyczuwam niechęć. Ludzie tu są "szarzy", ale to nie ich wina. W końcu każdy orze jak może, a rząd wyciska z nas pieniążki na każdym kroku i trudno coś zaoszczędzić, zarobić.
    Nie wiem, jak rynek kosmetyczny wyglądał 10 lat temu. Nie mam pojęcia też jak wyglądała wtedy moda, bo mając 9 lat było mi obojętne jak wyglądam, czy w co mnie ubierają. Może to dlatego, że te kilka lat temu nie było takiego parcia na wygląd, przynajmniej w moim mniemaniu. Dla nauczycieli liczyła się wiedza, nikt nikomu nie zazdrościł, bo wszyscy wyglądali podobnie- ubrania z tego samego sklepu, najczęściej jakieś z rynku ;p, włosy podobnie ścięte itp.
    Wszystko zmieniło się w gimnazjum. Każdy chciał mieć jeansy, koszulki z nadrukami, balerinki itp. Mnie nadal to nie obchodziło, część koleżanek nie chciała się ze mną zadawać, bo nie jestem "modna". A ja byłam zwykłym molikiem książkowym.
    Zaczęły się problemy ze skórą. Cera zaczęła się błyszczeć, pojawiały się pryszcze, skóra nabrała dziwnego, niezdrowego koloru, włosy zaczęły się przetłuszczać w zastraszającym tempie. Jednym słowem istny koszmar. Na nic prośby względem mamy by pomogła mi coś z tym zrobić. Największą zmorą jednak były sińce pod oczami, wąsik i włochate łapki. Przez to ostatnie rówieśnicy ze mnie kpili, zaczęły się wyzwiska od wilkołaków, małp itd. To było potworne.
    Idąc do szkoły średniej postanowiłam się zmienić. Wybrałam szkołę, w której nikt nie będzie mnie znał. Tak by zacząć wszystko od nowa.
    Przez wakacje trochę pracowałam, by mieć ciut własnego grosza (później pracowałam w każde wakacje i ferie). Kupiłam pierwsze kosmetyki do twarzy, prostownicę, zafarbowałam włosy, w lumpeksach dorwałam kilka gotyckich ciuszków i pomyślałam "dlaczego nie?" Rodzice zaczęli się buntować, ale miałam to gdzieś.
    Ja, dziewczynka o dużych, brązowych oczach, okalanych sińcami, z żółtawą, piegowatą cerą, nijakimi ciemnobrązowymi włosami i ogromnymi piersiami, postanowiłam skończyć z workowatymi ciuchami i "bylejakością".
    Zaczęłam depilować ręce, zrobiłam porządek z brwiami, wąsikiem, nauczyłam się robić idealny makijaż dla mnie i wskoczyłam w gotyckie łaszki. Jakie wielkie było moje zdziwienie, kiedy zobaczyłam siebie odmienioną. Rude włosy podkreśliły oczy, figura nabrała kobiecego kształtu. Podkówki pod oczami znikły za sprawą idealnie dobranego podkładu. Faceci zaczęli wodzić za mną oczami.
    Dziś co prawda powróciłam do swoich brązowych włosów, nagle okazały się ładne. Wraz z dobrze dobranym makijażem idealnie wyciągają głebię moich oczu.
    Z dużego biustu zrobiłam zaletę, a nie wadę. Nikt już nie śmiał się z moich "cycochów". Nie noszę się już "po gotycku", chociaż dzięki takiemu image nabrałam odwagi, uwierzyłam w siebie, ale nadal jestem wierna czerni i glanom. Wbrew pozorom to całkiem kobiecy zestaw. Dobrane spodnie, spódniczki, zakolanówki sprawiają, że czuję się piękna.
    Pokochałam siebie, inni mnie zaakceptowali. Mój TŻ świata poza mną nie widzi i twierdzi, że jestem najpiękniejszą kobietą na świecie.
    Nie ma rzeczy niemożliwych, trzeba tylko chcieć.

    OdpowiedzUsuń
  66. Ktos kiedys powiedział, że nie ma kobiet brzydkich, są tylko zaniedbane. Myslę, że Ty własnie przez młodzieńcze lata się zaniedbałas (m.in. ubiorem), dlatego trudno było Ci dostrzec swoją urodę. Z wiekiem też dorastamy i bardziej siebie akceptujemy i dzięki temu wiemy co jest dla nas dobre, a co złe (w urodzie i ubiorze, bo o tym tu mowa).
    Wyrosłas na piękną kobietę, czego na pewno masz teraz swiadomosć. Pewnie złosliwi stwierdzą, że kokietujesz, byle tylko chwalono Cię jaka to jestes ładna. Ja myslę, że wciąż szukasz akceptacji swojej urody u innych, bo w dzieciństwie jej nie otrzymałas. Nie ma w tym nic złego, większosc z nas tak robi. Zaczęłam trochę psychologicznie hehe:)
    Ja miałam odwrotną sytuację do Twojej. Byłam slicznym dzieckiem, duże oczka, sliczne loczki. Same zachwyty nade mną były. Niestety oczka się zmniejszyły, skóra stała się szara, a co najgorsze trądzik zawładnął mym życiem chyba na dobre. Loczki tylko zostały:)
    Niestety przez ciągłe chwalenie mojej urody, kiedy byłam dzieckiem, przez długi czas potem byłam zbyt pewna siebie (jednoczesnie nie będąc już pięknoscią), co myslę odstraszało co niektórych (szczególnie płeć przeciwną). Nie rozumiałam dlaczego nie mam powodzenia, przecież taka ładna jestem (byłam). To mnie zaslepiło i zamiast bardziej dbać o swoja urodę, myslałam, że jest w porządku.
    Dopiero po 20-stce pojęłam, że dana nam uroda to nie wszystko, że trzeba jeszcze o nią zadbać. Nie twierdzę, że jestem brzydka, ale rozczarowałam co poniektórych, którzy mysleli, że miss swiata wyrosnie;)
    I jeszcze Cię pochwalę, jestes sliczna, masz swietną figurę i piękne włosy!

    OdpowiedzUsuń
  67. Oglądam Cię od bardzo dawna i zapewne większość się ze mną zgodzi ,że Twój blog dał nam wszystkim nie tylko możliwość przybliżenia sobie pięknej kultury piękna azjatyckiego ,lecz co najważniejsze pozwolił nam poznać Azjatyckiego Cukra- piękną i zawsze uśmiechniętą szczerą osóbkę- którą wszyscy uwielbiamy!!! Większość Twoich widzów kocha cie nie tylko za Twoje rady ale przede wszystkim za Twoją szczerość z nami :D Jedyne co mnie trochę boli (od samego początku oglądania Ciebie) to fakt ,że powiem wprost- gdzieś tam głęboko czujesz wielką zawiść do naszego kraju rodzinnego - Polski co dajesz nam do zrozumienia... Jest mi niezwykle przykro ,ze tyle złego Cię tutaj spotkało , lecz pomyśl wtedy sposób - gdyby nie te przykrości nie byłabyś teraz w tym miejscu gdzie jesteś. Proszę chociaż ze względu na nas - twych oddanych czytelników i widzów , postaraj się trochę przychylniej patrzeć na nasz kraj bo jestem pewna ,ze to właśnie przez to ,że czujemy się w obowiązku go bronić (co bierze się chociażby z historii Polski) jesteś atakowana i kolokwialnie pisząc 'hejtowana' .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. proszę, nie pisz w liczbie mnogiej, bo nie każdy Polak chce bronić Polski, i nie każdy czuje się z nią związany. jeśli masz takie zdanie, podziel się nim, ale nie dopowiadaj sobie, że wszyscy czytelnicy bloga AC się z Tobą zgadzają.

      Usuń
    2. Popieram Justynę i dodaję od siebie: a są też tacy Polacy, którzy broniliby Polski GDYBY BYŁO PRZED CZYM. Przyjmij do wiadomości, że nie każdy musi mieć takie zdanie jak Ty, że Cukier naszego kraju nienawidzi, opluwa go czy cokolwiek jej zarzucacie. Ja kocham nasz kraj, ale nie jestem wobec niego bezkrytyczna i uważam, że Wasze zaślepienie jest drogą donikąd - nigdy nie naprawicie nic w swojej ojczyźnie, jeśli nie będziecie pozwalali nawet na wyrażenie o niej szczerej opinii.

      Usuń
    3. Czytajcie uważnie , użyłam słów WIĘKSZOŚĆ - nie każdy. I moje zdanie na temat WIĘKSZOŚCI (nie każdego) nie jest bezpodstawne ponieważ czytam komentarze wielu ludzi czy na yt ,czy na blogspocie i sam Cukier pisze otwarcie o wielu tak zwanych 'hejtach' . A jeśli akurat wy nie czujecie się zobowiązani do kraju w , którym sie urodziliście i w którym się wychowujecie to bez obrazy ale jak dla mnie to z wami jest coś nie tak , nie ze mną..Nigdzie nie pisałam o tym ,że Polska to kraj idealny i uważam ,że ten tekst o zaślepieniu jest równie wielce nietrafiony.. Nigdzie też nie napisałam ,że nie pozwalam Cukrowi na wyrażanie szczerej opinii- mój komentarz dotyczył słów azjatyckiego cukru na temat 'nagonki i słów krytyki na nią' . Nie maiłam zamiaru jej tym komentarzem atakować - co również sugerujesz !!Czytajcie ze zrozumieniem! I jedyną osobą tutaj która sobie coś ,,dopowiada'' jesteście wy .

      Usuń
    4. Wiesz co Poczi jeżeli jedynym argumentem aby kochać swoją ojczyznę jest to, że w niej się urodziliśmy i wychowaliśmy (czyli rzeczy na które de facto nie mieliśmy wpływu , ponieważ zadecydowali za nas rodzice) to ja myślę, że zdecydowanie z takim myśleniem jest cos nie tak.

      Usuń
  68. Świetny i - mówiąc szczerze - poruszający wpis!
    Kiedy zaczęłam czytać twojego bloga, pierwsze na co zwróciłam uwagę to fakt, że umiesz połączyć tematykę piękna i kultury. Większość blogów, które czytam, są tylko i jedynie o pięknie i modzie, a twój ma TO COŚ w sobie, taką dzienną dawkę ciekawostek o kulturze wschodu.
    Co do wyglądu - moim zdaniem jesteś śliczna. Kiedy przeczytałam zdanie o tym, że nosiłaś bojówki, to aż nie mogłam uwierzyć w to, jak taka kobieca osoba mogła nosić typowo męskie ubrania :P Ja akurat nigdy nie miałam problemu ze swoim wyglądem (pomimo, że też nie mam typowej słowiańskiej urody, tylko ciemne, brązowe włosy i ciemne oczy). Rodzice jak i rówieśnicy zawsze mówili, że jestem ładna. Dzięki nim nie straciłam wiary w siebie. Kiedy wyskoczyły mi pierwsze pryszcze - wtedy dopiero zaczął się horror - masa pudru, podkładu, korektora...Byleby tylko zakryć te świństwa! Trwało to do 15 roku życia, teraz mam 16. Niby niewielka różnica, a zrozumiałam, co robiłam źle i nie mam już problemu z trądzikiem od prawie roku, a wiarę we własne piękno znowu odzyskałam!

    OdpowiedzUsuń
  69. szukałam długo takiego blogu! i w końcu znalazłam=] nie zmieniaj go;D

    OdpowiedzUsuń
  70. wow! Ja sama mam problem teraz z odnalezieniem się, bo mam chyba tak jak ty nie pasujacy do niczego wygląd. Ten sam problem z powieką przez co każdy makup wygląda jak bym była tirówą itp. i za mało miejsca między brwią a powieką. I ja sama nie potafię odnaleźć się w zachodniej popkulurze, dlatego zatraciłam się w Azji. Póki co sie ucze, abym mogła kiedyś wyjechać.

    OdpowiedzUsuń
  71. Ja akurat ubieram się tak jak Ty kiedyś, ponieważ po prostu nie należę do osób chudych czy szczupłych. Robię z tym co się da, widać efekty (przynajmniej ja widzę, co mnie satysfakcjonuje), ale nadal nie czuję się śliczna. Z cerą nie mam większych problemów, ale na Twoim blogu chyba każdy znajdzie coś dla siebie. Ja na przykład najbardziej zainteresowałam się tematem wiecznie młodych Azjatów i właśnie tego, co robią, żeby być szczupłą/szczupłym. Dodajesz często coś o kulturze i to jest miłą odmianą, bo przecież mało kto ma codziennie wgląd na Singapur. Jednakże, nie rozumiem ludzi, którzy chcą, żeby ten blog był poświęcony całkowicie polityce i kulturze, bo to byłoby zupełnie co innego, a z resztą, takich blogów jest mnóstwo. Dlatego pozdrawiam i życzę wytrwałości w pisaniu, dążenia do bycia jak najpiękniejszą dla samej siebie i otwieraniu przed nami drzwi do Azji! :)

    P.S. Takiego faceta jak Twój mąż to ze świecą szukać! ^^

    OdpowiedzUsuń
  72. świetny post :)
    ja również mam taki typ powieki i nie bardzo mogę nosić jakiekolwiek cienie, zwykle to tylko eyeliner i trochę białego cienia na dolnej(?)powiece. mam nadzieję, że dobrze to nazwałam :)

    OdpowiedzUsuń
  73. Dziękuję Ci za ten post..

    Mam 15 lat, chodzę do gimnazjum. Mam w klasie mnóstwo naprawdę ślicznych koleżanek, nie dość, że wystrojone, odstawione, wymalowane, wypachnione to jeszcze naprawdę bardzo, bardzo ładne. Czuję się przy nich jak brzydkie kaczątko. Widzę na przerwach jak zadają się z chłopcami, śmieją się i rozmawiają z nimi. A mi przykro, bo wiem, że nigdy nie będę na ich miejscu. Nie mam żadnych przyjaciół, bo kto to widział, przyjaźnić się z taką paskudą. Jak widzę jakąś ładną, uśmiechniętą, zgrabną, atrakcyjną dziewczynę to zadaję sobie tylko jedno pytanie - Dlaczego ja taka nie jestem ? Dlaczego nie mogę być nią ? Nigdy nie spojrzy na mnie żaden chłopak. Kiedy patrzę do lustra to pytam się własnego odbicia - Kim jesteś ? Co zrobiłeś z tą pewną siebie, różową, gadatliwą, roześmianą małą dziewczynką ?. Nie mam nadwagi, moja waga jest w normie, ale i tak przy nich czuję się jak największy wieloryb. Do tego trądzik, problemy skórne, okropne, przesuszone, zniszczone włosy, brzydka twarz. Ze względu na skoliozę mam mocno wystającą łopatkę, wygląda to naprawdę okropnie, nie wiem skąd się to wzięło. Nikt z mojej rodziny nie chorował. To nie jedyny mój problem zdrowotny... Przykro mi, że moje rówieśniczki są w pełni zdrowe, a ja wciąż obawiam się kolejnej operacji, kolejnej wizyty u lekarza czy w szpitalu. Nie mam w sobie nic ładnego, ciekawego. Nigdy od nikogo nie usłyszałam najmniejszego dobrego słowa, jeśli chodzi o wygląd. Co za tym idzie - moja pewność siebie wynosi 0, tak samo jak i poczucie własnej wartości. Boję się pokazać ludziom jaka jestem naprawdę, ukazać prawdziwe ja, bo co taka brzydula może mieć do powiedzenia. Myślę sobie czasem, że współczuję moim rodzicom tak brzydkiej, nic nie wartej córki, nie dostrzegam w sobie żadnych zalet. Wygląd ma ogromny, ogromny wpływ na nasze samopoczucie, humor, na to jak się czujemy. Ile to ja nocy przepłakałam załamując się totalnie mysląc, ze juz zawsze tak będzie, zawsze będę najgorsza. Czuję, że nie pasuję do tej życiowej układanki - boję się przyszłości, nie mam żadnych planów, celów, marzeń. Nigdy tak nie było, nigdy nie czułam się tak fatalnie. Nigdy nie czulam takiej pustki, takiego smutku.

    Dziękuję, że mogłam się wygadać...

    Dziękuję za to, że piszesz dla nas prosto z serca, że to wszystko jest takie szczere, prawdziwe, twoje. Dziękuję za szczerość.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie jesteś piękna. Akurat Twój komentarz osobiście mnie wzruszył, bo sama mam pewną skoliozę, ale nie robię z tym nic w kwestiach "od lekarza do lekarza", bo wiem, że to byłby bolesny cios dla kieszeni mojej, mimo wszystko dużej i nie Bóg wie jak, bogatej rodziny... miałam strasznie przesuszone i zniszczone włosy, farbowane od dwóch lat, a zaczęłam o nie dbać stosunkowo niedawno. Uważałam, że mam paskudną twarz, nie znoszę czasem siebie, moja skóra czasem walczy ze mną i pokazuje swoje paskudne odbicie... BMI w normie, ale czasem okropna chęć powiedzenia sobie, że się nienawidzę. Znam Twój ból. Piszę do Ciebie, bo chcę... nawiązać z Tobą kontakt. Porozmawiać prywatnie i co nieco podzielić się z Tobą swoimi odniesieniami, jak wzmocnić wiarę w siebie, kochana .w.
      Gadu: 31878386. Mam 16 lat, jestem obecnie w LO, gdzie dopiero od wakacji walczę o siebie. A mnie Twoja osoba naprawdę ciekawi, bububu .w.

      Usuń
    2. Anonimowy, nie możesz tracić wiary w to, że wszystko się może odmienić. Wiele możesz zmienić sama, cerę można wyleczyć, możesz nauczyć się robić ładny makijaż, zmienić fryzurę, ciuchy. Kilka przykładów metamorfozy masz powyżej, w tym Cukra. Ja też mam skoliozę, wiem że trochę widać moje jedno bardziej wystające biodro. Nikt mi nigdy nic na ten temat nie powiedział. Znalazłam cudownego chłopaka, któremu to nie przeszkadza. T też znajdziesz. Wiesz, że może ludzie nawet nie zauważyli Twojej łopatki? A jeśli tak, to co? Jesteś gorsza? NIE. A poza tym walcz z nieśmiałością, ja tak zrobiłam. Wiem, że można się wyrobić, fizycznie i psychicznie, więc to tylko kwestia czasu, jak będziesz się sobie podobała :) pozdrowionka

      Usuń
    3. Uwierz w siebie! :)
      W gimnazjum byłam w podobnej sytuacji, uważałam dziewczyny z mojej klasy za piękne i zadbane. Z perspektywy trzech kolejnych lat, które minęły od czasu ukończenia gimnazjum, wcale nie są już takie ładne i idealne. Nie ma niczego, czego bym im zazdrościła.
      Dlaczego? Znalazłam sposób na sprawienie, że poczuję się ładniejsza, bardziej wartościowa, dzięki Azji i Azjatyckiemu Cukrowi :)
      Mam nadzieję, że wkrótce ty również znajdziesz coś podobnego. A może Tobie też pomoże Cukier :)

      Usuń
    4. Nie martw się! Z upływem czasu myślenie naprawdę się zmienia, jeśli ciężką pracą, krok po kroczku przybliżasz się ku zrealizowaniu celu jakim jest czucie się dobrze z samą sobą. Stawianie sobie malutkich wyzwań każdego dnia jest naprawdę wyzwalające i dodatkowo podnosi poczucie własnej wartości! Ja w wieku 14 lat czułam się podobnie do Ciebie. Wydaje mi się, że w Twoim wypadku taki nagły spadek poczucia własnej wartości również nie pojawił się sam z siebie, prawda? Na pocieszenie powiem Ci tyle, że w wieku 14 lat nie lubiłam nawet patrzeć w lustro, to było wręcz fizycznie nieprzyjemne doznanie. A dziś - po czterech latach patrzę to w lustro z głębokim, intensywnym szczęściem w oczach, że oto pokonałam samą siebie i przestałam wierzyć okropnym myślom, które boleśnie i niesprawiedliwie zaprzątały moją głowę! :) Jeśli chcesz jeszcze pogadać, napisz do mnie! 6260583
      Asia

      Usuń
    5. Kochana ja tez bylam jedna "z tych brzydszych"w gimnazjum. W zyciu bym nie pomyslala, ze kiedys bede czula sie piekna, ze beda sie mna interesowac fajni chlopacy. Dzisiaj mam 23 lata i te z mojej klasy ktore byly takie piekne sa brzydsze ode mnie :) wszystko sie zmienia zobaczysz :)

      Usuń
    6. Przeczytałam Twój komentarz i szczerze mówiąc naprawdę mnie przeraził!! Kochana masz 15 lat, jesteś młodziutka, wciąż się rozwijasz i z dnia na dzień piękniejesz! Ja kiedyś też zmagałam się z trądzikiem, kiepskimi włosami, strasznie krzywymi zębami i brakiem zainteresowania ze strony kogokolwiek teraz mam 25 lat i nigdy nie czułam się piękniejsza i atrakcyjniejsza. Zadbałam o siebie, zainwestowałam w twarzową fryzurę, nauczyłam się malować tak aby podkreślać atuty swojej urody, wyprostowałam zęby. Myślę, że to co przeżywasz w tej chwili dotyka większość dziewczyn w Twoim wieku więc nie martw się i zaufaj mi jeszcze 2-3 lata i będziesz podbijać świat:)) Skoliozą się nie martw, wystarczy luźniejsza bluzka i żakiecik by zamaskować łopatkę, nikt nawet jej nie zauważy :)Musisz się zmobilizować i uwierzyć w siebie, jestem pewna, że delikatny makijaż, fajny strój i fryzura zrobiłyby z Ciebie księżniczkę :) Zobaczysz że za kilka lat będziesz królową balu studniówkowego:) pozdrawiam

      Usuń
    7. Strasznie współczuję operacji i braku pewności siebie.
      Na wszystko przyjdzie czas ja długo nad sobą pracowałam.
      Moja rodzina nawet do dziś mówi mi wprost że jestem brzydka. Parę razy siostry się śmiały że jestem paskudna. Miałam kompleksy, które dziewczyny mają w drugą stronę. Mam jutro 20 lat a 1-go chłopaka mam zaledwie ponad miesiąc. Cóż powiedzieć lekko też nie było - koledzy w szkole się ze mnie zawsze śmiali, miałam liczne wrogie mi koleżanki - nikt mnie nie lubił. A problem był prosty - jestem prostolinijna, uczciwa, ufna, bardzo pozytywna. Jednak ludzie bardzo nienawidzą takich osób. Niszczyli mnie = od podstawówki mam nerwicę bolesną, nie potrafię oddychać w pełni. W liceum przeszłam istne piekło. Szkoła nie pomogła mi a cała klasa odwróciła się od mnie bo uważali że okłamuję siebie i wszystkich. Tylko jedna koleżanka, która przeszła to piekło ze mną za inność wie co jest prawdą. Nikt nie widział tego że wiele osób wprost upokarza mnie publicznie na korytarzu. Dodatkowo żadna z nich ze mną nie rozmawiała. Uważali że to że słucham j-rocka i Azjatyckiej muzyki jestem od nich gorsza. Liczne propozycje pójścia gdzieś ograniczające się jedynie do sformułowań wiele bardziej obrzydliwych niż: przelecę cię dziwko i inne. I to nie od czasu do czasu. nauczyłam się słuchać wulgarnych, niemiłych(mało powiedziane) uag pod swoim adresem. Niech nikt mi nie mówi że nawet jak się nie odpowiada to coś to daje!! To kłamstwo, wiem co mówię. Przeżywałam koszmar na co dzień. Masz przynajmniej szczęście że ludzie nie śmieją się z twojego wyglądu. A jeśli tak to powinni się zastanowić - kiedyś pójdzie to w pięty.

      Usuń
  74. Hej, nie rozumiem ludzi negujących Twój blog. Ja od zawsze byłam brzydka z tego samego powodu co ty. Dlatego gdy tylko natrafiłam na Twój blog czytałam i czytałam z prawdziwą pasją. Pomogłaś mi i jestem Ci za to naprawdę wdzięczna ;) poza tym mam też możliwość poznania innej kultury ;) moim zdaniem jesteś najcudowniejsza a wraz z Tobą również Twój blog ;)

    OdpowiedzUsuń
  75. miałam wrażenie że jeszcze parę lat temu jeżeli ktoś o siebie dbał to uważany był za osobę próżną i płytką. Z roku na rok się to zmienia. Stąd u nas przekonanie żeby dbać o siebie później niż rzeczywiście można (ile ja się nasłuchałam że moja mama używała kremu nivea i patrz jaka jest piękna, już nie wspomnę o babci). Żyjemy w innych czasach i inne tory w kosmetyce mamy do obrania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. heh, dokładnie cudowne właściwości kremu nivea przeplatają się też u mnie, że zupełnie wystarcza i jest naj. Tyle, że 20 lat temu był chyba tylko krem nivea, a inne kosmetyki były poza zasięgiem wielu osób nie tylko z powodów finansowych, ale wydaje mi się, że po prostu nikt nie przykładał wagi jakim kremem sie smaruje i co on zawiera.

      Usuń
  76. Też byłam niezbyt ładnym dzieckiem w niemodnych, a funkcjonalnych ciuchach, nielubianym przez nauczycieli- miałam ADHD, jednak w latach 90 mało kto miał pojęcie, że istnieje tego typu zaburzenie- dla nauczycieli byłam po prostu niezdyscyplinowaną i rozpieszczoną dziewuchą, a mi pozostało tylko chlipać w kącie, bo nie mogłam sobie sama ze sobą poradzić. Przerabiałam etap glanów,łańcuchów, czerwonych włosów, spranych buz z kapturem- wtedy myślałam sobie: "Chcecie mnie krnąbrną, niedostosowaną, złą? Proszę bardzo!" Mam niedużą, okrągłą buzię, nazywano mnie "pulchniutką pyzą", albo "pączusiem", mimo, że nigdy nie miałam nadwagi- to bolało i wciąż boli, nawet teraz, gdy przy wzroście prawie 170 cm, ważę 50 kg- ten "wykreowany" przez innych "grubasek" siedzi we mnie nadal i od czasu do czasu, gdy mam gorszy dzień, daje o sobie znać. Na szczęście odkryłam w sobie ten potencjał, metodą prób i błędów doszłam do tego w jakim stylu czuję się najlepiej. Jestem zadowolona ze swojego ciała i wyglądu, mimo, że nie jestem klasyczną pięknością. Jak powiedziała Dita Von Teese- którą wraz z Audrey Hepburn i TOBĄ Cukierku, jest moją największą inspiracją: "You can be the ripest, juiciest peach in the world, and there's still going to be somebody who hates peaches." Życzę Ci wszystkiego dobrego oraz dużo inspiracji do prowadzenia tego fantastycznego bloga :)
    Pozdrawiam,
    Paulina

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cukrze dziękuje Ci, ze prowadzisz dla nas ten blog bo tylko dzięki Tobie odkryłam te azjatyckie cudne kosmetyki i nie muszę się już męczyć z niepasującymi mi produktami jakie oferowane są na naszym polskim rynku.
      Pozdrawiam:*

      Usuń
    2. szkoda, że nie dodałaś jakiegoś zdj jak chodziłaś w glanach itp bo nie umiem sobie tego wyobrazić^^
      (sama nosiłam glany i bojówki przez parę i dobrze mi było z tym^^)

      Usuń
  77. To wspaniałe, że zdecydowałaś się otworzyć, podzielić swoją osobistą historią z ludźmi różnego typu, świadoma, że prawdopodobnie znów ktoś zazdrosny/znudzony/nieczuły (niepotrzebne skreślić) okaże brak taktu. To naprawdę godne docenienia! Dzięki Tobie mogę przeczytać także mnóstwo ciekawych komentarzy od innych osób.
    Dla mnie, i oczywiście wieeeeelu innych osób ten blog ma naprawdę dużą wartość, Azjatycki Cukrze. Jeśli ktoś zrobi Ci przykrość, pomyśl o "bielszej stronie"! :D :D
    Spokojnej nocy, pełnej kolorowych snów!
    Asia

    OdpowiedzUsuń
  78. Mnie osobiście strasznie wkurzają komentarze "podważające tematykę bloga" - no sorry, ale Twój blog, to Twoje małe, własne miejsce w internecie i możesz tu pisać co chcesz! Co to w ogóle znaczy, "tematyka bloga"? Osoby, które Cię lubią i poczytują od dawna wiedzą, jakiego rodzaju treści można się spodziewać, jeżeli ktoś nie lubi uroczych rzeczy, nie interesuje go makijaż, ciuszki, włosy ani życie codzienne w Singapurze - to wypad z balu, panno lalu. Jest masa innych blogów, zamiast szykanować coś, czego nie lubisz, znajdź coś dla siebie.

    A tak od siebie dodam... że aż trudno uwierzyć, że mogłaś kiedykolwiek być "brzydkim kaczątkiem". Zastanawiam się, co teraz myślą osoby, które Cię widzą, taką śliczną i promienną...
    Ja w swoim 23-letnim życiu miałam dwie okazje, żeby w końcu wyrwać się ze szponów nudy, nieśmiałości, wielkich swetrów i szerokich spodni, ale za każdym razem zdarzało się COŚ, co uniemożliwiało mi przemianę w "łabędzia". Obecnie jestem chora i czuję tak koszmarnie źle w swoim chudym, słabym ciele, że nawet nie będę się zagłębiać w ten ponury temat - ale przynajmniej mogę pooglądać sobie Ciebie i wciąż wierzyć, że jednak da się pokolorować swój świat w swoje ulubione kolory. I być tym, kim chce się być.

    Dziękuję, Cukrze. I nie przejmuj się taką "krytyką", a właściwie przytykami... Wszystkiego dobrego! :)

    OdpowiedzUsuń
  79. ciekawe... teraz jako 18-sto latka czuje sie odrobine zagubiona i przytloczona tym ile znaczy uroda. chcialabym sie pozbyc wiszacego wiecznie nade mna kompleksu i mysli 'przez to jak wygladasz nie mozesz zostac doceniona'. jest mi szczegolnie trudno przez tradzik z ktorym zmagam sie juz 5 lat. do tego kwestia pyzy(mimo iz nie jestem nawet pulchna)-okularnicy z krzywymi zebami (klasyczna brzydulka!). moj ulubiony image jest porownywalny do twojego z czasow nastolatki i uciekam w niego za kazdym razem, gdy czuje sie gorzej psychicznie, tzn. glany, ciemne ubrania, bluzy, pieszczochy, paski z cwiekami. tak czuje sie bezpiecznie.

    OdpowiedzUsuń
  80. To twój blog i twoja sprawa o czym piszesz. Rozumiem, że ktoś może się niezgadzać w pewnych kwestjach z tobą, każdy jest inny, ale jak chce czytać o sytuacji politycznej w Singapurze to jego sprawa i nie ma prawa ci zarzucać, że twój blog jest beznadziejny bo on chce czytać o czymś innym.
    Widze, że twoja notka ma działanie terapeutyczne. Ja może swoją historię zostawie dla siebie (grunt, że teraz jestem pewną siebie i świadomą swojego ciała kobietą), ale widzę, że większość z nas była/jest brzydkimi kaczątkami.
    Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  81. Zgadzam się w 100% z Pani zdaniem, mimo iż jestem nastolatką, która też "szuka swojego stylu i urody" to całkowicie uosabiam się z Pani zdaniem! Dziękuję za przybliżenie tego jak powstał ten blog! Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  82. Nie wiem jak mogłaś uważać się za brzydką :P uważam, że masz bardzo ładne rysy twarzy i jesteś naprawdę urodziwa.
    Ja od dziecka chciałam mieć ciemne i proste włosy (zawsze chce się odwrotnie tego, co się ma :P), więc całe gimnazjum/liceum się na taki kolor farbowałam - i nie powiem, żebym wyglądała genialnie :P poza tym, w liceum przechodziłam coś podobnego do Ciebie, z tą różnicą, że większość ludzi brała mnie - przez moje upodobanie do męskich strojów - za lesbijkę XD do dzisiaj mam kompleksy, ale staram się stwarzać pozory przed innymi, że tak wcale nie jest i że jestem mega pewna siebie i swojego wyglądu :) dzięki makijażowi (no i też w końcu dziewczęcym ubraniom :P) chyba trochę bardziej lubię siebie :D
    pisz o tym, co sprawia Ci przyjemność - tak jak sama napisałaś - jeśli komuś to nie pasuje, to nie rozumiem po co w ogóle traci czas na zaglądanie tutaj i wypisywanie wielce 'konstruktywnej' krytyki. dzięki Tobie dowiedziałam się wiele ciekawych rzeczy dotyczących Azji i mam nadzieję, że jeszcze długo będziesz kontynuowała pisanie :)

    OdpowiedzUsuń
  83. No widzisz, byłaś brzydkim dzieckiem i wyrosłaś na piękną kobietę, a ja byłam śliczną dziewczynką, za to teraz jestem brzydka :P Ty nabrałaś pewności siebie, ja ją straciłam i wciąż nie mogę do końca zaakceptować, że ludzie już nie zachwycają się moim wyglądem, a nawet go krytykują :) Tak czy inaczej uwielbiam Twojego bloga, dzięki temu trochę zmieniłam przyzwyczajenia i chyba wyszło mi to na plus. Nie poddawaj się :) a zwłaszcza nie teraz, kiedy tworzysz serię przeciwzmarszczkową :D mam nadzieję, że niebawem pojawią się jakieś specyfiki na zmarszczki w Twoim sklepiku :)

    OdpowiedzUsuń
  84. Gdyby nie ten blog nie miałabym pojęcia, jak dbać o siebie - dzięki niemu poczułam także nadzieję, że mogę zapanować nad swoim wyglądem i wreszcie poczuć się komfortowo we własnej skórze. Jestem Ci naprawdę wdzięczna, że taki blog powstał i możesz być pewna, że pomagasz wielu osobom. Życzę wszystkiego dobrego ^ ^

    OdpowiedzUsuń
  85. bez jaj nigdy nie uwierzę, że byłaś brzydka :P

    OdpowiedzUsuń
  86. Moja historia w dużym stopniu przypomina tą, którą opisałaś. Mam osiemnaście lat i do niedawna wszystkie moje próby bycia "modą i ładną" kończyły się epickimi wtopami. Często, kiedy np. wystroiłam się na zabawę, czułam się zażenowana tym jak wyglądam. Dopiero kiedy zainteresowałam się dalekim wschodem, zaczęłam obserwować koreańskie celebrytki, czytac ViVi i przede wszystkim dzięki temu, ze trafiłam na tego bloga, pracuję nad sobą, czuję się lepiej we własnych zmaganiach o bycie "ładniejszą"
    Dziękuję

    OdpowiedzUsuń
  87. Rozumiem dokładnie co przeżyłaś. Dzieci w szkole potrafią być okrutne i odrzucić drugiego człowieka ze względu na jakąś błahostkę związana z wyglądem. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że ciężko jest wyrzucić z pamięci uczucie odrzucenia, nawet gdy miało miejsce w "zamierzchłej przeszłości". Jednak Tobie udało się z tych cytryn zrobić lemoniadę. Prowadzisz fantastyczne życie w fantastycznym miejscu z fantastycznym facetem u boku i jesteś piękna (jakby ktokolwiek miał jeszcze wątpliwości co do tego).

    OdpowiedzUsuń
  88. Nie przejmuj się negatywnymi komentarzami, bo jak to się mówi HATERS GONNA HATE a niestety w Polsce to się ostatnio staje naszym sportem narodowym. Przeglądam blogi podróżnicze,modowe,kulinarne i wszędzie pojawiają się jacyś hejterzy, którzy bezpieczni za ekranami swoich monitorków no właśnie-hejtują,biją pianę i prowokują to niepotrzebnych potyczek słownych. Mam wrażenie, że często jest ot tak dla sportu, albo z czystej ludzkiej zawiści.Smutne :( Pozdrawiam i życzę powodzenia! A blog jest Twój wiec pisz na nim o czym chcesz :)

    OdpowiedzUsuń
  89. Kochana,
    uwielbiam Twój blog właśnie za to, że jest taką Twoją osobistą azjatycka mieszanką - kosmetyki, uroda, Singapur, kultura, Azja, podróże, ciekawostki. To właśnie czyni go wyjątkowym. gdyby był tylko o kosmetykach to bym go pewnie nie czytała, albo by mi się szybko znudził. To Twoja osoba sprawia, że tyle ludzi chce Cię czytać i znać Twoje zdanie na różne tematy.

    Nie powinnaś przejmować się hejterami. Po prostu ich ignoruj. Jak to moja babcia mówiła "Nie ruszaj gówna, niech nie śmierdzi" ;)
    Na jednego hejtera przypada całe multum ludzi, którzy lubią Twój blog takim jaki jest.

    Nie przejmuj się i działaj dalej tak jak działasz.
    Wszystkiego co najlepsze!

    Pozdrowienia z zaśnieżonej Warszawy ;)

    OdpowiedzUsuń
  90. Pomijając fakt, że nie rozumiem, po co ludzie wchodzą na bloga, których ich nie interesuje, zamiast poszukać czegoś co ich zaciekawi, to jest Twój blog i to od Ciebie zależy co tutaj zamieszczasz. Osobiście lubię tematy dotyczące urody: mam 17 lat i od jakiegoś roku cera zaczęła mi wyczyniać cuda na kiju, a Twoje rady naprawdę pomagają. Sam pomysł odstawienia produktów mlecznych nie wpadłby mi nigdy do głowy, a tu proszę, jeden ze sprawców niespodzianek. Po za tym, dzięki Twoim wpisom doceniłam swój jasny odcień cery. Zapewne wiesz, jakie to uczucie, gdy wszyscy dookoła mówią: "wyglądasz jakbyś miała anemię, opal się!", podczas gdy to kończy się katastrofą. Także nie wiedziałam, że można dbać delikatnie, ale skutecznie o swoją cerę i to w takim wieku. Jako, że zwracasz nieraz uwagę na to, że w składach jest Alkohol Denat. sama zaczęłam doszukiwać się braku tego składnika, a to sprawiło, że bardziej wdrążyłam się w temat co nakładam na swoją twarz. Także znalazłam tutaj inne sposoby makijażu niż takie jakie są nagłaśniane w mediach, gazetach- np. nakładanie różu tak jak to pokazują w Europie u mnie wygląda dziwacznie. Oczywiście dodawanie ciekawostek kulturowych jest również bardzo interesujące- zawsze fascynowało mnie jakie spojrzenie na świat, czy tradycje są na drugim końcu świata. :)

    OdpowiedzUsuń
  91. Uwielbiam Twój blog taki jaki jest, tematy poruszane tutaj są bardzo trafne dla mnie. Od dłuższego czasu interesowałam się tym, jak można poprawić swój wygląd - nie jestem jakoś specjalnie ładna. Azjatycki Cukier na prawdę bardzo mi pomógł, szczególnie w kwestii dbania o cerę. Nie przejmuj się niemiłymi komentarzami. Twój blog jest dla mnie prawdziwą kopalnią wiedzy :)

    OdpowiedzUsuń
  92. Nawet nie wiesz ile szukałam jakiegoś miejsca w którym znajdę tak fajnie opisane sposoby dbania o urodę azajtów.
    Dzięki twojemu blogowi bardzo zafascynowała mię Azja i zakochałam się w stylu Koreańskim i co najważniejsze zainspirowałaś mnie do dbania o cerę ;)
    PS. Nigdy bym sie szczerze nie spodziewała, ze kiedyś byłas 'chłopczycą' bo jesteś prześliczna :)

    OdpowiedzUsuń
  93. Dziękuje ci za ten wpis i za to że znajdujesz czas by dzielić się z nami swoją pasją : )

    OdpowiedzUsuń
  94. Azjatycki Cukier brzydki? Trudno w to uwierzyć :). Pewne jest natomiast to, że masz duże oczy. Małych nie masz obecnie ani nie miałaś w 2010 r. ;]

    Mimo, że nie zawsze zgadzam się z Twoja opinią (choć nie odnośnie tego wpisu), to bardzo chętnie zaglądam na Twojego bloga. Z zainteresowaniem czytam różne wypowiedzi, nie tylko stricte urodowe.

    OdpowiedzUsuń
  95. Dziękuję ci, dziękuję ci za napisanie tego posta. Dzięki niemu spojrzałam inaczej na siebie i swój wygląd. Bardzo mnie podniósł na duchu ;) Nie jestem na Twoim blogu pierwszy raz, od dawna go śledzę, ale jeszcze ani razy nie odważyłam się napisać komentarza ;>
    PS:Powiem ci, że teraz wyglądasz przepięknie i inne kobiety mają ci czego zazdrościć ;))

    OdpowiedzUsuń
  96. Pewnie dużo osób Ci to napisze, ale mi pomogłaś. Zdałam sobie sprawę że chcę być ładna, nie tylko teraz kiedy jestem młoda ale później też. Mam 18 lat chłopaka nie miałam, wszystkie inne koleżanki opowiadają swoje miłosne historie, ale u mnie nie ma nic specjalnego. Dlatego chcę jeszcze bardziej o siebie dbać, żeby się sobie spodobać na tyle aby ktoś mógł mnie pokochać (w granicach przyzwoitości oczywiście). Na razie średnio to wychodzi, ale staram się i idę powoli do przodu.
    Zeszłam trochę z tematu. Proszę prowadź dalej swojego bloga, to co piszesz na prawdę pomaga! Mimo to że niektórzy z mojego otoczenia uważają że skóra może się uzależnić od kosmetyków albo postarzyć ja teraz wiem jak jest naprawdę i dzięki temu mogę o siebie dbać jak należy =) Dziękuję!

    OdpowiedzUsuń
  97. Och, cóż za bzdury, aż mną trzęsie!
    TEŻ byłam brzydkim dzieckiem, ba, byłam brzydkim i grubym dzieciem! Takim, które zawsze ostatnie dobiegało do mety, nie potrafiło zrobić fikołka na trzepaku i nie nadążało za resztą. I wiesz co? NIKT NIGDY nie oceniał mnie na podstawie wyglądu, nie miałam trudniej niż inni, nie słyszałam negatywnych komentarzy pod swoim adresem, a wszyscy wiedzą, jak okrutne są dzieci. A wynika to tylko i wyłącznie z tego, co wpajają nam rodzice. Mnie wpojono, że najważniejsze jest to, co mam w głowie i co sobą reprezentuję, że jeśli komuś się nie podoba jak wyglądam, to niech nie patrzy, bo mój wygląd nie stanowi o tym, kim jestem. Jeśli człowiek chowa się za swoimi kompleksami, jeśli jest niepewny siebie, jeśli aż afiszuje się ze swoją brzydotą i z tym, że się z nią źle czuje, to będzie postrzegany jako brzydki i nic nie warty. Jeśli skupi się na sobie, swoim intelekcie i charakterze, traktując wygląd jako dodatek, to inni też tak będą go odbierać.
    Nie negowałam błahej tematyki tego bloga, aż do tej notki i tych nędznych usprawiedliwień.
    Ja nie twierdzę, że wygląd nie jest ważny, bo wszyscy wiemy, że jest. Ale, do cholery, NIE JEST NAJWAŻNIEJSZY! Jeśli niemożność dopasowania idealnego odcienia podkładu czy nieumiejętność pomalowania oczu stanowi o czyimkolwiek szczęściu i poczuciu własnej wartości, to szczerze współczuję płytkości i miałkości takiego człowieka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widocznie trafilas na takich rowiesnikow. To kwestia przypadku. Mnie rodzice nie wpajali, ze wyglad i zasobnosc portfela przesadzaja o wartosci czlowieka, wsrod rowiesnikow czulam sie wlasnie dobrze do czasu, gdy zaczeli mi dokuczac z powodu mojej biedy i wygladu. Zamienili moje zycie w pieklo. Moze trudno Ci w to uwierzyc, ale duzo takich malostkowych ludzi jest. Znajomych, kolegow, kolezanki znalazlam dopiero w wieku 23 lat, jak juz pisalam to kwestia przypadku, czasami ma sie pecha, czasami dopisze szczescie.

      Usuń
    2. W każdej grupie społecznej, w każdej klasie i w każdym towarzystwie są ludzie w porządku i są wredni i małostkowi. Również trafiałam na takich, po prostu ich agresja i złośliwości nie były skierowane w moją stronę, bo nie pozwalałam i nie pozwalam sobie na włażenie mi a głowę i poniżanie mnie. Jeśli ktoś ma ze mną problem, to - no właśnie - jego problem, nie mój.
      Wystarczy żyć swoim życiem i mieć gdzieś opinię innych. Bo nigdy nie dogodzi się wszystkim i zawsze znajdzie się ktoś, kto Cię nie lubi i krytykuje. Grunt, to olać takiego człowieka.

      Usuń
  98. Myślę, że wiele kobiet przechodzi podobną drogę do Ciebie i odkrywa swoją kobiecość dopiero na studiach (albo i po nich). Sama zaczęłam się malować dopiero na drugim roku studiów, dwa lata temu przekonałam się do spódnic i sukienek, a pierwsze buty na obcasach kupiłam sobie kilka miesięcy temu (jestem bardzo wysoka i wcześniej miałam na tym punkcie straszne kompleksy - teraz wychodzę z założenia, że w obcasach czy bez, i tak jestem wyższa od wszystkich wokół, więc czemu mam sobie odmawiać fajnych butów :D)

    Btw, wydaje mi się, że ten post zyskałby bardzo na jakimś zdjęciu z czasów licealnych... :)

    OdpowiedzUsuń
  99. Popłakałam się przy czytaniu tego wpisu. Trzymam kciuki za Ciebie, byś wytrwała dalej w pisaniu tego bloga, bo jest on naprawdę pomocny! Bardzo mi pomógł w okryciu prawdziwej siebie.
    Dziękuję ci Cukrze! Jesteś BOSKA! :)

    OdpowiedzUsuń
  100. Świetny tekst. Uwierz, że na pewno zwracałaś na siebie większą uwagę niż ładne dziewczyny- z Twojego opisu wygląda,że nieźle się wyróżniałaś z tłumu. Co do bloga- lubię czytać takie wpisy, ale nie ukrywam,że jakby od czasu do czasu pojawiło się coś na temat azjatyckiej kultury itd to bym była bardziej zadowolona :D Ale jest dobrze!

    OdpowiedzUsuń
  101. Cieszy mnie niezmiernie to, że masz taką motywację i chcesz dalej pisać o urodzie i sposobach dbania o nią. Ja sama bardzo wiele ci zawdzięczam ;)

    Ale od początku.
    Nie mam traumatycznych wspomnień z dzieciństwa. Mam świetnych rodziców, którzy, choć nie stać ich było na falbanki i sukienki, zawsze dbali o to, żebym wyglądała dobrze i czuła się w swoich ubraniach dobrze. Generalnie z dzieciństwa pod tym względem mam raczej bardzo dobre wspomnienia;)
    Problemy zaczęły się w gimnazjum. Wstrętny trądzik, siano zamiast włosów, przesuszona i okropnie łuszcząca się cera. Do tego "dojrzałe koleżanki" i mama, która niestety sama nie umiała nic poradzić na swój trądzik, a z makijażem też miała same złe wspomnienia, przez co mimo najszczerszych chęci nie umiała pomóc w tej kwestii ani sobie ani mnie. Do tego absolutny brak jakiegokolwiek zainteresowania płci przeciwnej. To wszystko sprawiło, że róże i kwiatki, w których do tej pory dobrze się czułam, zostały przeze mnie znienawidzone. No bo po co ładnie się ubierać i dbać o wygląd, skoro to nic nie zmienia?
    Też chodziłam w niedziewczęcych ubraniach, zawsze czarnych. Ewentualnie szarych. Glanów nie miałam, bo mama się nie zgodziła, z obawy przed tym, że rozczłapię sobie stopę, więc musiałam zadowolić się trampkami. Oczywiście czarnymi.
    Żeby nie było za pięknie, niektórzy uważali (a może sobie to wmówiłam? Cholera wie.), że mój blond bardzo mi pomaga. Skończyło się na tym, że znienawidziłam ten kolor ;P
    W liceum stwierdziłam, że to co robię sprawia, że panowie mną zainteresowani nie są. Zaczęłam więc ubierać się tak jak moje rówieśniczki (oraz maltretować nogi chodzeniem cały dzień po szkole na obcasach;P), ale to też nic nie pomogło. Sprawiło tylko tyle, że nie wiedziałam sama kim jestem. Różne eksperymenty makijażowe, malowanie włosów i okropnie sucha skóra też nie miały się najlepiej.
    W międzyczasie poszukując w internecie muzyki japońskiej (obiło mi się co nieco o uszy, że fajne), konkretniej j-rocka, trafiłam na k-pop. Rozbawił mnie styl Azjatów i zaczęłam szukać w googlach czegoś więcej. Tak trafiłam na Azjatycki Cukier i zakochałam się;) Stosując się do rad na Twoim blogu, doprowadziłam w końcu moją cerę do stanu, w którym się nie łuszczy i wygląda nieźle nawet bez makijażu. Otworzyłam się na nowe techniki malowania się, czesania, a przede wszystkim MYŚLENIA. Bo mi się styl (zwłaszcza koreański) podoba i mam gdzieś czy moi znajomi podzielają mój optymizm. Znalazłam to w czym czuję się piękna, a to się liczy najbardziej, prawda?
    Najśmieszniejsze jest to, że teraz właśnie zaczęłam się podobać xD Chociaż ja uważam, że to dlatego, że ja sama się sobie podobam.
    I za to jestem Ci wdzięczna. Za inspiracje. Za rady. Za pozytywne zmiany, które dzięki Tobie w moim życiu zaszły. I póki starczy Ci sił, energii, chęci i pomysłów - pisz. Bo takich jak ja jest dużo, dużo więcej ;)

    OdpowiedzUsuń
  102. Azjatycki Cukrze, masz zimny odcień cery? napisałaś wyżej że wpada w żółty, a to chyba jest kwalifikowany jako ciepły odcień? taki złoty, czy oliwkowy, który szybko się opala.. mi pasują podkłady o bardzo żółtych kolorach, ale zazwyczaj to są odcienie ciepłe, nazwane "golden" .. hm a zimny odcień to nie tony różowe przypadkiem? wydaje mi się że mam podobną urodę do Twojej (ciemne włosy i oczy), nie używając filtrów mam ciemniejszą cerę, ale nawet zimą wydaje się mieć odcień chyba ciepły.. czy coś pomieszałam w tym rozpoznawaniu ciepłych i zimnych typów? ;p a może zbytnio do Ciebie się upodabniam, cóż.. jesteś piękną kobietą :) i może tak przy okazji: który z kremów bb jaki używałaś ma najwięcej żółtych a najmniej różowych tonów?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sprawa z ciepłym a chłodnym odcieniem skóry nie jest taka prosta. Poza neutralnymi, ciepłymi goldenami czy zimnymi rózami bywają ciepłe odcienie z różowymi podtonami i zimne z żółtymi.

      Usuń
  103. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  104. Cukrze - naszym równolatkom było trochę "gorzej" w nastoletnim wieku niż obecnie ;) (zakładam, że jesteś z okolic rocznika 84)
    Po pierwsze mało kto miał dostęp do internetu w podstawówce, często dopiero w liceum (i to np. w kafejce), więc nie było kontaktu z blogami. Gazety z poradami były, ale to było wszystko na mniejszą skalę. Dobranie podkładu do jasnej cery na przełomie wieków - niemożliwe (pamiętam podkłady Erisa z serii z 20, za ciemne dla mnie ;) jak teraz używam najjaśniejszego Demarmacolu, a i tak czasem wydaje się za ciemny czy jednego z najjaśniejszych EDM). Malować zaczęłam się pod koniec podstawówki (dla obruszonych - 8-klasowej ;) ), ale jeśli chodzi o ciuchy to wystarczy popatrzeć na zdjęcia klasowe z tamtych lat - dżinsy i bluzy ;) Do tego NIE BYŁO SIECIÓWEK (szoook ;P) odzieżowych, Sephory, Douglasa, Rossmanna (o zgrozo), rodzice dawali dzieciom o wiele mniejsze kieszonkowe niż obecnie. Wystarczy porównać dzisiejsze 15-latki z tymi z roku 1999/2000.
    Szczerze, to ja nadal się czuję "brzydkim kaczątkiem" ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hehehe, ach tamte czasy......Ja jestem 85'....doskonale pamiętam jak się wtedy wyglądało, jakie były warunki kosmetyczno-ubiorowe...Albo ciuchland albo targ ;) A kosmetyki...hm...napewno jesli chodzi o malowanie sie to nasze roczniki zaczynały duuużo później niż dzisiejsze nastolatki, nie przykładało się takiej wagi to wyglądu. Każdy chciał jakośtam fajnie wygladać ale widać było że wszyscy mają podobne problemy z dostępnością do super rzeczy. Więc wszyscy chodzili w jeansach i bluzach, swetrach i przynajmniej w moim otoczeniu nikt sie nie śmiał z czyjegś ubioru(bo wszyscy wyglądali podobnie) lub braku makijażu(bo chyba nikt sie nie malował-cienie,róż, szminki-abstrakcja;) ) Niestety ludziom brzydkim, grubym, okularnikom itp zawsze sie dostawało....:( choć ja zawsze bronilam takich ludzi, bo nie rozumiałam jak mozna dyskryminowac kogos za bycie "innym". ale cóż i tak uważam ze mimo braku calego tego dobrobytu zylo sie lepiej bo nie bylo takiej prasjii na "bycie ładnym" jak teraz .pozdrawiam

      Usuń
  105. Jestem bardzo zdziwiona atakami na Ciebie- polsko i anglojęzycznych blogów ekspatów jest w internecie na kilogramy. Po co więc domagać się zmiany tematyki bloga, który znalazł własną niszę, opisując przy tym ciekawostki jakich gdzie indziej się nie uświadczy. Keep calm and carry on:)

    OdpowiedzUsuń
  106. Cukierku, dobrze prowadzisz bloga i to najważniejsze - robisz co lubisz i co Tobie się podoba :) ja całe życie byłam brzydkim kaczątkiem, bo nie wiedziałam, że można być ładną i się z tego cieszyć - moja mama to typowa matka-Polka, jak się urodzi dzieci to trzeba dbać o nie, a nie o siebie, no i taki przykład zawsze dostawałam, że bycie kobietą to męczarnia, a piękną kobietą to domena (przepraszam za wyrażenie) dziwek, dodatkowo strojenie się to już prosta droga pod latarnię. No i tak sobie chodziłam w dżinsach i trzech bluzach na krzyż przez 16 lat, aż trafiłam na Ciebie, poprzez zainteresowanie anime i manga, a potem fascynację Azją. Najpierw oglądałam tylko filmiki i czytałam wpisy o kulturówce, ale dopiero, gdy znalazłam chłopaka, dla którego chciałam się stroić i być bardziej dziewczęca, kobieca - sięgnęłam do tych o ciuchach, makijażu i fryzurach. I w tej mojej przemianie Twój blog odegrał bardzo znaczącą rolę, powoli wyrabia mi się własny styl ubierania, dopinguje mnie chłopak, a inspirację czerpię m.in. z Twoich wpisów. To bardzo pomaga >przytula Cukier<

    OdpowiedzUsuń
  107. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  108. Wiesz co, ale przecież to jest TWÓJ blog, masz prawo pisać w nim o czym tylko TY chcesz. Niektórzy zdają się o tym zapominać. Jak się nie podoba, to niech sobie znajdą innego bloga o tematyce, która im odpowiada. Albo założą swojego.

    Także w dalszym ciągu ignoruj te negatywne komentarze :) We mnie masz stałego czytelnika, w najgorszym wypadku pominę wpis, który uznam za nieciekawy dla mnie :)

    Pozdrawiam serdecznie :*

    OdpowiedzUsuń
  109. Wiesz co, ale przecież to jest TWÓJ blog, masz prawo pisać w nim o czym tylko TY chcesz. Niektórzy zdają się o tym zapominać. Jak się nie podoba, to niech sobie znajdą innego bloga o tematyce, która im odpowiada. Albo założą swojego.

    Także w dalszym ciągu ignoruj te negatywne komentarze :) We mnie masz stałego czytelnika, w najgorszym wypadku pominę wpis, który uznam za nieciekawy dla mnie :)

    Pozdrawiam serdecznie :*

    OdpowiedzUsuń
  110. Wiesz, ale to jest TWÓJ blog i masz prawo pisać o czym tylko chcesz. Niektórzy chyba o tym zapomnieli. Jeżeli komuś nie podobają się tematy, to nie ma przymusu, mogą znaleźć innego bloga, którego tematyka im pasuje. Nie rozumiem więc problemu.

    Także nadal ignoruj te komentarze :)

    Pozdrawiam Cię serdecznie :*

    OdpowiedzUsuń
  111. Przeczytałam wszystkie komentarze i naprawdę wiele z tego, co chciałabym powiedzieć- zostało powiedziane.
    Skomentowałabym jednym słowem, które cisnęło mi się na usta po przeczytaniu wpisu- "brawo!". Ale nawet to już ktoś napisał...
    Jesteś tak daleko, a czasami wydajesz się być tak blisko.
    Inspirujesz tyle osób i to jest naprawdę wielki sukces.
    Pewnie brzmi banalnie, ale to coś wielkiego, kiedy sprawiamy swoją osobą, że innym się chce.
    Chce ciężej pracować, coś zmienić, coś osiągnąć.
    Sama staram się być inspiracją dla innych i dla samej siebie.
    Trudna rzecz.
    I chyba już nic więcej nie napiszę, bo jakbym miała napisać wszystko to, co chcę, to znowu by mi znaków nie starczyło!

    Dla Ciebie :* (za siłę, za odwagę i za chęci)

    Marlena

    OdpowiedzUsuń
  112. Wydajesz się naprawde swietna dziewczyna, zainspirowalas mnie do dalszego zglebiania wiedzy na takie tematy, poniewaz tak samo jak Ciebie - interesuja mnie. Moja historia jest mysle podobna :) Jestem Twoja wierna fanką:)

    OdpowiedzUsuń
  113. Cieszę się, że ten post powstał :) Lubię właściwie wszystko co piszesz, bo i tematy kosmetyczne i te bardziej kulturalne lub podróżnicze bardzo trafiają w gusta moje i jak widać wielu innych osób. Myślę, że tymi paroma głosami nie ma sensu się przejmować, blog ma swój specyficzny styl i to on wiele osób tu przyciągnął a po ilości komentarzy i obserwujących widać, że wzbudza zainteresowanie.

    Wiem jak to jest przechodzić etap brzydkiego kaczątka ale jestem też zwolenniczką tezy, że nie ma kobiet brzydkich są tylko zaniedbane i wiele dziewczyn uważających siebie w danym momencie za nieatrakcyjne, nie odkryło po prostu jeszcze odpowiedniej dla siebie metody. :))

    OdpowiedzUsuń
  114. Ma podobne odczucia jak ty, drogi Cukrze. Dla mnie makijaż i ładne ubranie są wyrazem niezależności oraz świadomości siebie.
    Zawsze byłam "tą brzydką", z powodu trądzikowej cery oraz mało wyrazistych ciemnoblond włosów. Wyglądałam jakby ktoś zapomniał mnie pokolorować - dopiero niedawno odkryłam makijaż oraz to, że mój naturalny kolor włosów jasny brąz ze złotym połyskiem choć ładny, kompletnie do mnie nie pasuje.
    Dodatkowo moich rodziców nie było stać na dermatologa, ani na modne ciuchy (w latach 90-tych markowe ciuchy były bardzo drogie, a tanie nie były ładne). Jeśli dodać do tego światopogląd panny z Oazy - chociaż nigdy do Oazy nie należałam - wychodzi po prostu masakra.
    Naprawdę zbuntowałam się bardzo późno, a wyładniałam dopiero po studiach.
    Taki paradoks - w liceum miałam idealną figurę i fatalny image, a teraz ważę o wiele za dużo, ale mam ładniejszą cerę, bujne włosy oraz spory biust.
    Trudno mi uwierzyć, Droga Blogerko, że byłaś uważana za brzydką. Jak byłam mała marzyłam o urodzie tak wyrazistej jak Twoja - biała cera i kontrastujące z nią ciemne włosy i oczy.

    OdpowiedzUsuń
  115. Dwie rzeczy:

    1 - zaiste zacny jest to wpis i mam szczerą nadzieję, że pomoże niektórym dodać nieco pewności oraz wiary w siebie. Co mnie bardzo cieszy. Z doświadczenia własnego - podczas mojego dorastania nie miałam nikogo, kto pomógłby mi wyrobić poczucie własnej wartości. Sporo czasu zajęło mi wykształcenie go w sobie i uwierzenie, że potrafię urzeczywistnić swoje marzenia czy też właśnie zmienić swój wygląd.

    2 - ale i z drugiej strony smutno mi jak jasna cholera, że zdolność czytania ze zrozumieniem w narodzie zanika. Według niektórych z Was ten jest wylewaniem żali? Bitch please... :B

    OdpowiedzUsuń
  116. Ja się bardzo cieszę, że tematyka azjatyckiego cukru jest taka, a nie inna. Nie wiem, jak wyglądałaś będąc dzieckiem, ale jeśli mówisz, że byłaś brzydka, to ja, jako mała paskuda, czuję teraz wielką, wielką nadzieję, że kiedy dorosnę, to zmienię się w piękną kobietę, tak jak Ty się zmieniłaś.
    Dzięki Tobie mogę poczytać o innej kulturze i jej ideałach z perspektywy kogoś, kto się na tym naprawdę zna. Jednocześnie rozumie europejski i azjatycki punkt widzenia, co jest ważne, bo mówimy o dwóch różnych światach.

    Dziękuję, Azjatycki Cukrze. Nie zmieniaj nic.

    OdpowiedzUsuń
  117. Hmm bardzo niefortunne. Teraz ty możesz być pomocą dla innych. Tylko współczuć im. Tobie nie muszę bo sama będąc dorosłą chyba potrafisz stwierdzisz że nie było tak strasznie kiedyś. Wiadomo zagubienie - może minąć i zawsze powstaje konflikt. Jak dla mnie jesteś prześliczna. Czy w make-upie czy bez. Miło mi się czuta i komentuje twoje wpisy. Może ja z nich nie korzystam = bo jak mówisz mnie nie stać na inwestycję. Studiuję i muszę pracować ale zawsze coś sobie zakupię mimo tego że wiem że przez tydzień bd biedna. Ale to przez to ze pożyczam też pieniądze 2 koleżankom :) A na pocieszenie powiem że teraz ludzie mi mówią że śliczna byłam(wyglądam tak samo poza włosami, ktoś zauważył że miałam większe uszy=raczej mniejszą głowę ale ok) ale kiedyś i w sumie dokąd się nie wyprowadziłam nikt mi nie mówił że jestem jakaś tam ładna. Moje siostry zawsze są ładniejsze - już się pogodziłam. Na szczęście mój chłopak poznał moją siostrę (myślałam że mnie rzuci bo się zakocha w niej - taki drobny mankament = zero pewności siebie) i wcale jej ani nie skomentował poza tym że stwierdził że faktycznie jesteśmy słabo do siebie podobne ale jakieś tam mini łączące nas rzeczy są. A tak to nic całą uwagę skupiał na mnie i na odgadywaniu co też mówimy (niestety po angu każdego słowa nie przetłumaczę)

    OdpowiedzUsuń
  118. kiedy Umberto Eco pisał "Historię Piękna" zapewne też spotykał się z dezaprobatą :) a teraz mamy perłę literatury. A Ty jesteś perełką w morzu blogów o podobnej tematyce i nigdy przenigdy z tego nie rezygnuj.

    OdpowiedzUsuń
  119. przecież to twój blog i masz prawo pisać w nim o czym chcesz, wiec nie przejmuj się dziwnymi komentarzami

    p.s ja byłam wręcz obrzydliwym dzieckiem,a nie tylko brzydkim, szkoda tylko że nic się nie zmieniło z biegiem lat, chyba zaczynam się pomału z tym godzić i nie wierze że któregoś dnia stanę się łabędziem...

    OdpowiedzUsuń
  120. To super że tak postawiłaś się tym, którzy Ci przeszkadzali swoimi komentarzami, bo ich zachcianki żebyć prowadziła swojego własnego bloga w ten czy inny sposób są aroganckie. Dobrze że prowadzisz sobie bloga na którym głównie piszesz o urodzie.

    Natomiast to co napisałaś pod koniec: 'Dlatego nie piszę bloga o życiu w Singapurze, ani o podróżach, ani o historii - te rzeczy, o ile są częścią mojego świata, w żaden sposób mnie nie inspirują. Nie widzę też żadnych korzyści płynących z ich przedstawiania - ani to pomocne, ani przydatne.' pokazuje Ciebie w świetle ignorantki, której tylko własna uroda w głowie. I jest to nieprawda, bo przecież piszesz czasem o Singapurze i Azji, jak również zamieszczasz filmiki, więc yyy... jednak Cię to musi trochę interesować. Jakoś zagalopowałaś się z tą końcówką wpisu i zrobiło się bez sensu.

    Ale tak na poważnie - wpisy o podróżach i historii są ani pomocne ani przydatne? To jest największa głupota.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że wiem, co Cukier chciała powiedzieć. I nie wynika to z ignorancji, a wręcz przeciwnie - z szacunku do siebie i czytelników.

      Czytanie o podróżach jest ciekawe i przyjemne, jest też ciekawym urozmaiceniem wśród innych tematów, ale nie zmienia życia większości odbiorców na lepsze; oni często nie będą mieli okazji zobaczyć tych miejsc. Tworzy natomiast barierę braku zrozumienia i izolacji wokół bloggera.

      Sama mieszkam w Argentynie i prowadziłam bloga: częściowo o mnie, częściowo o kulinariach, czasem wtrącając coś o miejscu, w którym dalej żyję. Dla regularnych czytelników stawało się to coraz bardziej obce i niezrozumiałe, zbyt odległe i nieprzydatne; ot, taka błaha ciekawostka. Tych czytelników traciłam. Blog natomiast zaczął przyciągać desperatów, szukających wszelkich informacji o tym, jak się tu dostać, których nie interesowały ani moje odczucia czy doświadczenia, ani nawet łakocie, o których pisałam. Na końcu na 10 nie-spamowych komentarzy pozostawianych dziennie, 8-9 było pytaniami o Argentynę, a nie o moje ulubione tematy. To wymuszało na mnie pisanie postów o rzeczach, które mnie nie inspirowały i nie byłam w tych tematach ekspertem (prawo wizowe, przeloty, koszta, etc.).

      Dziś już bloga nie mam :(, bo nie wytrzymałam oczekiwań. Oby nasz Cukier się temu nie poddał!

      Usuń
  121. Ciężko mi uwierzyć, że byłaś 'brzydkim dzieckiem' XD

    OdpowiedzUsuń
  122. Jesteśmy w podobnym wieku, tyle że ja nigdy nie zrobiłam sobie makijaży, nigdy nie używałam kremu przeciwko zmarszczkom, ani czemukolwiek innemu...właściwie nawet nie maluje paznokci. Nie mam za sobą żadnych traumatycznych doświadczeń, a mój wybór nie jest formą buntu. Mimo to bardzo lubię do ciebie zaglądać. Podoba mi się to z jaką życzliwością dzielisz się tym co cię fascynuje. Uważam, że posiadanie własnej pasji jest czymś naprawdę niesamowitym. Nieważne czy jest to zbieranie znaczków, wspinaczka wysokogórska, czy też makijaż. Na pewno nie należy tego wartościować, ponieważ każdy z nas jest inny i ma inne priorytety. Pomimo iż większość twoich postów nie jest adresowana do mnie, czytuję je z socjologicznym zainteresowaniem, a czasami z niedowierzaniem. Najbardziej podobają mi się Twoje artykuły dotyczące kwestii kulturowych, bo być może nie zdajesz sobie z tego sprawy, ale jesteś naprawdę dobrym obserwatorem. Teksty o kremach i kredkach czytam raczej pobieżnie, często bez zrozumienia wynikającego z nieznajomości kosmetycznej nomenklatury. Jednak, jako że człowiek zawsze się czegoś tam uczy i ja się czegoś tam nauczyłam. I tu pochwalę się, że posmarowałam już kilkakrotnie twarz olejem kokosowym, a jakby tego było mało naolejowałam też włosy, aż strach pomyśleć co będzie dalej. Na koniec mam tylko jedną uwagę. Nie chcę teraz podkopać wszystkiego w co wierzysz, ale może to że teraz czujesz się piękna wcale nie jest zasługą azjatyckich kosmetyków tylko Twojego Męża, który po prostu sprawił, że dostrzegłaś w Sobie piękno

    OdpowiedzUsuń
  123. Hmmmm moglabym napisac kilometrowy komentarz, ale... jestem zbyt leniwa wiec zadedykuje Ci piosenke: http://m.youtube.com/watch?v=IYzlVDlE72w

    OdpowiedzUsuń
  124. Zaczęłam od przejrzenia morza komentarzy - miejscami bardzo długich i poruszających, które się tu pojawiły. Myślę, że w chwilach, kiedy znowu ktoś podniesie głos, byś zmieniła temat, możesz spokojnie zajrzeć tu - i przypomnieć sobie, ile osób potrzebuje tego, o czym piszesz.
    Na początku chciałam napisać o sobie i własnych kompleksach - ale tego nie uczynię. Nie dlatego, że doszłam do wniosku, że ich nie mam - tylko właśnie dlatego, że czytając te komentarze zdałam sobie sprawę, jak wiele osób je ma.
    A zatem napiszę o dwóch rzeczach, które też mi chodzą po głowie.
    Twój blog, jak i wiele innych, to dla mnie takie cudowne odskocznie od świata. Wpisałam tu już mnóstwo zdań, lecz wszystkie usunęłam. Wydaje mi się, że jakimś magicznym sposobem zrozumiesz, co mam na myśli.
    Mogę jeszcze dodać, że za każdym razem kiedy oglądam Twoje filmy na yt mój brat przychodzi do mnie z uśmiechem i mówi"Azjatycki Cukier? Ładna!". I w pełni się z nim zgadzam. Nie wiem, jak wyglądałaś kiedyś - ale dla wielu osób teraz jesteś piękną inspiracją.

    OdpowiedzUsuń
  125. Ludzie zazdroszczą, nie lubią kogoś komu się udało, kto jest szczęśliwy, kto robi to co lubi. Chcą być we wszystkim doradcami i zawsze wiedzą wszystko lepiej. Bardzo często spotykam się z negatywnymi opiniami a jestem dziennikarką. Zawsze znajdzie sie ktoś kto będzie chciał Ci zepsuć humor. Tacy są Polacy. Dlatego jeśli coś kochasz robić, pozytywne komentarze Cię motywują, ten blog jest dla Ciebie życiem, to nadal nie czytaj tych negatywnych komentarzy i nie przejmuj się zupełnie niczym. Ludzie mają wybór mogą czytać albo nie czytać a wybierają zanegować, co świadczy o ich braku taktu i kultury ;) Pozdrawiam i bądź szczęśliwa i rób to co kochasz.

    OdpowiedzUsuń
  126. Chyba rok temu trafiłam na twój blog, dla mnie jest bardzo ciekawy, opisujesz rzeczy o których, nigdy nie wiedziałam. Nie rozumiem ludzi którzy krytykują tematykę tego bloga, przecież to twoja decyzja o czym piszesz, a skoro się nie podoba, to nikt nie zmusza do czytania. Dla mnie blogi o modzie, urodzie, pielęgnacji są odskocznią o codziennego, szarego życia. Czytając je, korzystając z porad po prostu się relaksuje. Nie znam Cię osobiście, ale wydaje mi się, że jesteś niezwykle sympatyczną, ciepłą osobą. Blog jest świetny ! Pozdrawiam :D

    OdpowiedzUsuń
  127. Picz or it didn't happen! :P

    OdpowiedzUsuń
  128. wystarczy przeczytać headline i wiadomo o co chodzi. jesli szukasz informacji politycznych czy na temat pracy w Azji nie wchodzisz na bloga gdzie autorka pisze w tematyce '...wszystko co urocze w kulturze piękna w Azji..." trzeba się nauczyć czytać ze zrozumieniem.

    OdpowiedzUsuń
  129. KOCHAM CIĘ !!!
    Uwielbiam Twoje wpisy, uwielbiam Ciebie i proszę o więcej, więcej i jeszcze więcej!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  130. Wiesz że jak kobieta jest ładna to MUSI byc głupia? A jak interesuje się modą i urodą to NA PEWNO ma pstro w głowie i nie zna się na ekonomii, polityce, fizyce, naprawie samochodow czy literaturze.
    Do niektórych nie dociera że można chodzić w szpilkach i sukience, w pełnym makijażu ma inne zainteresowania poza kosmetykami.
    Po za tym piszesz bloga o czym chcesz a czytelnicy albo wchodzą i tu zostają albo stwierdzają że blog jest nie dla nich i go nie czytają. Jakoś nie wyobrażam sobie że wchodzę na bloga hodowcy chomików i obrażam go bo nie pisze o kotkach, a kotki są taaakie słodkie.

    Co do kosmetków ciebie rozumiem, bo nikt nie rozumiał że nie jestem w stanie kupić podkładu dla siebie, bo jestem zbyt blada na akikolwiek dostępny w Polsce podkład. A teraz nikt nie rozumie dlaczego kupuje kosmetyki nautralne głównie niemieckie lub sama je robie zamiast kupic normalnie w sklepie. Cóż wole mieć ładną cerę niż walczyć z trądzikiem :)

    OdpowiedzUsuń
  131. Trafiłam tutaj prawie rok temu, zupełnie przez przypadek szukając instruktażu jak zrobić koreański koczek na youtube :) Teraz jest to mój ulubiony blog - jedyny na który regularnie wchodzę, sporo zmienił w moim podejściu do makijażu czy pielęgnacji skóry. Dodam jeszcze, że odpowiada mi nawet, że nie piszesz za dużo o historii itd., nie mówię że nie jest to ważne, ale to mogę przeczytać np. na wikipedii, ale pokazujesz Azję ze strony która szczerze mówiąc bardziej mnie interesuje - azjatycki ideały piękna, kosmetyki, życie codzienne czy czasami kuchnia :) Proszę Cię, niech Azjatycki Cukier taki pozostanie, to Twój blog, komentarze traktuj co najwyżej jako wskazówki.

    OdpowiedzUsuń
  132. Cukrze Twój blog jest fantastyczny! Ja już myślałam, że nic z produktów kosmetycznych dostępnych na rynku na mnie nie działa, lub mi nie pasuje. Dzięki Tobie odkryłam magię azjatyckich kosmetyków i odzyskałam nadzieję. Znów mam chęć eksperymentować, dbać o siebie, a co najważniejsze - widzę efekty. Nie mam "typowej" urody słowiańskiej, ale zrozumiałam, że wcale też nie muszę jej ani mieć, ani do tego dążyć. moje małę skośne oczka już nie są kompleksem, tylko atutem który nauczyłąm się umiejętnie podkreślać, co sprawia że moja uroda na tle innych koleżanek jest nietuzinkowa :)Zrozumiałam, że makijaż to nie koniecznie cienie do powiek nakładane pod samą brew, lecz może być delikatny i subtelny jak u większości azjatek. To wszystko dzięki Twojemu blogowi. Odzyskałam pewność siebie i czuję się piękna, dlatego chciałabym Ci z tego miejsca podziękować! Nie przejmuj się i rób dalej to co robisz. To Twój blog i Ty decydujesz co w nim zamieszczasz. Każdy ma swoje zainteresowania i nigdy nie zadowolisz wszystkich. Jak ktoś chce czytać o podróżach to niech szuka blogów podróżniczych i nie wymaga od Ciebie. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  133. Cieszę się, że natrafiłąm na tego bloga. Co prawda nie dawno ale dobrze, że go znalazłam. Mam teraz 13 lat i jestem bardzo brzydka..ludzie lubią mi to mówić..

    OdpowiedzUsuń
  134. HAHA! Podkłąd w kolorze brzoskwinki! Oj Cukrze, uwielbiam Cię :)

    OdpowiedzUsuń
  135. Coś w tym jest, a nawet dużo w tym jest:) Blogi, w tym Twój, to kopalnia wiedzy i doświadczeń. I inspiracji do walki z problemami, np. z trądzikiem. Czasem patrząc na zdjęcia mam wrażenie, że Azjatki w ogóle go nie mają:) W ogóle, że tak głupio spytam, czy istnieją jakieś 'predyspozycje narodowościowe' do powstawania trądziku? Dużo tu chyba zależy od sposobu podejścia do pielegnacji. Jak byłam młodsza, to wszyscy dorośli wokół mnie mówili, żeby z wypryskami nic nie robić, bo to samo przejdzie. Po prostu takie przekonanie, że nie ma sensu tego leczyć. Teraz żałuję, że nie było inaczej.

    OdpowiedzUsuń
  136. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  137. Cukrze, ja bardzo chciałabym zobaczyć jak wygląda Twoja pielęgnacja taka od rano po sam wieczór :) kompletnie nie wyglądasz na swój wiek (który znam z któregoś z filmików) :)

    OdpowiedzUsuń
  138. Pytanko: moja cera (choć dzięki twoim radom jest w bardzo dobrym stanie) ma już ewidentnie dość zimy i zrobiła się taka... zmęczona. Masz może jakąś wskazówkę w tym temacie? ;) Będę bardzo wdzięczna ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co prawda Cukrem nie jestem ale odpowiem: mnie w okresie przedwiosennym zawsze pomagają naturalne soki i witaminy z apteki, trzeba dać skórze odżyć po zimie ;D

      Usuń
  139. Dziękuję Ci Cukrze za to co robisz!

    OdpowiedzUsuń
  140. Nie wiem po co ktoś w ogóle narzuca komuś tematykę. To przecież blog, czyli miejsce w sieci tworzone z pasją. Wolę porządny i prowadzony z sercem blog o urodzie połączony z przedstawieniem kultury Wschodniej niż pamiętnik podróżniczki, która zmusza się do pisania.

    Bardzo ciekawa historia. Chciałabym zobaczyć jak wyglądałaś jako nastolatka, ale nie namawiam w żaden sposób do publikowania zdjęć, bo sama byłam brzydkim kaczątkiem i chyba nie opublikowałabym swoich fotografii z tamtego czasu. I też nie uważam się teraz za piękność, ale dobrze czuję się sama ze sobą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ,,... pamiętnik podróżniczki, która zmusza się do pisania? '' Z reguły podróżnicy to ludzie, którzy robią to z pasją, a pisanie to część tej pasji, więc nie wiem skąd wzięłaś taka opinię... A swoją drogą taki blog Cukru - połączenie tematów kosmetyczno-urodowych z azjatycką kulturą, to dla mnie strzał w dziesiątkę! Oby tak dalej.

      Usuń
  141. świetny blog !
    obserwuje go już od bardzo dawna...
    Dzięki tobie zaczęłam bardziej o siebie dbać.
    Uważam że jesteś naprawdę śliczna !

    Od dawna walczę z zaskórniakami, dlatego też chciałabym cię prosić o pomoc !
    Posiadasz dużo wiedzę na temat pielęgnacji i kosmetyków azjatyckich, czy znasz może jakieś sposoby na ich zwalczenie ?

    OdpowiedzUsuń
  142. bardzo piękne jest to Twoje wyznanie,pokazuje też jak bardzo kocha Cie Twój mąż za to jaka jesteś naprawdę w środku a nie za seksowna sukienkę czy zrobiony nowy makijaż,
    nic Tylko podziwiać i życzyć szczęścia;)

    OdpowiedzUsuń
  143. widzę, że wiele osób się rozpisało, ale to fajnie, można lepiej poznać czytających bloga :)
    też wiele Ci zawdzięczam, Cukrze! dzieckiem owszem, byłam ślicznym jak aniołek, ale rosłam, rosłam... i nie wyrosłam, bo zostałam jakaś taka malutka i wątła, mimo osiemnachy na karku wciąż ludzie się mnie pytają, czy egzamin gimnazjalny to mam w tym roku, czy może za dwa lata? a tu matura na karku. miałam potworne kompleksy na punkcie mojej dziecinnej buźki, żaden makijaż mi nie pasował, bo wyglądałam jak "stara malutka", w butach na obcasie wyglądałam jak dziewczynka w ubraniach mamy, każde podejście w stronę tak popularnego, dojrzałego i seksownego wyglądu kończyło się porażką i to ogromną! w dodatku kosmetyki to też był koszmar. mam cerę białą, trochę żółtawo wyglądającą, więc znalezienie podkładu graniczyło z cudem. zaczęłam się malować na przełomie gimnazjum i liceum i powiem Ci, że to był koszmar. z początku całkiem jasny podkład, z czasem się utleniał i robił pomarańczowy, zostawiał smugi, ważył się, ścierał, spływał... no koszmar i wstyd w dodatku, bo wychodziłam tak do ludzi. moja cera jest tłusta, więc od późnej podstawówki (już 4 klasy!) mam problem z pryszczami i nadmiernym świeceniem, nie pasują mi ciemne, wyzywające makijaże oczu, czerwone usta, ostatnio tak popularne... a dzięki Tobie odkryłam po pierwsze i co najważniejsze, inny sposób myślenia i przestałam się zadręczać. teraz, gdy ktoś mi wytyka, że jestem dzieciak to mówię, że dłużej zostanę młoda, gdy ta osoba będzie już mieć zmarszczki ;) i uwierz, nic tak skutecznie nie zamyka im ust, jak ten argument! :D nie próbuję wybierać też na siłę "dorosłych" ubrań, tylko te, w których czuję się dobrze. a druga Twoja zasługa, to kosmetyki. dzięki nim również nabrałam pewności siebie. głównie dzięki kremom BB :) nie maluję się mocno, maskara, jasny cień do powiek, podkład i róż, a mimo to czuję się świetnie. nie wstydzę się już, bo wiem, że podkład mi się nie waży i nie spływa no i nie wyglądam blado, dzięki delikatnym rumieńcom :) poza tym uważam, że taki delikatny makijaż to nic złego. ważne, żeby podkreślać swoją urodę a nie robić sobie "maskę" z podkładu i cieni.
    więc reasumując, bo się rozpisałam: nie myśl o hejterach, nawet przez ułamek sekundy! takie blogi jak Twój bardzo pomagają młodym dziewczynom, które nie potrafią się odnaleźć. może właśnie takie inne spojrzenie na kanon piękna zmieni coś na lepsze? pomogłaś mi i wielu dziewczynom w mojej "dziecinnej" sytuacji, gdyby nie Ty, pewnie nadal cierpiałabym przez mój wygląd a dzięki Tobie go zaakceptowałam a nawet polubiłam! teraz czuję się dobrze we własnym ciele i według mnie to największy sukces. więc nie martw się i pisz dla nas dalej a z niedowartościowanych hejterów się śmiej :)
    XYZ

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też miałam kiedyś ten problem wyglądania na młodszą. Piszę problem, bo był to dla mnie totalny problem, kiedy jako nastolatka, czy nawet już 19, 20- latka nadal wyglądałam dziecinnie a przy mojej dojrzalszej wizualnie kuzynce chłopcy jakoś mnie nie zauważali ;( Do tego nie umiałam się malować.Ale wiem jedno- to co kiedyś było dla mnie zmorą, dziś jest atutem :)To święta prawda, że jeśli wyglądasz dziecinnie i niedojrzale zza młodu, to później też będziesz wyglądać na młodszą. Ciesz się z tego.

      Usuń
  144. Chyba każda z nas miała okres bycia brzydką. Szczególnie jako nastolatki przebywamy tą drogę ,,szukania siebie i swojego piękna''. Dziękuję za ten wpis ja i pewnie inne osoby, bo dzięki niemu zrozumiały, że nie są z tym same.

    OdpowiedzUsuń
  145. Kocham twojego bloga! Dzięki niemu poznałam alternatywny sposób myślenia od tego w Polsce. Jakoś tak mam, że ten "Polski" sposób patrzenia na kwestie urody mi nie odpowiada :) A Cukier stał się dla mnie źródłem nieustających inspiracji. Zaczełam bardziej niż dotąd dbać o siebie, inaczej się ubierać....Dlatego też ZABRANIAM Ci nawet myślenia o tym, że mogłabyś pisać na inny temat. Jest mnóstwo książek i filmów podróżniczych, ale taki blog jest tylko jeden!
    NaStia

    OdpowiedzUsuń
  146. Wpis jest naprawdę piękny i prawdziwy. Naprawdę muszę skomentować.

    Ludzie się łudzą. Ludzie atrakcyjni czy też wierzący w swoją atrakcyjność mówią: "wygląd się nie liczy", "każdy jest na swój sposób piękny" etc.

    Otóż nieprawda. Nie zawsze piękno jest kwestią gustu. W wielu przypadkach istnieją rzeczy po prostu piękne i brzydkie, jak białe i czarne. I nie wiem, ile razy można sobie wmawiać, łudzić się... W większości ludzie patrzą na wygląd. Może to płytkie, głupie, ale tak jest. Widzę to na swoim przykładzie. Sama często jestem w stanie ocenić kogoś pochopnie ze względu na wygląd, a potem sobie pluć w brodę.
    Jak wytłumaczyć fakt, że 95% tzw. "ludzi sukcesu" pochwalić się może niebanalną urodą. Dlaczego rozgłos zdobywają w większości tylko aktorki/wokalistki/prezenterki o pięknych twarzach? Czy gdyby Audrey Hepburn, która stała się ikoną, idolką połowy nastolatek byłaby aż tak uwielbiana, gdyby nie jej uroda? Czy bez pięknej twarzy ktokolwiek dostrzegł by dobro, talent, osobowość?
    Wątpię, i tyczy się to całego ogółu. Mam wrażenie, że świat przepełniony jest ludźmi z ogromnym potencjałem, ludzi, którzy przez kompleksy nie zabłysną, bo skrzywdzeni przez los, ograniczeni przez niską samoocenę (czymś w przeszłości spowodowaną) nie będą w stanie się wybić. Przeraża mnie to. Ale bardziej przeraża mnie fakt, że sami taką rzeczywistość "nakręcamy". Człowiek nie jest sprawiedliwy. Dlatego życie także do takich nie należy.

    Kocham piękno. Uwielbiam piękno- piękne filmy, piękne projekty spod igły najlepszych projektantów, piękne zdjęcia. Dlatego też tak bardzo rani mnie odbicie w lustrze. Przepłakane dni z powodu obrazu samej siebie, ogromny rozrywający ból. Naprawdę nie każdy jest to zrozumieć. Najgorsze są te smutne momenty, kiedy się łudzisz, że to tylko twoje wyobrażenia, że może nie jest aż tak źle, a wtedy otoczenie daje solidnego "kopa". Nikt nie zaprzecza, gdy wspominasz o brzydkiej twarzy. W duchu cię to nie dziwi, ale jednak w jakimś zakamarku duszy liczysz na choć jedno miłe słowo.

    Brak urody przekłada się na życie. Wiele razy spotykałam się z sytuacją, gdzie nauczyciel otwarcie pokazywał niechęć względem mnie. Za wiele rzeczy obwiniano moją osobę. To się naprawdę czuje. Skoro odczuwasz na sobie to, że osoby, które cię zupełnie nie znają, są w stanie negatywnie cię oceniać, zdajesz sobie sprawę, że rzeczywiście jest z tobą coś nie tak.

    Nie wierzę w bajki o brzydkim kaczątku. Natomiast uważam, że wiele rzeczy jesteśmy w stanie zmienić. Za sprawą medycyny, makijażu, fryzury. Piękno może być ukrywane, ale nie zawsze tak się dzieje.

    Wiem, ze to, co napiszę, może wydać Ci się irytujące, natomiast muszę to zrobić. Nie mogę uwierzyć postrzeganiu Ciebie jako osoby nieładnej. To głupie, ale sam ten fakt wzbudza we mnie łzy. Śliczne duże (!) oczy, mały zgrabny nosek, pełne usta... O dwóch ostatnich mogę jedynie pomarzyć! Co ja bym oddała za taką urodę... Naprawdę w to uwierz.

    Nie wiem, czy moje nastoletnie gadanie ma jakiś sens, ale poczułam, że muszę podzielić się moją opinią.
    Ludzie przejmują się urodą, przejmowali się i będą nadal! Blogi poruszające tematykę urody są równie ważne, ciekawe, jak jakiekolwiek inne.

    OdpowiedzUsuń
  147. Twojego bloga przeglądam od dłuższego czasu....Chyba jesteśmy w podobnym wieku, ja rocznik 85'. Powiem Ci szczerze, że ja zawsze byłam ładna, właśnie szczególnie jako dziecko, choć nie mam typowej słowiańskiej urody bo jestem ciemną szatynką o zielonych oczach(zawsze chciałam miec ciemne!!!) Teraz jako kobieta też nie jest źle;) Wzbudzam zainteresowanie, choć mam mnóstwo kompleksów! a to podkrążone oczy, a to za szeroki nos, a to baardzo opadająca powieka....Czasami az sie dziwię ze ktoś określa mnie ładną;) Ale jak pierwszy raz zobaczyłam Ciebie.....no cóż....jesteś prześliczna!!! Masz tak cudną dziewczęcą twarz, cudne oczy, piękne usta, równiutkie ząbki, piękne włosy...Po prostu powalasz urodą!!!!!! Piszę to szczerze i wiedz, ze mowi to osoba która zawsze była "z tych ładnych" a mimo tego uważam ze jestes o wiele ładniejsza odemnie! A Twoj blog jest super i uwielbiam go za ORYGINALNOSC!!!!!! oby tak dalej!!!

    OdpowiedzUsuń
  148. Musze sie przyznac, ze jestem jedna z tych osob ktore wchodza na bloga po to zeby poczytac o Azji a nie kosmetykach, ale to moj pierwszy komentarz na tym blogu i nawet nie przyszloby mi do glowy aby autorce bloga narzucac o czym ma pisac. Moja jedyna prosba, jaka mialabym do Ciebie Azjatycki Cukrze, to czy moze moglabys stworzyc cos w rodzaju zakladek na Twoim blogu, dzieki ktorym tresci bloga bylyby filtrowane w zaleznosci od tematyki. Z gory dziekuje.
    PS. jezeli ktokolwiek zna inne blogi o tematyce zycia w azji to bardzo prosze o podanie linkow. bede bardzo wdzieczna.

    OdpowiedzUsuń
  149. Dołączę się do ogromu komentarzy- dziękuję Ci, że jesteś i że jesteś jaka jesteś- jak wiele osób które dodało komentarz tutaj, ja także miałam (a może wciąż mam) problem zaakceptować siebie, ale czytając twojego bloga czy oglądając twoje filmy, znalazłam inspirację nie tylko do dbania o siebie, ale też do zmiany całego swojego nastawienia względem życia :) Wiesz, te momenty kiedy próbowałam uczesać się według twoich porad, mnóstwo prób i eksperymentów z makijażem- to wszystko sprawiało mi ogromną radość i satysfakcję, że nawet ja mogę coś ze sobą zrobić. Od kilku lat jestem w nieustannej wojnie ze swoim niezgrabnym, ciut za dużym ciałem oraz chronicznym pesymizmem ale dopiero odkąd czytam twojego bloga czuję, że mogę wygrać :) Ogromna prośba do Ciebie- nie zmieniaj się, bądź dalej tak cudowna jak jesteś! Kochamy cię :*

    OdpowiedzUsuń
  150. To skoro już o urodzie - jakie azjatki mają sposoby na pielęgnację kręconych/falowanych włosów? Wspominałaś, że mają one różną fakturę. Na japońskich blogach zobaczyłam jedynie efekty przed (szopą na głowie) i po (prostowaniu). Wydaje mi się, że ich wiedza w tym temacie jest na bardzo niskim poziomie bo kręcone włosy się uznaje za takie :http://www.stylistka.pl/goraca-glowa-modne-afro-wiosna-lato-2011/2/
    a nie takie: http://www.stylistka.pl/goraca-glowa-modne-afro-wiosna-lato-2011/2/ - czyli takie o jakich my myślimy na słowa "kręcone włosy". Mam niemiłe wrażenie, że na włosy kręcone ma się jedną wspólną radę - wyprostój!
    Proszę zszokuj mnie i powiedz, że to nie prawda!

    OdpowiedzUsuń
  151. To witaj w klubie- masz tak samo jak ja - starzejemy się jak wino.
    Jak byłam dzieckiem to też wiele osób mi dokłuczało, przezywało - gimnazjum to był koszmar - w liceum wyładniałam i mogę szczerze powiedzieć, że kiedy oglądam zdjęcia sprzed kilku lat i teraz to jest różnica na plus. Podobno jestem teraz jedną z najładniejszych dziewcząt w mojej szkole - hehe, takie ze mnie brzydkie kaczątko:)

    OdpowiedzUsuń
  152. Szczerze to uroda nie zalezy od kosmetyków, tylko rysów twarzy. Ty masz ładną twarz, czy z makijażem czy bez. Wydaje mi się, ze nigdy nie byłaś brzydka, tylko wymyśliłaś sobie taką wymówkę na swoje jakieś niepowodzenia.
    Zaczełam przeglądać twojego bloga właśnie ze względu na Singapur. Ciekawiło mnie to jak się żyje w całkowicie odmiennym kraju. Czytam też notki o urodzie, ale nie zawsze, niektóre pomijam, bo nie wszystko mnie interesuje.

    OdpowiedzUsuń
  153. widzę tu siebie sprzed lat... no może nie do końca siebie całą, ale pewną cząstkę. Kiedyś byłam tak zakompleksiona, że według mojej osobistej religii fajne ciuchy i kosmetyki były przeznaczone tylko dla ładnych dziewczyn. Ja nigdy nie potrafiłam się w tym świecie odnaleźć, więc starałam się za wszelką cenę w tym świecie ukryć, a potem cierpiałam jeszcze bardziej, bo tak naprawdę to chciałam być zauważona, a nikt nawet nie pamiętał jak mam na imię. Długo się z tym męczyłam. Dopiero studia nauczyły mnie się tym nie przejmować. Twój blog z kolei, a właściwie Ty, uświadomiłaś mi, że coś co nowe i inne nie zawsze musi być złe, a wręcz przeciwnie (od Twojego bloga rozpoczęło się moje zainteresowanie kosmetykami). Zaczęłam szukać i szperać. Rzeczywiście, kiedyś na necie nie było takich rzeczy i nie mówię tu specjalnie o jakimś odległym kiedyś. Wiele urodowych ciekawostek podłapałam dopiero w zeszłym roku i gdyby mi tak mojej głowy nie było szkoda, to z pewnością waliłbym nią o ścianę z rozpaczy, że nie dowiedziałam się tego wcześniej. Gdy prosiłam o pomoc, nikt nie chciał mi jej udzielić, ale gdy zaczynałam radzić sobie sama zawsze znajdowała się masa "dobrych cioć", które wręcz kipiały wiedzą i to zazwyczaj tą krytyczną jakby na nowo chciano mnie wcielić w ten szary tłum, z którego wyszłam. Przez pewien czas im się to udawało, ale od kiedy czytam Twojego bloga zaczynam myśleć samodzielnie i robię to, co uważam za słuszne. Bo niby dlaczego ja mam być taka jak wszyscy skoro ci "wszyscy" od lat mi powtarzają, że nie jestem taka jak oni? Ech, biedni ludzie, sami sobie przeczą ;]

    PS. Moja mama i siostry zaczynają mnie wypytywać o to jak wybierać kosmetyki. W mojej rodzinie rozpoczął się postęp ;]

    OdpowiedzUsuń
  154. no to masz co chciałaś - 187 komentarzy na temat "nie zmieniaj się, jesteś wspaniała,cudowna, chcemy cię, kochamy Cię, nie zamarwiaj się, twój blog jest cudowny" :-D haha :D Mistrzyni cukrowej autoprezentacji ;). btw. czy Ty naprawdę czytasz zawsze WSZYSTKIE te komentarze tak bardzo regularnie? kiedy Ty masz na to czas:)?!
    Ech.. nie będę orginalna. Też lubię tego bloga - nie ma w nim stereotypów, jest szczery, rzetelny, bogaty w niecodzienne informacje i przede wszystkim inspirujący - zwłaszcza dla osób w twoim i około wieku (jak ja ). Mimo, że w moich kręgach spotykam się z zarzutami promowania zachowań seksistowskich z powodu przesadnego dbania o urodę, myślę że wiele osób chce o nią dbać, chce jak najdłużej cieszyć się młodością (zewnętrzną i mentalną), a twój przykład jest inspirujący, bo pokazuje że można oraz że takie wysiłki przynoszą efekty:).... nawet mimo ciągłego wzorowania się na Koreankach i niemałej fiksacji na punkcie małych zmarszczek ;) - Aczkolwiek są to pewne cechy tego bloga, które pewnie po 10 latach zmienią się na fiksację na punkcie utrzymania witalności przed 40stką i zainteresowanie się tym dlaczego najdłużej żyjący ludzie to mieszkańcy Okinawy i Hunzowie ;-). A zatem można na nie przymknąć oko ;). Życzę Ci, że zawsze -mimo negatywnych komentarzy - będziesz sypać nowymi pomysłami na posty jak z rękawa, a także sobie.. by nigdy tutaj nie czytać o botoxie ;).

    OdpowiedzUsuń

Komentarze pisane w celach promocji własnego bloga lub innych stron nie będą publikowane. Linki do relewantnych wpisów na blogach czy innych stronach są mile widziane. ale linki nie związane z tematem lub komentarze zawierające dopisany link do bloga nie będą publikowane.

Przedstawiane tutaj treści mają jedynie charakter informacyjny. Autor nie ponosi odpowiedzialności za działania czytelników, ani żadne konsekwencje wynikłe z zastosowania podanych tu pomysłów oraz technik. W razie wątpliwości skontaktuj się ze specjalistą.