wtorek, 3 grudnia 2013

94. Metoda ciepło-zimno dla lepszego wchłaniania kremu

Gdy szukam informacji na temat japońskich sposobów dbania o cerę, powracającym motywem jest temat otwierania porów skóry, by ją nawilżyć, a potem domknięcia porów, by poziom nawilżenia utrzymać. Dla Japonek to najwyraźniej bardzo ważne i dlatego często radzą sobie nawzajem, by po wklepaniu kremu nawilżającego opluskać twarz wodą z sake lub zieloną herbatą.

Yoshiko Yamada, której niezwykłe patenty na pielęgnację urody już nie raz były omawiane tu na blogu, ma specjalną metodę nakładania kremu właśnie pod kątem otwierania i zamykania porów. Yoshiko radzi, by twarz oczyścić, potem nałożyć na nią sutą warstwę kremu nawilżającego, po czym położyć na twarz gorący kompres. Po 3 minutach twarz należy obmyć lodowatą.

*

Technika jest prezentowana koło drugiej minuty

Moje doświadczenia


W Singapurze woda z kranu nigdy nie jest ani do końca zimna, ani gorąca. Aby poeksperymentować z tą techniką musiałam kombinować z podgrzewaniem wody w czajniku i bawić się z przygotowywaniem kostek lodu, by schłodzić wodę do obmycia twarzy. Miałam obawy, że krem w kontakcie z wilgotnym kompresem zacznie dziwnie spływać i się ważyć, ale nic takiego się nie stało.

Efekt zabiegu to wyjątkowo gładka i zmatowiona skóra. Jednak, w moim odczuciu, niewystarczająco nawilżona :(. Ale to typowe wrażenie przy suchej skórze; może dla osoby, która boryka się z przetłuszczaniem, taki poziom nawilżenia bez natłuszczenia, byłby pożądany.

Polecam dać tej technice choćby jedną szansę :). Jeśli macie do dyspozycji mikrofalówkę, bez problemu możecie podgrzać wilgotny ręcznik na kompres.

Te 3 minuty spędzone z kompresem na twarzy to czysty relaks... a wiadomo przecież, że i to urodzie służy :)

16 komentarzy:

  1. Bardzo ciekawe, chyba wypróbuję w najbliższym czasie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ech, szkoda że w przypadku pękających naczynek ta metoda odpada :(

    OdpowiedzUsuń
  3. Ok, własnie przetestowałam i mimo iż ma przetłuszczająca się cerę to też twierdzę, że cera nie wydaje się być dość nawilżona, chociaż z drugiej strony może być to powodem tego, że do zimnej wody dolałam zielonej herbaty ^^''
    Plus taki, że moja twarz jest bardzo zrelaksowana i raczej nie wpisze tego do codziennych rytuałów ale raz na jakiś czas bardzo chętnie z tego skorzystam *zwłaszcza ten ciepły kompres jest taki wspaniały <3 *.
    Dziękuję ślicznie za kolejną technikę :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Eee... być może Azjatki nie mają takich problemów z naczynkami co sporo kobiet w naszym kraju. Tu cera przeżywa trochę zmian w ciągu roku, latem gorąco, zimą mróz, jeszcze fundować jej takie coś w postaci gorących kompresów i zimnej wody później? Wg mnie należy zaznaczyć, że to dla osób nie mających problemów z naczynkami czy rumieńcami - moja cera by umarła, gdybym to przetestowała.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a no właśnie przy skłonnościach do pękających naczynek jak najbardziej odpada.

      Usuń
  5. spróbuję choć szkoda że rano nie mam tyle czasu by z tego skorzystać. Przydały by się domknięte pory i świeża matowa cera :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Azjatycki Cukrze, przecież Ty już o tym pisałaś...

    OdpowiedzUsuń
  7. Widać, ze to dojrzała kobieta po czterdziestce, ale właściwie nie wiem po czym :))
    skórę ma przepiękna!

    OdpowiedzUsuń
  8. trzeba spróbować, nie ma co ;]

    OdpowiedzUsuń
  9. hehe ciekawe doświadczenie z tą wodą ;P

    OdpowiedzUsuń
  10. Witaj:) Chciałabym bardzo abyś zrobiła post o tym jak się poprawnie nakłada krem na twarzy i pod oczy.Niby błahe sprawy,ale założę się że większość kobiet popełnia błędy.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  11. Nawiasem mowiac to ile ona kremu nalozyla na twarz!!!

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie od dziś wiadomo, że zrelaksowana kobieta, to piękna kobieta. W tej kwestii kompres na pewno się sprawdzi w 100%

    OdpowiedzUsuń
  13. później jeszcze dokładamy krem, czy już nie? I czy stosować rano czy wieczorem?

    OdpowiedzUsuń
  14. No, cerze naczynkowej raczej nie posłuży :)

    OdpowiedzUsuń

Komentarze pisane w celach promocji własnego bloga lub innych stron nie będą publikowane. Linki do relewantnych wpisów na blogach czy innych stronach są mile widziane. ale linki nie związane z tematem lub komentarze zawierające dopisany link do bloga nie będą publikowane.

Przedstawiane tutaj treści mają jedynie charakter informacyjny. Autor nie ponosi odpowiedzialności za działania czytelników, ani żadne konsekwencje wynikłe z zastosowania podanych tu pomysłów oraz technik. W razie wątpliwości skontaktuj się ze specjalistą.