piątek, 22 listopada 2013

83. To Cię zszokuje ;D Dziwna potrawa poprawiająca urodę


W artykule o sproszkowanej perle pisałam Wam, że moim planem było przetestować na sobie jak najwięcej azjatyckich sposobów dbania o urodę. Perłę chciałam nabyć w renomowanej sieci sklepów Eu Yang Seng, ale kiedy okazało się, że prawdopodobnie jest nie dla mnie, moją uwagę przyciągnęła galaretka z "Hashimy".

Co za ładna nazwa ;P Kojarzy się z Japonią, producent zachęca, że odżywcze, specjalne dobrane składniki, itd. Brzmi nieźle? Cena też nie taka zła...

Dlatego mój żołądek nieźle się skręcił, gdy doczytałam, że hashima (zwana też hasmą) to gonady i tłuszcz z okolic gonad hermafrodytycznej żaby z Japonii...

Tradycyjnie jedzona jako deser, hashima podawana jest na słodko, często w miseczce z wydrążonej papai.

Powiedzmy sobie szczerze, kultura chińska uwzględnia jedzenie najdziwniejszych rzeczy i staram się być tolerancyjna... Ale nie wyobrażam sobie, jakie cudowne właściwości musiałyby mieć żabie jajniki, bym chciała jeść je jako deser.

Podobno hashima odżywia nerki oraz płuca, pozwalając osiągnąć piękną i promienną karnację. Co ciekawe, nie zaleca się spożywania hashimy dzieciom, gdyż najwyraźniej zawiera ona estrogeny, które mogą zaburzyć proces dorastania.

Podsumowując, jeśli lubicie takie kulinarno-urodowe wędrówki, obojętnie jak ładnie brzmi nazwa, pytajcie, co jest składnikiem ;)

25 komentarzy:

  1. Zawiera estrogeny, więc poprawia znacząco stan cery. Ale z tego co wiem, u nas jest to zabronione, tzn stosowanie hormonów zwierzęcych czy ludzkich. Zamiast tego można wykorzystać fitohormony, np. sojowe.

    OdpowiedzUsuń
  2. a może zamiast ją jeść warto byłoby nakładać ją jako maseczkę na twarz? albo mieszać z czymś i taką papkę nakładać? ja bym się bała przyjmować coś co ma hormony, ale na twarz czemu nie? gdybym miała przez to być piękna i gładka ;-) albo zamiast tego kosmetyki z roślinnymi hormonami, polecam artykuły o hormonach roślinnych:
    1. http://www.doz.pl/czytelnia/a1318-Jakie_fitohormony_wykorzystuje_przemysl_kosmetyczny
    2. http://www.mediweb.pl/beauty/wyswietl.php?id=982
    pozdrawiam EwKa

    OdpowiedzUsuń
  3. Hmm z drugiej strony w Europie i Ameryce Południowej je się bydlęce jądra, więc w sumie dość podobnie. Z tym, że krówki i byczki są ewolucyjnie wyżej niż taka żaba. Krewetki z tego, co mi się wydaje, też zjada się z układem rozrodczym, ślimaczki też, o kawiorze już nie wspomnę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ewolucyjnie też jesteśmy dalej niż banany, jeże, czy rzodkiewka, a mamy w bliskiej liczbie pary chromosomów, które są podobne. Więc argument żaden.
      Kraby także. Najsmaczniejsze i najbardziej odżywcze nie jest mięso, a jajeczka ^^

      Usuń
  4. Alez w Japonii tej zaby nie ma. Rana chensinensis jest rodem z Azji centralnej. A Oviductus Ranae (czyli te czesci uzywane do tego deseru) maja szerokie zastosowanie w farmakologii. A sam deser to "snow jelly", popularny w Chinach i Hong Kongu. W Japonii tego sie nie jada ;-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Brzmi dziwacznie, ale obcokrajowcy krzywia sie na mysl o czarninie, flakach, kaszanki, gołąb pieczony. Pewnie znalazloby sie jeszcze kilka innych potraw i choc nie sa tak ekstremalne jak te azjatyckie, to budza obrzydzenie. Co kraj, to inny "przysmak" :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystkie potrawy jakie wymieniłaś są dla mnie obrzydliwe ( nie chodzi o smak tylko o skład lub sposób podania)

      Usuń
    2. ja jeszcze słyszałam, że na nasze ogórki kiszone chyba gdzieś na północy się krzywią i mówią, że jemy stare zepsute ogórki:)

      Usuń
    3. kr sundae (czy jak się to pisze) to nic innego jak nasza kaszanka ^^ Poza tym Koreańczycy i Japończycy jedzą często to, czemu my byśmy nie przełknęli i dla nich to jest coś normalnego xD

      Usuń
  6. om nie wiem co napisać hhehe ;P

    OdpowiedzUsuń
  7. pewnie jakbym nie wiedziała co to jest... Ale dobrze, że już wiem!!

    OdpowiedzUsuń
  8. co sądzisz o hydrolacie z kwiatu kocanki? podobno, dobrze działa na naczynka...

    OdpowiedzUsuń
  9. Cukrze, rozmawiałam dzisiaj ze swoją kosmetyczką na temat twojego serum z witaminą C i powiedziała mi, że przy stosowaniu serum z witaminą C nie wolno wystawiać skóry na efekt promieni słonecznych (wymagany jest ofc filtr 50). Wiem, że ty tego nie robisz, ale to serum zamawia jednak dużo osób, dlatego uważam, że powinnaś taką informację pod kremami wodnymi zamieścić.

    OdpowiedzUsuń
  10. a najpierw zjadlas czy najpierw sprawdzilas co to jest? ;)?

    OdpowiedzUsuń
  11. Chyba aż tak pięknej cery bym nie chciała mieć :P nie zjadłabym. Ogólnie jestem dosyć wybredna jeśli chodzi o jedzenie czegokolwiek

    OdpowiedzUsuń
  12. O fuuu... Nawet gdybym nie wiedziała co to jest to i tak bym nie zjadła ;p

    OdpowiedzUsuń
  13. Lubię próbować nowe rzeczy i podejmować wyzwania,ale to już jest przesada :P Już sam wygląd odstrasza...;)

    OdpowiedzUsuń
  14. A mogłabyś napisać gdie te wszystkie produkty można pokupywać w normalnym sklepie jakie ty dodajesz naprawdę była bym bardzo wdzięczna!! :DD

    OdpowiedzUsuń

Komentarze pisane w celach promocji własnego bloga lub innych stron nie będą publikowane. Linki do relewantnych wpisów na blogach czy innych stronach są mile widziane. ale linki nie związane z tematem lub komentarze zawierające dopisany link do bloga nie będą publikowane.

Przedstawiane tutaj treści mają jedynie charakter informacyjny. Autor nie ponosi odpowiedzialności za działania czytelników, ani żadne konsekwencje wynikłe z zastosowania podanych tu pomysłów oraz technik. W razie wątpliwości skontaktuj się ze specjalistą.