wtorek, 29 października 2013

59. Lekarze i kosmetyki - trend w Azji



Nie jest pomysłem bardzo oryginalnym, by przy projektowaniu kosmetyków, zatrudnić specjalistów w dziedzinie kosmetologii, dermatolgii i estetyki. W Azji jest to jednak bardzo widoczny trend - klienci nie są zainteresowani anonimowym i ciężkim do zidentyfikowania "sztabem specjalistów", a zamiast tego bardziej przemawia do nich, gdy za konkretnymi markami stoją konkretni lekarze i specjaliści.

Dzisiaj chciałam Wam przedstawić 3 popularne marki wsparte wiedzą ekspercką.

1. Gowoonsesang - Gowoonsesang to nazwa sieci klinik estetycznych w Korei. Operujący klinikami lekarze w pewnym momencie doszli do wniosku, że zamiast rekomendować klientom kosmetyki innych marek, mogą przecież stworzyć własną linię. Tak powstała marka kosmetyków "Dr. G", za której stworzeniem stoi 8 doktorów medycyny, 43 dermatologów, 114 pielęgniarek oraz 110 specjalistów z dziedziny dbania o skórę. Część zespołu marki "Dr. G" przedstawiona jest poniżej:


Poza lubianymi kremami BB, marka posiada całą serię kosmetyków do pielęgnacji twarzy. Część z nich zawiera opatentowane składniki.

P.S. Mam nadzieję, że to wyjaśni czym jest Gowoonsesang, a czym jest "Dr. G" ;) Dr. G to linia specjalistycznych kosmetyków do opieki nad cerą. Dr. G Gowoonsesang to linia wysokiej jakości kosmetyków do codziennego stosowania (w jej ramach znajdziemy kremy BB oraz typowe kremy i lotiony pielęgnujące). Popularny i lubiany krem to Dr. G Gowoonsesang Brightening Balm BB ;).

2. Leaders Clinic - podobnie jak Gowoonsesang, Leaders Clinic to sieć klinik kosmetycznych z Korei, gdzie zatrudnieni w firmie dermatolodzy zostali zaprzęgnięci do stworzenia naukowo sprawdzonych kosmetyków. Leaders Clinic skupił się głównie na produkcji maseczek, które można kupić w wielu azjatyckich krajach. Ich maseczki słyną z bardzo wysokiej jakości (jak i ceny!) i u szczytu sławy, miesięcznie sprzedawano ich ponad 800 000.


Od lat okazjonalnie używam ich maseczek i muszę przyznać, że płachty są wyjątkowo grube i bardzo hojnie nasączone odżywczą esencją. Niestety ceny odstraszają: gdy marka startowała w Singapurze, jedna maseczka kosztowała prawie 8 SGD (ponad 20 PLN), a zaleca się używanie ich 2-3 razy w tygodniu. Teraz ceny spadły do około 5 SGD, ale to dalej sporo jak za taką maseczkę.

3. Doctor WU - tym razem marka z Tajwanu. Na każdym produkcie widać pocieszne zdjęcie Pana WU, zaś kosmetyki tej marki (podobno nr. 1 na Tajwanie) można kupić w większości sklepów sieci drogerii Watsons. Niestety są DROGIE i pozostaje mi tylko przyglądać się składom, a te wyglądają bardzo przyzwoicie i można w nich znaleźć typowe, cenione w Azji składniki, jak witamina C, kwas hialuronowy, wyciąg z propolisu, hexapeptide-8, wyciąg z kawioru, itp. 



W Polsce mamy Dr. Irena Eris, ale czy pojawiają się kolejne marki, za którymi stoi sztab lekarzy dermatologów i specjalistów? Czy takie marki bardziej Was przekonują?


14 komentarzy:

  1. Lirene i Dr. Irena Eris - faktycznie są bardzo dobre kosmetyki w przystępnej cenie i bardzo przemyślane. Np. ich peeling do cery tłustej jest od razu zmieszny z kremem nawilżającym, aby nie narobić naszej skórze kłopotów a leczyć ją. Poleciłam tą markę mojej koleżance, która miała syf na syfie a po 3 dniach było widać fenomenalną różnicę. Po 2 tygodniach nie było widać, że kiedykolwiek miała problemy z trądzikiem. Ja w sumie też miałam podobnie - ich kosmetyki uleczyły mi cerę! Oczywiście efekt był po zastosowaniu żel myjące + peeling (okazjonalnie) + krem (toniki są ok, ale nasza skóra nie potrzebowała ich wtedy tak bardzo).
    Nie jestem przekonana, ale chyba Ziaja też ma jakieś potwierdzenie w dziale medycznym, marka niesamowicie tania zdarzają się wielkie klęski (np. ich odżywki do włosów), ale też wielkie sukcesy. Ma bardzo wiele sprzecznych opinii głównie dlatego, że jest najtańsza i na każdym ich kosmetyki działają inaczej.

    OdpowiedzUsuń
  2. Oj sorki poprzedni komentarz to było niechcący. Mnie takie marki kojarzą się bardziej z leczeniem niż z estetyką np.maseczka , krem myślę że mogą być dobre z takiej firmy ale już np. podkład kupiłabym z firmy specjalizującej się w kosmetykach kolorowych, wydaje mi się że te z marki specjalistów i lekarzy by np. mniej krył .

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam problem z polecaniem/produkowaniem kosmetyków przez lekarzy i kliniki. Zawsze zastanawia się, na ile rekomendacje te są szczere, a na ile jest to kwestia marketingu. Nie zawsze więc kosmetyki tworzone lub polecane przez specjalistów faktycznie muszą być "profesjonalnie dobre"; wydaje mi się, że czasami takie firmy wcześniej lub później popadają w komercję, aby polepszyć sprzedaż danego produktu. Składnik medyczny, który np.ma świetne działanie na skórze, ale długa się wchłania i dodatkowo się lepi, zostanie zastąpiony innym, bardziej powszechnym, który będzie odpowiadał tym zamieszczonym w tańszych, bardziej przeciętnym produktach. To tylko moje odczucia i obawy:) Nie neguję działania tego typu firm, bo może faktycznie się sprawdzają i działają. Z kosmetykami Eris nie mam dobrych wspomnień, natomiast bardzo cenię sobie np.Ivostin. Z chęcią przeczytam także opinie innych użytkowniczek:) Poruszyłaś ciekawą dla mnie kwestię.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo ciekawy artykuł :D I tak, bardziej przemawia do mnie coś, gdzie jest pokazane kto nad tym pracował :P Zawsze można o danym doktorku poszperać w internecie i poczytać jak mu się to wszystko układa, te wszystkie badania i w ogóle :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Już od jakiegoś czasu można zaobserwować coraz większe zainteresowanie marką Tołpa... Sama używam ich kosmetyków a mają one swoją historię. Zainteresowanych odsyłam do wikipedii - Stanisław Tołpa albo na ich stronę.
    pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Myślę, że coraz częściej będą się pojawiać serie kosmetyków sygnowane przez klinikę/lekarzy. Dlaczego? Budzi to zaufanie klientów. Chętniej kupuje się produkty wyróżnione certyfikatami, posiadające atesty bezpieczeństwa. Tak działa psychologia, którą wykorzystują marketingowcy ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. hmm czy przekonują noe mm raczej nie ;P

    OdpowiedzUsuń
  8. dziś próbowałam maseczkę z fasolki mung,mam tylko blender i nie dała sie zmielić na drobny pył:( musiałam dodac duzo jogurtu zeby wogole mogła się trzymać skóry ale i tak co chwile coś odpadało:((

    OdpowiedzUsuń
  9. Mam pytanie odnośnie ćwiczeń mięśni twarzy. Przez przypadek trafiłam na informacje o elektrostymulatorze mięśni twarzy. Zaciekawiona poszukiwałam informacji na jego temat, udało mi się znaleźć to: http://lollipopsandlittleones.blogspot.com/2013/09/tua-trenda-review-of-non-surgical.html
    I tu pytanie do Ciebie Cukrze, czy takie urządzenie może naprawdę działać? Co o tym sądzisz?
    Pozdrawiam i czekam na nowe posty! Są naprawdę fascynujące i dają zupełnie nowe spojrzenie na temat pielęgnacji.
    Cieszę się, że jesteś ,)
    Karola

    OdpowiedzUsuń
  10. Krem wsparty wiedzą lekarzy-czemu nie? ;)

    Krem Dr. G mam,ale jak dla mnie,jest ciut za jasny :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Takie kosmetyki na pewno wzbudzają zaufanie, mnie osobiście przekonują Zwłaszcza jeśli za produkcją stoi sztab dermatologów - w przypadku kosmetyków pielęgnacyjnych ma to ogromne znaczenie :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Mnie przekonują kosmetyki, które są produkowane pod okiem kosmetologów i dermatologów :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja tam uważam, że najlepsze są dermokosmetyki dostępne w aptekach-z polskich Iwostin oraz Emolium, z zagranicznych Bioderma, LPS ( ale pasuje mi tylko ten z vitamina C pod oczy) Cetaphil. Jedyna marka nieapteczna ale dostepna tylko u kosmetyczek i w necie ktora toleruje moja skora jest Bandi :) Wszystkie te marki polecam. Erisu nie cierpie- zawsze mnie uczula...odpowiada mi za to ich linia apteczna Sensible.Uwazam, ze polskie marki kosmetyczne sa doskonałe i maja duzy wybór- mieszkam za granica i jak wyjezdzam to wioze ze soba zawsze zapas polskich produktow- kremow, maseczek, serum do twarzy,plyny minceralne itd.

    OdpowiedzUsuń
  14. Czy ktoś wie czy linia kosmetyków Dr. G Gowoonsesang (w szczególności kremy BB) są testowane na zwierzętach?

    OdpowiedzUsuń

Komentarze pisane w celach promocji własnego bloga lub innych stron nie będą publikowane. Linki do relewantnych wpisów na blogach czy innych stronach są mile widziane. ale linki nie związane z tematem lub komentarze zawierające dopisany link do bloga nie będą publikowane.

Przedstawiane tutaj treści mają jedynie charakter informacyjny. Autor nie ponosi odpowiedzialności za działania czytelników, ani żadne konsekwencje wynikłe z zastosowania podanych tu pomysłów oraz technik. W razie wątpliwości skontaktuj się ze specjalistą.