sobota, 2 listopada 2013

63. Japoński lifting... w papierku


Uwielbiam wszystkie kosmetyczne "dziwności" i gdy dowiedziałam się o istnieniu liftingujących bibułek z Japonii dopadł mnie syndrom "musze-to-mieć". Ale zdobycie tego konkretnego gadżetu było wyjątkowo trudne - dostępne były tylko w ramach japońskiej wersji serwisu Raukuten (strona ma też wersję angielską, ale wiele produktów, jak właśnie ten, nie jest na niej dostępnych). Zamawianie było więc bardzo karkołomne, bo system wymagał, bym podała swoje dane zapisane japońską kaną -_-'. Teraz też dostaję od serwisu ze 3 emaile dziennie i nie umiem znaleźć sposobu, jak się z nich wypisać...

Ale po wszystkich trudach, liftingujace bibułki trafiły w moje ręce :3.


Jeśli dobrze rozumiem, bibułki pokryte są węglem bambusowym. Zwęglony bambus jest bardzo ceniony jako składnik kosmetyczny oraz substancja o korzystnym wpływie na zdrowie. Węgiel bambusowy ma właściwości oczyszczające - przechwytuje toksyny z otoczenia oraz organizmu. Można go stosować w formie mydła, maseczek lub nawet jego fragment postawić sobie w pokoju.

Węgiel w bibułkach ma pobudzać cerę i (jeśli dobrze rozumiem grafiki) powoduje naprężanie siatki kolagenu w skórze. Choć efekt nie jest trwały, w dłuższej perspektywie powinien być korzystny dla cery.


*
*

Poza bibułkami, podobny pomysł wykorzystano przy projektowaniu sztyftu liftingujacego - również z Japonii:

 *
*

Moje doświadczenia

Sposób użycia: jedną ręką podciągamy skórę przy skroni, zaś na palcu drugiej zawijamy bibułkę i masującymi ruchami od środka twarzy ku skroni "zagarniamy" cerę bibułką koło 8-9 razy. Po czym trzymamy kilka sekund, by efekt podciągnięcia się utrwalił.


Na początku myślałam, że jednak te bibułki to "pic na wodę", bo żadnych zmian nie zaobserwowałam, a po kilku maźnięciach twarzy bibułką cera zrobiła się czerwona od tarcia. Ale kiedy wypróbowałam bibułki na cerę suto posmarowaną kremem nawilżającym, efekt był dużo lepszy. 
Po lewej "przed", po prawej "po".
Z podkręconymi kontrastami dla tych, którzy wiecznie "nie widzą różnicy" ;p
Efekt jest subtelny, ale widoczny. Może byłby wyraźniejszy u osoby w bardziej dojrzałym wieku. Nie jest bardzo trwały - po okołu jednym dniu masaż bibułką trzeba powtórzyć. Jedną bibułkę można użyć kilka razy, gdyż podczas jednego zabiegu nie korzystamy z całej jej powierzchni.

Wady...

Pomijając fakt trudnej dostępności, cena też niestety straszy. Za zestaw 6 bibułek zapłaciłam 3,800 JPY (około 120 PLN): 2,900 za bibułki i kolejne 900 za wysłanie ich do Singapuru. Mam też wątpliwości, na ile efekt liftingu jest wynikiem działania bibułki, a na ile to też zwyczajny efekt masażu twarzy, wykonywanego przy okazji używania bibułek.

Choć jest to świetna zabawka, efekt który daje jest subtelny i myślę, że lepiej zainwestować w jakiś ciekawy krem.

Co myślicie o takich wynalazkach?


22 komentarze:

  1. Drogi Cukrze! Może komentarz nie jest związany bezpośrednio z postem to muszę go napisać! Mogłabyś kiedyś zrobić coś w stylu ,,Gdybym teraz miała 16 lat..." Chodzi mi o to , że posiadając taką ogromną wiedzę o kosmetykach jak teraz , to jakich kosmetyków zaczęłabyś używać jako nastolatka a jakie byś z wiekiem dodawała lub odstawiała. Jeżeli znajduje się już tutaj na stronce albo na kanale podobny post (film) mogłabyś mi podać linka? Twój blog to skarbnica wiedzy o kosmetykach azjatyckich i trudno się odnaleźć ;) Pozdrowienia i Papatki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podpisuję się pod prośbą. :D Też mam niecałe 16 lat a już mam fine lines od usmiechania ://

      Usuń
    2. Ja też bym prosiła o taki wpis;-)

      Usuń
    3. Pomysł jest świetny, również chętnie przeczytałabym o tym na Twoim blogu :)

      Usuń
    4. Też uważam to za świetny pomysł! :D

      Usuń
    5. Również proszę. :D I może miałabyś jakieś propozycje dla różnych rodzajów cery? Z pewnością jesteś specjalistką od suchej, ale miałabyś może jakieś rady dla posiadaczek cery tłustej?

      Usuń
    6. Myślę, że jak się ma 16 lat to jedyne co się liczy, to żeby się nie opalać. Ja odmawiałam opalania od około 10 roku życia - nie cierpiałam tego, nie rozumiałam i domawiałam, nie wiedząc wtedy jaką ogromną przysługę sobie robię. Kiedy jesteśmy w tym wieku, często nie stać nas na kosmetyki, ale można kategorycznie odmówić wszelkiego opalania i to coś, co polecałabym każdemu.

      Usuń
  2. Zamiast takich bibułek chyba zainwestowałabym w lepszy krem do twarzy :P'
    Ale przyznaję:produkt jest bardzo ciekawy ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Też bardzo bym prosiła p taki wpis. Mam 16 lat i nie wiem czego mam używać, a nie chcę używać kosmetyków typu "anty acne" bo wiem że niszczą skórę.

    OdpowiedzUsuń
  4. No w Azji to jest tyle tych sposobów dbania o siebie ze az czasem człowiek może sie pogubić, a oni z dnia na dzien cos nowego wymyslaja :D

    OdpowiedzUsuń
  5. zdecydowanie wolałabym jakiś lepszy krem lub serum, nawet w tej cenie jakby miał dobrze działać ;]

    OdpowiedzUsuń
  6. Jestem zaszokowany kreatywnością japońskich producentów kosmetyków.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi się ta kreatywność bardzo podoba - pokazuje, że nie ma jeden słusznej drogi w dbaniu o siebie. Ale z drugiej strony na Zachodzie jesteśmy bardzo kreatywni jeśli chodzi o diety i pomysły na zdrowe odżywanie - tyle systemów i diet, nasza wiedza o odżywianiu też jest relatywnie wysoka. W Azji zaś o żywieniu nie wiedza nic xD. To pokazuje, że w każdym tkwi potencjał kreatywności i innowacji :3 Możemy się od siebie nawzajem dużo uczyć.

      Usuń
  7. Ciekawa sprawa, aczkolwiek efekt jest naprawdę minimalny i ledwo dostrzegalny. gdyby nie ten kontrast to w sumie nie zauważyłabym różnicy, a i potem ledwo ją dostrzegam ;P
    aczkolwiek jest to dość ciekawa sprawa.

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo ciekawe te bibułki. Ale takie drogie. achh..
    A co do tego ''gdybym miała 16 lat'' to bardzo ciekawe. Ale dla tych którzy są od początku, albo nadrobili wszystko,wiemy,że nasz kochany Cukier nie był zbyt,, przepraszam, kobiecy. No ale jest to bardzo ciekawe.:)
    I cukierku dziękujemy za post. 23-to chyba po pracy, albo pod koniec dnia.
    Dobranoc ; )
    (obliczyłam sobie i wyszło,że dodałaś ten post o 23, a teraz za pewne niedługo będziesz się budzić,5 rano. )

    OdpowiedzUsuń
  9. może i efekt jest widoczny, ale tak jak piszesz może być to po prostu wynik masażu twarzy, no i cena...dla osoby, która ma ograniczony budżet, nie pracuje, cena 120 zł to bardzo dużo, jednak sam sposób jest ciekawy i muszę szczerze przyznać, że o zwęglonym bambusie jeszcze nigdy nie słyszałam :)

    OdpowiedzUsuń
  10. "Z podkręconymi kontrastami dla tych, którzy wiecznie "nie widzą różnicy" ;p" - to dla mnie :D Dzięki ;) Teraz widzę ;) Ale uważam, że takie cuda można sobie sprawić raz na jakiś czas w ramach kosmetycznego kaprysu, ale chyba lepiej na dłuższą metę zainwestować w dobry krem.
    Całkiem niedawno, odkryłam Twojego bloga i od razu zakochałam się w tych wszystkich azjatyckich cudeńkach. Już nawet kilka zakupiłam na Twoim bazarku. No i parę innych poza... Właśnie jestem w trakcie nabywania My Beauty Diary Mask na eBay-u :D Nigdy wcześniej nie skupiałam się tak bardzo na dbaniu o urodę, przyjmowałam postawę "starzenia się z godnością", ale kiedy wpadłam w wir blogów, to po prostu też dopadł mnie syndrom "muszę-to-mieć". A kiedy zaczęłam zauważać różnice, to już w ogóle oszalałam na punkcie ceromaniactwa i włosomaniactwa :D
    Jak zawsze jakieś litanije mi wyszły, a chciałam tylko Ci podziękować za takiego ciekawego bloga! Dzięki! :D Pozdrawiam, Buu

    OdpowiedzUsuń
  11. Kolejna ciekawostka, znacznie mniej dziwna niż te aluminiowe diody na uszy, ale chyba daje mniejszy efekt niż wyżej wymienione.

    OdpowiedzUsuń
  12. Składniki liftingujące szybko się rozpadają już po kilku godzinach i nie dają długofalowego efektu.W dodatku,o ile przy innych kosmetykach można dyskutować,to właśnie na nie skóra się najszybciej uodparnia i nie powinno się ich stosować często,albo w młodym wieku.Na zmarszczki mają niewielki wpływ.Chyba że jako sos po zarwanej nocy.Wiem,bo na szkoleniu była o tym mowa.Cukier ma rację,ćwiczenia twarzy to PODSTAWA.I krem z spf.pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  13. Musze przyznać, że w każdej dziedzinie zaskakują mnie dalecy wschodni Przyjaciele xD
    Ale zastanawiam się czy te ich "wynalazki" po dłuższym zastosowaniu jakoś szkodzą czy wręcz przeciwnie?

    OdpowiedzUsuń
  14. A napiszesz o jakis masarzach na zmarszczke na czole ta miedzy brwiami od myslenia:)?
    Dzieki

    OdpowiedzUsuń

Komentarze pisane w celach promocji własnego bloga lub innych stron nie będą publikowane. Linki do relewantnych wpisów na blogach czy innych stronach są mile widziane. ale linki nie związane z tematem lub komentarze zawierające dopisany link do bloga nie będą publikowane.

Przedstawiane tutaj treści mają jedynie charakter informacyjny. Autor nie ponosi odpowiedzialności za działania czytelników, ani żadne konsekwencje wynikłe z zastosowania podanych tu pomysłów oraz technik. W razie wątpliwości skontaktuj się ze specjalistą.