wtorek, 21 maja 2013

Jak nie kupić podróbek kosmetyków azjatyckich?


Lubię czytać wiadomości od Was, jednak jak widzę kolejną wiadomość ze zdjęciem produktu i pytaniem, czy to oryginał czy nie, to przyznam, że skacze mi ciśnienie. Dlaczego? Ponieważ uważam, że jako klienci i użytkownicy azjatyckich marek nie powinniśmy uprawiać tej gierki w kotka i myszkę ze sprzedawcami podróbek! To gra między oszustem, produkującym coraz to bardziej dokładne repliki opakowań, a klientem, który swym sokolim okiem próbuje "złapać" oszusta na niedokładnościach w podróbce! Nie bierzmy w takiej grze udziału!

Pogódźmy się z tym - technologia idzie do przodu i jest coraz łatwiej dostępna. Wyprodukowanie 100% zgodnej z oryginałem repliki opakowania nie jest wcale żadnym wyczynem. Jeszcze 5 lat temu podróbki ewidentnie wyglądały inaczej niż oryginały, ale na chwile obecną różnice potrafią być tak marginalne, że nawet pod lupą wyglądają tak samo. Prężny chiński przemysł i brak regulacji prawnych w kwestii ochrony własności intelektualnej powoduje, że wyprodukowanie replik opakowań nie jest żadnym wyzwaniem. Potem wystarczy kupić baniak taniego fluidu udającego BB kremy i gotowe. Nie wierzycie, że coś takiego istnieje? Zerknijcie choćby tutaj - można sobie zamówić 25 kg kremu BB w wiaderku! Kremu o niewiadomych właściwościach i standardzie higieny produkcji, ale z wierzchu wyglądającego jak zwykły BB krem. Albo może ktoś ma ochotę na "Misshę" wyprodukowaną w Wenzhou? (Tak na marginesie, oryginalna Missha jest produkowana w Korei).

Po drugie, można czasem stwierdzić, że coś nie wygląda zgodnie z oryginałem - ale czy to na pewno podróbka? A co jeśli to po prostu inna partia? Albo starsza edycja? Czy naprawdę chcemy się bawić w detektywów?
Po lewej podejrzany produkt kupiony przez czytelniczkę na sieci, po prawej przywieziony z Seulu It's Skin dostęny na Azjatyckim Bazarze.
Więc jak unikać podróbek?

1. Źródło, źródło i tylko źródło - tylko kupując w oryginalnym butiku marki, bezpośrednio od producenta lub oficjalnego dystrybutora możecie zagwarantować oryginalność produktu. Jeśli kupujecie od pośrednika, nie bójcie się "rozliczyć" sprzedawcę i zapytać, skąd dokładnie ma produkt. Dobry sprzedawca nie będzie robił z tego tajemnicy i powinien wiedzieć, gdzie zdobył kosmetyk, oraz wyjaśnić jak i kiedy został nabyty.

Wcale nie jest też tak trudno kupić bezpośrednio od samych producentów - wiele koreańskich marek ma swoje oficjalne sklepiki na Gmarket i choć cena przesyłki jest wysoka (niestety, Gmarket ma system pakowania przesyłek od producentów w dodatkowe pudełko i wysyła tylko kurierem), to przy większych zamówieniach to się może opłacać. Na Azjatyckim Bazarze często zaopatruję się właśnie w tych sklepikach i ponieważ przepakowuję Wasze produkty w lżejsze koperty bąbelkowe i wysyłam tradycyjną pocztą lotniczą, cena wychodzi porównywalna. Sama często przywożę produkty prosto z Seulu, gdzie w oficjalnych butikach przy większych zakupach zawsze można dostać dobrą zniżkę.

2. Unikajcie pośredników pośredników - za każdym razem, gdy produkt przejdzie przez ręce pośrednika, nabijana jest marża. Im większa ilość pośredników, tym więcej marży akumuluje się na produkcie, więc cena rośnie. Im wyższa cena, tym mniejsza sprzedaż, więc produkty, które przechodzą przez wielu pośredników zanim trafią do Was, muszą mieć z założenia niską cenę bazową. Jeśli kupujecie od sprzedawcy na allegro, który zaopatruje się na ebay, od hurtowni, która rzekomo kupuje w Korei... to szanse na to, że kupujecie oryginał są mniejsze.
Po lewej opakowanie ma układ i czcionkę zgodną z produktami SkinFood. Po prawej wersja kupiona na Allegro ma nieprawidłowy układ i delikatnie inną czcionkę.
3. Kupujcie niszowe marki - oszuści pasożytują na wysiłkach marketingowych dużych firm, które wydają miliony na zatrudnienie celebrytów, czy na produkcję i dystrybucję materiałów marketingowych. To właśnie sławne marki są kąskiem, na który oszuści są wyjątkowo chętni. Im bardziej popularna marka, tym większa łatwość w opchaniu podróbek. Z drugiej strony małe firmy, które dopiero przebijają się, często muszą wypuszczać naprawdę dobre produkty, by utrzymać się na już ogromnie zatłoczonym rynku. Choć te małe firmy wypuszczają nieraz niesamowicie dobre produkty, nikt nie będzie zainteresowany ich podrabianiem, bo nie stoi za nimi wystarczająco atrakcyjny marketing. 

Dlatego, jeśli kupujecie mało znane marki jak Mizon, The Skin House, Secret Key, itp., prawdopodobieństwo, że kupicie podróbkę będzie niewielkie. Tak samo sprawa ma się z kupowaniem mało znanych produktów znanych marek.

Podsumowując - uważajcie, kiedy kupujecie popularne produkty popularnych marek, nie kupujcie od pośredników pośredników i pytajcie, skąd jest produkt.

Jak zawsze zachęcam do dyskusji, ale od razu zastrzegam, że nie będę publikować komentarzy promujących konkretnych sprzedawców czy sklepy. Nie chcę, by ten wpis stał się wielkim wątkiem reklamowym.

Piszę tu o Azjatyckim Bazarze (który już nieraz się przewijał w innych wpisach), ale nigdy nie ukrywałam, że jest to mój własny biznes. Nawet jeśli nie zdecydujecie się na zakup w moim sklepiku tylko gdzieś indziej, bądźcie rozważni i nie dajcie zarobić oszustom, sprzedającym rzeczy niewiadomego pochodzenia.

PS. Dziękuję wszystkim, którzy podsyłają nazwy użytkowników allegro, którzy kradną opisy produktów z Bazaru i bloga. Niestety Allegro umywa od tego ręce i nic nie mogę zrobić. Mój jedyny komentarz dla klientów tych osób - skoro ten sprzedawca okrada mnie, skąd pewność, że nie okrada Ciebie?

64 komentarze:

  1. wiadro kremu bb xD strach się bać co tam jest

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zakładam pigment, gliceryna i jakaś mieszanka silikonowa. Będzie wyglądać jak krem, ale nie zaoferuje tych samych benefitów.

      Usuń
  2. Mizon niszową marką?? Od kiedy...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mają umowy by promować swe kosmetyki twarzami topowych celebrytów, nie mają butików w kluczowych dzielnicach, szczerze mówiąc nawet nigdy nie widziałam ich marki na półce w sklepie. Są też dość nowym graczem na rynku, ale moim zdaniem mają świetne produkty. Jeśli chodzi o pielęgnacje, to biją SkinFood na głowę.

      Usuń
  3. Odpowiedzi
    1. Dwadzieścia pięć kilo ;D

      Usuń
    2. Można wysmarować się od stóp po czubek głowy i nie martwić się, że braknie xD

      Usuń
    3. Można wysmarować się nim od stóp po czubek głowy i nie martwić się, że go zabraknie XD

      Usuń
  4. Osobiście kupuję tylko na e-bay'u od sprawdzonych koreańskich sprzedawców i póki co, odpukać, wszystko jest ok. Lubię taką formę zakupów, bo jest duży wybór, dobre ceny i dają sporo próbek :) Przesyłki nie są drogie i docierają całkiem szybko :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a jacy to sprzedawcy?chetnie tez od nich kupie :)

      Usuń
    2. Anonim, przecież jest napisane że nazwy konkretnych sprzedawców nie będą publikowane >.<

      Usuń
    3. Cukier prosiła żeby tego nie robić, więc nie mogę nic tutaj napisać. Ale wystarczy trochę pogooglować i poprzeglądać blogi, dużo dziewczyn regularnie kupuje na e-bay'u ;)

      Usuń
  5. Odebrałam ten wpis jako zabieg marketingowy dla Twojego bazarku. - Szybki wzrost sprzedaży, poprzez wysunięcie wniosków, że każdy handlujący na allegro to oszust.. .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zgadzam się niestety :(

      Usuń
    2. Ja się na Allegro już dwa razy nacięłam na podróbki. Nigdy więcej! Cukrze, warto o tym pisać!

      Usuń
    3. Reklama dźwignią handlu.

      Usuń
    4. Obojętnie jak podejdę do tematu, to zawsze wyjdzie, że chodzi (pośrednio lub bezpośrednio) o promowanie Bazaru. Więc czy mam tego tematu nie poruszać? Myślę, że trzeba o tym mówić, wiele osób dalej nie zdaje sobie sprawy z tego jak prężną gałęzią gospodarki są podróbki. Mam nadzieję, że 25 kg wiaderko kremu BB jest wystarczającym dowodem.

      Usuń
    5. Ja kupiłam na allegro ślimaczkową próbkę bb kremu, był w porządku, ale różnił się od oryginału, który kupiłam od innego sprzedawcy. I jeżeli mam być szczera, to na allegro wychodzi taniej niż na bazarze.

      Usuń
    6. A nie można pisać o tym bez autoreklamy? bez pisania o własnym sklepie? to nic trudnego... Nie podoba mi się takie wrzucanie innych sprzedawców do jednego, wspólnego worka.

      Usuń
    7. Nie przesadzajcie, przecież tylko wspomniała o swoim sklepie... Takie nienachalne promowanie AB to nic w porównaniu z niektórymi bloggerkami, wychwalającymi produkty w ramach współpracy.

      Usuń
    8. Bez przesady... Co w tym złego, że na SWOIM blogu mówi o SWOIM sklepiku internetowym? Podała to jako przykład i napisała gdzie sama się zaopatruje, przecież nie napisała "Kupujcie tylko na AzjatyckiBazar bo wszędzie indziej mają podróbki"...

      Usuń
    9. przeciez autorka nie napisała, że każdy sprzedawca na allegro to oszust (sama to sobie dopowiedziałaś), zwyczajnie prosi o czujność i ma racje. Zwykła maruda jesteś....

      Usuń
  6. Świetny wpis! Uważam, że lepiej się wysilić i sprawdzić potencjalnego sprzedawcę i pochodzenie jego produktów... w końcu kupione kosmetyki nakładamy na twarz. Osobiście wolę nie ryzykować w tej kwestii :)

    OdpowiedzUsuń
  7. czy możesz doradzić jak można kupić oryginalny Goowoonsesang Brightening Balm SPF 30 PA ++? nie mam możliwości kupić u producenta, czy orientujesz się, jak można zdobyć sztukę tego cuda?:)

    OdpowiedzUsuń
  8. JA jeszcze nie kupowała azjatyckich produktów z obawy przez oszustwem hehe jak na razie zapoznaje się z osobami-sklepami oferującymi takie kosmetyki :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Apropos niszowych marek, Cukrze czy wiesz coś na temat marki Benton??? Sprzedawcy odsyłają do koreańskiej strony Bentona - co niestety w niczym mi nie pomaga. Mam esencję tej firmy, doskonale się sprawdza.

    OdpowiedzUsuń
  10. Ale kupienie takiego wiaderka to jest przydatne. Można je postawić w odpowiednim miejscu i obezwładnić nim potencjalnego złodzieja włamującego się do domu... bo na twarz to bym tego nie położyła...

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja uważam , że nie po to ciężko pracuję ,za państwową wypłatę ,żeby płacić za jakiś bubel niewiadomego pochodzenia!lepiej zaoszczędzić i zainwestować w dobry jakościowo oryginalny produkt.

    OdpowiedzUsuń
  12. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  13. Wiem, że to trochę nie na temat, ale mam do Ciebie pytanie. Mianowicie, co sądzisz o kremach BB marki Lioele? Moja przygoda z kremami BB w ogóle zaczęła się od Lioele Veil Vita BB Cream, potem kupiłam Skin 79 Hot Pink i myślałam, że to będzie świetny krem, a w porównaniu do Lioele czuję się jakbym wysmarowała twarz kolorowym tłuszczem. Zaznaczę że oba kremy kupiłam od wiarygodnego sklepu, więc temat podróbek mnie nie dotyczny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hot Pink, tłusty? Pierwszy raz słyszę coś tego typu, na temat tego kremu BB...
      Może jednak ten sklep wcale nie jest taki wiarygodny, jak myślisz?

      Usuń
    2. Ja miałam kilka próbek kremów bb i dla mnie każdy był właśnie tłusty i strasznie mi się swieciła po nich twarz(kupowałam sprawdzone od procucenta) ale trafiłam na krem BB Holika Holika Aqua Jelly i ten jest dla mnie idealny wiec warto szukać i próbować różnych :)

      Usuń
    3. Akurat ten Lioele jest naprawdę super, taki leciutki a przy tym naprawdę coś daje... hot pink dla mnie też ma fajny efekt wizualny ale mam uczucie czegoś tłustego na twarzy fuuuj;/

      Usuń
    4. widzę, ze ktoś mnie rozumie :) Więc może i Azjatycki Cukier się skusi na jakiś post dotyczący Lioele

      Usuń
  14. Ja powiem tak. Ten temat jest istotny i powinno sie o nim mowic a Azjatycki Cukier podaje przykladowo swoj Bazar bo wie ze to jest bezpieczne, logiczne XD dziwne by bylo gdyby a) nie mowila o bazarze i w ten sposob zaprzeczyla ze sprzedaje orginalne kosmetyki b) podalaby kogos kogo ona sama nie zna bo od nich nie kupuje wiec tak jakby nas oszukiwala xD c) po co robic reklame jak ona nie bedzie nic z tego miala i robila sobie konkurencje, nielogiczne XD ja tam sie ciesze ze cukier ma swoj sklepik i sprzedaje kosmetyki ktore zna i czesto pisze jak dzialaja a nie np ze wzgledu iz jest znana blogerka moglaby brac kase za promowanie sklepow internetowych czy jakichs gownianych kremow i wciskac mam badziewo. Ludzie myslcie albo kupujcie szajs, wasz wybor XD

    OdpowiedzUsuń
  15. Myślę,że przede wszystkim trzeba znaleźć zaufany sklep, gdzie pochodzenie kosmetyku jest pewne ;) Wszędzie otaczają nas podróbki, bardzo widoczne jest to niestety wśród perfum ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. to its skiny tez podrabiaja te zolte o rany bede musiala uwazac na szczescie obie buteleczki mam oryginalne...

    OdpowiedzUsuń
  17. niestety takimi praktykami powoli zniechęcam się do produktów azjatyckich. Niestety zakup dobrego produktu w Polsce praktycznie graniczy z cudem bo jak sam nie pójdziesz i z półki sklepowej firmowego sklepu nie weźmiesz to gwarancji 100 % nie masz.

    OdpowiedzUsuń
  18. Raz mi się zdarzyło kupić podróbkę i to wcale nie znanej marki. Po prostu był bb cream + puder w dobrej cenie i kupiłam... a po jakimś czasie zobaczyłam, że to opakowanie, które mam to podrobiona wersja, ale na szczęście krzywdy mi nie zrobiło. Kupuje u różnych sprzedawców na ebay, bo tak mi jest najtaniej i najszybciej, ale raczej nie sprawdzam czy towar na zdjęciu jest identyczny z tym na zdjęciu od producenta. Patrzę na komentarze innych kupujących.

    OdpowiedzUsuń
  19. Założyli u nas w mieście ,,centrum odzieży chińskiej''. Odzierzy? Tam jest wszystko poza spożywką... W każdym razie tam całkiem sporą buteleczka fluidu kosztuje 5 zł. Mnię na nich zatyka...

    ale mają takie naklejane eye-linery jak w Twoim ostatnim filmiku^^ będzie fajnie!

    OdpowiedzUsuń
  20. Dlatego teraz kupuję tylko na Gmarkecie, ale niestety trzeba zamawiać dość dużo, żeby się opłaciło. Chociaż na ebayu też kupowałam i nigdy nie trafiłam na podróbkę.

    OdpowiedzUsuń
  21. dlatego nie kupuję kosmetyków przez Allegro droższych niż 40 zl :D żeby nie dać się oszukać i nie kupić podróby

    OdpowiedzUsuń
  22. wiem coś o tym :) Będąc w Chinach wybrałam się do obleganego przez turysów "fake market", jako powiedzmy atrakcję turystyczną. Na ostatnim, najmniej strzeżonym piętrze widziałam dużo sklepów z kosmetykami drogich firm. Z ciekawości kupiłam paletkę Bobbi Brown, za grosze (po negocjacji) aby sprawdzić w domu z pomocą internetu czym się różni. Opakowanie wygląda identycznie! Było zrobione z taka precyzją, że ktoś kto nie zna się na kosmetykach tej firmy nie pomyślałby, że to podróbka. PO głębszym badaniu dopatrzyłam się kilku znaczących różnic i to, że dołączyli do cieni pacynkę, czego ta firma ponoć nigdy nie robi. Oczywiście jakoś cieni też pozostawia wiele do życzenia i raczej do użytku się nie nadają. To jest niewiarygodne, jak Azjaci potrafią podrabiać...
    PS. Chciałam tez ustrzec przed kupowaniem z podejrzanych miejsc, bo można trafić na oryginały z tym że kradzione...

    OdpowiedzUsuń
  23. Perły przed wieprze, Azjatycki Cukrze; piszesz, jak nie dać się oszustom, na co patrzeć, gdzie kupować, to zostaniesz odebrana jako lanserka własnego biznesu, paranoja.

    Pisz dalej - uwielbiam Twojego bloga i bardzo lubię Ciebie - ale daj już spokój i pozwól ludziom się dalej naciągać. Może po kolejnym nieudanym zakupie zaświeci się w główce jakieś światełko i nauczą się korzystać z rozumu i internetu ;)

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  24. Dlatego ja uważam za głupotę kupowanie Azjatyckich kosmetyków jeśli się nie ma do nich dostępu na zasadzie byłam kupiłam, ktoś kto tam mieszka kupi w sklepie firmowym i mi wyśle itd. Tylko można stracić sporo kasy, zapominając, że w Polsce można kupić równie dobre kosmetyki. Zamiast płacić dużo za przesyłkę produktu, co do którego nie mamy 100% pewności, że będzie oryginalny można te pieniądze dołożyć do ceny, którą chcemy zapłacić i kupić tu na miejscu produkt o klasę lepszy.

    OdpowiedzUsuń
  25. to skoro o podrobkach mowa, to ja mam pytanie:)Czy ktoras z Was uzywa kremu bb skin79 Oriental Gold Plus? szukalam i szukalam ale nigdzie nie znalazlam w sieci porownan oryginalu i podrobki tego kremu, napisalam do skin79 - zachecaja niby na stronie, zeby pisac do nich jesli ma sie watpliwosci czy krem jest oryginalny czy nie, wiec wyslalam zdjecia i opis - ale odpowiedzi zadnej nie dostalam. Problem jest w tym, ze mam 2 kremy - stary i nowy i sa one rozne... a nie wiem ktory (jesli ktorys) jest oryginalny. Roznia sie i barwa i konsystencja, ale wiem, ze to ciezko porownac przez internet. Co jest jednak latwe do sprawdzenia to to, ze maja inne mechanizmy 'wyciagania' kremu z buteleczki: po odkreceniu jeden ma rurke idaca w dol od dozownika, a drugi rurki nie ma. ten z rurka ma tez linijke przerwy miedzy opisem a 'directions' oraz napis 'other' w srodku trojkatnego znaczka po prawej stronie, a ten bez rurki nie ma spacji i napis 'other' pod znaczkiem. Gdyby ktoras z was (pewna tego, ze jej krem jest oryginalny) mogla mi napisac,ktory z moich kremow jest dobry, bylabym bardzo wdzieczna... Oba kremy kupilam na amazonie od roznych sprzedawcow, za mniej wiecej taka sama cene i chyba juz wiecej tak kupowac nie bede:/ (na stronie skin79 widzialam, ze zaczynaja otwierac swoje sklepy internetowe w europie, wiec mam nadzieje, ze na Polske tez przyjdzie czas)

    OdpowiedzUsuń
  26. A mnie smiesza komentarze "kupuję u sprawdzonego sprzedawcy"
    a skad wy mozecie wiedziec ,ze jest uczciwy?
    Bazując na komentarzach innych dziewczyn- a skad one wiedza,że maja oryginał ?
    To,ze krem nie uczulił nie znaczy ,że oryginał.
    Nie pomyslałyście niegdy, że pomimo tego że kosmetyk na pozor
    nie robi nam krzywdy, to może ja uczynic po dłuzszym czasie.
    Która ma gwarancje,że krem kupiony na ebay nie ma wskładzie tosycznego świństwa?! Nie znamy rynku azjatyckiego, nie znamy ich kosmetyków, specyfikacji.... jedyne informacje, które mamy to wiadomości zasłyszane na you tube czy przeczytane na blogu. 99% dziewczyn nie miało okazji kupić oryginalnego kremu bezposrednio w butiku więc nie mówcie więcej o :sprawdzonych sprzedawców na ebay czy allegro"

    Osobiście wole zamówic krem na azjatyckim bazarze ,zapłacic wiecej bo moje zdrowie jest tego warte

    OdpowiedzUsuń
  27. Ja również, tak jak część dziewczyn znalazłam polecanych, koreańskich sprzedawców na ebayu i kupuję od nich. Póki co się nie rozczarowałam.

    OdpowiedzUsuń
  28. Możecie mi powiedzieć czym się różnią te płyny z 10 na opakowaniu? Bo ja chyba ślepa jestem, ale dla mnie to to samo.

    OdpowiedzUsuń
  29. Tylko pytanie ,czy naprawdę warto kupować azjatyckie kosmetyki?:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. WARTO! To kompletnie inna jakość i pomysły od tych z Zachodu. Azjatycki kosmetyki są dużo bardziej wyspecjalizowane, szeroko czerpią z natury, i naprawdę oferują ogromną różnorodność.

      Usuń
  30. Mam pytanie, jak sprzedawca może mi udowodnić, że nie jest oszustem? O co powinnam się spytać? np.Gdy dostanę odpowiedź w stylu "kupię bezpośrednio od producentów" to mogę spokojnie zamówić? wątpie :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja bym prosiła o skan faktury xD Może sprzedawca zakryć ceny, ale na fakturze powinno być kto z kim umowę nawiązuje.

      Usuń
    2. Dziękuje za odpowiedź, odrazu skorzystam z twojej rady. :)

      Usuń
  31. Azjatycki cukrze, czy masz potwierdzenie, że produkty Skinfood o innym układzie oznaczeń na opakowaniu to podróbki? Używałam jednych i drugich i wg mnie zawartość paczuszki jest ta sama. Może producent zmienił oznaczenia?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przecież cały wpis jest o tym, żeby nie bawić się w detektywa T_T. Ja mogę powiedzieć tylko tyle - to co różni te opakowania to również czcionka, co widać po sposobie pisania literki odpowiadającej naszemu "h", obie wersje mają różne ogonki, w jednej jest pionowy, w drugiej poziomy. Jako że pracuję w marketingu, wiem jedno - czcionka to rzecz z brandingowego punktu widzenia święta i nienaruszalna. To nie jest coś, co się zmienia z roku na rok. Dodatkowo wiele marek używa specjalnych czcionek zaprojektowanych specjalnie dla nich, więc nie da się ich łatwo podrobić.

      Czy jest to wystarczający dowód? Nie wiem, to musisz sama ocenić. Bo prawda jest taka, że jeśli ta próbka nie została wyniesiona prosto od producenta lub jego butku i przekazana Tobie, to nigdy nie będziesz wiedzieć. Może jest to stara wersja? Może edycja wyprodukowana w Chinach czy Tajlandii, według tej samej receptury? Może po prostu bardzo dobra podróbka? Nie jesteśmy w stanie wstecznie oceniać. Dlatego TYLKO źródło jest gwarancją oryginalności.

      Usuń
  32. Obie próbki są dostępne w sprzedaży w Korei. Oba rodzaje opakowań, wystarczy pogooglować.

    OdpowiedzUsuń
  33. Zabawa w detektywa ma sens- jak kupujemy nasze zachodnie kosmetyki, z azjatyckimi jest problem chociażby dlatego że nie widać literówek w "krzaczkach".

    Dodałabym jeszcze że warto patrzeć na cenę! Nie kupimy oryginały za 30% jego wartości, chyba że przeterminowany a nie o to chodzi.

    Omijałabym również all jeśli chodzi o azjatyckie kosmetyki. Przebitki cen, mały wybór i o dziwo zły kontakt ze sprzedającymi- sama zrezygnowałam z zakupu po niemiłej odpowiedzi sprzedawcy na moje pytanie o produkt.

    A zaufany sprzedawca z e-baya? ( wystarczy wygooglować a na dobrych blogach i forach przewinie się kilka powtarzających sie ników).

    OdpowiedzUsuń
  34. A może ktoś wie, gdzie na polskim rynku można kupić jakiś dobry krem BB dla nastolatek?

    OdpowiedzUsuń
  35. a ja dodam od siebie, że na stronie, którą sama podałaś czyli alibabie, można bez problemu kupić skin79 właśnie z korei.
    to, że ktoś sprzedaje bb w wiaderku nie dyskredytuje strony, gdzie każdy producent/hurtownik może się ogłosić/sprzedawać.

    osobiscie dużo kupuję właśnie z ali, produkty są rewelacyjne, a wystarczy właśnie sprawdzić sprzedawcę. efekt? to co ktoś wyzej napisał: nie przepłacam, za bb skin 79 płaciłam ostatnio ok 10 dolarów.może gdybyś sama tam kupowała mogłabyś oferować lepsze ceny

    OdpowiedzUsuń
  36. Ja raz się nacięłam na Allegro na podróbkę. Kupiłam taką malutką tubkę, 5 ml chyba, Skin79 różowego od pewnego sprzedawcy - SkaVen6 z Warszawy, w bardzo okazyjnej cenie. Niby wszystko fajnie, szybka obsługa i zapewnienia, ze ma wszystko oryginalne, ale krem był na bank podrobiony, nawet zapach miał inny, wiem, bo go już wcześniej miałam pełną wersję z Korei. Niestety zorientowałam się za późno już jak oszustowi wystawiłam pozytywa:( Chociaż co do tych saszetek, to ciężko mi jest uwierzyć, że Chińczycy nawet to podrabiają, bo to taka mikro skala, ze chyba się nie opłaca, tym bardziej, że to są próbki not for sale. Nawet na Ebayu nie widziałam, zeby ktoś takie próbki sprzedawał z Chin, czy z Hong Kongu.

    OdpowiedzUsuń
  37. Ha, ha, kojarzę tego sprzedawcę, to chyba najczęściej spamujący allegrowicz w tym temacie! Czytam tu i tam o azjatyckich kosmetykach i ciągle napotykam się na linki do jego aukcji. Dobrze, że napisałaś o tej podróbce, bo właśnie się wybieram na allegro po nowe próbki, a nie fajnie jest się tak naciąć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  38. Po zloeniu wielkiego zamowienia na AB i uzywania azjatyckich kosmetykow moja skore przeszla metamorfoze. Ale biorac pod uwage ze moj portfel cierpial postanowilam poszukac sklepowe alternatywy. Zaczelam zaopatrzec sie w dosc sporych internetowych sklepach i ebay-u (40000 pozytywnych opinii). Po uzywaniu kosmetykow zamowionych od *** moja skora stala sie bardzo porazniona, zablokowana i tlusta. Myslalam ze zwyczajnie sie przyzwyczaila do nich i juz nie odpowiada tak dobrze jak wczesniej.
    Buteleczki po kremach wodnych sa identycznem jadnak mam wrazenie za zawartosc jest dosc podejzana. One wyczajnie nie dziala, zadnych efetkow opisanych przez czytelniczki na AB.

    Moja kolezanka ktora zamowila z tych samych skepow jest w podobnej sytuacji. Ma problemy skorne ktorych wczesniej nie miala, podobnie jak ja.

    Sprzedawcy zapewniali o 100% autentycznosci, tysiace posytywnych opinii ktore niestety zwiodly nas. Teraz staramy sie "wyleczyc" nasze cery i powrocic do normalnosci ^^

    Takze, chce tylko powiedziec abyscie dziewczyny byly przezorne jezeli chodzi o azjatyckie kosmetyki bo mozna sobie naprawde zaszkodzic jezeli trafi sie na podrobki.

    Madra po szkodzie, prawda? ^^

    pozdrawiam
    Evi

    OdpowiedzUsuń

Komentarze pisane w celach promocji własnego bloga lub innych stron nie będą publikowane. Linki do relewantnych wpisów na blogach czy innych stronach są mile widziane. ale linki nie związane z tematem lub komentarze zawierające dopisany link do bloga nie będą publikowane.

Przedstawiane tutaj treści mają jedynie charakter informacyjny. Autor nie ponosi odpowiedzialności za działania czytelników, ani żadne konsekwencje wynikłe z zastosowania podanych tu pomysłów oraz technik. W razie wątpliwości skontaktuj się ze specjalistą.